Rdz 12:1-4
Pan rzekł do Abrama: Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę. Uczynię bowiem z ciebie wielki naród, będę ci błogosławił i twoje imię rozsławię: staniesz się błogosławieństwem. Będę błogosławił tym, którzy ciebie błogosławić będą, a tym, którzy tobie będą złorzeczyli, i ja będę złorzeczył. Przez ciebie będą otrzymywały błogosławieństwo ludy całej ziemi. Abram udał się w drogę, jak mu Pan rozkazał, a z nim poszedł i Lot. Abram miał siedemdziesiąt pięć lat, gdy wyszedł z Charanu.
2 Tm 1:8b-10
Nie wstydź się zatem świadectwa Pana naszego ani mnie, Jego więźnia, lecz weź udział w trudach i przeciwnościach znoszonych dla Ewangelii według mocy Boga! On nas wybawił i wezwał świętym powołaniem nie na podstawie naszych czynów, lecz stosownie do własnego postanowienia i łaski, która nam dana została w Chrystusie Jezusie przed wiecznymi czasami. Ukazana zaś została ona teraz przez pojawienie się naszego Zbawiciela, Chrystusa Jezusa, który przezwyciężył śmierć, a na życie i nieśmiertelność rzucił światło przez Ewangelię.
Mt 17:1-9
Po sześciu dniach Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i brata jego Jana i zaprowadził ich na górę wysoką, osobno. Tam przemienił się wobec nich: twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło. A oto im się ukazali Mojżesz i Eliasz, którzy rozmawiali z Nim. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: Panie, dobrze, że tu jesteśmy; jeśli chcesz, postawię tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza. Gdy on jeszcze mówił, oto obłok świetlany osłonił ich, a z obłoku odezwał się głos: To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie! Uczniowie, słysząc to, upadli na twarz i bardzo się zlękli. A Jezus zbliżył się do nich, dotknął ich i rzekł: Wstańcie, nie lękajcie się! Gdy podnieśli oczy, nikogo nie widzieli, tylko samego Jezusa. A gdy schodzili z góry, Jezus przykazał im mówiąc: Nie opowiadajcie nikomu o tym widzeniu, aż Syn Człowieczy zmartwychwstanie.
Homilia I
Aby dostrzec Boga i Jego wielkość trzeba nam najpierw "wejść na górę", wspiąć się ponad przyziemne i doczesne sprawy, wyjść z codzienności, udać się "na osobność", wsłuchać się w głos Boga, przyjąć Jego zaproszenie. Bóg zaprasza nas, jak Abrahama; 'wyjdź z twojej ziemi" i z twojego domu, z twoich spraw i małostek. Jak Jezus wziął ze sobą Apostołów, tak i nas pragnie wziąć ze sobą i zaprowadzić "na górę wysoką, osobno". Kto nie chce przyjąć tego zaproszenia i nie chce pójść za Jezusem "na osobność" nigdy nie doświadczy i nie dozna zachwytu wielkością Boga, nigdy nie doświadczy przemienienia, nigdy nie zobaczy ostatecznego sensu i celu swojego życia, zawsze będzie orał nosem po ziemi i szukał tylko doczesnego spełnienia.
Okres Wielkiego Postu jest okazją do takiego wyjścia z siebie i z przyziemności, jest okazją do owej wspinaczki "na górę", aby nie zostać przytłoczonym doczesnością, jest doskonałą okazją do przeżycia i doświadczenia przemiany. Trzeba tylko podjąć wysiłek opuszczenia swojego "małego domku doczesności i interesików".
Czy stać mnie jeszcze na inne spojrzenie na moje życie?
Czy już stale będę tylko zanurzony w codzienności i przyziemnych sprawach?
Homilia alternatywna I
Jego słuchajcie
W każdej perykopie ewangelicznej jest jedno słowo, czasem jedno zdanie, które jest kluczem do tego właśnie fragmentu Ewangelii. Sądzę, że w dzisiejszej Ewangelii tym słowem kluczem jest to, co mówi na Górze Przemienienia głos z obłoku: "Jego słuchajcie".
Przed kilku laty w jednej parafii, gdzie miałem głosić rekolekcje wielkopostne, przed rozpoczęciem rekolekcji proboszcz tej parafii szczerze powiedział: "Musisz pamiętać, że w tej parafii ludzie wyznają taką podstawową zasadę ...
