Wielki Post

Wielki Post I                       Wielki Post II                       Wielki Post III                       Kazania Pasyjne                      
Rekolekcje Wielkopostne                       Drogi Krzyżowe                       materiały Wielkopostne w .pdf

piątek, 14 grudnia 2018

III Niedziela Adwentu – C



Pierwsze czytanie                                         So 3, 14-18a
Bóg jest wśród swojego ludu

Czytanie z Księgi proroka Sofoniasza.
Wyśpiewuj, Córo Syjońska,
podnieś radosny okrzyk, Izraelu!
Ciesz się i wesel z całego serca,
Córo Jeruzalem!
Pan oddalił wyroki na ciebie,
usunął twego nieprzyjaciela:
król Izraela, Pan, jest pośród ciebie,
już nie będziesz bała się złego.
Owego dnia powiedzą Jerozolimie:
« Nie bój się, Syjonie!
Niech nie słabną twe ręce! »
Pan, twój Bóg jest pośród ciebie,
Mocarz, który daje zbawienie.
On uniesie się weselem nad tobą,
odnowi swą miłość,
wzniesie okrzyk radości,
jak w dniu uroczystego święta.
Oto słowo Boże.

Psalm responsoryjny         Iz 12, 2-3. 4bcd. 5-6  (R.: 6)
Refren: Głośmy z weselem, Bóg jest między nami.
2  Oto Bóg jest moim zbawieniem, *
    będę miał ufność i bać się nie będę.
    Bo Pan jest moją mocą i pieśnią, *
    On stał się dla mnie zbawieniem.
Refren.
3  Wy zaś z weselem czerpać będziecie wodę *
    ze zdrojów zbawienia.
4  Chwalcie Pana, wzywajcie Jego imienia,
    dajcie poznać Jego dzieła między narodami, *
    przypominajcie, że wspaniałe jest imię Jego.
Refren.
5  Śpiewajcie Panu, bo uczynił wzniosłe rzeczy, *
    niech to będzie wiadome po całej ziemi.
6  Wznoś okrzyki i wołaj z radości, mieszkanko Syjonu, *
    bo wielki jest pośród ciebie, Święty Izraela.
Refren.

Drugie czytanie                                                  Flp 4, 4-7
Pan jest blisko
Czytanie z Listu świętego Pawła Apostoła do Filipian.

Bracia:
Radujcie się zawsze w Panu; jeszcze raz powtarzam: radujcie się! Niech wasza łagodność będzie znana wszystkim ludziom: Pan jest blisko! O nic się już zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem.
A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie.
Oto słowo Boże.

Śpiew przed Ewangelią                                        Iz 61, 1
Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.
Duch Pański nade mną,
posłał mnie głosić dobrą nowinę ubogim.
Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Ewangelia                                                         Łk 3, 10-18

Jan Chrzciciel przygotowuje przyjście Chrystusa

X Słowa Ewangelii według świętego Łukasza.

Gdy Jan nauczał, pytały go tłumy:
« Cóż więc mamy czynić? ».
On im odpowiadał: « Kto ma dwie suknie, niech jedną da temu, który nie ma; a kto ma żywność, niech tak samo czyni ».
Przychodzili także celnicy, żeby przyjąć chrzest, i pytali go: « Nauczycielu, co mamy czynić? ».
On im odpowiadał: « Nie pobierajcie nic więcej ponad to, ile wam wyznaczono ».
Pytali go też i żołnierze: « A my, co mamy czynić? »
On im odpowiadał: « Nad nikim się nie znęcajcie i nikogo nie uciskajcie, lecz poprzestawajcie na swoim żołdzie ».
Gdy więc lud oczekiwał z napięciem i wszyscy snuli domysły w sercach co do Jana, czy nie jest Mesjaszem, on tak przemówił do wszystkich: « Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On chrzcić was będzie Duchem Świętym i ogniem. Ma On wiejadło w ręku dla oczyszczenia swego omłotu: pszenicę zbierze do spichrza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym ».
Wiele też innych napomnień dawał ludowi i głosił dobrą nowinę.
Oto słowo Pańskie.



Najważniejsze pytanie: "co mam czynić?"

Czas Adwentu to czas ustawicznego nawoływania: "Pan jest blisko, przygotujcie drogi dla Pana, prostujcie dla Niego ścieżki waszego życia". W tę trzecią niedzielę tegorocznego Adwentu Jan zwraca się z bardzo konkretnymi radami, jak to czynić, jak przygotować drogi dla Pana.

Św. Jan Chrzciciel, człowiek bardzo niewygodny, człowiek który nie boi się głosić prawdy niepopularnej, człowiek którego jednak sam Bóg wybrał, aby "przygotował drogę Panu", staje przed nami z bardzo jasnym i zdecydowanym przesłaniem:
- bądź uczciwy,
- nie szukaj swego,
- nie wyzyskuj innych,
- nie wynoś się,
- nie sądź że twoje złe czyny ujdą uwadze Najwyższego,
- nie myśl tylko o życiu doczesnym,
- wiedz, że wszystko, co robisz zostanie ostatecznie osądzone,
- wiedz, że za mną idzie ten, Który"plewy spali w ogniu nieugaszonym."

