wtorek, 19 maja 2026

Zesłanie Ducha Świętego - rok A

 Dz 2:1-11

Kiedy nadszedł wreszcie dzień Pięćdziesiątnicy, znajdowali się wszyscy razem na tym samym miejscu. Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wiatru, i napełnił cały dom, w którym przebywali. Ukazały się im też języki jakby z ognia, które się rozdzieliły, i na każdym z nich spoczął jeden. I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, i zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić. Przebywali wtedy w Jerozolimie pobożni Żydzi ze wszystkich narodów pod słońcem. Kiedy więc powstał ów szum, zbiegli się tłumnie i zdumieli, bo każdy słyszał, jak przemawiali w jego własnym języku. Czyż ci wszyscy, którzy przemawiają, nie są Galilejczykami? - mówili pełni zdumienia i podziwu. Jakżeż więc każdy z nas słyszy swój własny język ojczysty? - Partowie i Medowie, i Elamici, i mieszkańcy Mezopotamii, Judei oraz Kapadocji, Pontu i Azji, Frygii oraz Pamfilii, Egiptu i tych części Libii, które leżą blisko Cyreny, i przybysze z Rzymu, Żydzi oraz prozelici, Kreteńczycy i Arabowie - słyszymy ich głoszących w naszych językach wielkie dzieła Boże.

1 Kor 12:3b-7.12-13

Nikt też nie może powiedzieć bez pomocy Ducha Świętego: Panem jest Jezus. Różne są dary łaski, lecz ten sam Duch; różne też są rodzaje posługiwania, ale jeden Pan; różne są wreszcie działania, lecz ten sam Bóg, sprawca wszystkiego we wszystkich. Wszystkim zaś objawia się Duch dla [wspólnego] dobra. Podobnie jak jedno jest ciało, choć składa się z wielu członków, a wszystkie członki ciała, mimo iż są liczne, stanowią jedno ciało, tak też jest i z Chrystusem. Wszyscyśmy bowiem w jednym Duchu zostali ochrzczeni, [aby stanowić] jedno Ciało: czy to Żydzi, czy Grecy, czy to niewolnicy, czy wolni. Wszyscyśmy też zostali napojeni jednym Duchem.

J 20:19-23

Wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia, tam gdzie przebywali uczniowie, gdy drzwi były zamknięte z  obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: Pokój wam! A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane.


Homilia

Kim jest ta Osoba Trójcy Świętej, Której dzisiaj oddajemy cześć i uwielbienie? To Duch Święty, Który był na początku przy stworzeniu świata, jak mówi Księga Rodzaju:

Na początku, kiedy Bóg stworzył niebo i ziemię, ziemia była jeszcze bezładem i pustkowiem: ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód, a Duch Boży unosił się nad wodami.” (Rdz 1:1-2)

To mądrość Boża, o której mówi Księga Syracha, Księga Przysłów Księga Mądrości. To Duch Boży, z Którego natchnienia przemawiali prorocy – jak wyznajemy w Credo.

Słuchaj! Mądrość tak woła, (…) Gdy [Pan] budował niebiosa, byłam tam; gdy odmierzał krąg nad powierzchnią toni. Gdy w górze utwierdzał obłoki i wyprowadzał z toni potężne źródła, gdy morzu wyznaczał granice, aby wody nie przekraczały jego rozkazu; gdy kładł podwaliny ziemi ja byłam u jego boku mistrzynią, byłam jego rozkoszą dzień w dzień, igrając przed nim przez cały czas, igrając na okręgu jego ziemi, rozkoszując się synami ludzkimi.” (Prz 8:1,27-35)

To Duch Święty, Który jest Mocą i Potęgą utrzymującą całość stworzenia w istnieniu, Który porządkuje, umacnia, podtrzymuje w istnieniu. To Duch Boży, Duch Święty, który był przy Zwiastowaniu i z Którego w Maryi począł się Syn Boży Jezus Chrystus.

Duch przenika wszystko, nawet głębokości Boga samego.” (1Kor 2, 10).

To Duch Święty, Który objawił się przy chrzcie Chrystusa w Jordanie, Który ukazał się w teofanii na górze Tabor, to Duch Święty, Którego Jezus zapowiada, jako Ducha Pocieszyciela, Ducha Prawdy, Paraleta.

Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem.” (J14, 26)

To ta Osoba, Która nas czyni synami Bożymi w Sakramencie Chrztu.

Na dowód tego, że jesteście synami, Bóg wysłał do serc naszych Ducha Syna swego, który woła: Abba, Ojcze!” (Ga 4, 6).

To Duch Święty, Który jest u początków Kościoła i Który ten Kościół – Mistyczne Ciało Chrystusa w istnieniu podtrzymuje i broni przed atakami złego ducha. To Duch Święty, Trzecia Osoba Trójcy Świętej, Która jest Miłością i Mądrością Bożą.

Miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany.” (Rz 5, 5).

A my?

Dlaczego w życiu nam się nie powodzi?
Dlaczego w naszych rodzinach tyle kłótni, awantur, rozbicia i nieporozumień?
Dlaczego małżeństwo w trzy lata po ślubie już myśli o rozwodzie?
Dlaczego jesteśmy nieszczęśliwi, niezadowoleni, zabiegani, podenerwowani, napięci i nigdy nie osiągamy zamierzonych celów?
Dlaczego nie powodzi nam się w pracy, w szkole, w życiu osobistym, rodzinnym?
Dlaczego nawet w modlitwie wydaje się, że nie postępujemy naprzód?

Bo nie słuchamy Ducha Świętego. Bo Mu nie ufamy, bo Go lekceważymy.

To Duch Święty ma prowadzić nas do doskonałości i czynić nasze życie sensownym, a nie nasze kaprysy.

To Duch Święty ma być centralną postacią życia i działania ucznia Chrystusowego.

Ale jeśli my tego Ducha spychany, lekceważymy, odrzucamy Jego natchnienia, to on w swojej grzeczności i delikatności nie będzie nam się narzucał.

On chce być obecny w naszym życiu.

On chce napełniać nas prawdą, pocieszać, utwierdzać, bronić i uczyć, tego co mamy robić.

On chce nas prowadzić do całej prawdy i do życia wiecznego, ale nie będzie tego robił na siłę i wbrew naszej woli.

Jeśli nie słuchamy Ducha Świętego, jeśli lekceważymy Jego natchnienia, to On nie będzie na siłę nigdzie nas prowadził i o niczym nas nie pouczy, nie pocieszy, nie umocni, nie obroni.

Dlaczego Duch Święty nie działa w naszym życiu? Odpowiedź jest prosta.  Bo my Mu na to nie pozwalamy. Bo wolimy raczej kierować się naszymi kaprysami, zachciankami, naszą. Ludzką mądrością, sprytem i przebiegłością niż głosem Ducha świętego. I to jest ostatecznie główna przyczyna naszych nieszczęść, naszej mizerii, naszego niespełnienia.

Gdy przyjdzie Paraklet, którego Ja wam poślę od Ojca, Duch Prawdy, który od Ojca pochodzi, On zaświadczy o Mnie. (…) Gdy przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy."

„A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem.” (J 14,26)

Chrystus bardzo często mówi w Ewangelii o Duchu Świętym, jako o tym,  który ma być obecny w Jego Kościele i w życiu jego uczniów, jako pocieszyciel i prowadzący do życia wiecznego.

Chrystusowy Duch prawdy nie ma nam mówić tego, czego słuchać chcemy, ani tego, co nam się podoba. On ma nam mówić prawdę, nawet tą najtrudniejszą do przyjęcia. Ale jeśli my tej prawdy nie chcemy przyjąć, no to nikt nam nie pomoże.

Nie dziwmy się temu, że jeśli do naszego życia nie wpuścimy Ducha Świętego, to jego miejsce może zająć zły duch, któremu na pewno nie zależy na naszym uświęceniu, ale raczej na naszym potępieniu.

Chcesz, aby twoje życie było naprawdę dobre, święte i zakończyło się życiem w wiecznym? Zaufaj Duchowi Świętemu!! On mówi do ciebie w Kościele, bo Kościołowi został dany, przez Chrystusa. Ale mówi także w twoim sumieniu, które jest najgłębszym najbardziej tajemniczym miejscem, w którym do człowieka przemawia Bóg. Sumienie to jednak nie działa na zasadzie "widzimisię”, ale musi być zawsze sumieniem dobrze ukształtowanym zgodnie z przykazaniami i nauczaniem Chrystusa, bo nie może być sprzeczności pomiędzy tym, czego naucza Chrystus i tym, co mówi nam w sumieniu Duch Święty.


Modlitwa św. Augustyna

"Duchu Święty, Boże, tchnij mnie swoim tchnieniem, abym myślał o tym, co jest święte. Prowadź mnie Duchu Święty, abym czynił to, co jest święte. Przyciągnij mnie do siebie Duchu Święty, abym kochał to, co jest święte. Umacniaj mnie Duchu Święty, abym strzegł tego, co jest święte. Strzeż mnie Duchu Święty, abym nigdy nie utracił tego, co jest święte. Amen."

Jest tylko jeden powód do smutku – nie być świętym, odrzucić Ducha Świętego.

Postępujcie według ducha, a nie spełnicie pożądania ciała. Ciało, bowiem do czego innego dąży niż duch, a duch do czego innego niż ciało, i stąd nie ma między nimi zgody, tak że nie czynicie tego, co chcecie. Jeśli jednak pozwolicie się prowadzić duchowi, nie będziecie podlegać Prawu.” (Gal 5,16-17)

Otwierajmy się nieustannie na działanie Ducha Świętego – dajmy Mu się prowadzić, by nie ulegać przeróżnym pożądliwościom oraz stawajmy się Jego narzędziami w dziele duchowej odnowy tego świata.


Homilia alternatywna I

Dary Ducha Świętego

Dary Ducha Św. są częścią mesjańskiego posłannictwa Chrystusa. On sam w czasie swojego ziemskiego życia był napełniony Duchem Św. (Łk 4.1). W ciągu nauczycielskiej działalności Duch Św. nieustannie Mu towarzyszył. Chrystus działał pod wpływem Ducha Św. (Łk 4.14) i ostatecznie przez Ducha św. ofiarował samego siebie Ojcu za nasze grzechy (Hb 9,14).

Co to znaczy dla nas, dzieci Bożych, wyznawców Chrystusa? Chrystus obiecuje swemu Kościołowi, czyli nam, Ducha Św., abyśmy byli przez Niego prowadzeni, (Rz 8,14-16; Gal 5,25) abyśmy byli Mu posłuszni, abyśmy pełnili wolę Ojca tak, jak On sam, po to się narodził aby pełnić wolę Ojca. Sam Duch Św. jest pierwszorzędnym darem, posłany przez Ojca i Syna. Jest Duch Św. Darem samym w sobie (Lumen Gentium 39-40) danym Kościołowi i dla Kościoła. W tymże Duchu otrzymujemy inne dary: miłości, mądrości, rady, męstwa, zrozumienia, wiedzy i bojaźni Bożej.

Przez dar miłości, grzeszna, słaba osoba ludzka jest wewnętrznie przemieniana, transformowana w umiłowane dziecko Boże (Rz 5,5; 8,14-16; LG 40 i 42). I to jest podstawowe znaczenie wszystkich darów Ducha Świętego. Trzeba jednak pamiętać, że Duch Św. nie jest udzielany indywidualnie każdemu z nas i dla każdego z nas oddzielnie, prywatnie. Nie jest On darem prywatnym i dla "prywatnego użytku". Raczej należy rozumieć, że jest to Dar Chrystusa dla Kościoła i w Kościele (1 Kor 12; LG 7). Dlatego też wszystkie dary Ducha Św. muszą i powinny być używane dla dobra, dla budowania Kościoła i w Kościele, bo Kościołowi Chrystus obiecał posłać Ducha Świętego, a nie indywidualnym jednostkom. Kto chciałby sobie w jakikolwiek sposób "przywłaszczyć Ducha Św." twierdząc, że został mu On dany prywatnie i poza Kościołem, a nawet czasami wbrew dobru Kościoła, ten nadużywa i ostatecznie sprzeciwia się Duchowi Świętemu, Który jest Duchem Jedności i Miłości. A wszystko, co nie służy jedności, nie pochodzi od Ducha Świętego, bo owocem Ducha jest jedność.