"If you don't tell us what we want to hear, we will not listen to what you have to say".
Co znaczy: "JEŚLI NIE BĘDZIESZ NAM MÓWIŁ TEGO CZEGO CHCEMY SŁUCHAĆ, TO NIE BĘDZIEMY CIĘ W OGÓLE SŁUCHAĆ".
Niestety taka jest mentalność współczesnego człowieka. Chce słuchać tylko i jedynie tego co mu się podoba, co odpowiada jego zapotrzebowaniom, co jest miłe, przyjemne i niewymagające, co nie sprawia "zgrzytu" w uszach i nie zmusza do jakiejkolwiek korekcji życia.
Być posłusznym w naszych czasach, to bardzo trudna i niepopularna sprawa. Kiedy słyszymy, jak to Bóg zażądał od Abrahama rzeczy niezwykłej, najpierw porzucenia ojczyzny i wyjścia z domu swego ojca, a później złożenia jedynego syna w ofierze całopalnej jesteśmy niemal oburzeni i słuchamy tej opowieści z niedowierzaniem. Trzeba się przecież kierować raczej zdrowym rozsądkiem, interesem, zyskiem, realizmem. Nie należy być zbyt uległym i pokornym, bo to nie przynosi żadnych wymiernych korzyści. Abraham jest według naszych standardów myślenia – nieodpowiedzialnym szaleńcem ...
Niby modlimy się w codziennym "Ojcze nasz …… bądź wola Twoja, przyjdź Królestwo Twoje .." ale kto traktuje to poważnie, to taka tylko modlitwa ..
Posłuszeństwo zakonne - ślubowane przez zakonników i zakonnice- uważamy również za jakąś dewiację, a nawet abulię woli lub inną chorobę psychiczną. W ogóle takie słowa jak:
- posłuszeństwo,
- pokora,
- uległość,
-poddanie się woli Bożej
wyrzuciliśmy z naszych codziennych słowników i zaliczamy je do kategorii dobrych być może w średniowieczu, albo co najwyżej przeznaczonych dla dewotek i bigotów.
Jak to więc jest z tym poleceniem Boga Ojca: "To jest Syn mój Umiłowany, Jego słuchajcie"?
"Wierzę w Syna Bożego". Ale co to znaczy w praktyce? Wierzę w Syna Bożego znaczy także wierzę Synowi Bożemu, słucham Go i ufam Mu.
Do czego zaprasza nas to wezwanie Boga Ojca: "To jest Syn mój Umiłowany, Jego słuchajcie"?
- Co takiego Chrystus ma nam do powiedzenia, skoro sam Bóg poleca Go słuchać?
- Co znaczy w moim życiu słuchać Syna Bożego?
Najpierw na pewno trzeba otworzyć uszy z pokorą. Nie mogę usłyszeć Syna Bożego, jeśli moje uszy są zamknięte i ogłuszone jazgotem medialnym. Trzeba najpierw wyłączyć ten jazgot, wyciszyć się i otworzyć uszy na głos Syna Bożego.
A Chrystus ma nam na pewno coś do powiedzenia:
- o nas samych,
- o naszej ludzkiej kondycji, bo sam był CZŁOWIEKIEM,
- o naszym życiu,
- o jego ostatecznym przeznaczeniu i sensie.
On ma nam do powiedzenia coś, o czym nie powiedzą nam żadne inne media i nie podpowiedzą żadne reklamy. Posłuszeństwo Chrystusowi, słuchanie Chrystusa to nie choroba, czy abulia woli, to nie pozbycie się odpowiedzialności, ani alienacja, jak chce ateizm, czy też wyraz słabości, jak zapewnia sartrowski egzystencjalizm.
Słuchać Syna Bożego to iść za Tym, Który jest Zbawicielem i Odkupicielem człowieka. To zaufać Temu, Który na pewno wie jaka jest moja bieda i na pewno wie jak mnie z tej biedy wyprowadzić.