Jana obawiał się nawet król Herod i nadal obawiają się go ci, którzy są przy władzy ale i ci, których życie jest dalekie od prawdy, dalekie od uczciwości. Jan jest naprawdę niewygodny i niektórzy najlepiej wymazaliby z Ewangelii wszystkie wzmianki o tym niewygodnym proroku stojącym na pograniczu obu Testamentów. Jego wołanie i bezkompromisowe głoszenie prawdy nie może się podobać delikatnym, "tolerancyjnym" i przewrotnym ludziom XXI wieku.

Jakże klarowne i ponadczasowo jasne, przejrzyste i otwarte jest nauczanie Jana Chrzciciela.
-          kto ma za dużo niech się podzieli,
-          kto sprawuje jakikolwiek urząd niech go nie nadużywa, niech się nie wynosi
-          kto jest żołnierzem niech będzie ludzki w swoim zawodzie i niech się nie znęca nad nikim.

Cóż więcej dodać do tego nawoływania? Jakoś sam (nawet podświadomie) czuję, że te zdecydowane słowa Jana Chrzciciela są prawdziwe, że są uczciwym postawieniem sprawy. Ale jednocześnie czuję, że one odnoszą się także do mnie, że w moim życiu nadal wiele jest spraw, które powinny być uporządkowane według ponadczasowych i prawdziwych słów Jana Chrzciciela.

Ludzie tamtych czasów wyczuwali w nim człowieka wielkiego formatu i z prostotą pytali: "co mamy czynić?" A Jan dawał bezpośrednie i jasne odpowiedzi. Nie szukał ani swojej chwały, ani popularności, nie był politycznie poprawny, nie obawiał się ani krytyki ani prześladowania i mówił to co miał mówić, a nie to czego chcieli słuchać ludzie pokrętni. On miał przygotować ludzkie serca na spotkanie z Panem. On głosząc prawdę miał przygotować naród wybrany na spotkanie z prawdą. On i dzisiaj ma nas przygotować na spotkanie z nadchodzącym Bogiem.

A co się zmieniło od czasów Jana Chrzciciela? Bogaci są coraz bogatsi i coraz bardziej chciwi, urzędnicy i politycy coraz bardziej aroganccy i zachłanni, żołnierze coraz bardziej bestialscy, kłamcy coraz bardziej bezczelni, złodzieje coraz bardziej nienasyceni, … i tylko Jana Chrzciciela głoszącego odważnie moralne prawdy ... BRAK, albo jeśli nawet jest, to słuchać go nie chcemy, bo mówi nam rzeczy, których słuchać nie chcemy, bo świerzbią nas uszy, bo my mamy nasz własny sposób na życie, bo prawda jest dla nas zbyt trudna, bo zbyt wiele wymaga, bo żyjemy w nowoczesnym świecie, gdzie tak wiele (a nawet wszystko) ulega zmianie, dostosowaniu i uwspółcześnieniu.

Gdyby św. Jan Chrzciciel stanął między nami dzisiaj, czyż nie powtórzyłby tych samych słów co dwa tysiące lat temu? A my stale dopytujemy się: „Co mamy czynić?” i oczekujemy na jakieś nadzwyczajne wskazówki i instrukcje. Spodziewamy się, że złagodzi swoje nauczanie, że będzie głosił nam raczej miałką, nijaką i sentymentalną "pseudo-miłość" tolerującą wszelkiego rodzaju ludzkie grzechy, słabości a nawet zboczenia. Po co? Czegóż nam więcej potrzeba do życia uczciwego niż realizacji prostych, jasnych i prawdziwych słów Jana? Czegóż nam więcej potrzeba niż prostoty i uczciwości w życiu codziennym?

A gdyby przyszli do niego współcześni politycy, senatorowie, posłowie, ministrowie …., biznesmeni, ludzie robiący karierę, a i my księża ??? Co by nam powiedział? Czy nie byłoby tak jak za tamtych czasów, że głos Jana był bardzo często jedynie głosem wołającym na pustkowiu? Niewielu go słuchało! (...) I nadal niewielu go nie słucha …, bo mówi rzeczy niewygodne, bo "straszy" ogniem nieugaszonym, bo jest fanatykiem i fundamentalistą, bo my wiemy lepiej niż on, posłany przez Boga, bo my wiemy lepiej niż nawet sam Syn Boży, bo drażnią nas jego proste i uczciwe słowa.

A co się w końcu stało z Janem? I jakie są losy tych, którzy jak on, ośmielają się być „głosem wołającym na pustkowiu„? Niewielu chciało Jana słuchać i niewielu jest i dzisiaj takich, którzy chcą słuchać współczesnych proroków. Zresztą prorok, to zawsze ktoś, kto jest niewygodny, bo zawraca głowę, przeszkadza żyć dostatnio i spokojnie, bo czepia się i szuka dziury w całym. Jan niepokoił sumienia i nadal niepokoi, a tego nikt nie lubi … NIKT …

Kto w czasach Jana „przygotował ścieżki dla Pana?" Ubodzy, zapomniani, odrzuceni, niechciani, wyśmiani …, ale jednak pokorni i uznający swoją grzeszność i małość, ludzie pogardzani przez "sprawiedliwych, doskonałych, zarozumiałych, wielkich i pewnych siebie". I do nich przyszedł Chrystus, nie do bogatych i pewnych siebie, nie do zarozumiałych i pysznych, nie do zadufanych we własne siły i możliwości i nie do tych, którzy szukali własnego komfortu i wygody. I nie inaczej będzie i tym razem … Cieszcie się i radujcie ubodzy i chorzy, pogardzani i odrzuceni, wyrzutki społeczne, niedorajdy życiowe, cieszcie się i radujcie nieudacznicy i biedacy, którzy nie umiecie się urządzić, … bo do was przychodzi Pan ubogi i pokorny, w stajni narodzony, bezdomny i biedny syn cieśli! Ten, który jednak jest potężny, który chrzci Duchem Św. i ogniem i Który odda każdemu według uczynków jego… I to jest właśnie dobra nowina dla was, dla tych których do głosu się nie dopuszcza, dla was, którzy nie macie żadnych praw w społeczeństwie cwaniaków. Cieszcie się i radujcie! Pan jest blisko. Maranatha!

