menu

piątek, 27 stycznia 2023

IV Niedziela w ciągu roku - A

 So 2:3, 3:12-13

Szukajcie Pana, wszyscy pokorni ziemi, którzy pełnicie Jego nakazy; szukajcie sprawiedliwości, szukajcie pokory, może się ukryjecie w dzień gniewu Pańskiego. I zostawię pośród ciebie lud pokorny i biedny, a szukać będą schronienia w imieniu Pana. Reszta Izraela nie będzie czynić nieprawości ani mówić kłamstwa. I nie znajdzie się w ich ustach zwodniczy język, gdy paść się będą i wylegiwać, a nie będzie nikogo, kto by (ich) przestraszył.

1 Kor 1:26-31

Przeto przypatrzcie się, bracia, powołaniu waszemu! Niewielu tam mędrców według oceny ludzkiej, niewielu możnych, niewielu szlachetnie urodzonych. Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć; i to, co nie jest szlachetnie urodzone według świata i wzgardzone, i to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by to co jest, unicestwić, tak by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga. Przez Niego bowiem jesteście w Chrystusie Jezusie, który stał się dla nas mądrością od Boga i sprawiedliwością, i uświęceniem, i odkupieniem, aby, jak to jest napisane, w Panu się chlubił ten, kto się chlubi.

Mt 5:1-12

Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami:

Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.
Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.
Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.
Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.
Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.
Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni jesteście, gdy /ludzie/ wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was.
Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami.



Kto wejdzie do Królestwa?

Najpierw trzeba zaznaczyć, że błogosławieństwa z dzisiejszej Ewangelii są nie tylko programem świętości, czy programem życia uczniów Chrystusa, ale są one przede wszystkim auto-charakterystyką samego Chrystusa. To On sam jest ubogi w duchu, płaczący i cichy, pokorny i miłosierny, czystego serca , łaknący sprawiedliwości i wprowadzający pokój, to On cierpi dla sprawiedliwości i jest prześladowany, to o Nim mówią kłamliwie wszystko zło. Jest to też na pewno doskonały obraz „Ebed Jahwe” – cierpiącego Sługi Jahwe ze Starego Testamentu. Warto o tym pamiętać, kiedy czytamy te piękne słowa. Kto więc chce iść za Chrystusem, powinien te słowa uczynić programem swojego życia, zarówno prywatnego, jak i zawodowego. Nie może bowiem być rozdziału czy rozdźwięku pomiędzy tym, co robię w niedzielę i tym, czym żyję na co dzień.

Warto też zwrócić uwagę na znaczenie samego słowa „błogosławiony”. Słowo to na pewno może być rozumiane jako obietnica świętości, ale także jak obietnica Bożego błogosławieństwa w życiu. Jeśli tak będę postępował w moim życiu, jeśli tymi zasadami będę się kierował, to otrzymam Boże błogosławieństwo. Wyrazem tego błogosławieństwa są związane z każdym błogosławieństwem „nagrody”, czy obietnice.

Drugie jednak znaczenie słowa „błogosławiony” jest bliższe naszym współczesnym poszukiwaniom i tęsknotom. Można by nawet powiedzieć: „chcesz być szczęśliwy żyj w taki sposób”. Nie bądź chciwy, nie bądź krzykaczem, bądź sprawiedliwy, bądź miłosierny, wprowadzaj pokój, a nie zamęt dookoła siebie, miej czyste serce i czyste spojrzenie, zobacz w drugim człowieka i uszanuj go w nim, a przy tym bądź przygotowany na niezrozumienie, na kpinę, na kłamstwo i drwiny, na niepopularność, na to, że nie będziesz „trendy”, że czasami nie będziesz „politycznie poprawny”. Ale i nagroda, jaką zyskasz, znacznie przekroczy to, co (pozornie) straciłeś.

Wielokrotnie zastanawiałem się nad błogosławieństwami z dzisiejszej Ewangelii: Warto jeszcze raz przytoczyć te przepiękne słowa ośmiu błogosławieństw i warto zadumać się nad nimi:

Błogosławieni:Ich nagrodą jest:
ubodzy w duchu,do nich należy Królestwo Niebieskie,
którzy płaczą,oni będą pocieszeni,
cisi,oni na własność posiądą ziemię,
którzy łakną i pragną sprawiedliwości,oni będą nasyceni,
miłosierni,oni miłosierdzia dostąpią,
czystego serca,oni Boga oglądać będą,
którzy wprowadzają pokój,oni będą nazwani synami Bożymi,
którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości,do nich należy Królestwo Niebieskie,
jesteście gdy ludzie wam urągają,cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie
jesteście, gdy was prześladują,
Jesteście, gdy mówią kłamliwie wszystko złe na was z mego powodu