A przecież słuchać Chrystusa, to odkryć prawdziwe znaczenie człowieczeństwa i moje ostateczne przeznaczenie, jakim jest stanie się dzieckiem Bożym. Tylko, że takie perspektywy i takie horyzonty to pewno już za dużo dla człowieka, który nie chce słuchać nikogo poza samym sobą, a już na pewno nie kogoś, kto jest dla niego zbyt wymagający ... A Chrystus jest wymagający, bo nie jest połowiczny, ani eufemistycznie naiwny i nawołując do nawrócenia i zawierzenia Ewangelii, jest bardzo rzeczowy i konkretny. On nie pieści ludzkich uszu tanimi sloganami i nie szuka poklasku ani aplauzu, tylko dobra człowieka ... czasami dobra trudnego ...
Chrystus nie mówi nam tego czego chcemy słuchać, co jest dla nas przyjemnie i miłe, ale to co jest dla nas do zbawienia konieczne.
Podstawowym jednak warunkiem do tego jest SŁUCHANIE, otwarcie uszu i serca. Chrystus nie powie mi NIC, jeśli zamknę uszy na Jego słowa, jeśli zamknę serce na Jego naukę. Chrystus nie powie mi nic jeśli ja sam trwam uparcie w swoich przekonaniach i odrzucam Jego naukę. Taka właśnie postawa -zatwardziałość serca- charakteryzowała Izraelitów na pustyni. Nie chcieli słuchać Boga, przemawiającego przez Mojżesza i Aarona, bo zatwardziałe było ich serce. Oni po prostu wiedzieli lepiej, oni nie chcieli słuchać bo bali się, że musieliby coś zmienić s swoim życiu.
Słuchanie Chrystusa, to wzięcie odpowiedzialności w swoje ręce, to rozpoznanie swojego prawdziwego miejsca i roli w świecie, to wyraz siły i uznania wielkości człowieka, ale zarazem prawda o jego słabości i ułomności. Tak łatwo dajemy się kierować reklamom, tak łatwo słuchamy fałszywych współczesnych proroków i idoli, a tak trudno jest nam zawierzyć, zaufać Bogu.
Homilia alternatywna II
Przemienienie na Górze Tabor
Można patrzeć i nie widzieć, można słuchać i nie słyszeć, można słyszeć i widzieć, a mimo to być ślepym i głuchym wewnętrznie na to, co się widzi i słyszy. I tak jest chyba w wypadku wielu współczesnych zobojętniałych chrześcijan. Tak chyba zresztą było i w wypadku Apostołów; Piotra, Jana i Jakuba, którzy byli przecież świadkami niezwykłego wydarzenia, widzieli i słyszeli, a przecież nie zrozumieli i nie rozumieli jeszcze bardzo długo. "Dobrze, że tu jesteśmy ..." - mówi Piotr w zachwycie. "Zostańmy tutaj, bo tak nam tu dobrze". Jakże wielu chrześcijan dzisiejszych szuka w religii tylko takich właśnie zachwytów i uniesień? Ale kiedy przychodzą chwile próby ich wiary, kiedy trzeba zdać egzamin moralny z głębi tego, w co wierzą, to tak szybko zapominają o zachwytach i są zdziwieni, uciekają, odchodzą, jak Piotr w czasie męki i ukrzyżowania.
Można patrzeć i nie widzieć, można słuchać i nie słyszeć, można być ślepym i głuchym wewnętrznie ... I dlatego może trzeba abyśmy zrozumieli, co chce nam powiedzieć Bóg Ojciec w słowach: "To jest Syn mój wybrany, Jego słuchajcie". Chrystus ma nam na pewno coś do powiedzenia i to na pewno coś głębszego i bardziej substancjalnego, niż tylko powierzchowne zachwyty i uniesienia. Chce nam mówić o miłości, ale o miłości wymagającej i nie sentymentalnej, chce mówić o przebaczeniu i o zbawieniu, ale nie na siłę i wbrew woli człowieka, chce być przyjacielem i bratem, ale nie narzucającym się i raczej szanującym wolność ludzkiego wyboru. Chce nam powiedzieć o niebie i tam nas doprowadzić, ale nie w sposób naiwny i czułostkowy. Chce nas zaprowadzić z Góry Tabor - góry przemienienia na Górę Kalwarię. Bo tylko tamtędy wiedzie droga do Góry Wniebowstąpienia, do zbawienia i szczęścia wiecznego. Czy jestem na to gotowy? Piotr był zachwycony na Górze Przemienienia, ale nieobecny na Kalwarii ... Musiał jednak i on przejść swoją Kalwarię, aby zostać już na zawsze ze swoim Mistrzem ... Góra przemienienia to tylko etap, tak jak i Kalwaria, i warto o tym pamiętać w chwilach uniesień, ale i w chwilach prób i doświadczeń.