Tylko w tym kontekście możemy w pełni zrozumieć wydarzenie, które opisują dzisiejsze czytania liturgiczne i samemu przygotować się na przyjęcie Ducha Świętego i Jego darów. Warto też w tym kontekście pokusić się o zrozumienie owych siedmiu darów Ducha Świętego, udzielanych wiernym w Kościele i dla Kościoła. Jak wtedy wygląda dar miłości w moim życiu? Dar miłości do Kościoła, umiłowania Kościoła, i dar miłości Boga i bliźniego. Jak wygląda dar mądrości, rady, zrozumienia i wiedzy? Czy korzystam z tych darów? Czy też mądrość zastąpiłem przebiegłością, dobrą radę - dyplomacją, zrozumienie - cwaniactwem, a wiedzę - sprytem? Jak w końcu wygląda dar bojaźni Bożej? Czy aby nie traktuję Boga infantylnie i lekceważąco?

Można też - idąc za św. Tomaszem z Akwinu - przeanalizować dary Ducha Świętego w zestawieniu z pierwszymi siedmioma błogosławieństwami. Wtedy Dary Ducha Św. przedstawiają się nam nie jako prywatne "prezenty" ale raczej jako zadania do wypełnienia w naszym chrześcijańskim życiu dla dobra i zbudowania Kościoła.

Przyjdź Duchu Święty i napełnij serca nasze miłością i pokorą ...
abym sobie Ciebie nie przywłaszczał ...


Homilia alternatywna II

Przybądź Duchu Święty ...

Duch Święty, Który był u początku stworzenia jest też obecny u końca czasów. Posłany przez Chrystusa aby "pouczać i przypominać o całej prawdzie", w sposób szczególny obecny jest w Kościele, Mistycznym Ciele Chrystusa. Jego "zadaniem" jest ożywianie, animacja, troska o przekaz pełni prawdy, a niektórzy chcieliby go sprowadzić do roli "nauczyciela egzotycznych języków anielskich" odpowiedzialnego wyłącznie za glosolalię. Nie sądźmy, że Duch św. jest posłany jedynie aby ekscytować i epatować nadzwyczajnościami i ekscentryzmami. Jest niewątpliwie Duchem Ognia i Żaru, Duchem Męstwa i Zapału, Duchem Pocieszycielem i Nauczycielem, jest Światłością sumień i Dawcą Wszelkich łask, ale Jego owocem na pewno nie są płytkie uniesienia i powierzchowne egzaltacje. Sam Chrystus powiedział, że najlepszym sprawdzianem wartości naszych czynów i naszej wiary są owoce: "Po owocach poznacie... " (Mt 12,33) A w Liście do Galatów św. Paweł mówi o owocach Ducha (Gal 5,22-23) A są nimi:

- miłość - ale nie sentymentalna i uczuciowa,

- radość - ale nie powierzchowna i hałaśliwa,

- pokój - a nie święty spokój,

- cierpliwość - a nie wyrachowany stoicyzm,

- uprzejmość - a nie wyrafinowany permisywizm i dyplomatyczny koniunkturalizm

- dobroć - a nie wyniosłe czynienie dobrych uczynków,

- wierność - a nie zatwardziały upór i obstawanie przy swoim,

- łagodność - a nie wyrachowana pobłażliwość,

- opanowanie - a nie dyplomatyczna tolerancja dla zła,

Św. Paweł kończy to wyliczenie słowami zachęty: "Mając życie od Ducha, do Ducha się też stosujmy".

Spróbujmy pod tym kątem rozeznać i przeanalizować nasze religijne uniesienia. Czy jest to rzeczywiście Duch Święty, który w nas działa?

Przybądź Duchu Święty,

... przyjdź Światłości sumień...

Obmyj, co nie święte,

... rozgrzej serca twarde...

 


Homilia alternatywna III

Duch Święty dany przez Chrystusa dla Kościoła

Duch Święty, Trzecia Osoba Trójcy Świętej. Co o Nim wiemy i skąd? Oczywiście z objawienia i to zarówno w Starym Testamencie, gdzie Duch Święty jest przedstawiany jako „Ruah” - duch, tchnienie, tchnienie życia lub „Ruah Ha Kodesh” - Duch Święty, Duch Boży, jak i w Nowym Testamencie, gdzie Chrystus objawia Go jako Ducha Pocieszyciela – Paracletos (Jan 14:16-17), Ducha Prawy, Który o wszystkim ma przypomnieć i pouczyć (Jan 14:26). Duch Święty jest darem Chrystusa dla Kościoła i w Kościele (1 Kor 12; LG 7).

Zesłanie Ducha Świętego, Uroczystość Pięćdziesiątnicy jest więc wypełnieniem obietnicy Chrystusowej danej Kościołowi: „A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem” (Jan 14:26). Jest to wyraz troski Chrystusa o założony przez Niego Kościół, jest to kontynuacja Jego zbawczego dzieła na ziemi. Duch Święty ma prowadzić Kościół (Rz 8,14-16; Gal 5,25) i być Jego pierwszorzędnym Nauczycielem i Opiekunem, jest On zasadą jedności Kościoła.

Dlatego też dary Ducha Świętego są darami dla Kościoła i zawsze powinny być widziane w tej perspektywie. Sam Duch Święty jest darem samym w sobie (Lumen Gentium 39-40) danym Kościołowi, posyłanym przez Ojca i Syna dla uświęcenia i prowadzenia Kościoła po drogach zbawienia. W tymże Duchu otrzymujemy inne dary o których mówi katechizm: „dary Ducha Świętego są trwałymi dyspozycjami, które czynią człowieka uległym, by iść za poruszeniami Ducha Świętego.” (KKK 1830).  A są to dary następujące: mądrość, rozum, rada, męstwo, umiejętność, pobożność i bojaźń Boża. „Dopełniają one i udoskonalają cnoty tych, którzy je otrzymują i czynią wiernych uległymi do ochotnego posłuszeństwa wobec natchnień 1266, 1299 Bożych”. (KKK 1831)

Owocami Ducha zaś są doskonałości, które Duch Święty kształtuje w nas. Tradycja Kościoła wylicza ich dwanaście (za Gal 5,22-23):  miłość, 736 wesele, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wspaniałomyślność, łaskawość, wierność, skromność, wstrzemięźliwość i czystość. Zarówno dary Ducha Świętego jaki i Jego owoce mają przemieniać grzeszną i słabą osobę ludzką w dziecko Boże. Nie są one udzielane każdemu z nas oddzielnie i prywatnie. Mają służyć dobru Kościoła i Kościół ten budować, rozwijać i umacniać w jedności. Kto chciałby sobie w jakikolwiek sposób "przywłaszczyć Ducha Św." twierdząc, że został mu On dany prywatnie i poza Kościołem, a nawet czasami wbrew dobru Kościoła, ten nadużywa i ostatecznie sprzeciwia się Duchowi Świętemu, Który jest Duchem Jedności i Miłości. A wszystko, co nie służy jedności, nie pochodzi od Ducha Świętego, bo owocem Ducha jest jedność.

Dary Ducha Świętego lub raczej sam Duch Święty jest obecny we wszystkich sakramentach. To Duch Święty napełnia ochrzczonego Łaską Uświęcającą. Tenże Duch jest obecny w Sakramencie Pojednania dla odpuszczenia grzechów i w tymże Duchu Chrystus składa siebie samego Ojcu Przedwiecznemu w Sakramencie Eucharystii. To Duch Święty napełnia mocą i mądrością bierzmowanego i Duch Święty jest wylewany na święconego kapłana czy biskupa w sakramencie święceń. Duch Święty jest zasadą jedności i miłości małżeńskiej i On także -w Sakramencie Namaszczenia- umacnia chorego i umierającego, aby wprowadzić go do domu Ojca.

W tym kontekście możemy w pełni zrozumieć wydarzenie, które opisują dzisiejsze czytania liturgiczne, ale także możemy pokusić się o pogłębienie naszej zażyłości z Duchem Świętym a także o pogłębianie uległości wobec Jego natchnień.

Kiedy Chrystus założył Kościół powiedział Piotrowi: „Ty jesteś Piotr (Skała), i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą” (Mt 16,18). Oczywiście Piotr jest skałą, ale bramy piekielne Kościoła nie przemogą nie tylko dlatego, że założony jest na Skale (na Piotrze), ale może bardziej dlatego, że jest w tym Kościele ustawicznie obecny Duch Święty. Nie należy o tym zapominać, kiedy tak łatwo ulegamy pokusie malkontenctwa, pokusie narzekania i krytykowania Kościoła, lub kiedy zniechęcamy się i odrzucamy Nauczanie Kościoła. Duch Święty jest w Kościele ustawicznie obecny i dlatego Kościół nie może być widziany jedynie jako ludzka, polityczna, czy społeczna rzeczywistość.

Przybądź Duchu Święty - Spuść z niebiosów wzięty
Światła Twego strumień

 Obmyj co nie święte - Oschłym wlej zachętę
Ulecz serca ranę! - Nagnij, co jest harde
Rozgrzej serca twarde - Prowadź zabłąkane

Daj Twoim wierzącym - w Tobie ufającym
Siedmiorakie dary - Daj zasługę męstwa
Daj wieniec zwycięstwa - Daj szczęście bez miary
Amen.


Homilia alternatywna IV

Zesłanie Ducha Świętego

Uroczystość Zesłania Ducha Świętego przypomina nam dwa wydarzenia, albo przynajmniej powinna przypominać. Pierwsze z nich -opisane na początku drugiego rozdziału Dziejów Apostolskich (Dz 2:1-11)- to wydarzenie z początków Kościoła, znane pod nazwą Pięćdziesiątnicy czyli Zesłania Ducha Świętego na Apostołów w pięćdziesiąt dni po Zmartwychwstaniu. Wydarzenie to uznawane jest za oficjalne narodziny Kościoła. Kościół zamknięty dotychczas w wieczorniku wychodzi z ukrycia i w osobie św. Piotra głosi pierwsze kazanie, podejmuje zadanie ewangelizacji zlecone przez Chrystusa w chwili Wniebowstąpienia(Mt 28:19; Mk 16:15). Od tego momentu Duch Święty działa w potężny sposób w założonym przez Chrystusa Kościele. To pod jego działaniem Apostołowie głoszą Dobrą Nowinę, chrzczą, udzielają sakramentów i zdobywają nowych wyznawców Chrystusa. To dzięki działaniu Ducha Świętego są w końcu zdolni ponieść śmierć męczeńską dając ostateczne świadectwo swojemu Mistrzowi. Ale także to pod działaniem Ducha Świętego Kościół nie umiera po śmierci Apostołów lecz rozprzestrzenia się na cały świat. Dzisiaj jesteśmy świadkami tego ustawicznego działania Ducha Świętego, Który pozwolił przetrwać Kościołowi najtrudniejsze okresy, największe prześladowania i najbardziej niebezpieczne zakusy Szatana, który wielokrotnie próbował i nadal próbuje zniszczyć Kościół tak z zewnątrz jak i od wewnątrz. Ktoś kiedyś powiedział, ze najlepszym dowodem na nadprzyrodzoność Kościoła i działanie w Nim Ducha Świętego jest fakt, że nawet najbardziej przewrotni wrogowie, ale i najsłabsi członkowie tego Kościoła nie byli w stanie Go zniszczyć w ciągu ponad dwóch tysięcy lat. To tylko dzięki Działaniu Ducha Świętego Kościół może mówić o sobie „Ecclesia semper reformata”. To Duch Święty ustawicznie odnawia Kościół i czyni go wiecznie nowym i wiecznie młodym, pociągającym i prężnym mimo wszystkich słabości, niedoskonałości i grzechów ludzi, którzy ten Kościół tworzą. Jesteśmy tego świadkami także i dzisiaj. Jak bowiem mówi Sobór Watykański II (Lumen Gentium 39-40) jest Duch Św. Darem samym w sobie danym Kościołowi i dla Kościoła. I w tymże Duchu otrzymujemy inne dary: miłości, mądrości, rady, męstwa, zrozumienia, wiedzy i bojaźni Bożej.

