menu

wtorek, 28 maja 2024

Uroczystość Bożego Ciała – rok B

 Wj 24,3-8

Wrócił Mojżesz i obwieścił ludowi wszystkie słowa Pana i wszystkie Jego zlecenia. Wtedy cały lud odpowiedział jednogłośnie: Wszystkie słowa, jakie powiedział Pan, wypełnimy.

Spisał więc Mojżesz wszystkie słowa Pana. Nazajutrz wcześnie rano zbudował ołtarz u stóp góry i postawił dwanaście stel, stosownie do liczby dwunastu pokoleń Izraela.

Potem polecił młodzieńcom izraelskim złożyć Panu ofiarę całopalną i ofiarę biesiadną z cielców.

Mojżesz zaś wziął połowę krwi i wylał ją do czar, a drugą połową krwi skropił ołtarz.

Wtedy wziął Księgę Przymierza i czytał ją głośno ludowi. I oświadczyli: Wszystko, co powiedział Pan, uczynimy i będziemy posłuszni.

Mojżesz wziął krew i pokropił nią lud, mówiąc: Oto krew przymierza, które Pan zawarł z wami na podstawie wszystkich tych słów.

Hbr 9,11-15

Ale Chrystus, zjawiwszy się jako arcykapłan dóbr przyszłych, przez wyższy i doskonalszy, i nie ręką - to jest nie na tym świecie - uczyniony przybytek, ani nie przez krew kozłów i cielców, lecz przez własną krew wszedł raz na zawsze do Miejsca Świętego, zdobywszy wieczne odkupienie.

Jeśli bowiem krew kozłów i cielców oraz popiół z krowy, którymi skrapia się zanieczyszczonych, sprawiają oczyszczenie ciała, to o ile bardziej krew Chrystusa, który przez Ducha wiecznego złożył Bogu samego siebie jako nieskalaną ofiarę, oczyści wasze sumienia z martwych uczynków, abyście służyć mogli Bogu żywemu.

I dlatego jest pośrednikiem Nowego Przymierza, ażeby przez śmierć, poniesioną dla odkupienia przestępstw, popełnionych za pierwszego przymierza, ci, którzy są wezwani do wiecznego dziedzictwa, dostąpili spełnienia obietnicy.

Mk 14,12-16.22-26

W pierwszy dzień Przaśników, kiedy ofiarowywano Paschę, zapytali Jezusa Jego uczniowie: Gdzie chcesz, abyśmy poszli poczynić przygotowania, żebyś mógł spożyć Paschę?

I posłał dwóch spośród swoich uczniów z tym poleceniem: Idźcie do miasta, a spotka się z wami człowiek, niosący dzban wody. Idźcie za nim  i tam, gdzie wejdzie, powiecie gospodarzowi: Nauczyciel pyta: gdzie jest dla Mnie izba, w której mógłbym spożyć Paschę z moimi uczniami?

On wskaże wam na górze salę dużą, usłaną i gotową. Tam przygotujecie dla nas.

Uczniowie wybrali się i przyszli do miasta, gdzie znaleźli, tak jak im powiedział, i przygotowali Paschę.

A gdy jedli, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał i dał im mówiąc: Bierzcie, to jest Ciało moje.

Potem wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie dał im, i pili z niego wszyscy.

I rzekł do nich: To jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana.

Zaprawdę, powiadam wam: Odtąd nie będę już pił z owocu winnego krzewu aż do owego dnia, kiedy pić go będę nowy w królestwie Bożym.

Po odśpiewaniu hymnu wyszli w stronę Góry Oliwnej.



Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje ...

Bóg sam siebie dał na pokarm ... Ta niezwykłą prawda jest właśnie dzisiaj czczona w procesjach Eucharystycznych. Ale jest to nie tylko prawda o Bożej Miłości, ale także prawda o Kościele, bo jak mówi w pierwszym zdaniu swojej ostatniej Encykliki Papież Jan Paweł II: "Ecclesia de Eucharistia vivit - Kościół żyje dzięki Eucharystii". A Sobór Watykański II określa Eucharystię jako, "źródło i zarazem szczyt całego życia chrześcijańskiego" (Lumen Gentium 11). Już tylko te dwa króciutkie teksty wystarczą jako podstawa do dzisiejszej refleksji.

Chrystus — Bóg daje się w Eucharystii jako Pokarm dla swojego ludu, dla założonego przez siebie Kościoła. A Kościół rzeczywiście z Niej czerpie swoje życie, w Niej funduje i zakorzenia swój sens i swoje istnienie, w Niej znajduje swoją pełnię. I to nie tylko w sensie i wymiarze liturgicznym. Eucharystia to wzór niedościgniony Miłości Boga do człowieka, to źródło chrześcijańskiego życia, to wzór miłości człowieka do człowieka i człowieka do Boga. Jeśli życie Kościoła, życie chrześcijanina nie będzie "z Eucharystii", to nie będzie to życie, ale wegetacja. Wszystkie dzieła Kościoła, cała Jego misyjna i duszpasterska działalność, wszystkie działania chrześcijanina, całe jego życie „w Eucharystii muszą znajdywać swoje zakorzenienie” i wzór. W Eucharystii, która jest Miłością udzielającą się całkowicie ... Bóg sam siebie dał na pokarm ...

Bóg, Który mówi: "Bierzcie i jedzcie ... bierzcie i pijcie ..." - to nie pełne patosu i puste słowa, to nie piękny zwrot retoryczny, to nie poezja. to rzeczywistość Boga, Który się daje, Boga, Który szuka stale drogi do człowieka, tak dalece, że sam siebie daje na pokarm, aby z człowiekiem się zjednoczyć, aby człowieka do siebie doprowadzić. To Bóg, Który wydaje swoje Ciało w ręce człowieka na krzyżu, Który przelewa swoją Krew z miłości ku człowiekowi.

Jeśli Kościół ma żyć, jeśli chrześcijanin ma żyć ... to tylko z Eucharystii !!! I dlatego nie bez znaczenia mówimy o Eucharystii także jako o Komunii. Komunii Boga z człowiekiem i komunii ludzi między sobą. Jakże głębokie są to myśli, jakże wiele niosą w sobie praktycznych, codziennych skutków i wskazówek? I nie może to być tylko odniesione do życia liturgicznego, ale musi mieć wyraz w całym chrześcijańskim życiu, w całym życiu Kościoła i we wszystkich jego działaniach.

Warto o tym pomyśleć w czasie dzisiejszych procesji i śpiewów ...

Jakie znaczenie w moim życiu codziennym ma Eucharystia?
Czy ja żyję z Eucharystii?


Materiały do Procesji Bożego Ciała

Procesja Bożego Ciała

Boże Ciało (które w tym roku obchodziliśmy 30 maja), znane również jako Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej, to jedno z najważniejszych świąt katolickich (obok Wielkanocy i Bożego Narodzenia). Jest to czas refleksji nad tajemnicą Eucharystii i jej miejscem w życiu każdego wierzącego. Uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa to święto nakazane, co oznacza, że wszyscy wierni tego dnia zobowiązani są uczestniczyć we Mszy Św. Fakt ten podkreśla znaczenie Eucharystii – Mszy Św., w Której uczestnictwo jest najlepszym sposobem oddania czci Jezusowi ukrytemu w Najświętszym Sakramencie. Warto zauważyć, że jest to święto ruchome – przypada 60 dni do Wielkanocy, w pierwszy czwartek po uroczystości Trójcy Świętej.

Aspekty HistoryczneHistoria

Tradycja obchodzenia Uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej sięga XIII wieku. Została ona ustanowiona przez papieża Urbana IV w 1264 roku w odpowiedzi na prośby i wizje świętej Juliany z Cornillon. Święta Juliana z Cornillon, augustianka z Belgii, miała serię wizji, w których Jezus prosił ją o ustanowienie święta ku czci Eucharystii. Po wielu latach starań, jej prośby zostały wysłuchane i papież Urban IV oficjalnie wprowadził to święto do liturgicznego kalendarza Kościoła. Chociaż po raz pierwszy obchodzono to święto w 1247 r. lokalnie w Liege. Święto to ma na celu przypomnienie wiernym o centralnym miejscu Eucharystii w życiu każdego chrześcijanina.

Teologia

Teologicznie, Uroczystość Bożego Ciała podkreśla centralne miejsce Eucharystii w życiu chrześcijańskim. Eucharystia jest sakramentem, w którym chleb i wino stają się Ciałem i Krwią Jezusa Chrystusa. Jest to najdosłowniejsza obecność Boga wśród ludzi, stąd też nazwa „Boże Ciało”. Procesje Bożego Ciała są wyrazem publicznego wyznania tej wiary.

Procesje Eucharystyczne

Procesje eucharystyczne do czterech ołtarzy są najbardziej widocznym elementem obchodów Bożego Ciała. W Polsce, procesje te są szczególnie uroczyste. Wierni przechodzą przez ulice miast i wsi, niosąc monstrancję z Najświętszym Sakramentem. Procesje te są często bogato zdobione i zawierają wiele elementów symbolicznych, takich jak baldachimy, chorągwie i kwiaty. Ale najważniejszym i centralnym elementem Uroczystości Bożego Ciała jest wyrażenie głębokiej wiary w realną obecność Jezusa Chrystusa pod postaciami chleba i wina. Procesje Bożego Ciała, w których wierni przechodzą przez ulice miast i wsi, z monstrancją z Najświętszym Sakramentem, są wyrazem publicznego wyznania wiary i świadectwem czci dla Chrystusa. Są one sercem uroczystości Bożego Ciała. W Polsce, procesje te są szczególnie bogate i uroczyste, często wiąże się z udziałem lokalnych wspólnot, bractw religijnych, dzieci pierwszokomunijnych oraz orkiestr dętych.

Dlaczego procesje te odbywają się do czterech ołtarzy?

Procesje Bożego Ciała odbywają się do czterech ołtarzy, które mają symboliczne znaczenie.

    1. Cztery Ewangelie: Cztery ołtarze symbolizują cztery Ewangelie – według św. Mateusza, św. Marka, św. Łukasza oraz św. Jana. Podczas postoju procesji przy każdym ołtarzu odczytywany jest fragment jednej z Ewangelii.
    2. Cztery strony świata: Cztery ołtarze symbolizują również cztery strony świata, co ma przypominać o powszechnej misji Kościoła, aby głosić Ewangelię Chrystusa na całym świecie.
    3. Dekoracje: W uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa buduje się cztery ołtarze pod gołym niebem, które dekoruje się zielonymi gałązkami i kwiatami.
    4. Społeczność: Budową ołtarzy najczęściej zajmuje się lokalna społeczność. Ołtarze są dekorowane w sposób odzwierciedlający lokalne tradycje i kulturę.

Wszystkie te elementy w procesji Bożego Ciała są elementem publicznego wyznania wiary i dają możliwość wyrażenia czci dla Eucharystii.

Procesje Bożego Ciała mogą różnić się w zależności od kraju, ze względu na różnice kulturowe i tradycje lokalne.

    1. Włochy i Watykan: W niektórych krajach, takich jak np. Włochy i Watykan, uroczystość Bożego Ciała została przeniesiona na drugą niedzielę po Zesłaniu Ducha Świętego.
    2. Hiszpania: W Hiszpanii próbowano wprowadzić podobne przesunięcie święta w 1991 roku, jednak wywołało to falę sprzeciwu. Dzięki temu procesje są organizowane w niektórych regionach w czwartki, a w innych w niedziele.
    3. Ameryka Łacińska: Wiele miast i miasteczek Ameryki Łacińskiej słynie z wspaniałych procesji Bożego Ciała. Na przykład w Boliwii Boże Ciało charakteryzuje się bogatą szatą wizualną. Obchody są uzależnione od regionu. W części miasteczek po mszy głównej obywa się procesja pomiędzy ołtarzami – mieszkańcy przygotowują barwne dywany z kwiatów, kolorowego piasku oraz kamyków.

Pomimo tych różnic, wszystkie procesje Bożego Ciała mają na celu publiczny kult i wyrażenie wiary w realną obecność Jezusa Chrystusa w Eucharystii.

Boże Ciało w Polsce

W Polsce, Boże Ciało jest świętem narodowym i jest obchodzone z wielkim rozmachem. Procesje przyciągają wielu wiernych, a także turystów, którzy chcą doświadczyć tej unikalnej tradycji. Wiele miast i wsi w Polsce jest znanych z pięknych i bogatych procesji Bożego Ciała.

Boże Ciało jest świętem, które od wieków stanowi ważny element wiary, tradycji i kultury religijnej w Polsce. Jest to czas, kiedy wierni mogą wyrazić swoją wiarę obecność Chrystusa w Eucharystii w jedności z Kościołem, a także przypomnieć sobie o centralnym miejscu Eucharystii w życiu chrześcijańskim.

Jakie inne procesje Eucharystyczne są znane w Kościele Katolickim?

W Kościele Katolickim, oprócz procesji Bożego Ciała, istnieją również inne procesje eucharystyczne, które są ważnym elementem kultu Eucharystii. Oto kilka z nich:

    1. Procesje w Wielki Czwartek: Tradycyjnie, procesje eucharystyczne odbywały się w Wielki Czwartek, kiedy to, zgodnie z tradycją ewangeliczną, Jezus po raz pierwszy dokonał przemiany chleba i wina w swoje Ciało i Krew.
    2. Procesje podczas Adoracji Najświętszego Sakramentu: Procesje eucharystyczne często odbywają się podczas dłuższych publicznych adoracji Najświętszego Sakramentu.
    3. Procesje zakonów od wieczystej adoracji: W Polsce istnieją trzy zakony od wieczystej adoracji: benedyktynki-sakramentki, franciszkanki od Najświętszego Sakramentu i eucharystki. Członkinie tych zakonów regularnie uczestniczą w procesjach eucharystycznych.

Wszystkie te procesje mają na celu publiczne wyrażenie wiary w realną obecność Jezusa Chrystusa w Eucharystii i są wyrazem głębokiej pobożności wobec Najświętszego Sakramentu.

Zgodnie z zaleceniem Konferencji Episkopatu Polski, wypada, by procesje eucharystyczne odbywały się po Mszach św., podczas których konsekrowano Hostię do tej procesji lub po dłuższych publicznych adoracjach, które odprawia się po Mszach św. W procesjach, kiedy Najświętszy Sakrament jest niesiony lub wieziony poza kościół wśród śpiewów i uroczystych obrzędów, lud chrześcijański ma okazję złożyć świadectwo wiary i pobożności wobec Chrystusa pod postacią chleba. Dlatego też w Kodeksie prawa kanonicznego możemy przeczytać: „Gdzie, zdaniem biskupa diecezjalnego, jest to możliwe, należy dla publicznego świadectwa czci wobec Najświętszej Eucharystii urządzać; zwłaszcza w uroczystość Ciała i Krwi Chrystusa, procesję prowadzoną po drogach publicznych” (kan. 944 §1 KPK).