Homilia starsza

Cóż mamy czynić ?

Jakże klarowne i ponadczasowo jasne, przejrzyste i otwarte jest nauczanie Jana Chrzciciela. Kto ma za dużo niech się podzieli, kto sprawuje jakikolwiek urząd niech go nie nadużywa, kto jest żołnierzem niech będzie ludzki w swoim zawodzie i niech się nie znęca nad nikim. Cóż więcej dodać do tego nawoływania? Co się zmieniło od czasów Jana Chrzciciela? Bogaci są coraz bogatsi i coraz bardziej chciwi, urzędnicy coraz bardziej aroganccy i zachłanni, żołnierze coraz bardziej bestialscy, kłamcy coraz bardziej bezczelni, złodzieje coraz bardziej nienasyceni, ... Gdyby św. Jan Chrzciciel stanął między nami dzisiaj czyż nie powtórzyłby tych samych słów co 2000 lat temu? A my stale dopytujemy się: "Co mamy czynić?" i oczekujemy na jakieś nadzwyczajne wskazówki i instrukcje. Po co? Czegóż nam więcej potrzeba do życia uczciwego niż realizacji prostych i jasnych słów Jana?

A gdyby przyszli do niego współcześni politycy, senatorowie, posłowie, ministrowie ...., biznesmeni, ludzie robiący karierę, a i my księża ??? Co by nam powiedział? Czy nie byłoby tak jak za tamtych czasów, że głos Jana był jedynie głosem wołającym na pustkowiu? Nikt go nie słuchał! I nadal nikt go nie słucha ...

A co się w końcu stało z Janem? I jakie są losy tych, którzy jak on ośmielają się być "głosem wołającym na pustkowiu"? Nikt Jana nie chciał posłuchać i nikt nie chce słuchać współczesnych proroków. Zresztą prorok to zawsze ktoś, kto jest niewygodny, bo zawraca głowę i przeszkadza żyć dostatnio i spokojnie, czepia się i szuka dziury w całym. Jan niepokoił sumienia i nadal niepokoi, a tego nikt nie lubi ... nikt ...

Kto "przygotował ścieżki dla Pana"? Ubodzy, zapomniani, odrzuceni, pogardzani, niechciani, wyśmiani ... I do nich przyszedł Chrystus, nie do bogatych i pewnych siebie, nie do zarozumiałych i pysznych, nie do zadufanych we własne siły i możliwości i nie do tych którzy szukali własnego komfortu i wygody. I nie inaczej będzie i tym razem ... Cieszcie się i radujcie ubodzy i chorzy, pogardzani i odrzuceni, wyrzutki społeczne, niedorajdy życiowe, cieszcie się i radujcie nieudacznicy i biedacy, którzy nie umieliście się urządzić, ... bo do was przychodzi Pan ubogi i pokorny, w stajni narodzony, bezdomny i biedny syn cieśli! Ten, który jest jednak potężny, który chrzci Duchem Św. i ogniem i odda każdemu według uczynków jego... I to jest właśnie dobra nowina dla was, dla tych których do głosu się nie dopuszcza, dla was, którzy nie macie żadnych praw w społeczeństwie cwaniaków. Cieszcie się i radujcie! Pan jest blisko. Maranatha!


środa, 5 grudnia 2018

08.12. Niepokalane Poczęcie Najświętszej Maryi Panny



Rdz 3,9-15

Pan Bóg zawołał na mężczyznę i zapytał go: Gdzie jesteś? On odpowiedział: Usłyszałem Twój głos w ogrodzie, przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się. Rzekł Bóg: Któż ci powiedział, że jesteś nagi? Czy może zjadłeś z drzewa, z którego ci zakazałem jeść? Mężczyzna odpowiedział: Niewiasta, którą postawiłeś przy mnie, dała mi owoc z tego drzewa i zjadłem. Wtedy Pan Bóg rzekł do niewiasty: Dlaczego to uczyniłaś? Niewiasta odpowiedziała: Wąż mnie zwiódł i zjadłam. Wtedy Pan Bóg rzekł do węża: Ponieważ to uczyniłeś, bądź przeklęty wśród wszystkich zwierząt domowych i polnych; na brzuchu będziesz się czołgał i proch będziesz jadł po wszystkie dni twego istnienia. Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę.