I tu dochodzimy do drugiego wydarzenia, które dzisiejsza uroczystość powinna nam przypomnieć, do naszego Bierzmowania. To przez pośrednictwo Kościoła każdy uczeń Chrystusa otrzymuje dary ucha świętego dla budowania Kościoła i własnego uświęcenia.

Przez dar miłości, grzeszna, słaba osoba ludzka jest wewnętrznie przemieniana, transformowana w umiłowane dziecko Boże (Rz 5,5; 8,14-16; LG 40 i 42). I to jest podstawowe znaczenie wszystkich darów Ducha Świętego. Trzeba jednak pamiętać, że Duch Św. nie jest udzielany indywidualnie każdemu z nas i dla każdego z nas oddzielnie, prywatnie. Nie jest On darem prywatnym i dla "prywatnego użytku". Raczej należy rozumieć, że jest to Dar Chrystusa dla Kościoła i w Kościele (1 Kor 12; LG 7). Dlatego też wszystkie dary Ducha Św. muszą i powinny być używane dla dobra, dla budowania Kościoła i w Kościele, bo Kościołowi Chrystus obiecał posłać Ducha Świętego, a nie indywidualnym jednostkom. Kto chciałby sobie w jakikolwiek sposób "przywłaszczyć Ducha Św." twierdząc, że został mu On dany prywatnie i poza Kościołem, a nawet czasami wbrew dobru Kościoła, ten nadużywa i ostatecznie sprzeciwia się Duchowi Świętemu, Który jest Duchem Jedności i Miłości. A wszystko, co nie służy jedności, nie pochodzi od Ducha Świętego, bo owocem Ducha jest jedność.

Tylko w tym kontekście możemy w pełni zrozumieć wydarzenie, które opisują Dzieje Apostolskie i samemu przygotować się na przyjęcie Ducha Świętego i Jego darów. Warto też w tym kontekście pokusić się o zrozumienie owych siedmiu darów Ducha Świętego, udzielanych wiernym w Kościele i dla Kościoła. Jak wtedy wygląda dar miłości w moim życiu? Dar miłości do Kościoła, umiłowania Kościoła, i dar miłości Boga i bliźniego. Jak wygląda dar mądrości, rady, zrozumienia i wiedzy? Czy korzystam z tych darów? Czy je rozwijam i używam z pożytkiem dla Kościoła? Czy też mądrość zastąpiłem przebiegłością, dobrą radę - dyplomacją, zrozumienie - cwaniactwem, a wiedzę - sprytem? Jak w końcu wygląda dar bojaźni Bożej? Czy aby nie traktuję Boga infantylnie i lekceważąco?

Można też - idąc za św. Tomaszem z Akwinu - przeanalizować dary Ducha Świętego w zestawieniu z pierwszymi siedmioma błogosławieństwami. Wtedy Dary Ducha Św. przedstawiają się nam nie jako prywatne "prezenty" ale raczej jako zadania do wypełnienia w naszym chrześcijańskim życiu dla dobra i zbudowania Kościoła.

Przyjdź Duchu Święty i napełnij serca nasze miłością i pokorą ...

abym sobie Ciebie nie przywłaszczał ...

Spróbujmy pod tym kątem rozeznać i przeanalizować nasze religijne uniesienia. Czy jest to rzeczywiście Duch Święty, który w nas działa?

Przybądź Duchu Święty,

... przyjdź Światłości sumień ...

Obmyj, co nie święte,

... rozgrzej serca twarde ...


Modlitwa do Ducha Świętego

"Podobnie także Duch Święty przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami." (Rz 8:26)Duchu Święty uznaję moją całkowitą słabość, nicość i głęboką grzeszność. Z głębi tej nicości i nędzy błagam: "przyjdź z pomocą mojej słabości". Nie umiem bowiem wyrazić moimi słowami:

- miłości do Ciebie Panie mój,
- modlitwy wstawienniczej za tych, których kocham,
- żalu za popełnione grzechy i wyrządzone krzywdy.

Dlatego proszę Cię Duchu Święty, przyjdź mi z pomocą , bo:

- onieśmiela mnie Twój majestat i świętość,
- przytłacza mnie moja bezradność,
- przeraża mnie ogrom moich grzechów.

"Ty, Który przenikasz głębokości Boga samego" wyraź moją modlitwę w błaganiach niewymownych. Moja jest nędza i nicość, Twoja jest Potęga i Miłość. Mój jest grzech i słabość, Twoje jest Przebaczenie i Miłosierdzie. Moja jest pycha i arogancja, Twoja jest Moc i Pokój. Udziel mi Twoich darów: mądrości i rozumu, rady i męstwa, umiejętności,  pobożności i bojaźni Bożej. Oczyść mnie ze wszystkiego zła, naucz pokory, miłości, cierpliwości i wybaczenia.

Błagam o to Ciebie, Duchu Święty, Który z Bogiem Ojcem i Synem Bożym, Jezusem Chrystusem żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen.


Rozważanie

Podstawowym zadaniem Kościoła, dla którego został On stworzony przez Chrystusa jest prowadzenie swoich wyznawców do świętości. Jeśli Kościół o tym zapomina lub się temu sprzeniewierza przestaje być Kościołem Chrystusa i staje się towarzystwem wzajemnej adoracji, klubem golfowym, instytucją ludzką, a nie bożą, traci swój sens istnienia i nie jest już więcej wspierany przez Ducha Świętego.

Po to Chrystus założył Kościół, aby prowadził swoich wyznawców do zbawienia. Po to Chrystus posłał Kościołowi Ducha świętego, aby Kościół skutecznie prowadził swoich członków do zbawienia.

Całym sensem głoszenia Słowa Bożego, celebracji liturgii, całego duszpasterstwa jest prowadzenie ludzi do zbawienia, pokazywanie im jak mają zostać świętymi.

Celem mojego kazania nie jest zainteresowanie was czymś ekscytującym, powiedzenie czegoś, o czym nie wiecie, popisanie się krasomówstwem, ale pokazanie wam drogi do świętości.

Bogu Ojcu przypisuje się stworzenie, Synowi Bożemu przypisuje się zbawienie, natomiast Duchowi Świętemu przypisuje się uświęcenie. Bez Ducha Świętego nie zostanę świętym, a bez tego nie wejdę do nieba.

I tak jak niemożliwe byłoby moje istnienie, gdyby nie stworzył mnie Bóg Ojciec, jak niemożliwe byłoby moje zbawienie, gdyby nie odkupił mnie Syn Boży tak niemożliwe jest moje wejście do nieba bez uświęcającego działania Ducha świętego.

Kim jest ta Osoba Trójcy Świętej, Której dzisiaj oddajemy cześć i uwielbienie? To Duch Święty, Który był na początku przy stworzeniu świata, jak mówi Księga Rodzaju:

Na początku, kiedy Bóg stworzył niebo i ziemię, ziemia była jeszcze bezładem i pustkowiem: ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód, a Duch Boży unosił się nad wodami.” (Rdz 1:1-2)

To mądrość Boża, o której mówi Księga Syracha, Księga Przysłów Księga Mądrości. To Duch Boży, z Którego natchnienia przemawiali prorocy – jak wyznajemy w Credo.

Słuchaj! Mądrość tak woła, (…) Gdy [Pan] budował niebiosa, byłam tam; gdy odmierzał krąg nad powierzchnią toni. Gdy w górze utwierdzał obłoki i wyprowadzał z toni potężne źródła, gdy morzu wyznaczał granice, aby wody nie przekraczały jego rozkazu; gdy kładł podwaliny ziemi ja byłam u jego boku mistrzynią, byłam jego rozkoszą dzień w dzień, igrając przed nim przez cały czas, igrając na okręgu jego ziemi, rozkoszując się synami ludzkimi.” (Prz 8:1,27-35)

To Duch Święty, Który jest Mocą i Potęgą utrzymującą całość stworzenia w istnieniu, Który porządkuje, umacnia, podtrzymuje. To Duch Boży, Duch Święty, który był przy Zwiastowaniu i z Którego w Maryi począł się Syn Boży Jezus Chrystus.

Duch przenika wszystko, nawet głębokości Boga samego.” (1Kor 2, 10).

To Duch Święty, Który objawił się przy chrzcie Chrystusa w Jordanie, Który ukazał się w teofanii na górze Tabor, to Duch Święty, Którego Jezus zapowiada, jako Ducha Pocieszyciela, Ducha Prawdy, Paraleta.

Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem.” (J14, 26)

To ta Osoba, Która nas czyni synami Bożymi w Sakramencie Chrztu.

Na dowód tego, że jesteście synami, Bóg wysłał do serc naszych Ducha Syna swego, który woła: Abba, Ojcze!” (Ga 4, 6).

To Duch Święty, Który jest u początków Kościoła i Który ten Kościół – Mistyczne Ciało Chrystusa w istnieniu podtrzymuje i broni przed atakami złego ducha. To Duch Święty, Trzecia Osoba Trójcy Świętej, Która jest Miłością i Mądrością Bożą.

Miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany.” (Rz 5, 5).

A my?

Dlaczego w życiu nam się nie powodzi?

Dlaczego w naszych rodzinach tyle kłótni, awantur, rozbicia i nieporozumień?

Dlaczego małżeństwo w trzy lata po ślubie już myśli o rozwodzie?

Dlaczego jesteśmy nieszczęśliwi, niezadowoleni, zabiegani, podenerwowani, napięci i nigdy nie osiągamy zamierzonych celów?

Dlaczego nie powodzi nam się w pracy, w szkole, w życiu osobistym, rodzinnym?

Dlaczego nawet w modlitwie wydaje się, że nie postępujemy naprzód?

 

Bo nie słuchamy Ducha Świętego. Bo Mu nie ufamy, bo Go lekceważymy.

To Duch Święty ma prowadzić nas do doskonałości i czynić nasze życie sensownym, a nie nasze kaprysy.

To Duch Święty ma być centralną postacią życia i działania ucznia Chrystusowego.

Ale jeśli my tego Ducha spychany, lekceważymy, odrzucamy Jego natchnienia, to on w swojej grzeczności i delikatności nie będzie nam się narzucał.

On chce być obecny w naszym życiu.

On chce napełniać nas prawdą, pocieszać, utwierdzać, bronić i uczyć, tego, co mamy robić.

On chce nas prowadzić do całej prawdy i do życia wiecznego, ale nie będzie tego robił na siłę i wbrew naszej woli.

Jeśli nie słuchamy Ducha Świętego, jeśli lekceważymy Jego natchnienia, to On nie będzie na siłę nigdzie nas prowadził i o niczym nas nie pouczy, nie pocieszy, nie umocni, nie obroni.

Dlaczego Duch Święty nie działa w naszym życiu? Odpowiedź jest prosta.  Bo my Mu na to nie pozwalamy. Bo wolimy raczej kierować się naszymi kaprysami, zachciankami, naszą ludzką mądrością, sprytem i przebiegłością niż głosem Ducha świętego. I to jest ostatecznie główna przyczyna naszych nieszczęść, naszej mizerii, naszego niespełnienia.

Gdy przyjdzie Paraklet, którego Ja wam poślę od Ojca, Duch Prawdy, który od Ojca pochodzi, On zaświadczy o Mnie. (…) Gdy przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy."