Nietrudno się domyślić, że właśnie procesja w uroczystość Ciała i Krwi Chrystusa ma szczególne miejsce wśród procesji eucharystycznych, jest ona wyrazem wspólnej wiary i uwielbienia wobec Chrystusa eucharystycznego. Osoby wierzące, którym stan zdrowia na to pozwala, powinny uczestniczyć czynnie w procesji, tzn. iść za niesionym Najświętszym sakramentem i modlić się wraz ze wszystkimi. Trudno zrozumieć dość zakorzeniony zwyczaj w naszej rzeczywistości, kiedy to wierni nie są uczestnikami, lecz „widzami” procesji, tzn. nie idą za Najświętszym Sakramentem, modląc się wraz z innymi, lecz stoją z boku przyglądając się uczestnikom i ewentualnie „kucając”, gdy kapłan niosący Chrystusa pod postacią chleba przechodzi w pobliżu. Starajmy się świadomie uczestniczyć w procesjach eucharystycznych i oddawajmy w sposób właściwy cześć Jezusowi wychodzącemu na ulice naszych miast i wiosek.

Cud Eucharystyczny w Lanciano

Lanciano to miejscowość i gmina we Włoszech, w regionie Abruzja, w prowincji Chieti. Według Kościoła katolickiego, w VIII wieku w Lanciano miał miejsce pierwszy potwierdzony cud eucharystyczny. Podczas sprawowania Najświętszej Ofiary, mnich, po konsekracji, kiedy wymienił słowa „Bierzcie i jedzcie, to jest moje Ciało… Bierzcie i pijcie, to jest moja Krew” — zobaczył, że hostia zamienia się w Ciało, a wino w kielichu Krew.

Cudowne Ciało Pańskie ma okrągły kształt hostii, a Najświętsza Krew Chrystusa podzieliła się natomiast w pięciu osobnych grudkach. W sanktuarium w Lanciano przechowywane są relikwie uważane za relikwie Ciała i Krwi Chrystusa.

Cud w Lanciano jest w stanie rzucić na kolana najzatwardzialszych niedowiarków pod warunkiem, że uczynią wysiłek objęcia wydarzenia swoim racjonalnym umysłem i poddadzą się sile dowodów.

W listopadzie 1970 roku, na prośbę arcybiskupa Lanciano i za zgodą Watykanu, franciszkanie poddali relikwie badaniu naukowemu. Zadanie to zostało powierzone prof. Odoardo Linoliemu ze szpitala w Arezzo, profesorowi anatomii, histologii, chemii i mikroskopii klinicznej. Naukowcowi pomagał profesor Ruggero Bertelli z Uniwersytetu w Sienie.

4 marca 1971 r. ukazała się szczegółowa relacja z przeprowadzonych badań. Oto główne wnioski:

    • Relikwia jest ludzkim mięśniem sercowym składającym się z tkanki mięśni prążkowanych śródsierdzia.
    • W zachowanym ciele znajdują się różne części serca: śródsierdzie, wsierdzie, nerw błędny i lewa komora serca o dużej grubości mięśnia sercowego.
    • Krew jest krwią ludzką: analiza chromatograficzna wykazała to z całą pewnością.
    • Ciało i krew były ludzkie i w obu próbkach odnaleziono ślady tej samej grupy krwi – AB.
    • Nie było śladu soli ani substancji konserwujących stosowanych w starożytności do balsamowania lub mumifikacji.
    • Osoby badające cud zgodziły się, że niezwykłym był fakt, że ciało i krew zachowały się przez 12 wieków, mimo że były pozostawione w stanie naturalnym i stale narażone na działanie atmosfery i czynników biologicznych.

Cud Eucharystyczny w Orvieto

Orvieto to miasto we Włoszech, w regionie Umbria, w prowincji Terni.

Orvieto jest znane z cudu eucharystycznego, który miał miejsce w 1263 roku. W rękach wątpiącego księdza zaczęła krwawić hostia. Rok później, w uroczystej procesji, przeniesiono ją do Orvieto, gdzie jest przechowywana w relikwiarzu. Od tego czasu, Orvieto stało się jednym z głównych ośrodków kultu Bożego Ciała i jest znane z uroczystych procesji urządzanych tego dnia.

Papież Urban IV

Gdy papież Urban IV (ten sam który ustanowił Uroczystość Bożego Ciała) dowiedział się o tym niesamowitym cudzie, postanowił przeprowadzić dokładne śledztwo. W wyniku tego dochodzenia, bullą papieską potwierdził autentyczność Cudu Eucharystycznego w Bolsenie-Orvieto. Od tego momentu to miejsce stało się nie tylko ważnym miejscem pielgrzymkowym, ale także źródłem natchnienia dla milionów wiernych na całym świecie.

Cud Eucharystyczny w Bolsenie-Orvieto to nie tylko wydarzenie o ogromnym znaczeniu duchowym. To także potwierdzenie tajemnicy Eucharystii, która głosi, że chleb i wino używane podczas mszy świętej stają się rzeczywistym Ciałem i Krwią Jezusa Chrystusa. To jest prawda, która nie może być zlekceważona.

Od czasu cudu, Orvieto stało się jednym z głównych ośrodków kultu Bożego Ciała i jest znane z uroczystych procesji urządzanych tego dnia. Procesje te są wyrazem publicznego wyznania wiary w realną obecność Jezusa Chrystusa w Eucharystii.

Kult Eucharystyczny w Orvieto jest żywym przypomnieniem o sile i obecności Chrystusa w naszym życiu. Przypomina nam o konieczności oddania czci i uwielbienia wobec Boga, który przychodzi do nas w chlebie i winie.

I choć wielkie cuda eucharystyczne, takie jak w Lanciano i Orvieto, mogą imponować, nigdy nie powinniśmy zapominać, że za każdym razem, gdy uczestniczymy we Mszy Świętej, jesteśmy świadkami cudu.

piątek, 24 maja 2024

Uroczystość Trójcy Przenajświętszej - rok B

 Pwt 4,32-34.39-40

Zapytaj dawnych czasów, które były przed tobą, zaczynając od dnia, w którym Bóg stworzył człowieka na ziemi, [zapytaj] od jednego krańca niebios do drugiego, czy nastąpiło tak wielkie wydarzenie jak to lub czy słyszano od czymś podobnym?

Czy słyszał jakiś naród głos Boży z ognia, jak ty słyszałeś, i pozostał żywy?

Czy usiłował Bóg przyjść i wybrać sobie jeden naród spośród innych narodów przez doświadczenia, znaki, cuda i wojny, ręką mocną i wyciągniętym ramieniem, dziełami przerażającymi, jak to wszystko, co tobie uczynił Pan, Bóg twój, w Egipcie na twoich oczach?

Poznaj dzisiaj i rozważ w swym sercu, że Pan jest Bogiem, a na niebie wysoko i na ziemi nisko nie ma innego.

Strzeż Jego praw i nakazów, które ja dziś polecam tobie pełnić; by dobrze ci się wiodło i twym synom po tobie; byś przedłużył swe dni na ziemi, którą na zawsze daje ci Pan, Bóg twój.

Rz 8,14-17

Albowiem wszyscy ci, których prowadzi Duch Boży, są synami Bożymi.

Nie otrzymaliście przecież ducha niewoli, by się znowu pogrążyć w bojaźni, ale otrzymaliście ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać: Abba, Ojcze!

Sam Duch wspiera swym świadectwem naszego ducha, że jesteśmy dziećmi Bożymi.

Jeżeli zaś jesteśmy dziećmi, to i dziedzicami: dziedzicami Boga, a współdziedzicami Chrystusa, skoro wspólnie z Nim cierpimy po to, by też wspólnie mieć udział w chwale.

Mt 28,16-20

Jedenastu zaś uczniów udało się do Galilei na górę, tam gdzie Jezus im polecił.

A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy jednak wątpili.

Wtedy Jezus podszedł do nich i przemówił tymi słowami: Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi.

Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.

Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata.


Idźcie i nauczajcie wszystkie narody ...

Bóg - Komunia Osób - Ojciec, Syn i Duch Święty. Tajemnica Trój-Jedynego Boga, Boga Który się udziela, Boga, Który jest jednością Trzech Osób, Boga, Którego pojąć nie sposób ... I cóż powiedzieć o tej Tajemnicy, o najgłębszej istocie Boga samego, Który jest Komunią Osób, i Wspólnotą, i Obdarowywaniem? Cóż powiedzieć o stwórczej Miłości, Która się udziela? Cóż powiedzieć o Niewypowiedzianym?

I każde słowo za małe, i cała teologia ze wszystkimi jej traktatami nieudolna i ... niezdolna, aby wyrazić tajemnicę Boga, Który jest Miłością Miłosierną, Boga, Który jest Komunią ... Miłosną Komunią Osób.

A my ? Jak mówi św. Paweł na Areopagu:

"W Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy" (Dz 17:28)

W Nim żyjemy o tyle tylko, o ile umiemy miłować, o ile umiemy być z Nim w Komunii. "To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem." (J 15,12)

Bóg, Który jest Miłością i Komunią Osób daje nam jedno jedyne przykazanie, abyśmy się wzajemnie miłowali, tak, jak On nas umiłował. I to jest objawienie się najgłębszej natury Boga. Bóg stwarzając człowieka na swój obraz i podobieństwo przez sam ten fakt, mówi o sobie i swojej naturze.

Czy my zdajemy sobie z tego sprawę, czy to do nas dociera? Czy potrafimy zgłębić sercem (bo nie rozumem) tę Tajemnicę Komunii Trzech Osób?

Człowiek to chyba przeczuwa, szukając przez całe życie z tak wielkim poświęceniem i uporem owej jedności, osób ... i tęskniąc za czymś, za kimś, za Kimś, kto byłby w stanie go wypełnić, zaspokoić tę najgłębszą tęsknotę za jednością. A najpiękniej ujął to chyba św. Augustyn mówiąc: „Stworzyłeś nas Panie dla siebie i niespokojne jest serce moje dopóki nie spocznie w Tobie”. Jedynym i ostatecznym zaspokojeniem owej najgłębszej ludzkiej tęsknoty jest Bóg, Który JEST Komunią Osób, Niewypowiedziany ...

Tego Boga światu objawiać życiem i miłością, Tego Boga głosić i Tego Boga wyznawać ... oto do czego zostałeś powołany chrześcijaninie.

Wierzę w Ciebie Boże Żywy ...

Boże Miłości, Boże Komunio- Wspólnoto Najwspanialsza ...

O Wieczne Bóstwo, Wiekuista Trójco!
Ty sprawiłaś, że przez zjednoczenie z Bożą naturą
Krew Twojego Jednorodzonego Syna nabrała takiej ceny!
Ty, Trójco Wieczna, jesteś Morzem głębokim, Oceanem
w którym im więcej szukam, więcej znajduję,
a im więcej znajduję, tym więcej Cię szukam.
Ty w nienasycony sposób nasycasz duszę!
Tak nasycasz duszę,
że zawsze pozostaje ona złakniona Ciebie, Trójco Wieczna,
i pragnie ujrzeć Ciebie, Światłości, w Twoim świetle.
Zakosztowałam i światłem mojego umysłu
w świetle Twoim ujrzałam Twoje przepastne głębiny,
Trójco Wieczna, i piękno Twojego stworzenia.
Ty, Wiekuista Trójco, jesteś Stwórcą,
a ja stworzeniem.
O przepaści, o Trójco Boska i Wieczna, o Morze głębokie!
Cóż mogłeś mi dać więcej nad Siebie Samego?
Jesteś Ogniem, który zawsze płonie i nie gaśnie nigdy.
Jesteś Ogniem, który swoim żarem
spala wszelką miłość własną duszy.
Jesteś Ogniem, który usuwa wszelką oziębłość
i który oświeca wszelki umysł swoim światłem.
W odblasku tego światła poznaję Ciebie,
Dobro Najwyższe, Dobro nad dobrami,
Dobro błogosławione i niepojęte,
Dobro bezcenne,
Piękności nad pięknościami,
Mądrości nad mądrościami,
Mądrości sama!
Jesteś Szatą, która okrywa moją nagość,
jesteś Pokarmem, który swoją słodyczą żywi zgłodniałych.
Jesteś Słodyczą bez śladu goryczy.

O Wieczna Trójco!                         -  (św. Katarzyna ze Sienny)

Tajemnica Boga Trój-Jedynego

Najświętsza Trójca, Jedność Osób Bożych – Ojca, Syna i Ducha Świętego – na zawsze pozostanie tajemnicą wiary. Nie jest to jednak tajemnica w znaczeniu wiedzy tajemnej, dostępnej tylko dla wybranych i wtajemniczonych. Bóg sam zechciał nam objawić tę tajemnicę, zechciał objawić siebie samego w Osobach Ojca, Syna i Ducha. Objawiający się w Starym Testamencie jako Ojciec Narodu Wybranego, objawia się w Nowym Testamencie w osobie Jezusa Chrystusa – Jednorodzonego Syna Bożego, Boga – Człowieka, Zbawiciela świata a po Wniebowstąpieniu Chrystusa, w Osobie Ducha Świętego – Pocieszyciela i Uświęciciela. Ta prawda o Trój-Jedynym Bogu nie jest więc enigmą, zagadką, czy łamigłówką służącą do „gimnastykowania rozumu”. Jej objawienie dokonujące się sukcesywnie w ciągu historii ludzkości i ma znaczenie bardziej soteriologiczne niż epistemologiczne. Bóg objawia się człowiekowi nie po to aby człowiek tylko więcej wiedział, ale Bóg objawia się człowiekowi, aby człowiek osiągnął zbawienie. Epistemologiczne i mistyczne poznanie rzeczywistości Boga, a tym samym doskonałe zjednoczenie z Bogiem dokona się dopiero po osiągnięciu zbawienia w „visio beatifica„. Poznanie tajemnicy Boga przekracza możliwości ludzkiego rozumu, ale to wcale nie znaczy, że ludzkiemu rozumowi zaprzecza lub że go neguje.

Bóg objawia się człowiekowi, jako kochający Ojciec Stwórca, jako zbawiający Syn Boży, Bóg Człowiek i jako uświęcający Duch Święty Pocieszyciel. I nie to jest dla nas ważne, jakie są wewnętrzne relacje w Trójcy Świętej, ale to, że Bóg nas kocha, że pragnie nas zbawić i uświęcić, że pragnie nam siebie udzielić.