Do której z tych kategorii, mógłbym się zaliczyć? Czy nie jestem przypadkiem zbytnio bogaty i zapatrzony tylko w siebie, albo wrzaskliwy i zarozumiały, niesprawiedliwy i obojętny, niemiłosierny? Czy mojego serca, wzroku, myśli nie zalewa brud i nieład moralny? A może całe moje życie to jedna wielka walka i wojna z innymi? Czy to raczej nie ja urągam, nie ja prześladuję, nie ja podjudzam, kłamię, kopię dołki, myślę tylko o sobie i swoich interesach, szukam tylko swojej sprawiedliwości i swojej wygody, swojego dobra, a w końcu tylko siebie. I moją nagrodę będzie ..... PUSTKA, SAMOTNOŚĆ, OPUSZCZENIE. Nie widziałem innych, byłem zapatrzony w siebie i ... przez wieczność będę tylko sam ze sobą .... niepocieszony, nienasycony, odrzucony, smutny, opuszczony ... zdany wyłącznie na siebie, oglądający tylko siebie, bo stale tylko o sobie myślałem i dla siebie żyłem!

Jeszcze jest czas na zmianę,
jeszcze mogę zmienić swoje życie,
jeszcze mogę zobaczyć innych
i przestać żyć tylko dla siebie.

piątek, 20 stycznia 2023

III Niedziela w ciągu roku – A

 Iz 8:23b-9:-3

W dawniejszych czasach upokorzył Pan krainę Zabulona i krainę Neftalego, za to w przyszłości chwałą okryje drogę do morza, wiodącą przez Jordan, krainę pogańską. Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką; nad mieszkańcami kraju mroków światło zabłysło. Pomnożyłeś radość, zwiększyłeś wesele. Rozradowali się przed Tobą, jak się radują we żniwa, jak się weselą przy podziale łupu. Bo złamałeś jego ciężkie jarzmo i drążek na jego ramieniu, pręt jego ciemięzcy jak w dniu porażki Madianitów.

1 Kor 1:10-13.17

A przeto upominam was, bracia, w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa, abyście byli zgodni, i by nie było wśród was rozłamów; byście byli jednego ducha i jednej myśli. Doniesiono mi bowiem o was, bracia moi, przez ludzi Chloe, że zdarzają się między wami spory. Myślę o tym, co każdy z was mówi: Ja jestem Pawła, a ja Apollosa; ja jestem Kefasa, a ja Chrystusa. Czyż Chrystus jest podzielony? Czyż Paweł został za was ukrzyżowany? Czyż w imię Pawła zostaliście ochrzczeni? Nie posłał mnie Chrystus, abym chrzcił, lecz abym głosił Ewangelię, i to nie w mądrości słowa, by nie zniweczyć Chrystusowego krzyża.

Mt 4:12-23

Gdy Jezus posłyszał, że Jan został uwięziony, usunął się do Galilei. Opuścił jednak Nazaret, przyszedł i osiadł w Kafarnaum nad jeziorem, na pograniczu Zabulona i Neftalego. Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza: Ziemia Zabulona i ziemia Neftalegou, Droga morska, Zajordanie, Galilea pogan! Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie, i mieszkańcom cienistej krainy śmierci światło wzeszło. Odtąd począł Jezus nauczać i mówić: Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie. Gdy Jezus przechodził obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał dwóch braci: Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich: Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi. Oni natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim. A gdy poszedł stamtąd dalej, ujrzał innych dwóch braci, Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, jak z ojcem swym Zebedeuszem naprawiali w łodzi swe sieci. Ich też powołał. A oni natychmiast zostawili łódź i ojca i poszli za Nim. I obchodził Jezus całą Galileę, nauczając w tamtejszych synagogach, głosząc Ewangelię o królestwie i lecząc wszelkie choroby i wszelkie słabości wśród ludu.

Cokolwiek uczyniliście …

Kiedy Chrystus przyszedł z Dobrą Nowiną na ziemię, ludzie rzeczywiście widzieli w Nim kogoś, kto był dobry, po prostu dobry na co dzień i nie po to, aby Go inni widzieli i chwalili. On widział cierpienie ludzi chorych, potrzeby ludzi ubogich i głodnych, On nie musiał być proszony, błagany, nagabywany. Miał oczy zawsze otwarte na potrzeby ludzi i uzdrawiając, lecząc, karmiąc, czyniąc dobro nie robił nikomu łaski, nie wynosił się, nie poniżał nikogo i nie upokarzał. Rzeczywiście, kiedy On przechodził przez ziemię, mieszkańcom kraju mroków zabłysło światło (Mt 4,16). Ewangelia, którą On głosił jest rzeczywiście, Dobrą Nowiną o zbawieniu, o wyzwoleniu człowieka. Ewangelia przez Niego głoszona była poparta czynem, Jego dobrym działaniem, Jego dobrocią i miłością do człowieka, która wyrażała się nie w słowach, ale w czynach. On wyzwalał człowieka, przynosząc mu dobrą nowinę, czynił go wolnym przez najprostsze dobre czyny.