Przemiana
Aby dostrzec Boga i Jego wielkość trzeba nam najpierw "wejść na górę", wspiąć się ponad przyziemne i doczesne sprawy, wyjść z codzienności, udać się "na osobność", wsłuchać się w głos Boga, przyjąć Jego zaproszenie. Bóg zaprasza nas, jak Abrahama; 'wyjdź z twojej ziemi" i z twojego domu, z twoich spraw i małostek. Jak Jezus wziął ze sobą Apostołów, tak i nas pragnie wziąć ze sobą i zaprowadzić "na górę wysoką, osobno". Kto nie chce przyjąć tego zaproszenia i nie chce pójść za Jezusem "na osobność" nigdy nie doświadczy i nie dozna zachwytu wielkością Boga, nigdy nie doświadczy przemienienia, nigdy nie zobaczy ostatecznego sensu i celu swojego życia, zawsze będzie orał nosem po ziemi i szukał tylko doczesnego spełnienia.
Okres Wielkiego Postu jest okazją do takiego wyjścia z siebie i z przyziemności, jest okazją do owej wspinaczki "na górę", aby nie zostać przytłoczonym doczesnością, jest doskonałą okazją do przeżycia i doświadczenia przemiany. Trzeba tylko podjąć wysiłek opuszczenia swojego "małego domku doczesności i interesików".
Czy stać mnie jeszcze na inne spojrzenie na moje życie?
Czy już stale będę tylko zanurzony w codzienności i przyziemnych sprawach?
Homilia alternatywna III
oto jestem …
Bóg tak głęboko wchodzi w historię człowieka, że staje się jednym z nas (1Tm 2:5). A robi to nie dla siebie, nie po to, że Jemu jest to potrzebne, ale dla człowieka. On nie tylko stał się jednym z nas, On stał się, On nadal jest dla nas. Ta bliskość i obecność Boga wyraża się szczególnie w drugim dzisiejszym czytaniu, ale -na dobrą sprawę- całe Pismo Św. jest historią Boga, który jest z człowiekiem i dla człowieka. Kiedy Chrystus na górze Tabor objawia swoją boskość, to czyni to także dla człowieka, chcąc przygotować swoich uczniów na chwilę ostatecznej próby, ale zarazem pokazać, że oto Bóg jest z człowiekiem.
Pozostaje jednak pytanie: „Czy ja jestem z i dla Boga? Czy jak Abraham potrafię w ekstremalnych warunkach zaufać Bogu do końca i odpowiedzieć –jak on, ojciec wierzących- oto jestem? To bycie Boga z i dla człowieka wyraziło się najpełniej w męce i śmierci Chrystusa na Krzyżu. Tutaj Bóg poszedł niejako „na całość”. Tutaj pokazał, jak bardzo jest z nami i dla nas.
Homilia alternatywna IV
W drugą niedzielę Wielkiego Postu Kościół stawia nam przed oczyma niezwykłe wydarzenie – przemienienie Pańskie na górze Tabor. To jakby przedsmak wielkanocnego poranka, chwila, gdy Jezus odsłania przed uczniami swoją boską chwałę. Dlaczego właśnie teraz, w czasie pokuty i przygotowania? Bo Wielki Post to nie tylko droga krzyża, ale także droga nadziei. Patrzymy na cel, by nie ustawać w trudzie wędrówki.
1. Wyjście Abrama – wiara, która opuszcza
Pierwsze czytanie ukazuje nam Abrama, który słyszy głos Boga: „Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę”. Abram ma siedemdziesiąt pięć lat, ma już swoje przyzwyczajenia, swoją ziemię, swój lud. Bóg jednak wzywa go do radykalnego wyjścia – nie tylko geograficznego, ale przede wszystkim duchowego. Abram ma zostawić to, co znane, i pójść w nieznane, ufając jedynie obietnicy. I czytamy: „Abram udał się w drogę, jak mu Pan rozkazał”.