Przypomina mi się anegdota wyczytana w którejś z książek księdza Wójtowicza. Otóż dwóch mnichów przez całe swoje długie, zakonne życie wiodło uczone dysputy teologiczne na temat rzeczywistości Trójcy Świętej. Po wielu latach doszli w końcu do jakiegoś uczonego i zawiłego konsensusu i rozwiązania owej tajemnicy. Widząc jednak, że zbliżają się już do końca życia zawarli między sobą układ-umowę, że ten który pierwszy umrze i osiągnie życie wieczne, a co za tym idzie pozna rzeczywiście tajemnicę Trójcy Świętej wyśle drugiemu krótki telegram z jednym tylko słowem. Jeśli ta rzeczywistość przedstawia się tak jak oni sobie to wykoncypowali, to telegram będzie zawierał jedno słowo: „totaliter” – co znaczy całkowicie, dokładnie tak. Jeśli jednak rzeczywistość ta jest inna niż ich uczona teoria, to telegram będzie zawierał również jedno słowo: „aliter” – co znaczy różnie, inaczej. W końcu jeden z nich umarł i po jakimś czasie ten drugi otrzymuje telegram, ale z czterema słowami: „straciliśmy czas – totaliter aliter„, to znaczy całkowicie inaczej :-)

Nie traćmy może czasu ….. i poświęćmy go raczej na szukanie sposobów zbawienia, a nie zrozumienia tego co i tak zostanie nam w pełni objawione w życiu przyszłym … o ile tam dotrzemy?

Tajemnica wiary, nie urąga ludzkiemu rozumowi. Urąga mu raczej moralna sprzeczność w jakiej większość z nas żyje, urąga mu bestialstwo i okrucieństwo wymyślane przez cywilizowanych barbarzyńców w imię rozumu i wolności. Tajemnica wiary nie urąga rozumowi, raczej wskazuje nie tylko na jego ograniczenia, ale także na jego nieskończone możliwości jeśli kroczy on uczciwie drogą wyznaczona przez Stwórcę. Ludzkiemu rozumowi urąga raczej pycha, nie tajemnica wiary.

Trójca Niezgłębiona

W swoim poemacie "Tryptyk Rzymski, Medytacje nad Księgą Rodzaju" św. Jan Paweł II pisze:

„Kimże jest On?
Niewypowiedziany,
Samoistne Istnienie,
Jedyny ...
Stwórca wszystkiego ...
Zarazem Komunia Osób ...
W tej Komunii wzajemne obdarowywanie pełnią prawdy, dobra i piękna.
Nade wszystko jednak - Niewypowiedziany.”

Od dwudziestu wieków najtęższe umysły, najwięksi mistycy i święci, najwięksi teologowie próbują przybliżyć Tajemnicę Trójcy Świętej, tę najgłębszą tajemnicę chrześcijaństwa, objawioną w pełni w Piśmie świętym. Próbował św. Augustyn – teolog i doktor Kościoła z V wieku, próbował św. Tomasz z Akwinu, teolog i doktor Kościoła z XIII wieku, i św. Anzelm. Św. Albert i Bonawentura, św. Katarzyna ze Sieny i tylu, tylu innych ...

Katechizm Kościoła Katolickiego mówi tak: "Jedyny Bóg objawił się w historii zbawienia jako Bóg trójosobowy. Tajemnica Trójcy Świętej stanowi centrum  wiary i życia chrześcijańskiego. Tylko sam Bóg, objawiając się, może nam pozwolić poznać się jako Ojciec, Syn i Duch Święty." (KKK 261)

Istnienie Trójcy Świętej jest dogmatem naszej wiary. Samym ludzkim rozumem nie doszlibyśmy do tej prawdy. Objawił nam to Jezus Chrystus. Jest wiele miejsc, na których Pan Jezus mówi o swoim Ojcu jako odrębnej Osobie. Można przytoczyć kilkadziesiąt miejsc w Ewangeliach, gdzie jest mowa o Duchu Świętym jako równym Ojcu i Synowi. Gdy archanioł zwiastuje Maryi, że zostanie Matką, Ewangelista wyraźnie zaznacza, że to Bóg go posłał, aby Jej zwiastować, iż porodzi Syna Bożego - i że stanie się to za sprawą Ducha Świętego (Łk 1, 30-35).

Bóg - Komunia Trzech Osób - Ojciec, Syn i Duch Święty.

Tajemnica Trój-Jedynego Boga,

Boga Który się udziela,

Boga, Który jest jednością Trzech Osób,

Boga, Którego pojąć nie sposób ...

Cóż więc powiedzieć o tej Tajemnicy, o najgłębszej istocie Boga samego, Który jest Komunią Osób, i Wspólnotą, i Obdarowywaniem? Cóż powiedzieć o stwórczej Miłości, Która się udziela? Cóż powiedzieć o Niewypowiedzianym?

A my ? Jak mówi św. Paweł na Areopagu:

"W Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy" (Dz 17:28)

Jesteśmy zanurzeni w Bogu, Którego nie rozumiemy i zrozumieć nie potrafimy, ale przecież przeczuwamy Jego wielkość i Jego głębię, bo dzięki Niemu żyjemy, oddychamy, poruszamy się i jesteśmy ...

I każde słowo za małe, i cała teologia ze wszystkimi jej traktatami nieudolna i ... niezdolna, aby wyrazić tajemnicę Boga, Który jest Miłością Miłosierną, Boga, Który jest Komunią, Wspólnotą Osób.


W poczekalni na lotnisku siedział katolicki ksiądz, w garniturze i w koloratce, czytając gazetę. Przysiadł się do niego młody człowiek z zamiarem zażartowania sobie z księdza i zadał pytanie: "Księże, jestem człowiekiem nauki i wierzę tylko w to co mogę zrozumieć. Czy mógłby ksiądz pomóc mi zrozumieć tajemnicę Trójcy Świętej?"

- Ksiądz odwrócił się wolno do młodego człowieka i odpowiadając na jego pytanie, sam zadał mu pytanie: "czy widzisz słońce, które tam za oknem tak pięknie świeci?"

"Oczywiście widzę" – odpowiedział młodzieniec z uśmieszkiem na ustach.

- Ksiądz na to - Słońce jest od nas oddalone o Ziemi o 150 milionów kilometrów. Jak myślisz, czy to daleko?

- No, chyba daleko – odpowiedział niepewnie młodzieniec.

- Ksiądz, aby się upewnić, że młody człowiek na pewno rozumie, mówi: Aby do słońca dotrzeć samochodem jadącym z szybkością 150km/h potrzeba by milion godzin, czyli około 115 lat. A mimo, że słońce jest tak daleko czy czujesz, jak promienie tego słońca przyjemnie ogrzewają skórę na Twojej twarzy, na twoich dłoniach?

- Tak, czuję – odpowiedział młody człowiek już nie uśmiechając się tak zaczepnie.

- Te promienie słoneczne, nie tylko ogrzewają nasze twarze, ale w procesie fotosyntezy odżywiają rośliny redukcjąc dwutlenk węgla do cukrów prostych i produkują tlen, którym oddychamy. Rozumiesz to? – pyta ksiądz.

- Tak, chyba rozumiem - odpowiada młody człowiek już zupełnie zbity z tropu, nie wiedząc zupełnie jaki to ma związek z Trójcą Świętą.

    • No widzisz, - mówi ksiądz- to jest właśnie obraz Trójcy Świętej.
    • Bóg Ojciec jest jak to dalekie Słońce wysyłające promienie.
    • Syn Boży, to właśnie te promienie wysłane przez Ojca do nas.
    • A Duch Święty to owo przyjemne, ogrzewające ciepło, które czujesz na swojej twarzy, ale i ta tajemnicza, wspaniała energia, która daje wzrost roślinom i produkuje tlen którym oddychamy.

Czy to rozumiesz? Jeśli rozumiesz jak działa słońce, jego promienie i jak powstaje ciepło które powoduje fotosyntezę w roślinach i produkuje tlen, którym oddychamy, to nie powinieneś mieć problemu z wiarą w Trójce Świętą.

Młody człowiek wykrztusił już tylko jakieś słowo, że spieszy się na samolot i zniknął.

Ksiądz -profesor kosmologii na uniwersytecie- z uśmiechem wziął swoją gazetę i pomyślał; Wątpię, czy ten młody człowiek zrozumiał cokolwiek z działania słońca, a tym bardziej z Tajemnicy Trójcy Świętej.

Bóg przecież objawia nam tylko tyle ile potrzebujemy do zbawienia. A gdybym ja chciał zrozumieć do końca Boga musiałbym być większy niż On. A to przecież Bóg mnie stworzył, a nie ja Jego.

Dlatego próbować zrozumieć tę tajemnicę to jak patrzeć w południe w tarczę słońca. Oślepniesz i nic nie zobaczysz …

Tajemnica wiary, nie urąga ludzkiemu rozumowi. Urąga mu raczej moralna sprzeczność w jakiej większość z nas żyje, urąga mu moje amoralne życie, bestialstwo i okrucieństwo wymyślane przez cywilizowanych barbarzyńców mordujących w imię rozumu, nauki i wolności. Tajemnica wiary nie urąga rozumowi, raczej wskazuje nie tylko na jego ograniczenia, ale także na jego nieskończone możliwości, jeśli rozum kroczy uczciwie drogą wyznaczoną przez Stwórcę. Ludzkiemu rozumowi urąga raczej pycha, nie tajemnica wiary.

Benedykt XVI

W Eucharystii odsłania się zamysł miłości, który kieruje całą historią zbawienia (por. Ef 1, 10; 3, 8-11). W nim Deus Trinitas, który w sobie samym jest miłością (por. 1 J 4, 7-8), w pełni angażuje się w naszą ludzką kondycję. W chlebie i winie, pod których postaciami Chrystus nam się daje w paschalnej uczcie (por. Łk 22, 14-20; 1 Kor 11, 23-26), całe Boże życie dociera do nas i udziela się w formie sakramentu. Bóg jest doskonałą komunią miłości pomiędzy Ojcem, Synem i Duchem Świętym. Już w stworzeniu człowiek został powołany do udziału, w jakiejś mierze, w ożywczym Bożym tchnieniu (por. Rdz 2, 7). Ale w Chrystusie umarłym i zmartwychwstałym oraz w wylaniu Ducha Świętego, danym bez miary ( por. J 3, 34) stajemy się uczestnikami Bożej zażyłości. Jezus Chrystus, który „przez Ducha wiecznego złożył Bogu samego siebie, jako nieskalaną ofiarę” (Hbr 9, 14) w darze eucharystycznym udziela nam to samo Boże życie. Chodzi o dar absolutnie bezinteresowny, który jest jedynie odpowiednikiem obietnic Bożych, spełnionych ponad wszelką miarę. Kościół przyjmuje, celebruje, adoruje ten dar w wiernym posłuszeństwie. „Tajemnica wiary” jest tajemnicą miłości trynitarnej, do uczestnictwa w której jesteśmy przez łaskę wezwani. Także więc i my musimy zawołać wraz z św. Augustynem: „Jeśli widzisz miłość, widzisz Trójcę”. – Sacramentum Caritatis, n.8


homilia alternatywna

Dzisiaj Pan Bóg zaprasza nas na najwyższe piętra samego nieba, tam, gdzie przebywa on sam, Jedyny Bóg w Trzech Osobach.

Zaprasza nas nie do zrozumienia, bo jest to niemożliwe dla ludzkiego rozumu, ale zaprasza nas do kontemplacji, do uwielbienia, do zachwycenia się Nim samym.

On sam bowiem objawia się — w Piśmie Świętym — jako Trójjedyny Bóg:

Bóg - kochający i Miłosierny Ojciec, Stworzyciel, Który z miłości powołuje wszystko do istnienia,

Bóg - zbawiający Syn, Który z miłości cierpieniem swoim odnawia całe stworzenie,

Bóg - uświęcający i pocieszający Duch Boży, Który swoją Mocą, Mądrością i Miłością podtrzymuje wszystko w istnieniu ...

To objawia nam Chrystus kiedy mówi w Ew. św.  Mateusza:

„Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego” [Mt 28,19].

Ale też tę kontemplację Boga w Trójcy Jedynego możemy oprzeć na innych fragmentach Pisma Świętego.

Najpierw jednak zasadnicze rozróżnienie, aby nie było pomyłek.

Biblijna greka, a później łacina rozróżnia dwa rodzaje miłości:

Amor concupiscentia — to jest miłość uczuciowa, pożądawcza, emocjonalna i kapryśna, pragnąca dobra dla siebie, często tylko cielesna, poszukująca przyjemności i samozadowolenia.

Z tym mamy do czynienia w naszym ludzkim, czasami egoistycznym i cielesnym życiu.

I druga, to jest:

Caritas benevolentia — to jest miłość życzliwa, pragnąca dobra dla osoby kochanej, udzielająca się, wylewająca się ku osobie kochanej.

Tę drugą mogą łatwiej zrozumieć matki mające małe dziecko. One całe są nastawione na dobro dziecka. Ich miłość jest właśnie życzliwa, obdarzająca, udzielająca się, całkowicie nastawiona na drugą osobę.

Kiedy św. Jan mówi:

„Myśmy poznali i uwierzyli miłości, jaką Bóg ma ku nam. Bóg jest Miłością: kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim” [1 J 4,16].

To właśnie tę drugą miłość, Caritas benevolentia ma na myśli. Bóg jest taką właśnie MIŁOŚCIĄ, życzliwą, pragnącą dobra osoby kochanej, udzielającą się, wylewającą się ku osobie kochanej.

Ale skro „Bóg jest Miłością, to przecież nie może być sam…”.

Taka jest właśnie prawda o Trójcy Świętej. Jej tajemnicą jest Miłość, która nie może istnieć inaczej, jak tylko w relacji, w komunii osób, we wspólnocie. Nie może być sama. Miłość potrzebuje kogoś, aby kochać i jednocześnie odpowiadać miłością na miłość. Bóg jest więc relacją, wspólnotą, komunią osób, które wzajemnie okazują sobie MIŁOŚĆ.