A jak jest z nami? Czy my postępujemy drogą Mistrza? Czasami głosimy piękne słowa o miłości, głosimy Dobrą Nowinę ubogim i jesteśmy przekonani, że naśladujemy Chrystusa. Ale nasze postępowanie nie idzie w parze z naszymi słowami. Jesteśmy ślepi na potrzeby ludzi ubogich. Dajemy się prosić i błagać, każemy innym czekać na naszą dobroć i łaskawość. Czasami udajemy, że nie widzimy. Czasami jesteśmy rzeczywiście ślepi i zapatrzeni tylko w siebie, widzimy tylko nasze własne sprawy i interesy. Czasami lekceważymy sobie innych i nie zwracamy uwagi na ich potrzeby, na ich biedę, bo mamy tyle innych spraw na głowie, bo jesteśmy tacy zapracowani, tacy zabiegani, tacy zajęci. Jeśli już jesteśmy dobrzy, to często po to, aby nas inni widzieli i chwalili. Jeśli już jesteśmy dobrzy, to robimy to ostentacyjnie i na pokaz. Jezus przeszedł przez ziemię dobrze czyniąc. A ponadto mówił wprost: Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych mnie to uczyniliście. Ale też : Czegokolwiek nie uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych tego i mnie nie uczyniliście. Czy ja idę przez ziemię śladami Chrystusa, czyniąc dobrze? Bez proszenia, bez łaski, bez wielkich słów i nie na pokaz?

Czy nie lekceważę sobie człowieka stojącego nieraz obok i czekającego na moją pomoc, bo jestem taki zajęty… SOBĄ?

I w związku z powyższym — cokolwiek uczyniliście … - taka refleksja na temat tego, co stało się z naszymi rodzinami:

rodzino, gdzie jesteś ⁉️
 
Tym, co charakteryzuje znaczną część (o ile nie większość) współczesnych rodzin, jest katastrofalna erozja rodzinnych więzi.
Starsi, schorowani, zniedołężniali rodzice nie mogą liczyć na pomoc swoich dzieci, które mają wszystko, tylko nie czas dla rodziców. Przypominają sobie o rodzicach tylko wtedy, kiedy trzeba wnuki podrzucić „na przechowanie”.
Sytuacja jest katastrofalna, a egoizm i zwykła bezmyślność po stronie ludzi młodych są obezwładniające i nie dadzą się niczym wytłumaczyć.
Jest ewidentnie widoczne, że jest to efekt diabolicznej, marksistowsko-lewackiej ideologii, która za wszelką cenę i wszelkimi sposobami chce zniszczyć rodzinę. I tu nie ma się co dziwić!
 
Przerażeniem jednak ogarnia fakt, że tak wielu młodych za tą ideologią poszło … i nie widzą w tym żadnego problemu … ŻADNEGO ‼️
I kilka przykładowych zdjęć:
 

Homily in English

Whatever you did ...

When Christ came with good news to the earth people actually saw in him someone who was good, just good, good in everyday life, and not so that others saw him and praised. He saw the suffering of the sick, the needs of the poor and hungry, he does not have to be asked, begged or hounded. His eyes were always open to the needs of the people and healing, helping, feeding, doing good to anyone who was in need, do not humiliate anyone and not neglected. Indeed, when he passed through the land, to the people of the country the gloom a light has shone (Matthew 4:16). The Gospel that he preached is indeed good news of salvation, liberation of man. Gospel preached by Him was supported by His deeds, His good action, His kindness and love for man, which was expressed not in words but in deeds. He liberated man, bringing to people the good news, He did it free by simple good deeds.

And how is it with us? Do we follow our Master? Sometimes we speak beautiful words about love, preach the Good News to the poor, and we are confident that we imitate Christ. But our actions do not go hand in hand with our words. We are blind to the needs of the poor. We give but we wait to asked and pleaded, we tell others to wait for our goodness and kindness. Sometimes we pretend that we do not see. Sometimes we are really blind and just gazing at each other, we see only our own affairs and interests. Sometimes we neglect bothers and the others. We do not pay attention to their needs, their poverty, because we have so many other things to worry about, because we're so busy, so busy. If we're good, it is often so that to be seen by others and to be praised. If we're good, we do it so ostentatiously as a kind of a show. Jesus went through the land doing good. And he spoke bluntly: Whatever you did for one of these least brothers of mine you did it to me. But also: Whatever you did not do for one of these least brothers of mine you did not do it to me. Do I go through the life in the footsteps of Christ, doing good? Without asking, without playing "graciousness", without big words and not on to be seen and applauded?

Do not underestimate a man standing next to you, and sometimes waiting for your help, because you are so busy ... Too much concern about YOURSELF?

piątek, 13 stycznia 2023

II Niedziela w ciągu roku – A

 

(Iz 49,3.5-6)

Pan rzekł do mnie: „Tyś sługą moim, Izraelu, w tobie się rozsławię”. Wsławiłem się w oczach Pana, Bóg mój stał się moją silą. A teraz przemówił Pan, który mnie ukształtował od urodzenia na swego sługę, bym nawrócił do Niego Jakuba i zgromadził Mu Izraela.