„A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem.” (J 14,26)

Chrystus bardzo często mówi w Ewangelii o Duchu Świętym, jako o tym,  Który ma być obecny w Jego Kościele i w życiu jego uczniów, jako pocieszyciel, nauczyciel i przewodnik prowadzący do życia wiecznego.

Chrystusowy Duch prawdy nie ma nam mówić tego, czego słuchać chcemy, ani tego, co nam się podoba. On ma nam mówić prawdę, nawet tą najtrudniejszą do przyjęcia. Ale jeśli my tej prawdy nie chcemy przyjąć, to nikt nam nie pomoże.

Nie dziwmy się temu, że jeśli do naszego życia nie wpuścimy Ducha Świętego, to jego miejsce może zająć zły duch, któremu na pewno nie zależy na naszym uświęceniu, ale raczej na naszym potępieniu.

Chcesz, aby twoje życie było naprawdę dobre, święte i zakończyło się życiem w wiecznym? Zaufaj Duchowi Świętemu!! On mówi do ciebie w Kościele, bo Kościołowi został dany, przez Chrystusa. Ale mówi także w twoim sumieniu, które jest najgłębszym najbardziej tajemniczym miejscem, w którym do człowieka przemawia Bóg. Sumienie to jednak nie działa na zasadzie "widzimisię”, ale musi być zawsze sumieniem dobrze ukształtowanym, zgodnie z przykazaniami i nauczaniem Chrystusa, bo nie może być sprzeczności pomiędzy tym, czego naucza Chrystus i tym, co mówi nam w sumieniu Duch Święty.


Modlitwa św. Augustyna

"Duchu Święty, Boże, tchnij mnie swoim tchnieniem, abym myślał o tym, co jest święte. Prowadź mnie Duchu Święty, abym czynił to, co jest święte. Przyciągnij mnie do siebie Duchu Święty, abym kochał to, co jest święte. Umacniaj mnie Duchu Święty, abym strzegł tego, co jest święte. Strzeż mnie Duchu Święty, abym nigdy nie utracił tego, co jest święte. Amen."

Jest tylko jeden powód do smutku – nie być świętym, czyli odrzucić Ducha Świętego.

Postępujcie według ducha, a nie spełnicie pożądania ciała. Ciało, bowiem do czego innego dąży niż duch, a duch do czego innego niż ciało, i stąd nie ma między nimi zgody, tak że nie czynicie tego, co chcecie. Jeśli jednak pozwolicie się prowadzić duchowi, nie będziecie podlegać Prawu.” (Gal 5,16-17)

Otwierajmy się nieustannie na działanie Ducha Świętego – dajmy Mu się prowadzić, by nie ulegać przeróżnym pożądliwościom oraz stawajmy się Jego narzędziami w dziele duchowej odnowy tego świata.

Wigilia Zesłania Ducha Świętego - rok A

  Dz 28, 16-20. 30-31

Pobyt Pawła w Rzymie

Czytanie z Dziejów Apostolskich

Gdy weszliśmy do Rzymu, pozwolono Pawłowi mieszkać prywatnie razem z żołnierzem, który go pilnował.

Po trzech dniach poprosił on do siebie najznakomitszych Żydów. A kiedy się zeszli, mówił do nich: «Nie uczyniłem, bracia, nic przeciwko narodowi lub zwyczajom ojczystym, a jednak wydany zostałem jako więzień: z Jerozolimy w ręce Rzymian, którzy po rozpatrzeniu sprawy chcieli mnie wypuścić, dlatego że nie ma we mnie winy zasługującej na śmierć.

Ponieważ jednak Żydzi sprzeciwiali się temu, musiałem odwołać się do cezara – bynajmniej nie w zamiarze oskarżenia w czymkolwiek mojego narodu. Dlatego też zaprosiłem was, aby się z wami zobaczyć i rozmówić, bo dla nadziei Izraela dźwigam te kajdany».

Przez całe dwa lata pozostał w wynajętym przez siebie mieszkaniu i przyjmował wszystkich, którzy do niego przychodzili, głosząc królestwo Boże i nauczając o Panu Jezusie Chrystusie zupełnie swobodnie, bez przeszkód.

Oto słowo Boże.

J 21, 20-25
Świadectwo św. Jana Apostoła

Słowa Ewangelii według Świętego Jana

Gdy Jezus zmartwychwstały ukazał się uczniom nad jeziorem Genezaret, Piotr, obróciwszy się, zobaczył idącego za sobą ucznia, którego miłował Jezus, a który to w czasie uczty spoczywał na Jego piersi, i powiedział: «Panie, któż jest ten, który Cię zdradzi?»

Gdy więc go Piotr ujrzał, rzekł do Jezusa: «Panie, a co z tym będzie?»

Odpowiedział mu Jezus: «Jeżeli chcę, aby pozostał, aż przyjdę, to cóż tobie do tego? Ty pójdź za Mną!»

Rozeszła się wśród braci wieść, że uczeń ów nie umrze. Ale Jezus nie powiedział mu, że nie umrze, lecz: «Jeśli Ja chcę, aby pozostał, aż przyjdę, to cóż tobie do tego?»

Ten właśnie uczeń daje świadectwo o tych sprawach, i on je opisał. A wiemy, że świadectwo jego jest prawdziwe.

Jest ponadto wiele innych rzeczy, których Jezus dokonał, a które gdyby je szczegółowo opisać, to sądzę, że cały świat nie pomieściłby ksiąg, jakie trzeba by napisać.

Oto słowo Pańskie.


Refleksja teologiczno-homiletyczna na Wigilię Zesłania Ducha Świętego
(Dz 28, 16–20.30–31; J 21, 20–25)

Wigilia Zesłania Ducha Świętego stanowi bramę do jednej z najbardziej dynamicznych tajemnic naszej wiary – działania Ducha Świętego w Kościele. W czytaniach liturgii Słowa tej wieczornej celebracji spotykamy się z dwoma potężnymi świadkami: św. Pawłem i św. Janem. Każdy z nich, w inny sposób, ukazuje działanie Ducha w życiu Kościoła i osoby wierzącej.

Duch Święty jako moc wiary i misji: Paweł w Rzymie (Dz 28)

Święty Paweł, choć w kajdanach, pozostaje człowiekiem wolnym — głosi Ewangelię „zupełnie swobodnie, bez przeszkód” (Dz 28,31). Jest to jeden z najgłębszych paradoksów chrześcijaństwa: więzień, który przemienia świat. Duch Święty nie jest tu tylko tłem, ale wyraźnym działającym – On daje Pawłowi odwagę, wytrwałość i wolność duchową pomimo fizycznych ograniczeń. Misja ewangelizacyjna apostoła narodów nie zostaje przerwana ani przez cesarskie sądy, ani przez opór środowisk żydowskich. To Duch prowadzi misję – tam, gdzie po ludzku zdaje się kończyć możliwość działania, rozpoczyna się przestrzeń dla mocy Bożej.

Duch Święty nie tylko uzdalnia do głoszenia, ale także uczy cierpliwości, rozeznania i pokory. Paweł, mimo oskarżeń, nie potępia swoich braci w wierze. Zamiast odwetu, pragnie dialogu – „zaprosiłem was, aby się z wami zobaczyć i rozmówić” (Dz 28,20). Tak rodzi się Kościół – nie z siły, lecz ze spotkania, nie z triumfu, lecz ze świadectwa.

Duch Święty działa także dziś — przykład z życia Kościoła

W jednej z parafii w Polsce żyła kobieta – samotna wdowa, schorowana, praktycznie zapomniana przez świat. Nikt nie zwracał na nią uwagi, aż do momentu, gdy młody kapłan zauważył, że codziennie siedzi w tej samej ławce i modli się długo po Mszy Świętej. Zapytał ją pewnego dnia: „Za co się pani tak długo modli?” A ona odpowiedziała: „Modlę się za tych, co nie mają odwagi wrócić do Boga”.

Z czasem zaczęli wracać ludzie – dzieci, sąsiedzi, nawet mąż jednej z kobiet, który przez 20 lat nie przestąpił progu kościoła. Po latach okazało się, że jej modlitwa była iskrą, przez którą Duch działał w wielu sercach. To przypomina, że Zesłanie Ducha Świętego nie musi wyglądać jak burza i ogień. Czasem jest jak delikatny płomień w sercu wdowy, który ogrzewa całą wspólnotę.

W jednej z parafii misyjnych w Tanzanii pracował przez wiele lat polski misjonarz. Po ludzku – był osamotniony: brakowało współpracowników, czasem brakowało wody, prądu, a nawet żywności. Ale ten kapłan powtarzał: „Nie jestem sam – Duch Święty tu jest”. Nie głosił głośno i nie szukał tłumów. Po prostu: codzienna Eucharystia, rozmowa z ludźmi, odwiedziny w chatach z Pismem Świętym pod pachą. Po latach jego pracy wspólnota, którą prowadził, stała się żywym Kościołem – z powołaniami kapłańskimi i zakonnymi, z rodzinami, które codziennie modlą się wspólnie, i z młodymi, którzy organizują katechezy i odwiedzają chorych. Nie dlatego, że miał strategię czy fundusze, ale dlatego, że był otwarty na działanie Ducha Świętego.

To historia podobna do tej Pawła w Rzymie – w skromnych warunkach, zewnętrznie „ograniczony”, ale wewnętrznie wolny i natchniony. To także echo umiłowanego ucznia – który nie był może pierwszy, ale trwał do końca i dał świadectwo.

Duch Święty jako Duch prawdy i tajemnicy: Janowy świadek (J 21)

Ewangelia św. Jana kończy się nieoczekiwanie: pytaniem Piotra i tajemniczą odpowiedzią Jezusa. „A co z tym będzie?” – pyta Piotr o umiłowanego ucznia. Jezus odpowiada: „Ty pójdź za Mną!”. To zdanie staje się duchowym testamentem dla każdego ucznia Chrystusa. Duch Święty nie tylko rozsyła, ale także ukierunkowuje: nie jesteśmy wezwani do kontrolowania Bożych planów wobec innych, lecz do wiernego podążania za Jezusem – indywidualnie, osobiście, w głębokim posłuszeństwie.

Duch Święty to także Duch Prawdy, który prowadzi do całej prawdy (por. J 16,13). Jan – umiłowany uczeń – daje „prawdziwe świadectwo” (J 21,24). Ewangelia nie kończy się jednak zamknięciem księgi, ale otwarciem nieskończonej przestrzeni: „sądzę, że cały świat nie pomieściłby ksiąg...” (J 21,25). To zapowiedź niekończącego się działania Ducha Świętego, który nadal inspiruje, ożywia i tworzy — nie tylko pisma, ale przede wszystkim świętych.

W oczekiwaniu: modlitwa Kościoła i działanie Ducha

Liturgia Wigilii Zesłania Ducha Świętego to echo Wieczernika: modlący się Kościół, który nie wie, jak, ale ufa, że Duch przyjdzie. W Pawle widzimy Kościół misyjny; w Janie — Kościół kontemplacyjny. Oba są natchnione Duchem Świętym. Jeden przemawia językami narodów, drugi pisze Księgę Objawienia. Obydwa świadectwa są żywe, bo wypełnione tchnieniem Bożym.

Dlatego w tę świętą noc Kościół nie tylko wspomina Zesłanie Ducha, ale modli się o jego nowe wylanie. O Ducha, który odblokuje nasze zamknięcia, uzdrowi nasze podziały, odnowi naszą gorliwość. Duch, który przemienia dom uwięzionego Pawła w centrum ewangelizacji i życie umiłowanego ucznia w natchnione świadectwo.