To jest obraz naszej wiary. My także, często w dojrzałym wieku, słyszymy Boże wezwanie do nawrócenia, do opuszczenia naszych duchowych „ziem rodzinnych” – czyli grzechów, przyzwyczajeń, wygody, ludzkich zabezpieczeń. Bóg obiecuje błogosławieństwo, ale nie daje mapy. Mówi: „pójdź, a zobaczysz”. Wielki Post to czas, by na nowo podjąć to wyjście. By uwierzyć, że Bóg prowadzi nas do kraju, który jest większy niż nasze wyobrażenia.
2. Przemienienie – chwała, która umacnia
Ewangelia prowadzi nas na górę. Piotr, Jakub i Jan widzą Jezusa w blasku, rozmawiającego z Mojżeszem i Eliaszem – tymi, którzy reprezentują Prawo i Proroków. Cała historia zbawienia skupia się wokół Chrystusa. Piotr zachwycony woła: „Panie, dobrze, że tu jesteśmy! Postawimy namioty”. Chce zatrzymać tę chwilę, chce mieszkać w świetle. Ale to nie czas na namioty. Z obłoku pada głos: „To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie”.
To kluczowe przesłanie. Na górze uczniowie widzą chwałę, ale mają też usłyszeć, że droga do tej chwały prowadzi przez krzyż. Ewangelista Łukasz dodaje, że Mojżesz i Eliasz rozmawiali z Jezusem o Jego odejściu, które miało dokonać się w Jerozolimie. Przemienienie jest więc umocnieniem przed męką. Uczniowie zobaczyli, kim naprawdę jest ich Mistrz, by potem, w godzinie próby, nie zwątpili.
My także potrzebujemy czasem takich „górskich” chwil – łaski, uniesienia, bliskości Boga. Ale nie po to, by na nich pozostać. One są po to, byśmy potem, schodząc w dolinę codzienności, mieli siłę iść za Jezusem, nawet gdy droga wiedzie przez ciemność. „Jego słuchajcie” – to znaczy: słuchaj Go nie tylko wtedy, gdy mówi rzeczy miłe, ale i wtedy, gdy mówi o krzyżu, o zaparciu się siebie, o miłości nieprzyjaciół.
3. Nie wstydzić się świadectwa – łaska na trudne dni
Święty Paweł pisze do Tymoteusza: „Nie wstydź się zatem świadectwa Pana naszego ani mnie, Jego więźnia, lecz weź udział w trudach i przeciwnościach znoszonych dla Ewangelii”. Tymoteusz jest młody, może lękliwy. Paweł zachęca go, by nie dał się sparaliżować ludzkiemu wstydowi czy strachowi. Mocą nie są nasze zdolności, ale „moc Boga”, który nas wybawił i wezwał świętym powołaniem.
I tu dochodzimy do sedna: ta moc jest nam dana w Chrystusie Jezusie „przed wiecznymi czasami”, a objawiła się przez Jego zwycięstwo nad śmiercią. To znaczy, że nasze życie wieczne, nasze przemienienie, jest już przygotowane. My je tylko odkrywamy i w nie wchodzimy. Wielki Post to czas, by uświadomić sobie, że chwała jest naszym przeznaczeniem, ale droga do niej prowadzi przez codzienne umieranie dla grzechu, przez trudy i przeciwności.
Zakończenie – zejść z góry, ale nieść światło
Na koniec Jezus mówi uczniom: „Nie opowiadajcie nikomu o tym widzeniu, aż Syn Człowieczy zmartwychwstanie”. Dlaczego? Bo najpierw musi się dokonać Pascha. Najpierw krzyż, potem zmartwychwstanie. My, którzy już znamy całość, wiemy, że po Wielkim Poście przychodzi Wielkanoc. Ale ta droga jest konieczna.
Bracia i siostry, w tym tygodniu, gdy będziemy podejmować posty, jałmużny i modlitwy, pamiętajmy, że nie są one celem samym w sobie. One są naszym wyjściem z ziemi grzechu, naszym wchodzeniem na górę spotkania z Bogiem. By potem, gdy przyjdzie próba, usłyszeć w sercu: „To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie”. I byśmy mieli odwagę schodzić w dolinę, niosąc światło przemienienia innym. Amen.
Homilia alternatywna V
Tabor: Blask, który daje siłę na drogę
W drugą niedzielę Wielkiego Postu liturgia Kościoła wyprowadza nas z pustyni, gdzie tydzień temu mierzyliśmy się z pokusami, i prowadzi na Górę Wysoką. Dzisiejsze czytania to opowieść o trzech etapach duchowego życia: o ryzyku wyjścia (Abram), o zachwycie celem (Jezus na Taborze) i o trudzie codziennego świadectwa (Paweł i Tymoteusz).