I mówił: „To zbyt mało, iż jesteś mi sługą dla podźwignięcia pokoleń Jakuba i sprowadzenia ocalałych z Izraela. Ustanowię cię światłością dla pogan, aby moje zbawienie dotarło aż do krańców ziemi”.

1 Kor 1:1-3

Paweł, z woli Bożej powołany na apostoła Jezusa Chrystusa i Sostenes, brat, do Kościoła Bożego w Koryncie, do tych, którzy zostali uświęceni w Jezusie Chrystusie i powołani do świętości wespół ze wszystkimi, którzy na każdym miejscu wzywają imienia Pana naszego Jezusa Chrystusa, ich i naszego Pana. Łaska wam i pokój od Boga Ojca naszego, i Pana Jezusa Chrystusa!

J 1:29-34

Nazajutrz Jan zobaczył Jezusa, nadchodzącego ku niemu i rzekł: Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata. To jest Ten, o którym powiedziałem: Po mnie przyjdzie Mąż, który mnie przewyższył godnością, gdyż był wcześniej ode mnie. Ja Go przedtem nie znałem, ale przyszedłem chrzcić wodą w tym celu, aby On się objawił Izraelowi. Jan dał takie świadectwo: Ujrzałem Ducha, który jak gołębica zstępował z nieba i spoczął na Nim. Ja Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego nad Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym. Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym.

Świadectwo Jana Chrzciciela, aż do męczeńskiej śmierci

Czego nam dzisiaj najbardziej brakuje? Pieniędzy? A może obietnic i czarowania? Czy też zapewnień o lepszym jutrze? Czy brakuje nam dzisiaj „doskonałych polityków”, którzy dbają przecież zawsze tylko i wyłącznie (!!) o dobro ludzi? A może krasomówców i alchemików słowa? Lub może brakuje nam aktorów i „showmanów”? Na pewno nie! Tych wszystkich mamy aż za dużo.

Sądzę, że najbardziej brakuje nam dzisiaj świadków! I to świadków klarownych i przejrzystych, wyrazistych i jednoznacznych, którzy życiem swoim dają świadectwo Prawdzie. Ludzi, którzy nie boją się być niepopularni lub „nie na fali”, albo niemodni, staroświeccy i zacofani, bo dają świadectwo niezłomnym zasadom i normom moralnym, bo stać ich na to, aby iść „pod prąd” modom i nijakości. Brakuje nam ludzi, którzy nie wstydzą się być wierzący i prawi. Brakuje nam ludzi, dla których „tak” znaczy „tak”, a „nie” znaczy „nie”. Dla nas – jakże zbyt często – jest to równoznaczne z fanatyzmem, fundamentalizmem, sekciarstwem, nietolerancją….? Nie stać nas na służenie i dawanie świadectwa jedynie Bogu… i dlatego stale pojawia się szatan ze swoimi sprytnymi propozycjami; tolerancji, kompromisu, unowocześnienia, przystosowania, pseudo-delikatności, niewychylania się politycznej poprawności, …

Jan Chrzciciel, o którym sam Zbawiciel mówił, że był człowiekiem bezkompromisowym i nielękającym się prawdy, jest dla nas – chrześcijan wzorem bezkompromisowej postawy wobec Prawdy, wzorem świadka. On nie boi się tych, którzy nastają na Jezusa, ale i na niego, i daje o Chrystusie klarowne i zdecydowane świadectwo mówiąc: „Ja daję świadectwo, że On jest Synem Bożym”.

Czy my także dajemy świadectwo naszej wiary? Czy może raczej wstydzimy się przyznać, że jesteśmy uczciwi, prawi, rzetelni, że Chrystus jest naszym Mistrzem i Panem naszego życia? A Może wstydzę się być świadkiem Jezusa, bo jest mi to czasami nie na rękę, bo wymaga zbyt wiele, bo jest niewygodne, bo może spowodować, że się komuś narażę, że będę niemodny ?

Ku refleksji – Czy Kościół nie jest przypadkiem dlatego krytykowany, czy Bóg nie jest lekceważony właśnie dlatego, że ja nie jestem świadkiem klarownym i wyrazistym? Czy Kościół nie jest na cenzurowanym dlatego, że jego członkowie nie dają świadectwa, że zamiast być solą ziemi i światłem świata, są raczej nijacy i bez wyrazu?


W 1999 roku Jozef Kard. Ratzinger powiedział:

„Kościół nie jest sklepem samoobsługowym, w którym każdy wybiera sobie to, co mu się podoba, co uzna za jeszcze pasujące do dzisiejszych czasów i do przyjęcia we własnym życiu. Pismo Święte nie jest supermarketem, z którego można wybrać kilka towarów, które się nam spodobają, a resztę odrzucić, ale jest objawieniem się Boga, przez które wskazuje On nam naszą drogę.

Jeśli tworzymy chrześcijaństwo według własnego pomysłu, to gubimy samą jego istotę, która stanowi o tym, że warto być i trwać w Kościele.” – kardynał Joseph Ratzinger, fragment homilii „Klucze królestwa niebieskiego” , Pentling 22 sierpnia 1999 (za: Głód Boga. Kazania z Pentling). Bardzo aktualne słowa w dzisiejszych czasach. I o tym  trzeba dzisiaj mówić bardzo klarownie i jasno.