Modlitwa końcowa:

Przyjdź, Duchu Święty, i naucz nas wolności, jakiej doświadczył Paweł.
Przyjdź i wprowadź nas w głębię Prawdy, którą niósł Jan.
Uczyń z naszych serc miejsce spotkania, z naszych wspólnot – Wieczernik,
a z naszych słów – żywe świadectwo. Amen. A ty … Nie czekaj na idealne warunki. Duch Święty nie potrzebuje wielkich struktur, tylko otwartego serca.
Pozwól Mu działać w Tobie — tak jak działał w Pawle, w Janie i w misjonarzu z Tanzanii.

piątek, 15 maja 2026

Wniebowstąpienie Pańskie - rok A

 Dz 1:1-11

Pierwszą Księgę napisałem, Teofilu, o wszystkim, co Jezus czynił i czego nauczał od początku aż do dnia, w którym udzielił przez Ducha Świętego poleceń Apostołom, których sobie wybrał, a potem został wzięty do nieba. Im też po swojej męce dał wiele dowodów, że żyje: ukazywał się im przez czterdzieści dni i mówił o królestwie Bożym. A podczas wspólnego posiłku kazał im nie odchodzić z Jerozolimy, ale oczekiwać obietnicy Ojca: Słyszeliście o niej ode Mnie - /mówił/ - Jan chrzcił wodą, ale wy wkrótce zostaniecie ochrzczeni Duchem Świętym. Zapytywali Go zebrani: Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela? Odpowiedział im: Nie wasza to rzecz znać czasy i chwile, które Ojciec ustalił swoją władzą, ale gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi. Po tych słowach uniósł się w ich obecności w górę i obłok zabrał Go im sprzed oczu. Kiedy uporczywie wpatrywali się w Niego, jak wstępował do nieba, przystąpili do nich dwaj mężowie w białych szatach. I rzekli: Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo? Ten Jezus, wzięty od was do nieba, przyjdzie tak samo, jak widzieliście Go wstępującego do nieba.

Ef 1:17-23

Proszę, aby Bóg Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec chwały, dał wam ducha mądrości i objawienia w głębszym poznaniu Jego samego. Niech da wam światłe oczy serca tak, byście wiedzieli, czym jest nadzieja waszego powołania, czym bogactwo chwały Jego dziedzictwa wśród świętych i czym przemożny ogrom Jego mocy względem nas wierzących - na podstawie działania Jego potęgi i siły. Wykazał On je, gdy wskrzesił Go z martwych i posadził po swojej prawicy na wyżynach niebieskich, ponad wszelką Zwierzchnością i Władzą, i Mocą, i Panowaniem, i ponad wszelkim innym imieniem wzywanym nie tylko w tym wieku, ale i w przyszłym. I wszystko poddał pod Jego stopy, a Jego samego ustanowił nade wszystko Głową dla Kościoła, który jest Jego Ciałem, Pełnią Tego, który napełnia wszystko wszelkimi sposobami.

Ewangelia w roku A                                                             Mt 28, 16-20

Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi

+ Zakończenie Ewangelii według świętego Mateusza.

Jedenastu uczniów udało się do Galilei na górę, tam gdzie Jezus im polecił. A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy jednak wątpili. Wtedy Jezus zbliżył się do nich i przemówił tymi słowami:

« Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata ».

Oto słowo Pańskie.


Homilia I

Dana Mi jest wszelka władza ...

Wniebowstąpienie jest wydarzeniem, które nie może być rozpatrywane w kategoriach naturalistycznych i pseudo-intelektualnych. Nie można np. zadać pytania: "Gdzie konkretnie Jezus się udał?" czy też pytania; "W jaki sposób wstąpił do nieba?" lub "Gdzie jest to niebo?" Tego rodzaju naturalistyczne widzenie jest po pierwsze bezsensowne, a po drugie przesłania nam głębszy sens tego historio-zbawczego wydarzenia. Sami Ewangeliści nie umieją sobie z tym wydarzeniem poradzić używając bardzo nieporadnych słów dla jego opisu: "Pan Jezus został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Ojca". Nie chcą oni na pewno zdawać nam reporterskiego sprawozdania z niezwykłego faktu, ale przekazują inne, ważniejsze, historio-zbawcze prawdy:

  • dana Mi jest wszelka władza - mówi o sobie Jezus, podkreślając swoje zbawcze posłannictwo,
  • idźcie i nauczajcie wszystkie narody - poleca swoim uczniom,
  • udzielajcie Chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego - ustanowienie Sakramentu Chrztu św.,
  • kto uwierzy i przyjmie Chrzest będzie zbawiony - obietnica zbawienia dla wszystkich ludzi,
  • Duch Święty zstąpi na was - obietnica zesłania i obecności Ducha Świętego,
  • będziecie dokonywać rzeczy niezwykłych - z wiary wypływających,
  • uczcie zachowywać moje przykazania - wiara musi być potwierdzona życiem,
  • wy jesteście moimi świadkami - świadkami zbawczego posłannictwa Jezusa,
  • Jezus został wzięty do nieba - tam skąd przybył, ale ni pytajmy o lokalizację,
  • zasiadł po prawicy Ojca - bo jest Równy Ojcu w Bóstwie,
  • przyjdzie powtórnie - zapowiedź Paruzji przy końcu świata,
  • Ja jestem z wami aż do skończenia świata - mimo to nie przestał być obecny wśród nas.

To tylko niektóre tematy i prawdy teologiczne, na które wskazuje nam dzisiejsza uroczystość. Nie próbujmy sprowadzać Wniebowstąpienia tylko do niezwykłego i niewytłumaczalnego zdarzenia. Jest tutaj ogromne bogactwo teologicznych treści, których nie można zbanalizować, czy pominąć, zatrzymując się na drugoplanowej i nieważnej w końcu kwestii: „jak i gdzie fizycznie udał się Jezus?”

Chrystus, wstępujący do nieba zapowiada także nasz, definitywny powrót do domu Ojca.


Homilia II na Wniebowstąpienie Pańskie (Rok A)

Kluczowa myśl: „Dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo?” – Chrześcijaństwo nie jest religią nostalgicznego spojrzenia, ale wcielonej obecności. Wniebowstąpienie nie jest odejściem Jezusa, lecz radykalną zmianą sposobu Jego obecności, która przestaje być ograniczona miejscem, by stać się ciałem – Kościołem.

  1. Rozczarowanie przestrzenią, czyli pułapka „świętego miejsca”

Zebrali się na górze w Galilei. Tam, gdzie wszystko się zaczęło. I czytamy zaskakujące zdanie: „A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy jednak wątpili”. To zdanie jest dla nas kluczem. Nawet w obliczu Zmartwychwstałego, w miejscu uświęconym Jego obecnością, w sercach apostołów rodzi się wątpliwość. Nie jesteśmy od nich lepsi. Nasza wiara to nie jest stalowy monolit, to często krucha łódź na wzburzonym morzu pytań.

Dzieje Apostolskie dodają kolejny, niezwykle ludzki szczegół. Jezus unosi się, obłok Go zabiera, a oni „uporczywie wpatrywali się w Niego, jak wstępował do nieba”. Stali z zadartymi głowami, z wzrokiem utkwionym w pustym już niebie. Ten obraz jest metaforą całego chrześcijaństwa, które na moment zamarło. To pokusa nas wszystkich: zatrzymać się, zamknąć w tęsknocie za „dawnymi czasami”, za namacalną obecnością Boga, za duchowym przeżyciem, które minęło. Chcielibyśmy zbudować namioty na górze Tabor, zatrzymać chwilę, zamknąć Boga w przestrzeni – najlepiej w przestrzeni tego kościoła, w tym akurat obrzędzie, w tej konkretnej emocji.

I wtedy pada to pozornie szorstkie pytanie „dwóch mężów w białych szatach”: „Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo?”. To nie jest łagodna pociecha. To wezwanie do przebudzenia, które jest sercem dzisiejszej uroczystości. Można by je przetłumaczyć współcześnie: Dlaczego zatrzymaliście się w swojej wierze? Dlaczego szukacie Boga tylko w tym, co minęło? Wasze patrzenie w niebo stało się ucieczką od ziemi.

  1. Nowy rodzaj władzy – Chrystus jako Głowa Ciała

Wniebowstąpienie było konieczne, by apostołowie przestali szukać Jezusa „gdzieś”. Oni pytali Go: „Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela?”. Wciąż myśleli politycznie, terytorialnie. Chcieli Królestwa z centrum w Jerozolimie. Tymczasem Jezus dokonuje radykalnej redefinicji władzy.

Święty Paweł w Liście do Efezjan pisze o tym z zachwycającą precyzją. Nie mówi o Jezusie, który „odszedł na emeryturę” do nieba. Mówi o Chrystusie, który został posadzony „ponad wszelką Zwierzchnością i Władzą, i Mocą, i Panowaniem”. W języku starożytnego świata są to nazwy duchowych potęg, które zniewalają świat. Paweł oznajmia: Jezus jest ponad polityką, ponad ekonomią, ponad duchami lęku i śmierci, ponad każdą siłą, która próbuje wam wmówić, że wasze życie nie ma sensu. To nie jest triumfalizm oderwany od rzeczywistości, ale obietnica, że u podstaw wszechświata nie leży chaos ani ślepa przemoc, ale miłość Baranka.

Ale najważniejsze jest ostatnie zdanie: Bóg „ustanowił Go nade wszystko Głową dla Kościoła, który jest Jego Ciałem, Pełnią Tego, który napełnia wszystko wszelkimi sposobami”.

Zastanówmy się nad tym. Głowa nie jest kompletna bez ciała. Ciało jest Pełnią Głowy. To znaczy, że Chrystus, który napełnia cały wszechświat, wybrał sobie sposób działania poprzez nas. Jego ręce, by błogosławić – to nasze ręce. Jego usta, by pocieszać – to nasze usta. Jego nogi, by iść do potrzebujących – to nasze nogi.

To jest odpowiedź na pytanie: „Dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo?”. Niebo jest puste, bo Chrystus jest teraz na ziemi, w swoim Ciele, którym jesteśmy my. Uwielbione człowieczeństwo Jezusa nie zniknęło z kosmosu. Ono stało się „zaraźliwe”. Każdy chrzest, każda Eucharystia wszczepia nas w to uwielbione Ciało. Problem polega na tym, że my często zachowujemy się jak to ciało z odciętą od niego głową – funkcjonujemy, ale bez wizji, bez celu, bez Chrystusowego myślenia.

  1. Misja: zejść z góry i zanurzyć się w dolinie

W Ewangelii Mateusza pada ostatnie zdanie, które jest jak testament: „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”.

Zwróćmy uwagę na ogromne napięcie. Jezus mówi, że ma wszelką władzę, a zaraz potem daje nam zadanie. Nie mówi: „Idźcie i zbudujcie mi imperium”. Mówi: „Idźcie i nauczajcie… udzielając chrztu… uczcie zachowywać wszystko, co wam przykazałem”.

Co przykazał? Czystość rytualną? Przepisy prawne? Nie. Przykazał błogosławienie nieprzyjaciół, nadstawianie drugiego policzka, miłość, która oddaje życie. „Zachowywać wszystko, co wam przykazałem” – to znaczy tworzyć alternatywną wspólnotę w sercu świata, która kieruje się logiką Krzyża i Zmartwychwstania, a nie logiką siły i sukcesu.

Wniebowstąpienie nie jest świętem pożegnania. Jest świętem nowej, radykalnej bliskości. „Jestem z wami” – to greckie ego meth’ hymon eimi – to nie jest obietnica odległego szefa, który wysłał nas na misję. To imię Boga: Emmanuel, Bóg z nami. On nie jest z nami jako nagroda dla doskonałych. Jest z nami pośród naszych wątpliwości, o czym przypomina nam ów wątek z Ewangelii Mateusza: „Niektórzy jednak wątpili”. I właśnie do wątpiących, do zalęknionych, do słabych Jezus mówi: Idźcie. Dana Mi jest władza. A ja jestem z wami.

Zakończenie

Bracia i Siostry, przestańmy wpatrywać się w niebo, jakby Bóg był nieobecny. On jest tutaj. Ale nie po to, by nas uwięzić w tej świątyni, lecz by nas stąd posłać. Wniebowstąpienie to święto, które każe nam przestać szukać Boga wyłącznie w nadzwyczajnościach, a zacząć rozpoznawać Go w zwyczajności Jego Ciała – w drugim człowieku, szczególnie tym, któremu świat mówi, że jest nikim.