Ef 1,3-6. 11-12

Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa; który napełnił nas wszelkim błogosławieństwem duchowym na wyżynach niebieskich - w Chrystusie. W Nim bowiem wybrał nas przez założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem. Z miłości przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów przez Jezusa Chrystusa, według postanowienia swej woli, ku chwale majestatu swej łaski, którą obdarzył nas w Umiłowanym. W Nim dostąpiliśmy udziału my również, z góry przeznaczeni zamiarem Tego, który dokonuje wszystkiego zgodnie z zamysłem swej woli po to, byśmy istnieli ku chwale Jego majestatu - my, którzyśmy już przedtem nadzieję złożyli w Chrystusie.

Łk 1,26-38

W szóstym miesiącu posłał Bóg anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, . Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca. Na to Maryja rzekła do anioła: Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? Anioł Jej odpowiedział: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. Na to rzekła Maryja: Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa! Wtedy odszedł od Niej anioł.



Homilia – Początek nowego stworzenia

Co my właściwie dzisiaj czcimy? W uroczystość Niepokalanego Poczęcia pragniemy pozdrowić Maryję, podobnie jak uczynił to w Nazarecie archanioł Gabriel słowami: „Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławionaś Ty między niewiastami”.

Ta pełnia łaski, o której mówi Gabriel, wyraża się właśnie w słowie Niepokalana. Bóg uczynił Maryję tak pełną łaski, ze nie ma w niej miejsca nawet na cień grzechu. W Maryi NIEPOKALANEJ Bóg rozpoczyna nowe stworzenie. Ona jest niepokalana tak, jak Adam i Ewa byli niepokalani przed grzechem pierworodnym. Ona jest nową Ewą, która ma wydać na świat Zbawiciela, Tego, Który ma poprowadzić upadłego człowieka z powrotem do utraconego przez Adama raju. Ta pełnia łaski w Maryi, owo NIEPOKALANIE jest zaczątkiem nowego nieba i nowej ziemi.

Dwa dzisiejsze czytania; pierwsze z Księgi Rodzaju i Ewangelia wg. św. Łukasza przedstawiają nam dwie różne reakcje na obecność, na objawienie się Boga.

·         W czytaniu z Księgi Rodzaju Adam i Ewa uciekają i kryją się przed Bogiem. Bóg ich szuka i pyta: „Adamie gdzie jesteś?

Na co Adam odpowiada: „przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się”. Oczywiście, że się przestraszył po tym co zrobił. Kiedy uświadomił sobie jak bardzo zawiódł zaufanie Boga - Ojca i Stworzyciela, jak bardzo oddalił się od Tego, Który dał mu wszystko ... jak wiele utracił przez swoją pychę i nieposłuszeństwo. Oczywiście, że czuje się nagi i bezbronny wobec grzechu i zła, które ukazało mu się z całą siłą. I wtedy zamiast biec do Boga i u Niego szukać rozwiązania, Adam ucieka i kryje się. I to jest dramat Adama i całej ludzkości: uciekamy od Boga i kryjemy się przed Nim, boimy się że Bóg nam cokolwiek zabierze, że ograniczy naszą wolność, że zabierze nam to, co sam nam przecież dał. Nie ufamy Mu, nie wierzymy, nie szukamy, ale właśnie uciekamy i ukrywamy się.

Adam i Ewa stworzeni przez Boga, jako dzieci Boże, też przecież NIEPOKALANI, bez grzechu, czyści i święci, mogący żyć w obecności Boga bez końca, …. po grzechu pychy (bo to jest istota grzechu pierworodnego) nagle zmieniają swoją relację z Bogiem, kryją się, uciekają, wstydzą się i ostatecznie oddalają się od Boga. Utracili to, co zostało im dane przez Boga, utracili nieśmiertelność, zażyłość, bliskość Boga, bezgrzeszność, utracili uczciwość, świętość, niewinność a ostatecznie i życie wieczne. A my razem z nimi!!!

Przez grzech Adama i nasze grzechy osobiste tracimy kontakt z Bogiem, uciekamy od Niego, kryjemy się przed Nim, nie ufamy Mu, oddalamy się coraz bardziej, twierdząc butnie i zarozumiale, że moje plany na życie są lepsze, że ja wiem lepiej, na czym polega szczęście i gdzie go szukać. I zapominamy, że w każdym człowieku jest głód, który próbujemy zaspokajać na różne sposoby, ale nasycić go może tylko to, co nieskończone, to co utraciliśmy w raju z grzechem Adama. Sam Bóg. A ja sam, bez Boga będę wiecznie i nieodwołalnie nieszczęśliwy.

·         I druga sytuacja, ta z Ewangelii, gdzie Maryja odpowiada pokornym i pełnym zaufania: „Ecce ancilla Domini – oto ja służebnica Pańska”. Ona, bez grzechu – Niepokalanie Poczęta – staje się początkiem nowego stworzenia. Ona, całkowicie Bogu posłuszna i pokorna rozpoczyna drogę powrotną do utraconego przez Ewę i Adama raju.

W reakcji Maryi na objawienie się Boga, widzieć można to, czego brakło Adamowi i Ewie, nie tylko pokorę, ale i zaufanie, całkowite zawierzenie Bogu. Kiedy Adam i Ewa przez nieposłuszeństwo i pychę obrazili Boga, On mógł ich przecież uratować ... tylko że oni jeszcze bardziej zasmucili Boga tym, że od Niego uciekają, że Mu nie ufają, że zamiast (nawet po grzechu) zwrócić się do Niego z ufnością, oni kryją się przed Bogiem ze strachem i lękiem.