środa, 4 stycznia 2023

06.01. Objawienie Pańskie – Trzech Króli

  

Iz 60,1-6

Powstań! Świeć, bo przyszło twe światło i chwała Pańska rozbłyska nad tobą. Bo oto ciemność okrywa ziemię i gęsty mrok spowija ludy, a ponad tobą jaśnieje Pan, i Jego chwała jawi się nad tobą. I pójdą narody do twojego światła, królowie do blasku twojego wschodu. Podnieś oczy wokoło i popatrz: Ci wszyscy zebrani zdążają do ciebie. Twoi synowie przychodzą z daleka, na rękach niesione twe córki. Wtedy zobaczysz i promienieć będziesz, a serce twe zadrży i rozszerzy się, bo do ciebie napłyną bogactwa zamorskie, zasoby narodów przyjdą ku tobie. Zaleje cię mnogość wielbłądów - dromadery z Madianu i z Efy. Wszyscy oni przybędą ze Saby, zaofiarują złoto i kadzidło, nucąc radośnie hymny na cześć Pana.

Ef 3,2-3a.5-6

Przecież słyszeliście o udzieleniu przez Boga łaski danej mi dla was, że mianowicie przez objawienie oznajmiona mi została ta tajemnica, Nie była ona oznajmiona synom ludzkim w poprzednich pokoleniach, tak jak teraz została objawiona przez Ducha świętym Jego apostołom i prorokom, to znaczy, że poganie już są współdziedzicami i współczłonkami Ciała, i współuczestnikami obietnicy w Chrystusie Jezusie przez Ewangelię.

Mt 2,1-12

Gdy zaś Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać mu pokłon . Skoro to usłyszał król Herod, przeraził się, a z nim cała Jerozolima. Zebrał więc wszystkich arcykapłanów i uczonych ludu i wypytywał ich, gdzie ma się narodzić Mesjasz. Ci mu odpowiedzieli: W Betlejem judzkim, bo tak napisał Prorok: A ty, Betlejem, ziemio Judy, nie jesteś zgoła najlichsze spośród głównych miast Judy, albowiem z ciebie wyjdzie władca, który będzie pasterzem ludu mego, Izraela. Wtedy Herod przywołał potajemnie Mędrców i wypytał ich dokładnie o czas ukazania się gwiazdy. A kierując ich do Betlejem, rzekł: Udajcie się tam i wypytujcie starannie o Dziecię, a gdy Je znajdziecie donieście mi, abym i ja mógł pójść i oddać Mu pokłon. Oni zaś wysłuchawszy króla, ruszyli w drogę. A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, szła przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię. Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali. Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę.  A otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się do swojej ojczyzny,

Uwielbiajcie Pana wszystkie ludy ziemi

Wydawać by się mogło, że mają rację ci, którzy mówią o imperializmie Kościoła, czy imperializmie chrześcijaństwa. Kościół od wieków głoszący Chrystusa na wszystkich kontynentach wywołuje niewątpliwie mieszane reakcje. Takie też są odczucia niektórych ludzi po opublikowaniu dogmatycznego dokumentu "Dominus Jesus", który wywołał zagorzałą dyskusję wśród teologów i narodów Azji.  Czy jednak jest to prawda, czy może raczej tylko „uczulenie” niektórych na Boga?

Pozostawiwszy na boku tego rodzaju akademickie i teologiczne spory może lepiej przyjrzeć się dzisiejszej scenie ewangelicznej. Oto narody "pogańskie", w osobach trzech mędrców przychodzą same do wcale nie imperialistycznego Chrystusa, do Dzieciątka i uznają w Nim Króla, Któremu chcą oddać pokłon. Dzisiejsza uroczystość Objawienia Pańskiego ukazuje nam tę niezmierzoną prawdę, że człowiek (pod każdą szerokością geograficzną i w każdej kulturze) czeka na objawienie się Boga Stworzyciela, za Nim tęskni i do Niego dąży. To nie Kościół czy chrześcijaństwo są imperialistyczne, to Bóg chce aby wszystkie narody ziemi poznały prawdę o Jego zbawczej Miłości do człowieka, o Jego zbawczej Męce, Śmierci i Zmartwychwstaniu.