Św. Atanazy mówi jednak tak:

„Bóg Ojciec ujrzał swoje Słowo, swą drgającą życiem myśl nieskończenie piękną, swego Syna i uniósł się zachwytem. Syn ujrzał Ojca, Jego Absolut, potęgę, doskonałość i też został uniesiony, porwany zachwytem. Z tego Boskiego zetknięcia się powstaje nieskończona Miłość. Miłość wiekuista, niewyczerpana, która jest właśnie Trzecią Osobą, Osobą Ducha Świętego. I to są Trzej w jedności. Ojciec przez nikogo nie stworzony, Syn przez Ojca zrodzony i Duch Święty, Miłość wzajemna Ojca i Syna.”

Ale, tak również, Bóg w swoim Synu – Jezusie Chrystusie kocha każdego z nas.

Św. Paweł pisze bowiem:

„Miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany” [Rz 5,5].

Duch jest wzajemnym darem (MIŁOŚCIĄ) Ojca i Syna, jest uosobieniem Ich wzajemnej Miłości. Duch jest MIŁOŚCIĄ Boga do Syna i Miłością Syna do Ojca.

Więcej na temat tej relacji, tej wspólnoty możemy wywnioskować z tego co Bóg sam objawia stwarzając człowieka.

„A wreszcie rzekł Bóg: Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam” [Rdz 1,26].

„Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę” [Rdz 1,27].

Stworzony przez Boga człowiek (mężczyzna i kobieta), stworzony na obraz i podobieństwo Boga jest wspólnotą, komunią osób, ożywianą przez miłość. I Ta miłość jest płodna, stwarzająca, udzielająca się. Jej efektem, jej owocem jest trzecia osoba, dziecko.

I na zakończenie coś niesamowitego. Jesteśmy powołani do życia w Trójcy, do uczestnictwa w Miłości, owej Caritas benevolentia, którą jest Bóg.

Kiedy bowiem św. Paweł pisze w 1 Liście do Koryntian:

„…ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują” [1 Kor 2,9].

To, właśnie to ma na myśli. Bóg przygotował nam niesamowitą egzystencję w swojej obecności.

My jednak, zanurzeni w materialności nie potrafimy się z niej wyrwać i dlatego takie rozważania wydają nam się bardzo często jałowe i nierealne. A szkoda….



piątek, 10 maja 2024

Wniebowstąpienie Pańskie — rok B

 Dz 1,1-11

Pierwszą Księgę napisałem, Teofilu, o wszystkim, co Jezus czynił i czego nauczał od początku aż do dnia, w którym udzielił przez Ducha Świętego poleceń Apostołom, których sobie wybrał, a potem został wzięty do nieba. Im też po swojej męce dał wiele dowodów, że żyje: ukazywał się im przez czterdzieści dni i mówił o królestwie Bożym. A podczas wspólnego posiłku kazał im nie odchodzić z Jerozolimy, ale oczekiwać obietnicy Ojca: Słyszeliście o niej ode Mnie - /mówił/ - Jan chrzcił wodą, ale wy wkrótce zostaniecie ochrzczeni Duchem Świętym. Zapytywali Go zebrani: Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela? Odpowiedział im: Nie wasza to rzecz znać czasy i chwile, które Ojciec ustalił swoją władzą, ale gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi. Po tych słowach uniósł się w ich obecności w górę i obłok zabrał Go im sprzed oczu. Kiedy uporczywie wpatrywali się w Niego, jak wstępował do nieba, przystąpili do nich dwaj mężowie w białych szatach. I rzekli: Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo? Ten Jezus, wzięty od was do nieba, przyjdzie tak samo, jak widzieliście Go wstępującego do nieba.

Ef 4,1-13

Bracia:

Zachęcam was ja, więzień w Panu, abyście postępowali w sposób godny powołania, do jakiego zostaliście wezwani, z całą pokorą i cichością, z cierpliwością, znosząc siebie nawzajem w miłości. Usiłujcie zachować jedność Ducha dzięki więzi, jaką jest pokój.

Jedno jest Ciało i jeden Duch, bo też zostaliście wezwani do jednej nadziei, jaką daje wasze powołanie. Jeden jest Pan, jedna wiara, jeden chrzest. Jeden jest Bóg i Ojciec wszystkich, który jest i działa ponad wszystkimi, przez wszystkich i we wszystkich.

Każdemu zaś z nas została dana łaska według miary daru Chrystusowego. Dlatego mówi Pismo: «Wstąpiwszy na wysokości, wziął do niewoli jeńców, rozdał ludziom dary». Słowo zaś „wstąpił” cóż oznacza, jeśli nie to, że również zstąpił do niższych części ziemi? Ten, który zstąpił, jest i Tym, który wstąpił ponad wszystkie niebiosa, aby wszystko napełnić. On też ustanowił jednych apostołami, innych prorokami, innych ewangelistami, innych pasterzami i nauczycielami, aby przysposobili świętych do wykonywania posługi dla budowania Ciała Chrystusowego, aż dojdziemy wszyscy razem do jedności wiary i pełnego poznania Syna Bożego, do człowieka doskonałego, do miary wielkości według Pełni Chrystusa.

Ewangelia w roku B                                                   Mk 16, 15-20

Jezus został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Boga

+ Zakończenie Ewangelii według świętego Marka.

Jezus ukazawszy się Jedenastu powiedział do nich:

« Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu. Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: W imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą i ci odzyskają zdrowie ».

Po rozmowie z nimi Pan Jezus został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Boga. Oni zaś poszli i głosili Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi i potwierdzał naukę znakami, które jej towarzyszyły.

Oto słowo Pańskie.


Chrystus nie pozostawia nas samymi

Wniebowstąpienie Pana Jezusa jest jedynie zakończeniem Jego widzialnej obecności na ziemi. Po Wniebowstąpieniu Chrystus nie ukazuje się już w postaci cielesnej swoim uczniom, ale wcale nie znaczy to, że przestaje być obecny wśród nich, wśród nas... Sam przecież powiedział: "Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata". Ta jego wieloraka obecność w Kościele i w naszym życiu jest nam wszystkim znana. Niestety nie zawsze jesteśmy tego świadomi i nie zawsze zwracamy na to uwagę. Bardzo często jesteśmy zniechęceni i mamy pretensje do Boga, że nas opuścił, że o nas zapomniał, że (szczególnie w chwilach trudnych) odwrócił się do nas plecami. Czy jednak nie jest raczej tak, że to my o Nim zapominamy, że to my odwracamy się do Niego plecami, że to my Go lekceważymy, a przypominamy sobie o Nim jedynie w sytuacji kryzysowej, na zasadzie powiedzenia" "jak trwoga to do Boga"?

Co więcej, czy nie jest i tak, że czasami chcielibyśmy, aby nie był obecny w naszym życiu, żeby nie przypominał nam o swoje obecności np. wyrzutami sumienia, z powodu krzywdy wyrządzonej innym przez nas lub faktem, że zamykamy oczy na potrzeby bliźnich i usypiamy swoje sumienie obojętnością? Czy nie jest tak, że ta Jego obecność jest czasami drażniąca i niewygodna i wolelibyśmy o niej zapomnieć? Czy nie jest tak, że chcielibyśmy się przed tą Jego niewygodną obecnością ukryć, pozbyć się jej i tym samym móc czasami coś zrobić bez wyrzutów sumienia i tego niewygodnego poczucia winy?

Chrystus nigdy nie pozostawia nas samymi i właśnie wtedy, kiedy wydaje się nam, że jest bardzo daleko lub kiedy chcielibyśmy, aby był bardzo daleko, On jest najbliżej nas i pochyla się nad nami cierpliwie i z Miłością. Wstępując do nieba, stał się niewidzialny dla naszych oczu, ale to wcale nie znaczy, że stał się nieobecny, odległy i daleki...

Słowa Jezusa cytowane w dziejach Apostolskich: "gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi...” i te, cytowane w Ewangelii: "Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony...” wywołują niejako automatyczną refleksję i pytanie: "czy ja, jako uczeń Chrystusa jestem świadkiem? Czy ja, jako uczeń Chrystusa głoszę Ewangelię?" Coraz częściej zdarza mi się słyszeć odpowiedź: "A co mnie to obchodzi?!"

Słowa Jezusa o mocy Ducha Świętego i misji głoszenia Ewangelii są dla nas wyzwaniem. Czy jesteśmy świadkami Jego miłości i zbawienia? Czy dzielimy się Ewangelią z innymi? To pytania, które warto sobie stawiać i na które warto szukać odpowiedzi.

Panie nie pozwól mi nigdy zapomnieć o Twojej — w moim życiu — obecności.

piątek, 3 maja 2024

VI Niedziela Wielkanocna – B

 Dz 10,25-26.34-35.44-48

A kiedy Piotr wchodził, Korneliusz wyszedł mu na spotkanie, padł mu do nóg i oddał mu pokłon. Piotr podniósł go ze słowami: Wstań, ja też jestem człowiekiem. Wtedy Piotr przemówił w dłuższym wywodzie: Przekonuję się, że Bóg naprawdę nie ma względu na osoby. Ale w każdym narodzie miły jest Mu ten, kto się Go boi i postępuje sprawiedliwie. Kiedy Piotr jeszcze mówił o tym, Duch Święty zstąpił na wszystkich, którzy słuchali nauki. I zdumieli się wierni pochodzenia żydowskiego, którzy przybyli z Piotrem, że dar Ducha Świętego wylany został także na pogan. Słyszeli bowiem, że mówią językami i wielbią Boga. Wtedy odezwał się Piotr: Któż może odmówić chrztu tym, którzy otrzymali Ducha Świętego tak samo jak my? I rozkazał ochrzcić ich w imię Jezusa Chrystusa. Potem uprosili go, aby zabawił <u nich> jeszcze kilka dni.

1J 4,7-10

Umiłowani, miłujmy się wzajemnie, ponieważ miłość jest z Boga, a każdy, kto miłuje, narodził się z Boga i zna Boga. Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością. W tym objawiła się miłość Boga ku nam, że zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat, abyśmy życie mieli dzięki Niemu. W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy.

J 15,9-17

Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna. To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał — aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali.

Wytrwajcie w miłości mojej

Ewangelia dzisiejsza jest fragmentem długiej mowy pożegnalnej Chrystusa w czasie Ostatniej Wieczerzy. Mowa ta rozpoczyna się w rozdziale 13 i kończy w rozdziale 17.  Zajmuje więc w Ewangelii św. Jana aż pięć rozdziałów. W całej tej długiej katechezie Jezus kilkanaście razy podkreśla znaczenie i wagę miłości. Rozpoczyna się ta katecheza od umycia nóg Apostołom. Na zakończenie Chrystus stwierdza: „Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem.” (Jn 13:15). Po wyjściu Judasza mamy słowa: „Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie.” (Jn 13:34). W rozdziale 14-tym po wskazaniu drogi do Ojca Jezus znowu podkreśla: „Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania.” (Jn 14:15). Kolejny 15-ty rozdział przynosi nam słowa czytane w dzisiejszej Ewangelii. W rozdziale 16-tym zapowiadając otarcie swoją mękę i śmierć obiecuje Ducha świętego – Pocieszyciela, Który ma doprowadzić uczniów do całej prawdy. A w końcu w rozdziale 17-tym modli się o uświęcenie uczniów w prawdzie. Już nawet taka pobieżna tylko analiza mowy pożegnalnej Chrystusa ukazuje głęboki związek miłości z prawdą, ale i szczególne znaczenie Miłości w życiu uczniów. Nie bez powodu chyba Papież Benedykt XVI zatytułował pierwszą swoją encyklikę „ Caritas in Veritate” - „Miłość w Prawdzie”. A rozpoczyna ją od bardzo głębokiej refleksji: „Miłość w Prawdzie, której Jezus Chrystus dał świadectwo swoim życiem ziemskim, a zwłaszcza swoją śmiercią i zmartwychwstaniem, stanowi zasadniczą siłę napędową prawdziwego rozwoju każdego człowieka i całej ludzkości. Miłość —«caritas» — to nadzwyczajna siła, która każe osobom odważnie i ofiarnie angażować się w dziedzinie sprawiedliwości i pokoju. To siła, która pochodzi od Boga — odwiecznej Miłości i absolutnej Prawdy.” Niestety w naszej kulturze słowo miłość zostało zdegradowane do poziomu albo czysto biologicznego pożądania, albo co najwyżej efemerycznego i kapryśnego uczucia. Miłość bez prawdy staje się nie „siłą pochodzącą od Boga”, ale ślepą i ostatecznie niszczycielską mocą, która z Bogiem nie ma nic wspólnego.

Ktoś zadał mi kiedyś pytanie: „Zdaję sobie sprawę, że miłość jaką Bóg nam proponuje nie może być rozumiana tak, jak "ludzka miłość", te wszystkie uczucia, emocje, odczucia itd. Jak jednak możemy poznać miłość Boga do nas? Czym naprawdę jest miłość?”

Jak myślisz, jaka powinna być odpowiedź?

Moja odpowiedź brzmi:

    • Bóg tak nas umiłował, że dał swego Jednorodzonego Syna dla naszego zbawienia.
    • Największym wyrazem miłości Boga do człowieka jest Ofiara Jezusa Chrystusa na krzyżu.
    • Nie ma większej miłości, niż oddać życie za przyjaciół ....
    • Duch Święty dany nam w Sakramencie Chrztu, to właśnie jest miłość Boga do człowieka ...
    • Kolejnym widocznym znakiem miłości Boga jest Eucharystia ..., ale także Kościół, Sakramenty ...
    • Musimy zobaczyć i rozpoznać tę miłość, tam gdzie Ona naprawdę jest ... to znaczy w Bogu, w Jezusie Chrystusie i w Sakramentach ...
    • Bóg na pewno nie kocha nas w emocjonalny, powierzchowny i kapryśny sposób :-).

I to właśnie stara się pokazać nam w dzisiejszej Ewangelii Jezus, Który jest ostatecznym objawieniem Miłości Boga do człowieka.

Kto zachowuje przykazania trwa w Miłości ...