Maryja wprost przeciwnie –w tych niewielu słowach odpowiedzi udzielonej Archaniołowi- „Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!” zawarła całą ufność i pokorne posłuszeństwo Bogu Ojcu. Zawarła w nich całkowite poddanie się świętej i zbawczej woli Boga. Tu rozpoczyna się droga „pełni łaski” w życiu Maryi. Tu Maryja pokazuje że jej „Niepokalane Poczęcie” jest właśnie nowym stworzeniem, całkowicie ufnym i oddanym Bogu.

Kiedy Adam i Ewa odpowiadają Bogu „Nie, nie ufam Ci, ja wiem lepiej i lepiej urządzę sobie życie”, tracą życie, tracą przyjaźń i obcowanie z Bogiem, tracą raj – szczęście i pełnię.

Tak Maryja odpowiadając zdecydowanie: „Tak, niech mi się stanie według słowa Twego”, odzyskuje to co tamci utracili i staje się nową Ewą, nową Matką ludzkości, od której rozpoczyna się nowe stworzenie.

Pytanie Boga ... „Adamie, gdzie jesteś?” jest stawiane jednak także każdemu z nas. Bóg szuka każdego i powtarza to samo pytanie: „mój synu, moja córko ... gdzie jesteś? Co się z tobą stało, gdzie się pogubiłeś?

Co Mu odpowiem?
·         Czy razem z Adamem i Ewą ucieknę, schowam się przed Nim i będę się głupio tłumaczył, odchodząc coraz dalej i gubiąc się coraz bardziej?

·         Czy też raczej -jak Maryja … oddam się Bogu z całkowitą ufnością i przyjmując Jego Miłość powrócę do Tego, za Którym przecież całe życie tęsknię?

Homilia II - Niepokalanie Poczęta
Dzisiejsze święto jest upamiętnieniem dogmatu ogłoszonego przez papieża Piusa IX w dniu 8 grudnia 1854 roku. Papież w konstytucji apostolskiej  Ineffabilis Deus ex cathedra (czyli nieomylnie) oznajmia: „ogłaszamy, orzekamy i określamy, że nauka, która utrzymuje, iż Najświętsza Maryja Panna od pierwszej chwili swego poczęcia, na podstawie szczególnej łaski i przywileju wszechmogącego Boga, mocą przewidzianych zasług Jezusa Chrystusa, Zbawiciela rodzaju ludzkiego — została zachowana nietknięta od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego, jest prawdą przez Boga objawioną, i dlatego wszyscy wierni powinni w nią wytrwale i bez wahania wierzyć”.

Zgodnie z tym orzeczeniem Najświętsza Maryja Panna została poczęta w ciele swej matki w sposób cudowny, w łasce uświęcającej i od chwili swojego poczęcia została zachowana od wszelkiej zmazy i konsekwencji grzechu pierworodnego. Dokonało się to dzięki uprzedzającej łasce Wszechmogącego Boga, który dla Niej wybrał taki właśnie, niepokalany sposób poczęcia. Bóg mógł tego dokonać i dokonał, i nie ma w tym żadnej logicznej sprzeczności.

Samo pojęcie „niepokalane poczęcie”, jako i kult Maryi Niepokalanej nie zostało wprowadzone przez papieża. Choć Pismo Święte nie mówi o Niepokalanym Poczęciu Maryi, to przekonanie o tym, że Matka Jezusa została poczęta bez grzechu pierworodnego, istniało na długo przed ogłoszeniem dogmatu. Za uzasadnienie biblijne tego dogmatu służą słowa archanioła Gabriela "pełna łaski", skierowane do Maryi podczas zwiastowania. Według teologów katolickich pokazują one, że w jej duszy nie ma miejsca na grzech, skoro jest wypełniona łaską Boga. W Kościele rzymskokatolickim niepokalane poczęcie Najświętszej Maryi Panny było czczone już w XV w. Ten popularny wśród wiernych kult skłonił papieża Piusa IX do rozesłania w 1849 roku listów do wszystkich biskupów, by rozpoznać jak szeroka i głęboka jest pobożność i wiara w Niepokalane Poczęcie oraz by zapytać, czy księża oraz lud pragną ogłoszenia dogmatu. Stosunkiem 546 do 56 głosów biskupi poparli dogmat.

Jakie są konsekwencje teologiczne dogmatu o Niepokalanym Poczęciu? Otóż jest to centralny dogmat maryjny wypływający z dogmatu o Bożym Macierzyństwie. Skoro bowiem Maryja, jako Matka Jezusa Chrystusa, Matka Syna Bożego została zachowana od grzechu i od chwili poczęcia cieszy się pełnią Łaski Uświęcającej, to i jej życie (w pełni łaski) jest życiem w pełni pogrążanym, zanurzonym w Bogu, oddanym Bogu całkowicie. Nie ma w Jej życiu miejsca na grzech słabość, egoizm, niewierność, czy negację Bożej woli. Jej, więc odpowiedź „Fiat mihi secundum Verbum Tuum” jest przykładem tej całkowitej i doskonałej współpracy z Bogiem. Cieszy się Ona ustawiczną obecnością Boga w swoim życiu, Jego oglądaniem już tu na ziemi, co jest oczywiste, bo przecież jest Matką Syna Bożego i Boga ogląda codziennie bez ograniczeń. Nie ma w Niej wątpliwości, nie ma cienia niedowierzania, czy zniechęcenia. Ale też to zachowanie od grzechu i od konsekwencji grzechu pierworodnego ma głębiej idące znaczenie.