Zejdźmy z góry naszych duchowych nostalgii i wejdźmy w Galileę naszego codziennego życia. Tam, w pracy, w rodzinie, w cierpieniu i radości, Chrystus – Głowa – chce swoim Ciałem dalej dotykać, uzdrawiać i kochać ten świat. Amen.


Homilia III

Obecność w Innej Formie: Paradoks Wniebowstąpienia

Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego bywa niekiedy błędnie interpretowana jako opis „rozstania” lub „odejścia” Jezusa w odległe, niedostępne rejony kosmosu. Gdybyśmy pozostali przy takim, niemal fizykalnym rozumieniu tego wydarzenia, dzisiejsza liturgia musiałaby mieć charakter melancholijny. Tymczasem jest ona pełna triumfu i nadziei. Z perspektywy teologii duchowości, Wniebowstąpienie nie jest bowiem kresem obecności Chrystusa, lecz jej radykalną przemianą. Jezus nie „odszedł”, lecz „wszedł” w nowy sposób istnienia, stając się Panem całej rzeczywistości.

Góra spotkania i cień wątpliwości

Mateuszowa relacja z ostatniego spotkania w Galilei (Mt 28, 16-20) uderza surowym realizmem. Ewangelista notuje, że gdy uczniowie ujrzeli Zmartwychwstałego, „oddali Mu pokłon, niektórzy jednak wątpili”. To niezwykle istotny szczegół dla naszej formacji duchowej. Nawet w obliczu oczywistego cudu, w sercu człowieka może współistnieć wiara (adoracja) i wahanie (distasan – co w grece oznacza raczej stan rozdarcia, niepewności niż totalną niewiarę).

Jezus nie odrzuca uczniów z powodu tego rozdarcia. Przeciwnie, właśnie w tym momencie ogłasza swoją „wszelką władzę”. To moment przejścia od Chrystusa historycznego, ograniczonego czasem i przestrzenią, do Chrystusa kosmicznego, który wypełnia wszystko we wszystkim. Duchowość chrześcijańska nie polega na eliminacji pytań, ale na podjęciu misji mimo ich obecności, w oparciu o autorytet Tego, który zasiadł po prawicy Ojca.

Światłe oczy serca” – nowa percepcja

Klucz do zrozumienia dzisiejszej tajemnicy podaje nam św. Paweł w Liście do Efezjan (Ef 1, 17-23). Apostoł modli się o „światłe oczy serca” dla wierzących. To sformułowanie odsyła nas do klasycznej teologii gnosis chrześcijańskiej – poznania, które nie jest tylko intelektualne, ale egzystencjalne.

Dlaczego potrzebujemy „nowych oczu”? Ponieważ po Wniebowstąpieniu Chrystus staje się dla zmysłów niewidzialny. „Obłok zabrał Go im sprzed oczu” (Dz 1, 9) – ów obłok w tradycji biblijnej (Shekinah) nie jest zjawiskiem meteorologicznym, lecz symbolem Bożej obecności. Jezus wchodzi w chwałę Ojca, stając się „Głową dla Kościoła, który jest Jego Ciałem”.

Zatem, paradoksalnie, od momentu Wniebowstąpienia Jezus jest bliżej nas niż wtedy, gdy chodził po palestyńskich drogach. Wówczas był „obok” uczniów, teraz – poprzez Ducha Świętego i sakramenty – jest „wewnątrz” nich. Jak pisał św. Augustyn: „Wstąpił do nieba, lecz nie opuścił nas, którzy tu jesteśmy”. Naszym zadaniem jest pielęgnować ową „uważność serca”, która pozwala dostrzec Jego panowanie w codzienności, nawet gdy wydaje się ona zdominowana przez chaos.

Między kontemplacją a misją

Dzieje Apostolskie (Dz 1, 1-11) stawiają nas wobec jeszcze jednego napięcia: między „wpatrywaniem się w niebo” a powrotem do Jerozolimy. Upomnienie aniołów: „Dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo?” nie jest naganą dla modlitwy czy kontemplacji, lecz ostrzeżeniem przed duchową biernością.

Teologia duchowości uczy nas, że czas między Wniebowstąpieniem a Paruzją (powtórnym przyjściem) to czas Kościoła – czas świadectwa. Chrystus przekazuje swoją misję uczniom: „Będziecie moimi świadkami”. To niezwykłe zaufanie Boga do człowieka. Moc, którą obiecuje Jezus (dynamis), nie jest siłą polityczną czy militarną, o którą dopytywali uczniowie („czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela?”), ale mocą Ducha, która pozwala kochać i służyć aż po krańce ziemi.

Nadzieja naszego powołania

Wniebowstąpienie to wreszcie święto naszej przyszłości. Liturgia rzymska w prefacji dzisiejszego dnia głosi, że „Wniebowstąpienie Chrystusa jest naszym wyniesieniem”. Tam, gdzie jest Głowa, ma nadzieję dotrzeć i Ciało. Wyznanie wiary w Chrystusa zasiadającego po prawicy Ojca ma fundamentalne znaczenie dla naszej tożsamości: nasze życie nie jest zamknięte w horyzoncie doczesności.

Zakończenie Ewangelii wg św. Mateusza przynosi obietnicę, która jest fundamentem chrześcijańskiego pokoju: „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”. To nie jest obietnica nostalgiczna, ale zapewnienie o realnej skuteczności Jego łaski.

Dziś, celebrując Wniebowstąpienie, nie żegnamy się z Mistrzem. Celebrujemy fakt, że odtąd każda „nasza” chwila jest „Jego” chwilą. Uczymy się żyć w świecie, nie będąc ze świata, wpatrzeni w niebo, ale z rękami gotowymi do pracy w winnicy Pańskiej. Niech „światłe oczy naszych serc” pozwolą nam dostrzec Chrystusa w Słowie, w łamaniu chleba i w drugim człowieku – aż przyjdzie w chwale.


Dwa plany homilii alternatywnych

Oto dwa szczegółowe plany homilii na uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego (Rok A), oparte na podanych czytaniach (Dz 1,1-11; Ef 1,17-23; Mt 28,16-20). Każdy plan ma odmienny punkt ciężkości teologicznej i duszpasterskiej, dostosowany do dojrzałego audytorium.

Plan I: „Już nie w górę, lecz w głąb – Wniebowstąpienie jako przemiana obecności”

Myśl przewodnia: Wniebowstąpienie nie jest odejściem Jezusa, ale zmianą sposobu Jego obecności – z ograniczonej miejscem i czasem na obecność w mocy Ducha Świętego, która ogarnia całe stworzenie i konkretyzuje się w Kościele.

Cel homilii: Pomóc uczestnikom przejść od nostalgicznego „wpatrywania się w niebo” do czynnego odkrywania Chrystusa w codzienności i we wspólnocie.

  1. Wprowadzenie: zatrzymani na progu nieba
  • Obraz: Uczniowie stoją i uporczywie wpatrują się w niebo (Dz 1,10-11). Przypomina to nasze doświadczenie straty, rozstania, tęsknoty za „świętymi chwilami”.
  • Pytanie aniołów: „Dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo?” – to nie tylko upomnienie, ale diagnoza pokusy religijności zamkniętej w przeszłości i w „sacrum” oddzielonym od życia.
  • Podkreślenie: Dzisiejsza uroczystość rozbija nasze wyobrażenia o „świętym miejscu”. Chrześcijaństwo nie jest religią konkretnych lokalizacji (góra Tabor, wieczernik, Góra Oliwna), ale misji.
  1. Rozwinięcie I: Puste niebo, pełny świat – nowa ekonomia obecności
  • Porównanie perspektywy uczniów przed i po Wniebowstąpieniu. Wcześniej Jezus był w jednym miejscu – aby Go spotkać, trzeba było tam pójść. Teraz niebo jest „puste”, a ziemia staje się przestrzenią działania uwielbionego Chrystusa.
  • Ef 1,22-23: Bóg „ustanowił Go nade wszystko Głową dla Kościoła, który jest Jego Ciałem, Pełnią Tego, który napełnia wszystko”. To kluczowe stwierdzenie: Chrystus-Wniebowzięty nie jest nieobecny, lecz wypełnia wszystko i objawia się przez swoje Ciało – nas.
  • Wniosek dla słuchacza: Szukanie Boga wyłącznie w nadzwyczajnościach, cudach, dawnych przeżyciach staje się bałwochwalstwem. Bóg chce być odnajdywany w tym, co zwyczajne – w sakramencie, ale i w drugim człowieku.
  1. Rozwinięcie II: Świadek z mocą – od nostalgii do misji
  • Odwołanie do Dz 1,8: „Gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami”. Moc Ducha nie jest dana po to, by „cieszyć się nią” wewnętrznie, ale by rozszerzać granice obecności Chrystusa.
  • Rola świadectwa: bycie świadkiem (gr. martyres) nie oznacza najpierw mówienia, ale bycia kimś, przez kogo Chrystus może dotykać świata. „Ciało” Chrystusa ma konkretne ręce, nogi, usta – nasze.
  • Pytanie do refleksji: Czy moja obecność w rodzinie, pracy, sąsiedztwie jest „przedłużeniem” obecności Chrystusa? Czy przeze mnie inni mogą dotknąć Jego miłosierdzia, prawdy, sprawiedliwości?
  1. Rozwinięcie III: Wątpiący posłani – realizm wspólnoty
  • Uwypuklenie wątku z Ewangelii Mateusza (Mt 28,17): „A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy jednak wątpili”. To nie jest marginalna uwaga, ale sedno opisu Kościoła misyjnego.
  • Jezus nie posyła doskonałych. Posyła tych, którzy jednocześnie klękają i wątpią. Nasze wątpliwości nie dyskwalifikują nas z misji; są przestrzenią, w której działa moc Boża (por. 2 Kor 12,9).
  • Wspólnota Kościoła nie jest stowarzyszeniem perfekcyjnych ludzi, ale Ciałem Chrystusa, w którym wątpliwości i kryzysy są szansą na spotkanie ze Zbawicielem, nie powodem do wykluczenia.
  1. Zakończenie i wezwanie
  • Powrót do obrazu uczniów wpatrujących się w niebo. Propozycja duchowego ćwiczenia: przez najbliższy tydzień, za każdym razem, gdy przyjdzie pokusa „ucieczki w niebo” (marzenie, narzekanie na teraźniejszość, duchowa nostalgia), zadać sobie pytanie: „Gdzie konkretnie, tu i teraz, Chrystus chce przeze mnie działać?”
  • Modlitwa: Prośba o ducha mądrości i objawienia (Ef 1,17), by „światłe oczy serca” potrafiły rozpoznać obecność Zmartwychwstałego nie nad nami, ale w nas i między nami.

Plan II: „Dana Mi jest wszelka władza – paradoks mocy w słabości”

Myśl przewodnia: Wniebowstąpienie objawia prawdziwy charakter władzy Chrystusa – nie jest to dominacja, lecz wszechogarniająca miłość, która realizuje się poprzez pokorną służbę Kościoła i przemienia świat od wewnątrz.

Cel homilii: Ukazać napięcie między ludzkim pojmowaniem władzy a królewską godnością Chrystusa, który króluje z krzyża i przez tych, którzy podejmują logikę daru z siebie.