Rozważania poprzedniej niedzieli zakończyliśmy stwierdzeniem, że nikt nie może twierdzić iż wierzy w Boga, jeśli nie zachowuje przykazań, a szczególnie przykazania Miłości. Ten temat rozwijany jest w dzisiejszej Ewangelii i w drugim dzisiejszym czytaniu. I znowu powraca odwieczne pytanie: "A czymże jest miłość? " I najlepszą odpowiedzią na to pytanie jest wypowiedź samego Jezusa: "Jeśli będziecie zachowywać Moje przykazania, będziecie trwać w miłości ... " oraz "Miłujcie się jak ja was umiłowałem ... ". Tego rodzaju odpowiedzi wykluczają od razu i stanowczo wszelkiego rodzaju sentymentalizmy i czułostkowości Potwierdza to niejako św. Jan pisząc; "Bóg nas tak umiłował, że posłał nam swojego Jednorodzonego Syna, aby nas zbawić". A dokonało się to nie przez czułostkowe sentymentalizmy, ale przez śmierć na krzyżu. Spotkanie z żywym Bogiem, Który jest Miłością owocuje miłością czynną, zachowaniem przykazań, wzajemną pomocą i dobrem, pokorą i życzliwością, a nie poezją, pioseneczkami i mdłą uczuciowością. To bardzo piękne śpiewać, deklamować, zachwycać się i patetycznie unosić, nie widząc jednocześnie cierpienia, krzywdy, niesprawiedliwości i lekceważąc sobie Boże przykazania. To bardzo pięknie i ... bardzo łatwo. Ale niestety nie jest to ani szczere, ani prawdziwe, ani trwałe, i na dobra sprawę nic wspólnego z Miłością nie ma ...

W swoim notatkach zapisałem kiedyś: "Czy to jest jeszcze chrześcijaństwo, kiedy jeden chrześcijanin umiera z głodu, w czasie gdy inny dobry (?) chrześcijanin jest chory z przejedzenia? " I myślę, że odpowiedź jest jedna: "NIE! To nie jest chrześcijaństwo i nic wspólnego z Chrystusem to nie ma! ". I nie pomogą tu żadne słowne deklaracje, wyznania, rozczulanie się i najbardziej skomplikowane i zawiłe socjologiczne, a nawet teologiczne dyskusje i rozprawy. Niestety my sami tak często obojętnie do tego podchodzimy, usprawiedliwiając się bezsilnym i rozgrzeszającym: "A co ja mogę? " I znowu odpowiedź samego Jezusa: "Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, mnieście to uczynili".

A co ja uczyniłem .... ?
Jak ja miłuję ... ?

Czy mój katolicyzm nie jest również tylko płytki, powierzchowny i triumfalistyczno — słodko — nijaki?

piątek, 26 kwietnia 2024

V Niedziela Wielkanocna — B

 Dz 9,26-31

Kiedy Paweł przybył do Jerozolimy, próbował przyłączyć się do uczniów, lecz wszyscy bali się go, nie wierząc, że jest uczniem. Dopiero Barnaba przygarnął go i zaprowadził do Apostołów, i opowiedział im, jak w drodze /Szaweł/ ujrzał Pana, który przemówił do niego, i z jaką siłą przekonania przemawiał w Damaszku w imię Jezusa. Dzięki temu przebywał z nimi w Jerozolimie. Przemawiał też i rozprawiał z hellenistami, którzy usiłowali go zgładzić. Bracia jednak dowiedzieli się o tym, odprowadzili go do Cezarei i wysłali do Tarsu. A Kościół cieszył się pokojem w całej Judei, Galilei i Samarii. Rozwijał się i żył bogobojnie, i napełniał się pociechą Ducha Świętego.

1J 3,18-24

Dzieci, nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą! Po tym poznamy, że jesteśmy z prawdy, i uspokoimy przed Nim nasze serce. A jeśli nasze serce oskarża nas, to Bóg jest większy od naszego serca i zna wszystko. Umiłowani, jeśli serce nas nie oskarża, mamy ufność wobec Boga, i o co prosić będziemy, otrzymamy od Niego, ponieważ zachowujemy Jego przykazania i czynimy to, co się Jemu podoba. Przykazanie zaś Jego jest takie, abyśmy wierzyli w imię Jego Syna, Jezusa Chrystusa, i miłowali się wzajemnie tak, jak nam nakazał. Kto wypełnia Jego przykazania, trwa w Bogu, a Bóg w nim; a to, że trwa On w nas, poznajemy po Duchu, którego nam dał.

J 15,1-8

Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który uprawia. Każdą latorośl, która we Mnie nie przynosi owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was. Wytrwajcie we Mnie, a Ja /będę trwał/ w was. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie — o ile nie trwa w winnym krzewie — tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. Ja jestem krzewem winnym, wy — latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. Ten, kto we Mnie nie trwa, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. I zbiera się ją, i wrzuca do ognia, i płonie. Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami.





Ja jestem krzewem winnym...

Tylko trwając w Jezusie, możemy przynosić owoce. Bez Niego jesteśmy jak uschłe gałęzie, które należy odciąć i wyrzucić. Nie doświadczyłem prawdopodobnie i nie wiem, co to znaczy "trwać w Jezusie i przynosić owoc". Pomocą mogą tu być jednak słowa z drugiego czytania, z listu św. Jana Apostoła: "Dzieci, nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą". Jest prawdopodobnie tak, że ja twierdzę tylko, że jestem chrześcijaninem, uczniem Chrystusa, że moja wiara to tylko jałowe, słowne deklaracje, a moje życie codzienne dalekie jest od czynu i od prawdy. Trwać w Jezusie, to znaczy, na co dzień i w każdej sytuacji czerpać z Niego, do Niego odnosić całe życie i wszystkie jego wydarzenia, według Niego kształtować swoje postępowanie, nawet gdyby miało mnie to kosztować. Trwać w Jezusie to trwać w Prawdzie, w prawdzie o sobie i swoich ułomnościach, w prawdzie o bliźnim i jego potrzebach i w Prawdzie o Bogu i Jego do mnie miłości... wymagającej, a nie sentymentalnej i rozmydlonej.

Jeśli trwam w Chrystusie i moje życie nie jest jedynie jałowym mieleniem pustych słów, ale czynem i prawdą, to i On trwa we mnie i moje życie jest owocne. A drzewo poznaje się przecież właśnie po owocach. Jakie są, więc owoce mojego życia? Czy są one dobre, prawdziwe i trwałe czy tylko pozorne, ułudne i gorzkie? Nie mogę twierdzić, że jestem uczniem Chrystusa, jeśli jedynymi owocami mojego życia jest cwaniactwo, drwina, szyderstwo, zgorzknienie, wieczne pretensje, niezadowolenie, obłuda, kłamstwo, nieczystość, wyzysk, egoizm, pycha, zarozumiałość, wyniosłość, pogarda, lekceważenie Boga i innych. Nie mogę twierdzić, że trwam w Chrystusie dopóki inni tego nie widzą i nie doświadczają w sposób konkretny i namacalny. Wszystkie słowne deklaracje, a nawet bardzo pobożne zewnętrzne manifestacje, pielgrzymki, oazy, nowenny są niczym innym jak jałowym młóceniem słomy, jeśli nie ma owoców w czynie i w prawdzie. I niestety będę odcięty i wyrzucony, bo nie przynoszę owoców...

A co znaczy trwać w Bogu? Również i na to pytanie św. Jan daje odpowiedź. Bardzo precyzyjną i jednoznaczną odpowiedź: „Kto wypełnia przykazania, trwa w Bogu a Bóg w nim." Łudzę się tylko i okłamuję (najbardziej samego siebie) twierdząc, że jestem wierzącym, jednocześnie lekceważąc sobie Boże przykazania..., a szczególnie przykazanie miłości bliźniego.

Chrystus nie chce od nas słownych deklaracji i patetycznych, a jednocześnie pustych gestów. On chce od nas konkretu – trudnej czasami – miłości bliźniego.

Panie, nie pozwól i się łudzić i oszukiwać moją zewnętrzną pobożnością.
Panie, naucz mnie jak, na co dzień przynosić dobre owoce radości, życzliwości, pomocy, serdeczności, delikatności, uczciwości i dobroci.

piątek, 19 kwietnia 2024

IV Niedziela Wielkanocna – B – Niedziela Dobrego Pasterza

 Dz 4,8-12

Wtedy Piotr napełniony Duchem Świętym powiedział do nich: Przełożeni ludu i starsi! Jeżeli przesłuchujecie nas dzisiaj w sprawie dobrodziejstwa, dzięki któremu chory człowiek uzyskał zdrowie, to niech będzie wiadomo wam wszystkim i całemu ludowi Izraela, że w imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka — którego ukrzyżowaliście, a którego Bóg wskrzesił z martwych — że przez Niego ten człowiek stanął przed wami zdrowy. On jest kamieniem, odrzuconym przez was budujących, tym, który stał się głowicą węgła. I nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni.

1J 3,1-2

Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. Świat zaś dlatego nas nie zna, że nie poznał Jego. Umiłowani, obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy. Wiemy, że gdy się objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest.

J 10,11-17

Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza; najemnik ucieka dlatego, że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach. Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. życie moje oddaję za owce. Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz. Dlatego miłuje Mnie Ojciec, bo Ja życie moje oddaję, aby je /potem/ znów odzyskać.



Jezus jest kamieniem węgielnym i Dobrym Pasterzem

Trzeba być realistą. Należy budować swoje życie na solidnych fundamentach i nie wolno bujać w obłokach. A więc najpierw solidna, dobra szkoła, dobrze płatny i popularny zawód, najlepiej lekarz lub jeszcze lepiej -modny ostatnio i bardzo popłatny zawód- menedżer, później; samochód, mieszkanie, albo porządnie urządzony dom, porządne konto w banku, a w końcu można sobie pozwolić na odrobinę idealizmu i sentymentów. Tak myśli większość ludzi w naszych czasach. I w ten sposób organizuje sobie życie, poświęcając wszystkie swoje siły i energie na takie właśnie solidne budowanie na skale.

Kto jednak chce naprawdę budować swoje życie na trwałym fundamencie, musi się liczyć z tym, że jedynym fundamentem godnym zaufania, jedyną opoką, na której można się oprzeć, jedyną skałą i bazą jest sam Jezus Chrystus. Niestety wielu nie uznaje tego fundamentu, wielu odrzuca możliwość budowania na tej opoce, wielu jest przekonanych, że takie budowanie to strata czasu i sentymentalizmy. Kto ma rację? Kto naprawdę zbuduje swoje życie? Ano rozglądnijmy się dookoła wśród znajomych ... ale patrzmy uczciwie i czekajmy do końca ...

"Jeśli kto chce zyskać swoje życi,e musi je stracić, a kto straci swoje życie z mego powodu, ten je zyska ... " Może taką właśnie logikę (logikę krzyża i ośmiu błogosławieństw) trzeba zastosować, aby zrozumieć, że naprawdę jedynym fundamentem godnym zaufania jest sam Chrystus ...? Aby zrozumieć, co naprawdę jest budowaniem na piasku, a co budowaniem na skale?

I jeszcze jedno. Czy ufam Chrystusowi, Dobremu Pasterzowi, Który oddał swoje życie za mnie? Jeśli tak, jeśli ufam, to oczywiście będę budował swoje życie na solidnym fundamencie, a nie tylko na piasku dobrej szkoły, dobrze płatnego zawodu i porządnego konta bankowego ... Bo innego fundamentu poza Chrystusem nie znajdę, bo inny fundament, poza Jezusem Chrystusem nie ma dla mnie znaczenia ... Bo czy wtedy moja budowa naprawdę przetrwa?

Jezus Chrystus jest kamieniem, odrzuconym przez budujących, który stał się głowicą węgła. I nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni.

piątek, 12 kwietnia 2024

III Niedziela Wielkanocna – B

 Dz 3,13-15

Bóg naszych ojców, Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba, wsławił Sługę swego, Jezusa, wy jednak wydaliście Go i zaparliście się Go przed Piłatem, gdy postanowił Go uwolnić. Zaparliście się Świętego i Sprawiedliwego, a wyprosiliście ułaskawienie dla zabójcy. Zabiliście Dawcę życia, ale Bóg wskrzesił Go z martwych, czego my jesteśmy świadkami. Lecz teraz wiem, bracia, że działaliście w nieświadomości, tak samo jak zwierzchnicy wasi. A Bóg w ten sposób spełnił to, co zapowiedział przez usta wszystkich proroków, że Jego Mesjasz będzie cierpiał. Pokutujcie więc i nawróćcie się, aby grzechy wasze zostały zgładzone.

1J 2,1-5a

Dzieci moje, piszę wam to dlatego, żebyście nie grzeszyli. Jeśliby nawet ktoś zgrzeszył, mamy Rzecznika wobec Ojca — Jezusa Chrystusa sprawiedliwego. On bowiem jest ofiarą przebłagalną za nasze grzechy i nie tylko za nasze, lecz również za grzechy całego świata. Po tym zaś poznajemy, że Go znamy, jeżeli zachowujemy Jego przykazania. Kto mówi: Znam Go, a nie zachowuje Jego przykazań, ten jest kłamcą i nie ma w nim prawdy. Kto zaś zachowuje Jego naukę, w tym naprawdę miłość Boża jest doskonała.

Łk 24,35-48

Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze, i jak Go poznali przy łamaniu chleba. A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: Pokój wam! Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. Lecz On rzekł do nich: Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie się Mnie i przekonajcie: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam. Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi. Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: Macie tu coś do jedzenia? Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i jadł wobec nich. Potem rzekł do nich: To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach. Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma, i rzekł do nich: Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie, w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jerozolimy. Wy jesteście świadkami tego.

Nawróćcie się, aby odpuszczone zostały wasze grzechy

Ze Zmartwychwstania Chrystusa wynika kilka oczywistych wniosków:

- ten, kto uwierzył w Chrystusa, nie jest już z więcej niewolnikiem prawa i grzechu, ale synem Bożym, wyzwolonym z niewoli grzechu,
- Chrystus jest jego jedyną nadzieją i Panem,
- grzech i śmierć nadal są naszym udziałem, ale nie jesteśmy już bezbronni i bezradni wobec tych rzeczywistości, bo Chrystus jest Zwycięzcą grzechu i Panem życia,
- w Nim i przez Niego możemy pokonać grzech i słabość pojawiające się w naszym życiu,
- staliśmy się światłem świata i głosicielami Dobrej Nowiny o zbawieniu człowieka,
- Jezus jest pośród nas, a my jesteśmy Jego świadkami,

Ustawicznie jednak potrzebna jest nasza zgoda na panowanie Chrystusa w naszym życiu i nasza współpraca. Nie może być tak, że z jednej strony wierzę w zbawczą moc Boga, ale z drugiej strony pozwalam sobie żyć w zakłamaniu i niejasnych koneksjach i układach ze złem, hołdując swoim namiętnościom i słabościom.

Jeśli jednak nawet zdarzy mi się zgrzeszyć, to zawsze mam tę pewność, że z Jego pomocą mogę "z tego dołka wyjść". Grzech nie jest moim panem, nie jest dla wierzącego żadnym fatum, ani przeznaczeniem. Jest przypadłością człowieka, która zdarza się każdemu żyjącemu, ale nie jest koniecznością i nie muszę mu ulegać, ani być od niego zależnym, bo zostałem wyzwolony z jego władzy przez samego Syna Bożego.