Jakie są bowiem -dla innych ludzi- konsekwencje grzechu pierworodnego? W dalszej części dzisiajszego pierwszego czytana z Księgi Rodzaju mamy:

Do niewiasty Bóg powiedział: «Obarczę cię niezmiernie wielkim trudem twej brzemienności, w bólu będziesz rodziła dzieci, ku twemu mężowi będziesz kierowała swe pragnienia, on zaś będzie panował nad tobą».

-         Maryja jest od tego wolna

Ona, jako dziewicza Matka, nie wzdycha i nie kieruje swych pragnień ku mężowi, on nad Nią nie panuje. Ona nie rodzi w bólach. Jej macierzyństwo nie jest macierzyństwem porównywalnym z kobietami, które rodzą ze wszystkimi konsekwencjami grzechu pierworodnego. Jej Macierzyństwo jest zachowane od konsekwencji grzechu pierworodnego, Jej Macierzyństwo jest święte, tak jak i całe Jej życie.

Do mężczyzny zaś Bóg rzekł: „Ponieważ posłuchałeś swej żony i zjadłeś z drzewa, co do którego dałem ci rozkaz w słowach: Nie będziesz z niego jeść – przeklęta niech będzie ziemia z twego powodu: w trudzie będziesz zdobywał od niej pożywienie dla siebie po wszystkie dni twego życia. Cierń i oset będzie ci ona rodziła, a przecież pokarmem twym są płody roli. W pocie więc oblicza twego będziesz musiał zdobywać pożywienie, póki nie wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty; bo prochem jesteś i w proch się obrócisz!” (Rdz 3,16-19)

-         Maryja jest od tego wolna

Ona nie musi cierpieć fizycznie, w trudzie zdobywać pożywienia, chorować, umierać ... naturalną konsekwencją dogmatu o Niepokalanym Poczęciu jest dogmat o Wniebowzięciu ogłoszony przez papieża Piusa XII w 1950 roku. Nie jest wolna od niedogodności życia codziennego, ale nie są one -jak dla innych- karą, ciężarem, czy uciążliwością. Nie cierpi fizycznie, chociaż cierpi psychicznie i duchowo wraz ze swoim Synem w czasie Jego konania na krzyżu, ale to cierpienie nie jest karą za grzech, ani konsekwencja grzechu pierworodnego, jest cierpieniem (tak jak i w przypadku Jezusa) odkupieńczym. Dlatego pojawia się nowy Jej tytuł: „coredemptrix” i proponowany w związku z tym nowy, piąty dogmat maryjny o „Maryi Współodkupicielce”.

Do Maryi odnoszą się w sposób najdoskonalszy także słowa drugiego dzisiejszego czytania:

„ ... w Chrystusie bowiem Bóg wybrał Maryję przez założeniem świata, aby była święta i nieskalana przed Jego obliczem. Z miłości przeznaczył dla siebie, według postanowienia swej woli, ku chwale majestatu swej łaski, którą obdarzył w Umiłowanym. W Nim Maryja dostąpiła udziału, z góry przeznaczana zamiarem Tego, który dokonuje wszystkiego zgodnie z zamysłem swej woli po to, aby istniała ku chwale Jego majestatu” (por. Ef 1,3 nn). I Maryja istnieje ku chwale Majestatu Bożego.

Czyż Bóg w swej Wszechmocy nie mógł tego uczynić dla Matki swojego Syna? Czyż nie mógł Jej obdarzyć tymi łaskami, które przygotowuje dla nas w życiu przyszłym, po zmartwychwstaniu?

A swoją drogą kiedy się tak dogłębnie przemyśli nauczanie i dogmaty Kościoła, to układają się one w niezwykle zborną i logiczną całość. I nie ma w tym nic dziwnego, bo wiara nie jest anty racjonalna, czy alogiczna, bo za nią stoi Najwyższy Rozum, objawiający się w sposób całkowicie rozumny, chociaż czasmi trudny do pojęcia dla naszego małego, zdeprawowanego rozumu.

***************************************


Homilia  III - Czy czcimy boginię?

Dlaczego Kościół Katolicki nie pozwala na święcenia kapłańskie kobiet, a jednocześnie czci Maryję? Czy kult Maryjny w Polsce nie przybiera form idolatrii? Czy przypadkiem nie kładziemy zbyt przesadzonego akcentu na rolę Maryi w dziele Zbawienia? Jaki jest w końcu stosunek Kościoła katolickiego do roli i miejsca kobiety w Kościele i w społeczeństwie? Takie i tym podobne pytania można mnożyć. Wszystkie święta maryjne jakie mamy w kalendarzu liturgicznym (a jest ich sporo) podkreślają na pewno jedno: Bóg chcąc zbawić człowieka wybrał najbardziej ludzką drogę do człowieka, drogę przez człowieka, przez Maryję. Bóg narodził się między ludźmi w najbardziej ludzki sposób, obierając sobie za Matkę właśnie kobietę, Maryję. Ale jednocześnie droga człowieka do Boga prowadzi przez Maryję lub raczej może być uskuteczniona właśnie z Nią, z Maryją, wybraną spośród ludzi. Idziemy do Boga mając u boku Matkę, która nas do Chrystusa niezawodnie prowadzi. Ten wybór ma wiele konsekwencji i może być zrozumiany jedynie w Boskiej perspektywie. Zapowiedziany już "u początków" w Księdze Rodzaju, głoszony przez proroków i wspominany przez św. Łukasza w dzisiejszej Ewangelii, jest realizacją Bożych planów i Bożej drogi do człowieka. Jest jednocześnie najlepszym drogowskazem na drodze człowieka do Boga. Słowa Maryi "Fiat mihi secundum verbum tuum" pozostaną na pewno dla wszystkich pokoleń niedoścignionym wzorcem, a jednocześnie zachętą do naśladowania Tej, Która w pokorze i uległości wobec woli Bożej stała się Matką wszystkich dzieci Bożych.