  1. Wprowadzenie: Czyje panowanie przynosi pokój?
  • Kontekst pytania apostołów z Dz 1,6: „Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela?”. Pokazuje ono, że nawet po zmartwychwstaniu uczniowie wciąż mylą mesjanizm z politycznym triumfem.
  • Czasy i chwile – Jezus odsuwa ich pytanie, przenosząc akcent z „kiedy” na „w czym” będzie się realizować ich udział w królestwie.
  • Współczesna analogia: my także szukamy zabezpieczeń, wpływów, widzialnych znaków potęgi dobra. Tymczasem Wniebowstąpienie demaskuje tę pokusę.
  1. Rozwinięcie I: Jaka władza jest dana Chrystusowi?
  • Analiza proklamacji z Mt 28,18: „Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi”. Czas przeszły dokonany (gr. edothē) wskazuje na definitywny akt – to władza zdobyta przez krzyż i zmartwychwstanie.
  • Ef 1,20-21 wylicza potęgi: „ponad wszelką Zwierzchnością i Władzą, i Mocą, i Panowaniem”. Są to nie tylko byty duchowe, ale także struktury zniewalające człowieka: strach, grzech, śmierć, niesprawiedliwe systemy społeczne. Chrystus jest nad nimi nie jako tyran, ale jako Baranek, który zwycięża przez miłość do końca.
  • Konfrontacja z obrazem władzy w świecie: dominacja, przymus, rywalizacja. Władza Chrystusa jest jakościowo inna – to exousia(władza-wolność), która stwarza przestrzeń wolności.
  1. Rozwinięcie II: Misja jako uczestnictwo w słabnącej sile zła
  • Idźcie i nauczajcie/udzielajcie chrztu/uczcie zachowywać przykazania (Mt 28,19-20). Treścią misji nie jest prozelityzm ani budowa ziemskiego imperium, lecz wprowadzanie ludzi w relację z Trójcą i w etos Królestwa (Kazanie na Górze).
  • „Zachowywać wszystko, co wam przykazałem” – zwłaszcza miłość nieprzyjaciół, przebaczenie, czystość serca, ubóstwo ducha. To są narzędzia, przez które moc Chrystusa podważa fundamenty świata opartego na przemocy.
  • Ilustracja: Każdy akt bezinteresownego przebaczenia czy solidarności z odrzuconymi jest znakiem panowania Chrystusa nad „Zwierzchnościami” tego świata – nad logiką odwetu, wykluczenia, obojętności.
  1. Rozwinięcie III: „Jestem z wami” – gwarancja obecności w misji
  • Końcowe zdanie Ewangelii (Mt 28,20) to nie sentymentalne pocieszenie, ale teologiczna rama. Chrystus wszechwładny jest zarazem Emmanuelem – Bogiem-z-nami.
  • W kontekście Wniebowstąpienia: Ten, który wypełnia wszystko (Ef 1,23), idzie z Kościołem przez wieki. Nie ma sytuacji, w której Kościół byłby osamotniony w swej misji, nawet gdy ponosi porażki, nawet gdy doświadcza prześladowań i słabości.
  • Wzmianka o eucharystii jako antycypacji i źródle: W każdej Mszy Świętej Wniebowstąpienie łączy się z Paschą – Chrystus, który zasiada po prawicy Ojca, staje się obecny pod postaciami chleba i wina, karmiąc nas sobą dla misji.
  1. Zakończenie i wezwanie
  • Synteza: Wniebowstąpienie uczy nas, że prawdziwa władza Chrystusa polega na miłości, która nie narzuca się siłą, ale pociąga i przemienia. My jesteśmy włączeni w tę dynamikę – gdziekolwiek oddajemy życie z miłości, tam Chrystus rozciąga swoje panowanie.
  • Konkretne zadanie: zidentyfikować w swoim życiu jedną przestrzeń, gdzie czujemy się bezsilni (relacja, sytuacja społeczna, wewnętrzna walka), i oddać ją w wierze Chrystusowi, pytając nie: „co ja mogę zrobić?”, ale „jak Chrystus chce przeze mnie tam zwyciężyć miłością?”
  • Modlitwa w intencji otwartych oczu serca (Ef 1,18), byśmy widzieli, że pozorna nieobecność Boga jest Jego wszechmocną obecnością działającą przez pokorę i słabość narzędzi, którymi jesteśmy.

Oba plany zakładają aktywne wykorzystanie wszystkich czytań liturgicznych, podkreślają integralny związek między Wniebowstąpieniem a misją Kościoła i przeznaczone są dla dorosłych słuchaczy, gotowych na pogłębioną refleksję nad paradoksami wiary.

czwartek, 7 maja 2026

VI Niedziela Wielkanocna – A

 Dz 8:5-8.14-17

Filip przybył do miasta Samarii i głosił im Chrystusa. Tłumy słuchały z uwagą i skupieniem słów Filipa, ponieważ widziały znaki, które czynił. Z wielu bowiem opętanych wychodziły z donośnym krzykiem duchy nieczyste, wielu też sparaliżowanych i chromych zostało uzdrowionych. Wielka radość zapanowała w tym mieście. Kiedy Apostołowie w Jerozolimie dowiedzieli się, że Samaria przyjęła słowo Boże, wysłali do niej Piotra i Jana, którzy przyszli i modlili się za nich, aby mogli otrzymać Ducha Świętego. Bo na żadnego z nich jeszcze nie zstąpił. Byli jedynie ochrzczeni w imię Pana Jezusa. Wtedy więc wkładali /Apostołowie/ na nich ręce, a oni otrzymywali Ducha Świętego.

1P 3:15-18

Pana zaś Chrystusa miejcie w sercach za Świętego i bądźcie zawsze gotowi do obrony wobec każdego, kto domaga się od was uzasadnienia tej nadziei, która w was jest. A z łagodnością i bojaźnią [Bożą] zachowujcie czyste sumienie, ażeby ci, którzy oczerniają wasze dobre postępowanie w Chrystusie, doznali zawstydzenia właśnie przez to, co wam oszczerczo zarzucają. Lepiej bowiem - jeżeli taka wola Boża - cierpieć dobrze czyniąc, aniżeli czyniąc źle. Chrystus bowiem również raz umarł za grzechy, sprawiedliwy za niesprawiedliwych, aby was do Boga przyprowadzić; zabity wprawdzie na ciele, ale powołany do życia Duchem.

J 14:15-21

Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania. Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami był na zawsze - Ducha Prawdy, którego świat przyjąć nie może, ponieważ Go nie widzi ani nie zna. Ale wy Go znacie, ponieważ u was przebywa i w was będzie. Nie zostawię was sierotami: Przyjdę do was. Jeszcze chwila, a świat nie będzie już Mnie oglądał. Ale wy Mnie widzicie, ponieważ Ja żyję i wy żyć będziecie. W owym dniu poznacie, że Ja jestem w Ojcu moim, a wy we Mnie i Ja w was. Kto ma przykazania moje i zachowuje je, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie.

Nie zostawię was sierotami


Duch Pocieszyciel, Duch Prawdy ...

Za tydzień niedziela Wniebowstąpienia, a za dwa tygodnie Uroczystość Zesłania Ducha Świętego. I dlatego dzisiaj Kościół w liturgii Słowa przybliża nam tekst, w którym Chrystus zapowiada posłanie Ducha Świętego.

Dwa rozdziały dalej św. Jan przytacza inny tekst Zbawiciela z tej samej mowy pożegnalnej:

Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz jeszcze znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe.” (J 16,7-13)

Katechizm Kościoła tak mówi o rzeczywistości i działaniu Ducha Świętego:

1433   Od dnia Paschy Duch Święty "przekonuje świat o grzechu" (J 16, 8), to znaczy, że świat nie uwierzył w Tego, którego posłał Ojciec. Ten sam Duch, który ujawnia grzech, jest także Pocieszycielem, udzielającym ludzkiemu sercu łaski skruchy i nawrócenia. (KKK)

A św. Jan Paweł II w encyklice o Duchu Świętym Dominum et Vivificantem pisał:

Wobec świata Ducha Święty demaskuje wszystko to, co jest kłamstwem: grzech przedstawia jako grzech, i pokazuje światu prawdę o Zmartwychwstaniu Chrystusa (J 16,8: “On zaś gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie”).

I dlatego świat tak bardzo boi się Ducha Świętego. Dlatego diabeł, który jest panem tego świata wprowadza do działania coraz bardziej wyszukane, „delikatne” i wysublimowane metody walki z Prawdą: metody kłamstwa, manipulacji, political correctness, wyśmiewania prawdy, ośmieszania uczciwości,  negacji prawdy przy pomocy nowych pojęć i pseudo-wartości takich jak: tolerancja, oskarżenie o fanatyzm, fundamentalizm, brak wyrozumiałości. Używa do tego nawet takich pojęć jak miłosierdzie (bez nawrócenia), miłość bez prawdy, uładzona i słodkawa (a jednocześnie niestrawna i fałszywa) grzeczność, obślizgłe i obrzydliwe uśmieszki przyklejone do twarzy. NIE, nie jestem zwolennikiem brutalizmu, nie głoszę chamstwa, ordynarności i grubiaństwa. Ale czasami nasze życie społeczne, ale i w nasze życie rodzinne i kościelne wciska się ta uładzona i ugrzeczniona polityczna poprawność, która nie ma nic wspólnego ani z Duchem Świętym ani z Prawdą.

Wystarczy się rozglądnąć dookoła w naszych środowiskach aby zobaczyć jak Szatan działając świadomie przeciwko Duchowi Świętemu zajmuje coraz to nowe pozycje: MEDIA !!!!, przepływ informacji, nauczanie, szkoła, (genderyzm), RODZINA !!! a co się dzieje w parafiach, w kościołach, powiedzmy sobie szczerze w zakonach i wspólnotach religijnych ????

We wspomnianej już encyklice Dominum et Vivificantem św. Jan Paweł II pisze:

Duch Święty, wg. zapowiedzi Jezusa, ma doprowadzić wierzących w Chrystusa do całej prawdy, ma ich wszystkiego nauczyć. Na czym polega ta nauka? Nie chodzi św. Janowi o jakąś doktrynę, ale o życie duchowe wierzących: chodzi o świadectwo dawane Chrystusowi: “On będzie świadczył o Mnie, ale wy też świadczycie, bo jesteście ze Mną od początku” (J 15,26-27). Poprzez Ducha Świętego dokonuje się nie tylko przypomnienie tego, co uczynił Jezus, retrospekcja, ale autentyczny rozwój wiary Kościoła.

Żyjemy w czasach kiedy „dawanie świadectwa staje się coraz trudniejsze i coraz bardziej niebezpieczne.”

Trudniejsze – bo nawet samo rozeznanie, co jest prawdą, a co tylko jej podróbką jest bardzo trudne. Różni fałszywi „apostołowie” próbują poprawiać zbyt wymagającą Ewangelię i głosić jej złagodzoną, bardziej „miłosierną” formę,

Niebezpieczne – bo Prawda, Której mamy świadczyć jest największym zagrożeniem dla „ojca wszelkiego kłamstwa”.

Nie bez przyczyny Chrystus mówi o tym w sposób szczególny:  np. w Modlitwie Arcykapłańskiej:

Uświęć ich w prawdzie. Słowo Twoje jest prawdą. Jak Ty Mnie posłałeś na świat, tak i Ja ich na świat posłałem. A za nich Ja poświęcam w ofierze samego siebie, aby i oni byli uświęceni w prawdzie.” (J 17,17-19)

My naprawdę potrzebujemy Ducha Świętego, Ducha Prawdy, Duch Pocieszyciela.
Jesteśmy powołani do dawania świadectwa Prawdzie w Duchu Świętym.


Homilia starsza

Kto zachowuje przykazania ten Mnie miłuje

Miłość ... kolejne wielkie słowo, po Prawdzie o której słyszeliśmy w ubiegłą niedzielę. Na jej temat się dyskutuje, pisze rozprawy filozoficzne i poezję, o niej się śpiewa i marzy, o niej się mówi wiele i najczęściej bezsensownie i beznadziejnie płytko. A Jezus, który na pewno zna jej głębię i wie o czym mówi, powtarza dwukrotnie w dzisiejszej Ewangelii, co to znaczy miłować. "Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania." (...) oraz "Kto ma przykazania moje i zachowuje je, ten Mnie miłuje." Miłość nie jest uczuciem, sentymentalizmem, zadurzeniem. Miłość jest czynem, faktem, uczciwym rozpoznaniem potrzeb i rzetelnym zachowaniem przykazań: "nie kradnij, nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kłam, nie bądź chciwy, zachłanny, szanuj ojca i matkę, czcij Boga, szanuj ludzi ..." Miłość nie jest do recytowania i śpiewania, ale do czynienia. Miłość to dobro, którego udzielam innym, to szacunek i słuszny osąd swojej kondycji i potrzeb innych, to pochylenie się nad człowiekiem, to życie przede wszystkim uczciwe, rzetelne i dobre ...