Jest niewątpliwie faktem, że niejednokrotnie w historii niektóre instytucje Kościoła popełniały błąd imperializmu, ale tego rodzaju oskarżenie jest nieporozumieniem, jeśli spojrzy się na całość historii zbawienia i na jej efekty. Kościół od czasów apostolskich miał tę nieustanną świadomość, że oto "Miłość Chrystusa przynagla nas". I tej świadomości, temu imperatywowi Miłości nie mógł się oprzeć. Nie dajmy się zwariować, kiedy inni nam zarzucają, że jesteśmy imperialistyczni, bo narzucamy innym nasz styl życia, bo nakazujemy lub zmuszamy do życia według naszych, chrześcijańskich norm i reguł. Szesnaćie lat pracowałem na misjach i nic takiego nie zaobserwowałem Sam również starałem się nie narzucać i nie gwałcić niczyich przekonań. Kościół proponuje: "Jeśli chcesz być zbawionym, jeśli chcesz aby życie Twoje nabrało innego, głębszego sensu i wymiaru wieczności, uwierz w Chrystusa. Ostatecznie jednak wybór należy do Ciebie." Tysiące męczenników w Afryce, Ameryce Południowej i Azji. dziesiątki tysięcy misjonarzy, którzy oddali swoje życie dla głoszenia tej prawdy, a zarazem dla ratowania człowieka są tego najlepszym dowodem. I ci, co sprzedają potajemnie broń krajom trzeciego świata, ci którzy ekonomicznie i gospodarczo je wyzyskują, mogą krzyczeć i na pewno krzyczą najgłośniej o imperializmie Kościoła, aby przykryć swoje czarne i niecne machinacje. A Kościół nie może przestać głosić Chrystusa i to Chrystusa ukrzyżowanego, Który przychodzi jako Dziecię, bezbronny i pozbawiony potęgi, po to, aby człowieka z potęgi zła uwolnić. Zło zaś zawsze będzie najgłośniej protestować przeciwko objawianiu się dobra. I to zło nadal krzyczy oskarżając o imperializm Dobro i przeinacza Prawdę, samo ubierając się w szatki prawdy i wolności.

Chrześcijaninie - nie wstydź się być wyznawcą Chrystusa i ukazuj innym Tego, Który dla zbawienia człowieka stał się człowiekiem. Nawet jeśliby cię oskarżano o wszelkiego rodzaju imperializmy. Nie dajmy się zwariować, zniechęcić i zastraszyć. Nie używajmy siły w nawracaniu, ale też nie bądźmy słabymi i uległymi konformistami. Żyjmy, jak wyznawcy Chrystusa i swoim życiem głośmy ten fakt, że On jest jedynym Zbawicielem człowieka. Niech Jego Imię - Najwyższe Imię będzie znane i sławione, przez wszystkich, którzy w Niego uwierzą, a dla tych, którzy Go odrzucają niech będzie imieniem pełnym potęgi i wywołującym bojaźń.

Tylko ludzie przewrotni mogą oskarżać Chrystusa o imperializm. Ludzie mądrzy i zacni, jak patronowie dnia dzisiejszego uznają w Nim Zbawiciela i prawdziwego Króla, Który podbija świat i ludzkie serca, ale nie przy użyciu broni i siły, lecz Miłością, którą człowiekowi objawia. Tylko niemądre i przewrotne systemy polityczne boją się otworzyć drzwi Chrystusowi. Tylko ludzie mali i zaskorupiali w swoim egoizmie nie chcą mu otworzyć drzwi swoich serc.


Homilia alternatywna

Objawienie Pańskie  –  6 stycznia

Uroczystość Objawienia Pańskiego nie tylko przypomina nam historyczne wydarzenie opisane w dzisiejszej Ewangelii według św. Mateusza. Uroczystość ta zwraca naszą uwagę na fakt o wiele bardziej doniosły i niezwykły, a mianowicie na fakt, że Bóg pragnie się objawić swojemu ludowi. To objawianie się Boga wielokrotnie opisywane w Starym Testamencie dokonuje się w sposób ostateczny we Wcielonym Słowie Bożym Jezusie Chrystusie.  Autor Listu do Hebrajczyków ujmuje to bardzo wyraźnie, kiedy pisze: "Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna" (Hbr 1:1-2). Jest sprawą kardynalnej wagi uznanie doniosłości faktu objawienia się Boga w Synu. Sam Bóg uznał, że najlepszym i najbardziej właściwym sposobem samo-objawienia się człowiekowi będzie objawienie w Jezusie Chrystusie, Wcielonym Synu Bożym. To samo-objawienie się Boga jest bardzo często przedstawiane w Piśmie Świętym jako oświecenie, przyjście światła "na oświecenie". Symeon mówi w świątyni w czasie ofiarowania: "Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela." (Łk 2:29-32). A święty Jan pisze w prologu do swojej Ewangelii: "Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało. W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła." (J 1:1-5). Także sam Chrystus mówi o sobie: "Ja przyszedłem na świat jako światło, aby każdy, kto we Mnie wierzy, nie pozostawał w ciemności." (J 12:46)