Nie, na pewno nie czcimy bogini! Na pewno nie uprawiamy idolatrii! Czcimy i szanujemy Matkę, Która pokazuje nam najlepszą drogę do Chrystusa, Która w swej pokorze i bezgrzeszności, wierze i zaufaniu sama jest najwspanialszym Dzieckiem Bożym. Nie czcimy bogini, nie uprawiamy idolatrii. Jedna spośród nas, przez Boga wybrana nadal pośród nas pozostaje, nie jako kapłanka, nie jako bogini, ale właśnie jako Matka. Może to jest najpiękniejsze powołanie kobiety i jej najwspanialsza samorealizacja?

A dlaczego Kościół nie święci kobiet? Na to pytanie mogę odpowiedzieć również pytaniem: A dlaczego Jezus nie uczynił swojej Matki kapłanką, ale wybrał dwunastu mężczyzn? Na pewno nie dlatego, że nie chciał się narażać współczesnym. W tylu innych sprawach się naraził ... Może chciał nam pokazać, że powołanie kobiety inaczej się realizuje i inne ma wymiary? Tylko, że my tego nie rozumiemy, bo przecież zawsze i we wszystkim chcemy poprawiać samego Pana Boga. A co nam z tego wychodzi ...?

***************************************

Homilia  IV - Piękno Nowego Stworzenia …

Święto Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny ukazuje nam nie tylko niezwykły (dla nas grzeszników) fakt zachowania Maryi od zmazy wszelkiego grzechu. Ukazuje nam ono również to, ze Bóg właśnie takimi -bez grzechu- nas stworzył. Taki był zamiar i Boga, że „wybrał nas przez założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem” (Ef 1,4). Stan Łaski Uświęcającej, jaki Bóg w cudowny sposób zachował w Maryi był stanem pierwszych rodziców po stworzeniu. Jest on zarazem naturalnym stanem do jakiego zostaliśmy stworzeni i powołani „Z miłości przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów przez Jezusa Chrystusa, według postanowienia swej woli, ku chwale majestatu swej łaski” (Ef 1,5-6). Wszystko co Bóg stworzył było „bardzo dobre” (Rodz. 1,31). Ale jest to zarazem i nasze ostateczne przeznaczanie, nasza ostateczna przyszłość, jak mówi św. Paweł w cytowanym liście do Efezjan: „z góry (jesteśmy) przeznaczeni zamiarem Tego, który dokonuje wszystkiego zgodnie z zamysłem swej woli po to, byśmy istnieli ku chwale Jego majestatu” (Ef 1,12).

W Maryi objawia się w całej doskonałości piękno Bożego stworzenia, które ma istnieć „ku chwale Jego majestatu”. W Niej Bóg ukazuje nam zarazem nasze pochodzenie, ale i nasze przeznaczenie. Słusznie więc Maryja nazywana jest „nową Ewą”. Od Niej bowiem rozpoczyna się nowa era w dziejach ludzkości, Ona (zachowana od zmazy grzechu) ma porodzić Nowego Adama, Jezusa Chrystusa, Boga-Człowieka, Który ma „odnowić oblicze ziemi” (Ps 104,30) i wszystkich „do Boga przyprowadzić” (1 P 3,18).

Dlatego też dzisiejsza Liturgia Słowa zawiera czytanie z Księgi Rodzaju, a którym odnajdujemy pierwszą zapowiedź nowego stworzenia, pokonania grzechu i Szatana, który zwiódł pierwszych rodziców i doprowadził ludzkość do upadku. Jak bowiem Ewa przez swoje nieposłuszeństwo -zwiedziona podstępem Szatana- otworzyła dla ludzkości bramy grzechu i śmierci, tak Maryja-Nowa Ewa przez swoje posłuszeństwo i pokorę otwiera dla ludzkości nową erę przyjmując propozycję Boga i otwierając się na Jego działanie. Przez Nią ma na świat przyjść sam Bóg, aby dokonać Nowego Stworzenia. Zgodnie z zapowiedzią dokonaną w raju, Jej Potomstwo ma „zmiażdżyć  głowę węża”, i otworzyć nam wszystkim bramy utraconego raju. Jest więc rzeczywiście Niepokalane Poczęcie Maryi początkiem nowego stworzenia i punktem zwrotnym w historii ludzkości.