Która religia wyzwala człowieka z grzechu w ten bardzo personalistyczny i pełen godności sposób? Pracując w latach 1998 - 2006 na Komorach i przyglądając się Islamowi, odkryłem niezaprzeczalne wartości Chrześcijaństwa. Tylko w Chrześcijaństwie Bóg stał się człowiekiem, umarł na krzyżu i zmartwychwstał dla mojego zbawienia.

sobota, 6 kwietnia 2024

II Niedziela Wielkanocna - B - Miłosierdzia Bożego

 Dz 4,32-35

Jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich wierzących. żaden nie nazywał swoim tego, co posiadał, ale wszystko mieli wspólne. Apostołowie z wielką mocą świadczyli o zmartwychwstaniu Pana Jezusa, a wszyscy oni mieli wielką łaskę. Nikt z nich nie cierpiał niedostatku, bo właściciele pól albo domów sprzedawali je i przynosili pieniądze uzyskane ze sprzedaży, i składali je u stóp Apostołów. Każdemu też rozdzielano według potrzeby.

1J 5,1-6

Każdy, kto wierzy, że Jezus jest Mesjaszem, z Boga się narodził, i każdy miłujący Tego, który dał życie, miłuje również tego, który życie od Niego otrzymał. Po tym poznajemy, że miłujemy dzieci Boże, gdy miłujemy Boga i wypełniamy Jego przykazania, albowiem miłość względem Boga polega na spełnianiu Jego przykazań, a przykazania Jego nie są ciężkie. Wszystko bowiem, co z Boga zrodzone, zwycięża świat; tym właśnie zwycięstwem, które zwyciężyło świat, jest nasza wiara. A kto zwycięża świat, jeśli nie ten, kto wierzy, że Jezus jest Synem Bożym? Jezus Chrystus jest tym, który przyszedł przez wodę i krew, i Ducha, nie tylko w wodzie, lecz w wodzie i we krwi. Duch daje świadectwo, bo <Duch> jest prawdą.

J 20,19-31

Wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia, tam gdzie przebywali uczniowie, gdy drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: Pokój wam! A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane. Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: Widzieliśmy Pana! Ale on rzekł do nich: Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę. A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz /domu/ i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: Pokój wam! Następnie rzekł do Tomasza: Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż /ją/ do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym. Tomasz Mu odpowiedział: Pan mój i Bóg mój! Powiedział mu Jezus: Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli. I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej książce, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc, mieli życie w imię Jego.


Rozdarcie między ideałami wiary i realiami życia

Św. Jan w swojej Ewangelii zdaje się, jakby utwierdzał naszą wiarę w Zmartwychwstanie Chrystusa, tak jak i Jezus już po Zmartwychwstaniu, a przed Wniebowstąpieniem chce także utwierdzić wiarę Apostołów, aby byli zdolni w przyszłości stawić czoła przeciwnościom, aby nie powtórzyła się historia bojaźliwego Piotra, który w obliczu trudności zaparł się Mistrza.

Dzieje Apostolskie przynoszą nam natomiast niezwykle idealistyczne, a nawet utopijne opowiadanie o życiu pierwszych chrześcijan, tych, którzy uwierzyli w Zmartwychwstanie (wszystko mieli wspólne i nikt nie uważał za swoje tego, co posiadał). Niestety jest to raczej pobożne życzenie niż rzeczywistość, bo nie jesteśmy aniołami, ale ludźmi i nawet ci, którzy są bardzo głęboko wierzący nie chcą być oszukiwani przez nierobów i leniów.

A jednak pozostaje sprawą pierwszorzędną konieczność pogodzenia tego, co daje nam wiara z tym, co niesie życie codzienne. Wiara jest pewnym ideałem. Ideałem wymagającym daleko idących ofiar, ale z drugiej strony wiara nie zmusza nas i nie namawia do naiwności i łatwowierności. W tychże samych Dziejach Apostolskich znajdujemy przecież inną historię Ananiasza i Safiry, którzy oszukiwali swoich braci ...

Jak więc wprowadzić w życie ideały wiary, zgodnie z którą wszyscy jesteśmy dziećmi tego samego Boga, a więc braćmi i siostrami, a jednocześnie nie popaść w skrajnie naiwną utopię i nie dać się wykorzystać tym, którzy nic nie robiąc, chcieliby żerować na pracy innych?

************************************** 

Biała Niedziela, kończąca oktawę Wielkanocy, jest obchodzona jako Niedziela Miłosierdzia Bożego. W sposób spontaniczny wierni oddawali szczególnie cześć Miłosierdziu w tę niedzielę już od czasu II wojny światowej. Oficjalnie święto to, listem na Wielki Post w 1985 roku ustanowił najpierw w swojej diecezji metropolita krakowski kard. Franciszek Macharski.

Następnie inni biskupi wprowadzali święto w swoich diecezjach. W roku 1995, na prośbę Episkopatu, Stolica Apostolska wydała dekret zezwalający na obchodzenie tego święta we wszystkich diecezjach Polski, przy zachowaniu przepisów liturgicznych obowiązujących w tym dniu. Oczywiście takie świętowanie Białej Niedzieli swój początek ma w objawieniach s. Faustyny.

Pragnę, ażeby pierwsza niedziela po Wielkanocy była świętem Miłosierdzia (Dz. 299) - powiedział do niej Pan Jezus. Te i podobne słowa powtarzają się w Dzienniczku przynajmniej 14 razy. Jak bardzo przesłanie zawarte w objawieniach s. Faustyny jest aktualne, pokazują słowa z encykliki Dives in misericordia. Jan Paweł II pisze: „Umysłowość współczesna, może bardziej niż człowiek przeszłości, zdaje się sprzeciwiać Bogu miłosierdzia, a także dąży do tego, ażeby samą ideę miłosierdzia odsunąć na margines życia i odciąć od serca ludzkiego. Samo słowo i pojęcie »miłosierdzie« jakby przeszkadzało człowiekowi, który poprzez nieznany przedtem rozwój nauki i techniki bardziej niż kiedykolwiek w dziejach stał się panem”.

Aby dostąpić Miłosierdzia Bożego, trzeba najpierw w Niego uwierzyć, ale i uznać samemu, że ja tegoż Miłosierdzia Bożego potrzebuję ...

Strony o Miłosierdziu Bożym:

vox domini - http://www.voxdomini.com.pl/vox_art/faust.htm

Parafia w Kścielisku - http://www.watra.pl/parafiakoscielisko/issue 18/s1.htm

Opoka - http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/modlitwy/ap_11041999.html

Kielce - Opoka - http://www.kielce.opoka.org.pl/czytelnia/?w=502

Rzeszów - Opoka - http://mtrojnar.rzeszow.opoka.org.pl/swieto_milosierdzia/

Kanonizacja Siostry Faustyny - http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TH/THW/kanonizacja_faustyna_k.html

niedziela, 31 marca 2024

Wielkanoc 2024

 

Pusty krzyż i pusty grób. Chrystus zabity na krzyżu i złożony w grobie zmartwychwstał. Alleluja!


Niestety prawda jest taka, że nie ma zmartwychwstania bez śmierci. Dlatego jeśli chcesz zmartwychwstać, musisz umrzeć sobie, aby Miłość ukrzyżowana zmartwychwstała. Alleluja!

sobota, 30 marca 2024

WIELKANOC – rok B

 Wprowadzenie do Mszy Świętej

Msza święta w której będziemy uczestniczyć jest niczym innym jak bezkrwawym powtórzeniem Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Tenże Chrystus zaprasza nas do pełnego w Niej uczestnictwa. A znaczy to ni mniej ni więcej tylko do pełnego uczestnictwa w jego Męce, w Jego Śmierci i w Jego Zmartwychwstaniu. Czy zdajemy sobie z tego sprawę i ... czy jesteśmy tego godni? Rozpoznając nasz stan i wyznając nasze winy prośmy Chrystusa o łaskę niewrócenia.

PIERWSZE CZYTANIE

Dz 10, 34a. 37-43

Czytanie z Dziejów Apostolskich. Gdy Piotr przybył do domu centuriona w Cezarei, przemówił: "Wiecie, co się działo w całej Judei, począwszy od Galilei, po chrzcie, który głosił Jan. Znacie sprawę Jezusa z Nazaretu, którego Bóg namaścił Duchem Świętym i mocą. Dlatego że Bóg był z Nim, przeszedł On dobrze czyniąc i uzdrawiając wszystkich, którzy byli pod władzą diabła. A my jesteśmy świadkami wszystkiego, co zdziałał w ziemi żydowskiej i w Jerozolimie.

Jego to zabili, zawiesiwszy na drzewie. Bóg wskrzesił Go trzeciego dnia i pozwolił Mu ukazać się nie całemu ludowi, ale nam, wybranym uprzednio przez Boga na świadków, którzyśmy z Nim jedli i pili po Jego zmartwychwstaniu. On nam rozkazał ogłosić ludowi i dać świadectwo, że Bóg ustanowił Go sędzią żywych i umarłych. Wszyscy prorocy świadczą o tym, że każdy, kto w Niego wierzy, w Jego imię otrzymuje odpuszczenie grzechów".

PSALM RESPONSORYJNY Ps 118, 1-2. 16-17. 22-23

Refren: W tym dniu wspaniałym wszyscy się weselmy.

Dziękujcie Panu, bo jest dobry, *

bo Jego łaska trwa na wieki.

Niech dom Izraela głosi: *

"Jego łaska na wieki".

Refren: W tym dniu wspaniałym wszyscy się weselmy.

Prawica Pana wzniesiona wysoko, *

prawica Pańska moc okazała.

Nie umrę, ale żył będę *

i głosił dzieła Pana.

Refren: W tym dniu wspaniałym wszyscy się weselmy.

Kamień odrzucony przez budujących *

stał się kamieniem węgielnym.

Stało się to przez Pana *

i cudem jest w naszych oczach.

Refren: W tym dniu wspaniałym wszyscy się weselmy.

DRUGIE CZYTANIE

Kol 3, 1-4

Czytanie z Listu św. Pawła Apostoła do Kolosan. Bracia: Jeśliście razem z Chrystusem powstali z martwych, szukajcie tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus zasiadając po prawicy Boga. Dążcie do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi. Umarliście bowiem i wasze życie ukryte jest z Chrystusem w Bogu. Gdy się ukaże Chrystus, nasze życie, wtedy i wy razem z Nim ukażecie się w chwale.

Albo:

DRUGIE CZYTANIE

1 Kor 5, 6b-8

Czytanie z Pierwszego Listu św. Pawła Apostoła do Koryntian. Czyż nie wiecie, że odrobina kwasu całe ciasto zakwasza? Wyrzućcie więc stary kwas, abyście się stali nowym ciastem, jako że przaśni jesteście. Chrystus bowiem został złożony w ofierze jako nasza Pascha. Tak przeto odprawiajmy nasze święto nie przy użyciu starego kwasu, kwasu złości i przewrotności, lecz na przaśnym chlebie czystości i prawdy.

SEKWENCJA WIELKANOCNA

Niech w święto radosne Pachalnej Ofiary

Składają jej wierni uwielbień swych dary.

Odkupił swe owce Baranek bez skazy,

Pojednał nas z Ojcem i zmył grzechów zmazy.

Śmierć zwarła się z życiem i w boju, o dziwy,

Choć poległ Wódz życia, króluje dziś żywy.

Mario, ty powiedz, coś w drodze widziała?

Jam Zmartwychwstałego blask chwały ujrzała.

Żywego już Pana widziałam, grób pusty,

I świadków anielskich, i odzież, i chusty.

Zmartwychwstał już Chrystus, Pan mój i nadzieja,

A miejscem spotkania będzie Galileja.

Wiemy, żeś zmartwychwstał, że ten cud prawdziwy,

O Królu Zwycięzco, bądź nam miłościwy.

AKLAMACJA PRZED EWANGELIĄ 1 Kor 5, 7b-8a

Alleluja, alleluja, alleluja.
Chrystus został ofiarowany jako nasza Pascha.
Odprawiajmy nasze święto w Panu.
Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA

J 20, 1-9

Słowa Ewangelii według św. Jana. Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus miłował, i rzekła do nich: "Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono".

Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka.

Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył do grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, które mówi, że On ma powstać z martwych.


HOMILIA I

Nie ma zmartwychwstania bez uprzedniej śmierci ...

Zmartwychwstanie Chrystusa jest dla nas –wierzących- faktem, co do którego nie trzeba nas przekonywać, ani nam udowadniać. Jest to dla nas -na pewno- podstawa naszej wiary, bo jak mówi św. Paweł: „Jeśli nie ma zmartwychwstania, to i Chrystus nie zmartwychwstał. A jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara.” (1Kor 15:13-14) Co do tego nie mamy na pewno wątpliwości, chociaż Zmartwychwstanie Chrystusa jest raczej faktem rozumowo nieudowadnialnym.

Zastanawiającym jest jednak to, że nie wszyscy zdajemy sobie sprawę z innego, o wiele bardziej oczywistego faktu, a mianowicie, że nie ma zmartwychwstania bez uprzedniej śmierci. Oczywistym jest, że każdy z nas kiedyś umrze. To jest od nas niezależne i na to nie mamy wpływu. Chodzi jednak o inną śmierć i o inne zmartwychwstanie. Chrystus przez dzisiejsze święto powołuje nas do ustawicznego procesu zmartwychwstawania, powstawania na nowo, a to wymaga uprzedniej śmierci. Muszę umrzeć sobie, umierać swoim drobnym i większym grzechom, słabościom, zachciankom, egoizmowi, pragnieniu posiadania, urządzania się, „zabezpieczania” sobie wygodnego gniazdka na tej ziemi.

Radykalizm ewangeliczny jest tutaj bardzo daleko posunięty: „Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, ... Ten, kto kocha swoje życie, Straci je ... .” (J 12:24-25)

Nie ma się co łudzić, NIE MA ZMARTWYCHWSTANIA BEZ UPRZEDNIEJ ŚMIERCI! A czy ty umarłeś już sobie?


HOMILIA II

Kiedy czytamy dzisiejszą Ewangelię dosyć łatwo możemy wyobrazić sobie konsternację, a nawet napięcie i zdenerwowanie Marii Magdaleny, Piotra i Jana. Oto zniknęło ciało umiłowanego Nauczyciela, Którego w tak bestialski sposób zabito. Wiemy dlaczego Maria Magdalena pobiegła z tą niesłychaną wiadomością do Piotra: "Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono". Czy to nie jest już przesada, czy nie dosyć było tego, co dokonało się w poprzedzający piątek? Czy należało jeszcze bezcześcić i wykradać ciało? Po tej bulwersującej wiadomości z kolei Piotr i Jan biegną do grobu, aby sprawdzić, czy rzeczywiście ktoś posunął się aż tak daleko, żeby nawet ukraść ciało niewygodnego Mesjasza?