A my tyle o niej filozofujemy i wymądrzamy się tylko po to, aby jej nie czynić, aby jej nie okazywać. W imię miłości usprawiedliwiamy zbrodniarzy i zboczeńców. W imię miłości tolerujemy zło. Przecież to jest przewrotne i obłudne sprzeniewierzanie się i obrażanie samego Boga, Który jest Miłością.

"Kto Mnie miłuje (kto w ogóle twierdzi, że miłuje), zachowuje moje przykazania." A przykazania Boże są proste i jasne i klarowne: "Miłuj Boga i bliźniego." Tylko, że my kombinujemy i wymyślamy, byle tylko nie miłować ....

Panie wyzwól mnie z fałszywych wyobrażeń o miłości,
Panie pokaż mi jak na co dzień i bez wielkich, patetycznych słów miłować Boga i bliźniego, nie słowami, ale czynem.


Homilia III

Chrześcijaństwo to nie „relacja na odległość”

Słuchając dzisiejszej Ewangelii, można odnieść wrażenie, że Jezus próbuje nas przygotować na najtrudniejszy rodzaj relacji: związek na odległość. Mówi o odejściu, o tym, że świat Go już nie ujrzy, ale jednocześnie obiecuje: „Nie zostawię was sierotami”.

Żyjemy w epoce, która panicznie boi się bycia „osieroconym”. Boimy się wykluczenia, braku zasięgu, bycia pominiętym w powiadomieniach. A jednak, mimo bycia online 24/7, wielu z nas czuje się dokładnie tak, jak uczniowie w Wieczerniku – osamotnieni w swoich lękach, chorobach czy wątpliwościach.

  1. Radość w Samarii, czyli Bóg „nieuprzedzony”

Spójrzmy na pierwsze czytanie. Filip idzie do Samarii. Dla ówczesnych pobożnych Żydów Samaria była duchowym gettem, miejscem „gorszego sortu”. I co się dzieje? Wielka radość. Dlaczego? Bo Filip nie przyniósł im nowego kodeksu karnego, ale uwolnienie.

To ważna lekcja: Ewangelia nie jest zestawem zakazów, które mają nas ograniczyć, ale siłą, która „prostuje chromych”. Jeśli Twoja wiara Cię nie cieszy, jeśli jest tylko ciężkim plecakiem pełnym paragrafów, to znaczy, że gdzieś po drodze zgubiłeś Ducha, o którym mówi Filip. Duch Święty to nie jest „teologiczna koncepcja”, to Boża energia, która sprawia, że w mieście Twojego życia wreszcie „panuje radość”.

  1. Adwokat, który nie bierze stawek godzinowych

Jezus nazywa Ducha Świętego Parakletem – Pocieszycielem, ale dosłownie: Adwokatem.

W świecie, który uwielbia nas oskarżać, wytykać błędy i archiwizować nasze potknięcia, mamy Kogoś, kto stoi „przy nas”.

Świat nie może Go przyjąć, bo świat wierzy tylko w to, co da się zmierzyć, zważyć i wrzucić na Instagrama. Ducha nie widać. Ale czy widać miłość? Czy widać nadzieję? Czy widać sens? Nie, a jednak to one napędzają nasze życie. Duch Święty jest jak tlen – niewidoczny, ale bez niego płuca Twojej duszy po prostu przestają pracować.

  1. Jak bronić nadziei i nie zostać agresorem?

Święty Piotr w drugim czytaniu rzuca nam wyzwanie: „Bądźcie zawsze gotowi do obrony wobec każdego, kto domaga się uzasadnienia tej nadziei, która w was jest”.

Zauważcie jedno kluczowe słowo: łagodność. Często mylimy „obronę wiary” z internetową wojną, agresywną apologetyką czy pogardą wobec niewierzących. Tymczasem najlepszą „obroną nadziei” jest... bycie człowiekiem, którego życie jest zagadką dla innych.

  • Dlaczego on ma w sobie pokój, skoro stracił pracę? * Dlaczego ona potrafi wybaczyć, choć tak bardzo ją zraniono? To jest to „uzasadnienie nadziei”. Jeśli Twoje życie nie prowokuje nikogo do zadawania takich pytań, to znaczy, że Twoja obrona wiary jest tylko teoretyczna.
  1. Miłość to nie emocje, to lojalność

Jezus mówi krótko: „Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania”.

Współcześnie miłość kojarzymy z „motylami w brzuchu”. Jezus sprowadza nas na ziemię. Miłość do Boga to nie jest stan emocjonalnego uniesienia na modlitwie. Miłość to lojalność w codzienności. To wybór dobra wtedy, gdy nikt nie patrzy.

Podsumowując:

Nie jesteśmy sierotami. Nie żyjemy w związku na odległość z Bogiem, który został gdzieś w niebie. On jest „u nas i w nas”.

W ten tydzień wejdźmy z jednym zadaniem: zamiast kłócić się o wiarę, spróbujmy żyć tak, by ktoś patrząc na nas, zaczął szukać źródła tej „dziwnej radości”, którą mieli mieszkańcy Samarii. Bądźmy dowodem na istnienie Niewidzialnego.


Homilia IV

Żyjemy w czasach, które socjologowie nazywają „epoką sierot”. Nigdy wcześniej nie mieliśmy tylu wirtualnych znajomych, a jednocześnie tak dotkliwie nie odczuwaliśmy samotności. Możemy mieszkać w zatłoczonych blokowiskach, pracować w wielkich korporacjach, należeć do licznych grup, a mimo to czuć się jak duchowi bezdomni – bez zakorzenienia, bez prawdziwej przynależności. W tę rzeczywistość ludzkiego sieroctwa wpada dziś jedno z najbardziej poruszających zdań Ewangelii: „Nie zostawię was sierotami. Przyjdę do was” (J 14,18).

W greckim oryginale Ewangelii Jana pada tu słowo orphanos. Nie oznacza ono jedynie dziecka pozbawionego rodziców. Opisuje kondycję człowieka radykalnie osamotnionego, który nie ma się do kogo zwrócić, nie ma adresu, pod który mógłby wrócić. I właśnie takim zagubionym, przestraszonym uczniom Jezus mówi: nie będziecie sierotami. Jak to możliwe, skoro za chwilę odejdzie, a „świat nie będzie Go już oglądał”? Odpowiedź brzmi: przez Dar Ducha Prawdy – Parakleta. Słowo to tłumaczymy jako Pocieszyciel, ale jego znaczenie jest gęstsze. Parakletos to Ten, który staje w naszej obronie, Adwokat, Orędownik, a zarazem Ten, który umacnia i scala od środka. Duch Święty nie jest więc tylko mglistą energią czy boskim dodatkiem do chrześcijańskiego życia – jest realną, osobową obecnością, która sprawia, że przestajemy być duchowymi sierotami. On wprowadza nas w najgłębszą więź, jaką tylko można sobie wyobrazić: „Ja jestem w Ojcu moim, a wy we Mnie i Ja w was”.

Ten właśnie problem – duchowego sieroctwa mimo religijnej przynależności – w uderzający sposób ilustruje pierwsze czytanie z Dziejów Apostolskich. Filip przybywa do Samarii i odnosi spektakularny sukces: tłumy słuchają, duchy nieczyste wychodzą, sparaliżowani wstają, chromi chodzą. „Wielka radość zapanowała w tym mieście”. Mogłoby się wydawać, że to wzór odnowy, duchowy przebój. A jednak coś fundamentalnego było nie na miejscu. Samarytanie przyjęli słowo, zostali ochrzczeni w imię Jezusa, ale brakowało im Ducha Świętego. Brakowało pieczęci, która z religijnego entuzjazmu czyni nowe stworzenie zamieszkane przez Boga. Apostołowie wysyłają Piotra i Jana – tych, którzy stoją na straży jedności i ciągłości – aby przez modlitwę i włożenie rąk Duch zstąpił. Ta scena jest przestrogą dla nas. Czy i my czasem nie próbujemy zbudować chrześcijaństwa „na pół gwizdka”: opartego na atrakcyjnych wydarzeniach, wzniosłych emocjach, a nawet na poprawnej doktrynie, ale pozbawionego tchnienia Parakleta? To ryzyko chrześcijaństwa odtwarzanego jedynie z ludzkich sił – chrześcijaństwa sierot, które zapomniało, że ma Ojca i że Ojciec dał Mu Ducha.

Święty Piotr w swoim Liście pokazuje nam konkretny znak rozpoznawczy człowieka, który przestał być sierotą i żyje w dynamice Ducha Prawdy. Jest nim połączenie pozornie sprzecznych postaw: „bądźcie zawsze gotowi do obrony” i jednocześnie – „z łagodnością i bojaźnią Bożą”. Mamy dawać świadectwo prawdzie, ale bez agresji. Mamy apologi, ale bez nienawiści. Jak to możliwe? W świecie, który dzieli wszystko na zaciekłe plemienne spory, gdzie nawet broniąc słusznej sprawy często gardzimy przeciwnikiem, chrześcijanin ma być znakiem sprzeciwu właśnie dzięki swojej łagodności. A jest to możliwe tylko wtedy, gdy nie działa jak osierocone dziecko, które musi krzyczeć, walczyć i za wszelką cenę domagać się swojego, bo nikt się za nim nie ujmie. Człowiek napełniony Duchem wie, że ma Obrońcę – Parakleta. Nie potrzebuje więc zwyciężać za wszelką cenę. Spokój wobec oszczerstw, o którym pisze Piotr, bierze się z zamieszkiwania w Chrystusie. Ten, kto wie, że „Chrystus żyje” i że „i wy żyć będziecie”, potrafi nawet cierpieć dobrze czyniąc, bo jego życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu.

Gdzie jest klucz do tej przemiany ze stanu sieroctwa do synostwa? W samym sercu dzisiejszej Ewangelii Jezus mówi: „Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania”. Nie jest to targ: ja daję posłuszeństwo, Ty dajesz Ducha. To jest logika miłości, która otwiera przestrzeń. Miłość do Chrystusa, która wyraża się w konkretnym życiu – w naszych małych, codziennych wyborach wierności Ewangelii – czyni z nas nie tyle moralnych perfekcjonistów, ile naczynia otwarte na przyjęcie Pocieszyciela. „Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie”. Objawię mu siebie – to znaczy, że Duch Święty zdziera zasłonę sieroctwa. Przestajemy szukać Boga po omacku, a zaczynamy doświadczać, że jesteśmy w Nim, a On w nas.

Przyjdźmy dziś do Eucharystii z wołaniem o to odarcie ze złudzeń. Nie zadowalajmy się chrześcijaństwem Filipa z Samarii – pięknym, entuzjastycznym, ale jeszcze oczekującym na pełnię. Prośmy Piotra i Jana, czyli wspólnotę Kościoła z jego sakramentami i apostolską strukturą, aby włożyli na nas ręce. I z całą świadomością przyjmijmy Ducha, który jest dawany nie jako nagroda za perfekcję, ale jako Odpowiedź na tęsknotę sieroty, która chce wrócić do Domu. Bo Ten, który „raz umarł za grzechy, sprawiedliwy za niesprawiedliwych”, powrócił do życia Duchem właśnie po to, abyśmy i my, jeszcze tu, wśród codziennych zmagań, już nigdy nie czuli się opuszczeni. Nie jesteśmy sierotami. Jesteśmy mieszkaniem Boga.