Aby jednak w tym „nowym stworzeniu” uczestniczyć trzeba nam od Maryi uczyć się posłuszeństwa i pokory, zaufania i wiary, rozpoznawania i szukania jedynie woli Bożej w codzienności. Chrystus, Który taką właśnie wybrał drogę, że przez Niepokalaną wszedł w historię ludzkości chce nas wszystkich do Ojca doprowadzić „abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem” (Ef 1,4).

            ***************************************

Homilia  V- 8 grudnia – Niepokalane Poczęcie Najświętszej Maryi Panny

Jak co roku w dniu 8 grudnia oddajemy cześć tej, Która przez samego Boga wybrana została na Niepokalaną Matkę Jego Jednorodzonego Syna Jezusa Chrystusa. Z faktu Macierzyństwa Maryi wypływają Jej inne tytuły i zaszczyty. Wydaje się logicznie niesprzeczne (niezaprzeczające w niczym ludzkiemu rozumowi) i teologicznie uzasadnione, aby ta Która miała zostać Matką Syna Bożego była zachowana od wszelkiej zmazy grzechowej i jako Przeczysta i Niepokalana mogła porodzić Zbawiciela świata. Nie jest to ani Jej zasługa, ani przyrodzona właściwość, ale przywilej i szczególna łaska Boża. I to właśnie stwierdził w konstytucji apostolskiej Ineffabilis Deus ex cathedra (czyli nieomylnie) Papież Pius IX w dniu 8 grudnia 1854 roku: „ogłaszamy, orzekamy i określamy, że nauka, która utrzymuje, iż Najświętsza Maryja Panna od pierwszej chwili swego poczęcia, na podstawie szczególnej łaski i przywileju wszechmogącego Boga, mocą przewidzianych zasług Jezusa Chrystusa, Zbawiciela rodzaju ludzkiego — została zachowana nietknięta od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego, jest prawdą przez Boga objawioną, i dlatego wszyscy wierni powinni w nią wytrwale i bez wahania wierzyć”.

Ciekawym są dwa fakty; pierwszy, że Niepokalane Poczęcie Najświętszej Maryi Panny czczone było w kościele już od XV wieku, i drugi to fakt, że Papież Pius IX już w 1849 roku rozesłał list do wszystkich biskupów, by rozpoznać jak szeroka i głęboka jest pobożność i wiara w Niepokalane Poczęcie oraz by zapytać, czy księża oraz lud pragną ogłoszenia dogmatu. Stosunkiem 546 do 56 głosów biskupi poparli dogmat. Te dwa fakty pokazują, że niepokalane poczęcie Najświętszej Dziewicy było prawdą wiary obecną już w liturgii Kościoła i w tzw. sensus fidei – wyczuciu wiernych, którzy oddawali Jej cześć jako Przeczystej Dziewicy wolnej od wszelkiego -nawet cienia- grzechu. Papież Pius IX nie ogłosił więc niczego nowego, niczego co nie byłoby znane i uznane w wiekach poprzednich. On tylko ogłosił to jako dogmat wiary, jako prawdę teologicznie pewną i nieomylną.

Jakie są konsekwencje teologiczne, moralne i duszpasterskie dogmatu o Niepokalanym Poczęciu?

Maryja, jest zapowiedzią nowego stworzenia, jest pierwszą spośród rodzaju ludzkiego, Która spina wielką klamrą stworzenie człowieka u początku czasów i nowe stworzenie, jakie dokonuje się przez odkupieńczą mękę i śmierć Jezusa Chrystusa. Na początku Bóg stworzył człowieka bez grzechu w stanie Łaski Uświęcającej, w stanie doskonałej przyjaźni i harmonii życia z Nim samym i całą naturą. Przez grzech pierworodny człowiek zniszczył w sobie Łaskę Uświęcającą i zerwał przyjaźń z Bogiem. Zniszczył też harmonię całego stworzenia i natury. W Liście do Rzymian św. Paweł pisze: „Bo stworzenie z upragnieniem oczekuje objawienia się synów Bożych. Stworzenie bowiem zostało poddane marności - nie z własnej chęci, ale ze względu na Tego, który je poddał - w nadziei, że również i ono zostanie wyzwolone z niewoli zepsucia, by uczestniczyć w wolności i chwale dzieci Bożych. Wiemy przecież, że całe stworzenie aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia.” (Rz 8:19-22) Maryja jest właśnie tą, Która jako pierwsza uczestniczy w wolności (od grzechu) i chwale dzieci Bożych. Jest jednocześnie zapowiedzią tego co dokona się przy końcu czasów, a więc odrodzenia pierwotnej doskonałości, nowego stworzenia do wolności i uczestnictwa w chwale Bożej.

Nie była to Jej zasługa, ale Pan Bóg doskonale wiedział, że Jej „fiat”, przystanie na wolę Bożą, uległość Bogu we wszystkim będzie wyrazem Jej wolnej woli i przeciwieństwem nieposłuszeństwa pierwszych rodziców. A dla nas jest to wzór doskonałej współpracy z łaską Bożą. Ona pokazuje nam piękno nowego stworzenia, czyli naszą przyszłość, nasze ostateczne spełnienie, ale i drogę jaka do tego nowego stworzenia prowadzi.

W Maryi nie czcimy bogini. Jest ona człowiekiem, ale też jest pełnym człowiekiem, takim jakim Bóg go stworzył „na początku”, bez grzechu, niepokalanym i w całkowitej wolności wybierającym to, co dla niego najlepsze czyli Wolę Bożą.