Kiedy jednak przybyli do grobu dociera do nich jeszcze bardziej bulwersująca prawda. Ciała nie ukradziono, bo są płótna i chusta zwinięta. Nikt kradnąc ciało nie zajmowałby się płótnami i chustą. Cóż więc się stało?! Czy to możliwe, żeby rzeczywiście zmartwychwstał, jak zapowiedział?!?! Mówiąc o sobie św. Jan Ewangelista pisze: „Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył do grobu. Ujrzał i uwierzył.” Dopiero wtedy uwierzył w coś jeszcze bardziej nieprawdopodobnego niż kradzież ciała. Uwierzył w Zmartwychwstanie.

A co było później? Tenże sam Piotr i Jan którzy z niedowierzaniem biegli do grobu, którzy wtedy dopiero uwierzyli, bo do tego czasu nie rozumieli jeszcze Pisma, sami stają się świadkami najbardziej nieprawdopodobnej prawdy: „Bóg wskrzesił Go trzeciego dnia i pozwolił Mu ukazać się ... nam, wybranym uprzednio przez Boga na świadków, którzyśmy z Nim jedli i pili po Jego zmartwychwstaniu. On nam rozkazał ogłosić ludowi i dać świadectwo”.

I dają świadectwo, bez obawy, bez lęku, bez wahania. To dzięki ich niestrudzonemu świadectwu, przekazywanemu przez pokolenia i tysiąclecia jesteśmy tym kim jesteśmy, uczniami Chrystusa Zmartwychwstałego. Ich świadectwo jest potężne i niezawodne, boć przecież najpierw widzieli pusty grób, a później „z Nim jedli i pili po zmartwychwstaniu”, a w końcu -za tę niesamowitą i nie do uwierzenia prawdę o zmartwychwstaniu- oddali swoje życie. Ten właśnie fakt jest centralną prawdą chrześcijaństwa, i powinien być centralną prawdą naszego chrześcijańskiego życia.

Jak dojść do tej wielkanocnej wiary o zmartwychwstaniu? Jak uczynić ją centralnym punktem życia? Jak w codzienności dawać świadectwo Zmartwychwstałemu? Oto kilka pytań o ogromnej wadze. A odpowiedź można znaleźć w Liście św. Pawła Apostoła do Kolosan: „Jeśliście razem z Chrystusem powstali z martwych, szukajcie tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus zasiadając po prawicy Boga.” Szukajmy tego co jest w górze, zakochajmy się w Chrystusie, uwierzmy, ze Jego Zmartwychwstanie nie było tylko efekciarskim trikiem, ale zapowiedzią naszego zmartwychwstania i zaproszeniem do prawdziwego życia w Bogu.


HOMILIA III
Chrystus prawdziwie zmartwychwstał - I

Święta Wielkanocne 2000 roku spędziłem w bardzo egzotycznym kraju (w 100% muzułmańskim). Na Mszy św. Wigilii Paschalnej było obecnych 32 wiernych i była to chyba największa liczba wiernych w ciągu roku, w małym kościółku w Moroni (stolicy kraju), na wyspie Grande Comore (Ngazidja), w Archipelagu Komorów. W kościółku duszno i gorąco, jak w piecu hutniczym. Obecni na Mszy św. to w przeważającej części Malgasze z pobliskiego Madagaskaru, kilkoro Europejczyków z przedstawicielstw europejskich (w tym maleńkim państwie Oceanu Indyjskiego). Jest też kilku Afrykańczyków z kontynentu (z Konga, Rwandy i Burundi). Miejscowi Komoryjczycy nie mają prawa się nawracać i zmieniać religii, bo jest to konstytucyjnie zabronione. Sama Msza bardzo krótka, zaledwie półtorej godziny i to wydaje się za długo, ze względu na panujący upał (ponad 45oC). Jedynym miejscem gdzie można się na chwileczkę schronić po Mszy św. przed morderczym upałem jest maleńkie, klimatyzowane biuro ks. Jana.

Uczestnicząc w Triduum Paschalnym i Mszy św. niedzielnej zastanawiam się czy prawda o zbawczej Śmierci i Zmartwychwstaniu Chrystusa będzie mogła kiedykolwiek dotrzeć do miejscowych ludzi w sposób wolny i swobodny? Dla miejscowych ludzi jest ona nadal bez znaczenia, daleka i obca. Dla nich to wszystko co dzisiaj w świecie mówi się na temat wolności religijnej, sprawiedliwości i tolerancji jest nadal tylko pustym frazesem. A najbardziej zawzięcie na te tematy dyskutują ludzie, którzy pod płaszczykiem wolności chcieliby przemycić ordynarny liberalizm. Ich nic nie obchodzi fakt, że wielu np. Komoryjczyków nie ma prawa uczestniczyć w wolny sposób w życiu religijnym, bo zabrania im tego konstytucja ich własnego, jak najbardziej „demokratycznego” kraju.

Chrystus prawdziwie zmartwychwstał i dał nam udział w życiu wiecznym, ale kogo to tak naprawdę obchodzi? Ani tych biednych ludzi tutaj, którzy nie mają prawa o tym nawet wiedzieć, ani ich krzykliwych obrońców w nowoczesnych i demokratycznych (a jakże) krajach współczesnej Europy, które już dawno pozbyły się religijnych złudzeń.

A czy mnie ta prawda o ZMARTWYCHWSTANIU CHRYSTUSA jeszcze obchodzi? Czy dla mnie ma ona jeszcze jakieś znaczenie?


HOMILIA IV

Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego, która kończy okres Wielkiego Postu i zarazem okres Świętego Triduum Paschalnego jest największym świętem chrześcijaństwa. Jest ona wspomnieniem triumfu Zbawiciela nad grzechem i śmiercią, jest dniem w którym wszystko zaczęło się na nowo dla tych, którzy uwierzyli i zaufali Jezusowi.

Zgodnie bowiem z opisem biblijnym zawartym we wszystkich czterech ewangeliach

u św. Mateusza: „Po upływie szabatu, o świcie pierwszego dnia tygodnia przyszła Maria Magdalena i druga Maria obejrzeć grób.” (Mt 28:1)

u św. Marka: „Po upływie szabatu Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba, i Salome nakupiły wonności, żeby pójść namaścić Jezusa. Wczesnym rankiem w pierwszy dzień tygodnia przyszły do grobu, gdy słońce wzeszło.” (Mk 16:1-2)

u św. Łukasza: „W pierwszy dzień tygodnia poszły skoro świt do grobu, niosąc przygotowane wonności. Kamień od grobu zastały odsunięty.” (Łk 24:1-2)

i u św. Jana: „A pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu.” (J 20:1)

zmartwychwstanie miało miejsce w pierwszy dzień żydowskiego tygodnia, po zakończeniu szabatu czyli właśnie w naszą niedzielę. Chrześcijanie od samego początku uznali ten dzień za początek wszystkiego, za początek nowego stworzenia, początek nowego życia, początek nowej ery, początek Kościoła. W ten dzień – a raczej w nocy poprzedzającej pierwszy dzień tygodnia sprawowali w pierwszych wiekach Eucharystię – Dziękczynienie. Od początku Kościoła ten dzień, czyli pamiątka Zmartwychwstania Zbawiciela był dniem, w którym udzielano chrztu i przyjmowano do wspólnoty Ludu Bożego nowych członków. Zmartwychwstanie jest tym szczególnym świętem chrześcijaństwa, które niesie w sobie o wiele więcej radości niż dzień Bożego Narodzenia. Boże Narodzenie bowiem to początek naszego odkupienia, to moment zstąpienia Boga pośród ludzi. Wielkanoc to zwieńczenie, dopełnienie dzieła odkupienia, to początek nowego stworzenia, nowego nieba i nowej ziemi. W tym dniu, w dniu swojego Zmartwychwstania Jezus mówi do nas: „oto otwarłem dla was na nowo bramy nieba, bramy utraconego raju, oto stwarzam was na nowo do życia w pełni, do życia nieśmiertelnego, oto otwieram przed wami drogę powrotu do Ojca, który daje życie wieczne. Już nic nie stoi na przeszkodzie, już nic nie zagradza wam dostępu do wiecznego życia bez końca ...” ... Nic poza jedną drobna sprawą ... nic nie zagradza mi dostępu do życia wiecznego poza moim uporem i pychą.

Jeśli wierzysz że Chrystus zmartwychwstał i zgodnie z tą wiarą kształtujesz swoje codzienne życie to możesz być pewny twojego zmartwychwstania i życia wiecznego.

To jest najgłębszy i najbardziej fundamentalny sens Niedzieli Zmartwychwstania – Niedzieli Nowego Stworzenia – Niedzieli Nowego Życia ... „I otrze z ich oczu wszelką łzę, a śmierci już odtąd nie będzie. Ani żałoby, ni krzyku, ni trudu już /odtąd/ nie będzie, bo pierwsze rzeczy przeminęły. I rzekł Zasiadający na tronie: Oto czynię wszystko nowe.” (Ap 21:4-5)


HOMILIA V

Pisząc o Triduum Paschalnym przypomniałem scenę z filmu „Pasja Chrystusa”, w której Chrystus w czasie swojej drogi krzyżowej wypowiada zdanie: „”Oto czynię wszystko nowe”. To nowe stworzenie dokonuje się właśnie poprzez Jego Mękę, Śmierć i Zmartwychwstanie. Bóg po grzechu pierworodnym mógł (teoretycznie) zniszczyć wszystko co stworzył i na nowo stworzyć świat. Teoretycznie, w naszym pojęciu mógł, bo jest Bogiem Wszechmogącym, ale jednak nie zniszczył, bo wtedy zaprzeczył by samemu sobie. Jest bowiem Bogiem Stworzycielem, a nie niszczycielem. To Jego przeciwnik Szatan jest niszczycielem i to on sprowadza cierpienie, zło i śmierć. Bóg bowiem stworzył wszystko po to, aby istniało. „Bo śmierci Bóg nie uczynił i nie cieszy się ze zguby żyjących. Stworzył bowiem wszystko po to, aby było, ...” (Mdr 1:13-14a)

Dlatego Bóg wybrał inną drogę nowego stworzenia, drogę prowadzącą przez swoją własną Mękę i Śmierć do Zmartwychwstania. Zmartwychwstanie jest właśnie zapoczątkowaniem Nowego Stworzenia. Jest momentem w którym, to co stare zostaje przekształcone w nowe, to co zniszczalne przyobleka się w niezniszczalne. Tak pisze św. Paweł w Pierwszym Liście do Koryntian:

„Trzeba, ażeby to, co zniszczalne, przyodziało się w niezniszczalność, a to, co śmiertelne, przyodziało się w nieśmiertelność. A kiedy już to, co zniszczalne, przyodzieje się w niezniszczalność, a to, co śmiertelne, przyodzieje się w nieśmiertelność, wtedy sprawdzą się słowa, które zostały napisane: Zwycięstwo pochłonęło śmierć. Gdzież jest, o śmierci twoje zwycięstwo? Gdzież jest, o śmierci, twój oścień? Ościeniem zaś śmierci jest grzech, a siłą grzechu Prawo. Bogu niech będą dzięki za to, że dał nam odnieść zwycięstwo przez Pana naszego Jezusa Chrystusa.” (1 Kor 15:53-57)

Cierpienie, śmierć i zło zostają ostatecznie pokonane przez Boga Człowieka Jezusa Chrystusa, Stwórcze Słowo Boże, przez Jego Zmartwychwstanie. Bóg pokonał zło i śmierć nie przez zniszczenie starego, ale właśnie przez swoją śmierć i przez zmartwychwstanie do Nowego Życia. Słusznie więc św. Paweł pyta: „Gdzież jest, o śmierci twoje zwycięstwo? Gdzież jest, o śmierci, twój oścień?” Śmierć, która była efektem zła, której ościeniem był grzech zostaje pokonana właśnie przez śmierć Boga na krzyżu i przez Jego Zmartwychwstanie. I dlatego z Pawłem możemy zawołać: „Bogu niech będą dzięki za to, że dał nam odnieść zwycięstwo przez Pana naszego Jezusa Chrystusa.”

Dlatego też Wielkanoc jest nie tylko największym świętem chrześcijaństwa, ale jest w ogóle największym wydarzeniem w historii ludzkości, jest dniem Nowego Stworzenia. Autor Listu do Hebrajczyków mówi o czymś więcej: Chrystus „przez własną krew wszedł raz na zawsze do Miejsca Świętego, zdobywszy wieczne odkupienie.” (Hbr 9:12)” To jest jednak dla nas zaproszenie do podążania Jego śladami, abyśmy i my mogli dostąpić udziału w tym nowym stworzeniu, aby i w nas to co zniszczalne przyodziało się w niezniszczalne. W następnym bowiem rozdziale (Hbr 10:19-20) tenże autor dodaje: „Mamy więc, bracia, pewność, iż wejdziemy do Miejsca Świętego przez krew Jezusa. On nam zapoczątkował drogę nową i żywą, przez zasłonę, to jest przez ciało swoje.” On zapoczątkował tę drogę przez swoje własne Zmartwychwstanie i sam nas zapewnił: „Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie. W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem.” (J 14:1-3)

To jest właśnie efekt Jego zwycięstwa nad złem, cierpieniem i śmiercią, przygotowane dla nas mieszkanie w domu Ojca. Odpowiadając na pytanie Tomasza „jaka droga prowadzi do domu Ojca” Jezus daje nam doskonałą wskazówkę jak my możemy wejść do owego Nowego Nieba i Nowej Ziemi, jak możemy uczestniczyć w Nowym Życiu: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie.” (J 14:6) A odpowiadając Marcie zapewnia: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie.” (J 11:25) On bowiem jest jedyną drogą i jedyną bramą do Nowego Stworzenia. Jak mówi św. Paweł w liście do Rzymian: „Jeżeli bowiem przez śmierć, podobną do Jego śmierci, zostaliśmy z Nim złączeni w jedno, to tak samo będziemy z Nim złączeni w jedno przez podobne zmartwychwstanie.” (Rz 6:5)

Dlatego też składając sobie wzajemnie Wielkanocne życzenia: Wesołego Alleluja nie zapominajmy, że źródłem tej radości jest fakt Zmartwychwstania Chrystusa i zapowiedź naszego zmartwychwstania do Nowego Życia, Którym jest Ten, Który: „przezwyciężył śmierć, a na życie i nieśmiertelność rzucił światło przez Ewangelię …” (2 Tm 1:10)


HOMILIA VI – bardzo krótka

Chrystus prawdziwie zmartwychwstał - II

W jednej parafii, proboszcz pracujący tam od lat nie umiał sobie poradzić z obojętnością i słabą wiarą swoich parafian. Jego kazania nigdy nie były doceniane, jego działania zawsze krytykowano, jego pracę lekceważono a z upomnień się śmiano. Zniechęcony wieloletnimi wysiłkami w pewną wielkanocną niedzielę powiedział najkrótsze kazanie:

"Chrystus naprawdę zmartwychwstał, tylko, że wy i tak w to nie wierzycie! I dlatego nigdy nie zmartwychwstaniecie."