Można nawet powiedzieć, że fakt ten jest najistotniejszym elementem wiary. Bóg postanowił "oświecić" lud swój, "oświecić" człowieka żyjącego w ciemności grzechu i dlatego objawił się jako Jezus Chrystus – Bóg Wcielony. Jeśli zanegujemy fakt wcielenia, jeśli zanegujemy prawdę, że Jezus Chrystus jest Wcielonym Synem Bożym, samo-objawieniem się Boga, to cała nasza wiara legnie w gruzach, bo musimy wtedy zanegować również i to, że jest On Mesjaszem, Zbawicielem, Odkupicielem, Wyzwolicielem. A wtedy nie ma zbawienia, nie ma życia wiecznego, nie ma Bożego Miłosierdzia, a wszystko jest tylko złudzeniem i nieporozumieniem. Dlatego właśnie chrześcijanie od początku tak bardzo bronili prawdy o samo-objawieniu się Boga przez Wcielenie. I dlatego też do dzisiaj prawda ta jest najbardziej zwalczaną prawdą teologiczną, zwalczaną przez niedowiarków i ateuszy. Szatan próbuje nam ustawicznie wmawiać, że Jezus nie jest Wcielonym Synem Bożym a jedynie niezwykłym (ale tylko) człowiekiem, mądrym guru, nauczycielem, wędrownym kaznodzieją. Jeśli Jezus nie jest ostatecznym Słowem Bożym wypowiedzianym do człowieka, jeśli nie jest Światłością Świata, to wtedy nadal żyjemy w ciemności i ciemności nas ogarniają, nadal żyjemy w ciemności grzechu, bo nie ma Odkupiciela, nie ma Tego, Który nas -przez "oświecenie"- z owej ciemności wyprowadzi.

Jest jednak jeszcze jeden ważny element owej Bożej pedagogiki oświecenia. A mianowicie; aby to oświecenie rzeczywiście się dokonało musi ono zostać rozpoznane i przyjęte przez tych, do których zostało skierowane. Mędrcy ze Wschodu z dzisiejszej Ewangelii szukają światła, szukają nowo-narodzonego Syna Bożego, oni Go rozpoznają i przyjmują, składając Mu hołd. Ale nie wszyscy idą za przykładem mędrców. Jak w dalszej części prologu pisze św. Jan: "Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi. Na świecie było Słowo, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. (ŚWIATŁO) przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli." (J 1:9-11) I dlatego nadal tak wielu ludzi żyje w ciemności i beznadziei. W rozmowie z Nikodemem Jezus stwierdza również ze smutkiem: "... światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki" (J 3:19). Jest to niestety prawda nadal aktualna dla wielu tych, którzy odrzucili i nadal odrzucają światło, także w naszych czasach. Jest to prawda o tych, którzy bardziej umiłowali ciemność, bo złe są ich uczynki. I dlatego boją się oni Światłą, boją się Wcielonego Syna Bożego i prawdy tej przyjąć nie chcą.

Warto więc w dzisiejszą uroczystość Objawienia Pańskiego zadać sobie to bardzo ważne pytanie:

Czy zgodnie z wyrażeniem św. Pawła "jesteśmy synami światłości i synami dnia", czy nie jesteśmy raczej "synami nocy i ciemności?" (1 Tes 5:5). Czy światło Jezusa Chrystusa oświeca ciemności mojego życia? Czy je przemienia i rozświetla?

Dopóki bowiem żyję w grzechu, dopóki odrzucam prawdę o wcieleniu Syna Bożego, dopóki nie poddam się oświecającemu i oczyszczającemu działaniu światła, nie żyję w światłości i nadal ogarnia mnie ciemność.

 

sobota, 31 grudnia 2022

01.01. Świętej Bożej Rodzicielki Maryi – Nowy Rok

 Lb 6,22-27

I mówił znowu Pan do Mojżesza tymi słowami:

Powiedz Aaronowi i jego synom: tak oto macie błogosławić Izraelitom. Powiecie im: Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku tobie oblicze swoje i niech cię obdarzy pokojem. Tak będą wzywać imienia mojego nad Izraelitami, a Ja im będę błogosławił.

Ga 4,4-7

Gdy jednak nadeszła pełnia czasu, zesłał Bóg Syna swego, zrodzonego z niewiasty, zrodzonego pod Prawem, aby wykupił tych, którzy podlegali Prawu, abyśmy mogli otrzymać przybrane synostwo. Na dowód tego, że jesteście synami, Bóg wysłał do serc naszych Ducha Syna swego, który woła: Abba, Ojcze! A zatem nie jesteś już niewolnikiem, lecz synem. Jeżeli zaś synem, to i dziedzicem z woli Bożej.

Łk 2,16-21

Udali się też z pośpiechem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu. A wszyscy, którzy to słyszeli, dziwili się temu, co im pasterze opowiadali. Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to było powiedziane. Gdy nadszedł dzień ósmy i należało obrzezać Dziecię, nadano Mu imię Jezus, którym Je nazwał anioł, zanim się poczęło w łonie Matki.Nowy Rok – 2023

„Na zakończenie roku prośmy Boga, by nam wybaczył ułomności, jakie naznaczyły nasze życie osobiste i wspólnotowe.

Tylko w ten sposób możemy naprawdę i szczerze dziękować za liczne otrzymane dobrodziejstwa”. – JP II. WIELKI

Rok, który właśnie minął, rok – delikatnie mówiąc – nieciekawy, dla wielu tragiczny, bo stracili najbliższych, dla wielu stracony, przespali dane im szanse, ale dla wielu także dobry i spełniony.