- Abram: Odważ się opuścić swój "namiot"
Pierwsze czytanie ukazuje nam moment przełomowy w historii zbawienia. Bóg mówi do Abrama: „Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej”.
- Komfort vs. Obietnica: Abram ma 75 lat. To wiek, w którym szuka się stabilizacji, a nie przygody. Bóg jednak prosi go, by zostawił to, co znane i bezpieczne, na rzecz „kraju, który mu ukaże” (nie mówi nawet, gdzie on jest!).
- Lekcja dla nas: Wielki Post to właśnie takie wezwanie do „wyjścia”. Może to być wyjście z nałogu, z toksycznej relacji, ale najczęściej jest to wyjście z własnego egoizmu i duchowego lenistwa. Wiara Abrama nie polegała na teoretycznym uznaniu istnienia Boga, ale na spakowaniu manatków i pójściu w nieznane.
- Przemienienie: Dlaczego Piotr chciał zostać na górze?
Ewangelia o Przemienieniu Pańskim jest sercem dzisiejszej liturgii. Jezus zabiera trzech uczniów na górę, by pokazać im swoją chwałę. Dlaczego robi to właśnie teraz? Ponieważ chwilę wcześniej zapowiedział im swoją mękę i śmierć.
- Zaliczka Nieba: Przemienienie nie było tylko „pokazem świateł”. Było umocnieniem uczniów przed ciemnością Wielkiego Piątku. Jezus wiedział, że kiedy zobaczą Go skatowanego na krzyżu, będą potrzebowali wspomnienia Jego twarzy jaśniejącej jak słońce.
- Błąd Piotra: Piotr mówi: „Dobrze, że tu jesteśmy, postawię trzy namioty”. Chciał zatrzymać chwilę, zamknąć Boga w bezpiecznym miejscu. Ale na Taborze nie buduje się namiotów. Tabor jest stacją benzynową dla duszy – tutaj nabieramy paliwa, by móc zejść w dół, do doliny codziennych problemów i cierpienia.
„To jest mój Syn umiłowany... Jego słuchajcie!”
Głos Ojca z obłoku to najważniejsza wskazówka tego postu. Słuchanie Jezusa jest ważniejsze niż widowiskowe wizje. Słuchanie Go w Jego Słowie i w drugim człowieku.
- Trud dla Ewangelii: Moc ukryta w słabości
Święty Paweł w drugim czytaniu rzuca nam wyzwanie: „Weź udział w trudach i przeciwnościach znoszonych dla Ewangelii według mocy Boga!”.
To dopełnienie obrazu:
- Abram uczy nas początku drogi (decyzji).
- Jezus na Taborze pokazuje nam cel drogi (zmartwychwstanie).
- Paweł mówi o treści drogi (trudzie świadectwa).
Chrześcijaństwo nie jest obietnicą braku problemów. Jest obietnicą, że w tych trudach nie jesteśmy sami, bo Jezus „przezwyciężył śmierć, a na życie rzucił światło”.
Podsumowanie: Jak żyć tymi tekstami?
| Postać | Kluczowe działanie | Wyzwanie dla mnie |
| Abram | Wyjście w nieznane | Z jakiego przyzwyczajenia muszę wyjść w tym poście? |
| Piotr | Chęć zatrzymania chwały | Czy potrafię dostrzec obecność Boga w szarej codzienności, a nie tylko w "emocjach"? |
| Jezus | Przemienienie i dotyk | Jezus dotyka uczniów i mówi: "Nie lękajcie się". Czy pozwalam Mu na ten dotyk w spowiedzi? |
Wielki Post to czas, w którym Jezus chce nas przeprowadzić przez naszą własną górę Tabor. Nie po to, byśmy tam zostali, ale byśmy po powrocie do naszych domów, pracy i obowiązków, patrzyli na świat „przemienionymi” oczami.
Gdy uczniowie podnieśli oczy, nikogo nie widzieli, tylko samego Jezusa. To jest cel naszych rekolekcji i postu: aby w naszym życiu, pośród szumu i lęku, został w końcu tylko On.