Czasami i ja mam ochotę takie samo kazanie powtórzyć. My nadal nie wierzymy w zmartwychwstanie Chrystusa!

A Ty czy wierzysz w Jego zmartwychwstanie?

A jeśli tak, to dlaczego żyjesz tak jakbyś nie wierzył?

****************************

Z listów misjonarza

WIELKI POST I ŚWIĘTA WIELKANOCNE W AFRYCE

Od ponad jedenastu lat pracuję w Afryce. Tutaj spędziłem wiele świąt tak Bożego Narodzenia, jak i Wielkanocy. I tak zastawiając się jaka jest Wielkanoc w Afryce nie umiałem w pierwszej chwili nic szczególnego na ten temat powiedzieć. Kiedy poproszono mnie o ten artykuł zgodziłem się chętnie, ale po jakimś czasie skonstatowałem, że właściwie to nie ma o czym pisać, bo ja sobie nic specyficznego związanego z Wielkanocą w Afryce nie przypominam. Szybko przeszukałem pamięć i zdjęcia, i niewiele znalazłem. Skontaktowałem się z innymi misjonarzami pracującymi od lat w buszowych parafiach i ... to samo, oni również nie umieli mi powiedzieć nic szczegółowego czy specyficznego na ten temat. Zapytałem moich znajomych Afrykańczyków i ... tutaj również pustka. A więc co? Klapa i artykułu nie będzie ? Wstyd i „plama” Misjonarz pracujący od ponad 11 lat w Afryce nie umie nic sensownego na temat Wielkanocy po afrykańsku powiedzieć! Wystukałem więc hasło na kilku wyszukiwarkach w internecie i nadal nic. No więc, jak to nie ma Wielkanocy w Afryce. Co ci misjonarze tutaj robią od ponad 100 lat?

Trzeba sobie jednak uświadomić jak bardzo na religijną obrzędowość wpływają realia życia codziennego. Najprostsza i najbardziej uderzająca sprawa. Wielkanoc jest normalnie w naszej kulturze poprzedzona 40-to dniowym postem, w czasie którego ogranicza się znacznie spożycie mięsa. Jak coś takiego wprowadzić w krajach afrykańskich chronicznie cierpiących na niedożywienie i wprost głód wśród znacznej części populacji. Jak zaproponować 40-dniowy post ludziom, którzy normalnie niedojadają? Toż tutaj ten post trwa nie 40 dni ale praktycznie na okrągło przez cały rok. Albo jak wprowadzić Wielkopiątkowy post ścisły wśród ludzi, którzy i tak jedzą raz na trzy dni, jak miałem okazję stwierdzić wśród wielu zairskich rodzin. (Zair - dzisiejsza Republika Demokratyczna Kongo)? Próba wprowadzenia święcenia pokarmów w sobotę po południu też musi ponieść fiasko, bo ludzie po prostu niejednokrotnie nie mają co święcić. Kiełbasa czy jakakolwiek wędlina są nieznane (nie mają szans na utrzymanie się w tym klimacie), jajko to nie symbol odradzającego się życia ale bardzo bogate w proteiny i bardzo cenne pożywienie, którego nie maluje się lecz dzieli precyzyjnie -najczęściej jedno- na dziesięć, dwanaście osób w rodzinie. Tak więc zwyczaje wielkanocne, czy jakiekolwiek inne (12 potraw na Wigilijnym stole ??? dobrze gdyby chociaż jedna była ...) nie mają szans na wprowadzenie i zakorzenienie dopóki nie zostanie rozwiązany podstawowy problem głodu. I tu nie ma się co oszukiwać, miał rację Marks mówiąc, że to „byt kształtuje świadomość”.

Niemniej jednak w Afryce, tak jak i w całym chrześcijaństwie Wielkanoc jest na pewno celebrowana jako główne święto roku liturgicznego. Jest to również okazja (może nawet bardziej niż Boże Narodzenie) do licznych spotkań grup religijnych i wspólnego świętowania nie tylko w kościele, ale i w małych grupach, w prywatnych domach. Bardzo żywe i dynamicznie działające są Wspólnoty Żywego Kościoła (w Zairze-Kongo zwane CEV – Communautés de l’Eglise Vivante, a w Tanzanii Jumuiya Ndogo-Ndogo). Te właśnie wspólnoty organizują najczęściej w okresie Wielkiego Postu wspólne czytanie i rozważanie Pisma Świętego, nabożeństwa Drogi Krzyżowej, czy przygotowują przedstawienia Męki Pańskiej. Te ostatnie, miałem okazję widzieć w Sandoa, gdzie takie przedstawienie - przygotowane przez miejscowe grupy i pod opieką Ks. Marka Fiuta- było grane nie tylko w głównej parafii misji, ale i w sąsiednich wioskach. Było to dla mnie bardziej wstrząsające niż dróżki w Kalwarii Zebrzydowskiej. Ludzie bardzo przeżywają i bardzo się w takie uroczystości angażują. Widać w nich świeżość i wielką, prostą autentyczność wiary. Zastanawiałem się nawet nad tym, że dla tych ludzi święta to nie „czas święconego jajeczka”, czy wielkich rodzinnych przyjęć, ale rzeczywiście przeżywanie męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa w całej bolesnej wyrazistości tych faktów. Pamiętam również Msze święte Wigilii Paschalnej w Manice (dzielnica Kolwezi południowy Zair), gdzie ja odprawiałem o godz. 15-tej Wigilię Paschalną po francusku dla młodzieży (ponad 1000 młodzieży obecnej), a Ks. Piet Stevens (proboszcz) w dwie godziny później (czyli o 17-tej) dla dorosłych po swahili. I znowu ktoś zapyta dlaczego tak wcześnie? A no z tej prostej przyczyny, że około godziny 18 zapada zmrok i w kościele robi się ciemno, bo elektryczność jest często tylko marzeniem. A inną przyczyną jest i to, że ludzie boją się chodzić po zmroku po ulicach i drogach. W Zairze ze względu na strach przed rozbójnikami-żołnierzami, a w Tanzanii ze strachu przed polującymi po zmroku lwami. Tak to znowu bardzo przyziemne realia wpływają na zwyczaje i tradycje religijne.

Na czas świąt Wielkanocy, kościoły przystrojone są w vitenge lub kanga, (kawałki materiału) udrapowane w formę motyli, kwiatów lub bananowych drzew. Nie znane natomiast są w parafiach, ani tradycja Ciemnicy, do której przenosi się Pana Jezusa, po Mszy św. Wielkiego Czwartku, ani Boże Groby, gdzie deponuje się Najświętszy Sakrament do adoracji po liturgii Wielkiego Piątku. I znowu pytanie: dlaczego ... ? Ludzie oczywiście chętnie uczestniczą w religijnych ceremoniach i obrzędach, ale ich udział jest raczej bardzo żywiołowy i dynamiczny. Śpiewy pieśni wykonywane przez chóry, to małe koncerty, tańce i rytmiczne pląsy całej społeczności obecnej na Mszy św. to coś naturalnego i normalnego, okrzyki i aklamacje (vigelegele) to naturalny sposób uczestnictwa w liturgii i wyrażania uczuć radości lub smutku, zadowolenia czy dezaprobaty. Natomiast trudno jest mi sobie wyobrazić Afrykańczyka klęczącego nieruchomo i w ciszy przez pół godziny przed wystawionym Najświętszym Sakramentem i adorującego Pana Jezusa w grobie. To nie jest na pewno jego natura. Zresztą i sam grób ma dla Afrykańczyka inne znaczenie. Nie jest to miejsce gdzie na czas jakiś deponuje się ciało zmarłego, miejsce które otacza się opieką i przyozdabia. W kulturze afrykańskiej najczęściej zwłoki chowa się blisko domu, aby zmarły nadal uczestniczył w życiu rodzinnym i miał możliwość interwencji w sprawach trudnych. Zmarły jest albo nadal członkiem rodziny (mzimu - żywy zmarły) i należy się go radzić i szanować, albo niebezpiecznym duchem, od którego raczej trzeba uciekać. Stąd więc trudno mi sobie wyobrazić Afrykańczyka przy grobie ... On się grobu raczej boi. Dlatego też pewno nie ma ani ciemnic, ani Bożych Grobów, ale jak wspomniałem masowe uczestnictwo w drodze krzyżowej i procesjach np.. Niedzieli Palmowej jest na pewno formą adoracji cierpiącego Chrystusa.

W wielu parafiach wierni po Mszy świętej w Niedzielę Wielkanocną zbierają się w grupach Jumuiya Ndogo-Ndogo i tam wspólnie, w radości świętują Zmartwychwstanie Pana Jezusa. To dopiero tutaj w tych małych grupach Żywego Kościoła ludzie dzielą się tym co mają, przeżywając prawdziwe agape, dzieląc między sobą, ugali(papka z mąki maniokowej i kukurydzianej), samaki (suszone ryby), i mchichia (forma gotowanych liści manioku lub innej rośliny jadalnej). Przy okazji tych (nie rodzinnych ale wspólnotowych) spotkań śpiewa się i tańczy, prezentuje skecze i małe przedstawienia, czasami tylko zabawne, a czasami bardzo pouczające i z religijną lub moralną puentą.

Co mnie również bardzo mile zaskoczyło, to fakt, że od Mszy św. Wigilii Paschalnej ludzie wzajemnie (nawet nie znający się i przypadkowo spotkani) pozdrawiają się słowami: Jesu Christu Amefufuka (Jezus Chrystus zmartwychwstał). Na co należy odpowiedzieć Amefufuka kweli (zmartwychwstał naprawdę). W Afryce Wielkanoc ma na pewno bardzo społeczne i duchowe znaczenie. Ludzie w naturalny sposób szukają kontaktów i dzielą się radością nie tylko w rodzinach, ale właśnie w parafiach i szerszych grupach społecznych. Takie międzywyznaniowe spotkania (katolików i protestantów) z okazji Wielkanocy są wspaniałą okazją do dzielenia się rzeczywistością wiary. Miałem okazję uczestniczyć w takich spotkaniach i w Zairze i w Tanzanii i wspominam je z wielkim rozrzewnieniem. Widziałem bowiem jak centralne święto chrześcijaństwa, święto Zmartwychwstania Pańskiego jednoczy ludzi wokół tej samej prawdy JEZUS CHRISTU AMEFUFUKA KWELI !

Alleluja Jezus żyje !

Niech radość Wielkanocnego poranka, zwiastującego Zmartwychwstanie Chrystusa będzie trwała, a pogłębiona przez uczestnictwo w Paschalnym Triduum niech umacnia nas w codziennym dawaniu świadectwa.

Chrystus pokazał nam na czym polega prawdziwa Miłość i jak mamy Go naśladować.

Obyśmy umieli ukazywać to światu, tak bardzo spragnionemu prawdziwej Miłości.

Błogosławionych Świąt Zmartwychwstania Pańskiego

Niech w święto radosne Paschalnej Ofiary

składają jej wierni uwielbień swych dary.

Odkupił swe owce Baranek bez skazy,

pojednał nas z Ojcem i zmył grzechów zmazy.

Śmierć zwarła się z życiem i w boju, o dziwy,

choć poległ Wódz życia, króluje dziś żywy.

Maryjo, Ty powiedz, coś w drodze widziała?

Jam Zmartwychwstałego blask chwały ujrzała.

Żywego już Pana widziałam grób pusty

i świadków anielskich, i odzież, i chusty.

Zmartwychwstał już Chrystus, Pan mój i nadzieja,

a miejscem spotkania będzie Galilea.

Wiemy, żeś zmartwychwstał, że ten cud prawdziwy,

o Królu Zwycięzco, bądź nam miłościwy.

Niech prawda Zmartwychwstania rozświetli wszystkie mroki codziennościc

tego serdecznie życzy autor :-)

Modlitwa wiernych

Boga Ojca i Pana Życia prośmy w intencjach Kościoła i świata, ufając, że wskrzesiwszy z martwych swojego Syna Jezusa Chrystusa udzieli i nam łaski zmartwychwstania i życia wiecznego.
•
za Kościół Święty zrodzony z przebitego boku Chrystusa, aby odważnie i z pokorą głosił światu prawdę o zmartwychwstaniu i prowadził ludzi do zbawienia ... Ciebie prosimy
•
za pasterzy Kościoła; Papieża, biskupów i kapłanów aby w swoim przepowiadaniu Dobrej Nowiny nie zapominali o ubogich, głodnych i prześladowanych ... Ciebie prosimy
•
za społeczność międzynarodową, aby nie była obojętna na prześladowania chrześcijan na Bliskim Wschodzie ... Ciebie prosimy
•
za tych, którym składamy życzenia świąteczne, aby za naszymi słowami podążała także nasza nasza szczera życzliwość i Boże błogosławieństwo ... Ciebie prosimy
•
za zmarłych, za bestialsko mordowanych, za dzieci zabijane w łonie matki, aby oni wszyscy dostąpili owoców Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa ... Ciebie prosimy

Ojcze, Ty widzisz jak wielkie są nasze biedy i potrzeby, jak bardzo potrzebujemy Twojej pomocy i łaski, nie odmawiaj nam nie ze względu na nasze zasługi i prośby, ale dla bolesnej Męki, Śmierci i radosnego Zmartwychwstania Twojego Syna Jezusa Chrystusa, Który z Tobą żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

Krótkie słowo „przed rozesłaniem”

„A my jesteśmy świadkami wszystkiego, co Jezus zdziałał ...” mówi święty Piotr w dzisiejszym pierwszym czytaniu. Nie zapominajmy o tym, że mamy być świadkami Jezusa Zmartwychwstałego w naszym codziennym życiu i we współczesnym coraz bardziej bezbożnym świecie.