To niestety także rok wojny. I to nie tylko rok wojny u naszych Wschodnich sąsiadów, na Ukrainie, to także rok naszych wewnętrznych niepokojów i pogarszających się relacji międzyludzkich. To rok małych i większych wojen w rodzinach i wojenek między nami. Chodzimy na Msze Święte, modlimy się o pokój, ale wojenki prowadzimy.

czy nie zauważyliście, że …

Stajemy się wszyscy coraz bardziej egoistyczny, aroganccy, niegrzeczni, roszczeniowi, wulgarni. Coraz mniej czasu mamy dla innych, coraz bardziej myślimy tylko o sobie samych i naszych najczęściej wydumanych i egoistycznych potrzebach. Niedawno nawet słyszałem, że wyrazy powszechnie uznawane za wulgarne nie są już wulgaryzmami czy przekleństwami, ale !!!! sposobem „ekspresji uczuć”.

Stajemy się coraz bardziej kapryśni, wymagający, ale od innych, domagający się tylko i wyłącznie tego, co nam się niby należy i to natychmiast.

Coraz więcej ludzi nie umie sobie poradzić z nerwami, z niecierpliwością, chciwością i z  egoizmem, nie mówiąc już o nałogach: papierosy, alkohol, pornografia, zakupoholizm…

Ktoś może powie, że jestem pesymistą lub negatywistą. Być może jestem, ale skąd takie wrażenia? Skąd biorą się te stałe utyskiwania i narzekania w konfesjonale: „księże życie staje się nie do zniesienia, nie umiem sobie z niczym poradzić.”

Co nas do tego doprowadziło? Gdzie podziała się grzeczność, uprzejmość, życzliwość? Gdzie zwykłe ludzkie współczucie?

Co się z nami dzieje? Quo vadis, homo liberalis? Dokąd idziesz wyzwolony człowieku?

A wszystko dlatego, że wyzwoliliśmy się od Boga.

CO Z TYM ZROBĆ? to fundamentalne pytanie na początek Nowego Roku.

Przede wszystkim przy składaniu życzeń należy sobie powiedzieć: „to nie rok ma być dobry, to ja mam być dobry”.

Ja nam nieść pokój, a nie tylko się o niego modlić. To ja mam być uprzejmy, grzeczny, sprawiedliwy, wybaczający, miłosierny.

W kontekście przeżywanego okresu Bożego Narodzenia.

Przeżywanie Świąt Bożego Narodzenia jedynie na płaszczyźnie choinki, rzewnych kolęd, a nawet łamania się opłatkiem to sprawa drugorzędna i bez znaczenia,  jeśli rzeczywiście nie zbliża mnie ono do Boga i jednocześnie do ludzi.

Są tacy, którzy zbliżają się być może do Boga, ale zapominają po ludziach.
Są tacy, którzy zbliżają się do ludzi, ale zapominają o Bogu.

Jedno bez drugiego nie ma sensu i jest bez znaczenia.
Czy Chrystus rzeczywiście narodził się w naszych sercach?

Zmarły przed paroma godzinami (31 grudnia) Papież Emeryt Benedykt XVI niedługo przed swoją śmiercią powiedział:

„Nie bój się świata ani przyszłości, ani swojej słabości. Pan pozwala nam przeżyć ten moment w historii, aby dzięki naszej wierze Jego imię nadal rozbrzmiewało na całym świecie.” — Benedykt XVI.

Życzę wszystkim, aby w rozpoczynającym się roku odczuli w swoim życiu macierzyńską opiekę Niepokalanej i nie obawiali się przyszłości. Modlę się za Was i Was o modlitwę za Jej wstawiennictwem w mojej intencji proszę.

Szczęśliwego Nowego Roku - pod opieką Maryi Matki.

 

piątek, 30 grudnia 2022

Święto Świętej Rodziny: Jezusa, Maryi i Józefa

 Syr 3,2-6.12-14

Albowiem Pan uczcił ojca przez dzieci, a prawa matki nad synami utwierdził. Kto czci ojca, zyskuje odpuszczenie grzechów, a kto szanuje matkę, jakby skarby gromadził. Kto czci ojca, radość mieć będzie z dzieci, a w czasie modlitwy swej będzie wysłuchany. Kto szanuje ojca, długo żyć będzie, a kto posłuszny jest Panu, da wytchnienie swej matce. Synu, wspomagaj swego ojca w starości, nie zasmucaj go w jego życiu. A jeśliby nawet rozum stracił, miej wyrozumiałość, nie pogardzaj nim, choć jesteś w pełni sił. Miłosierdzie względem ojca nie pójdzie w zapomnienie, w miejsce grzechów zamieszka u ciebie.

Kol 3,12-21

Jako więc wybrańcy Boży – święci i umiłowani – obleczcie się w serdeczne miłosierdzie, dobroć, pokorę, cichość, cierpliwość, znosząc jedni drugich i wybaczając sobie nawzajem, jeśliby miał ktoś zarzut przeciw drugiemu: jak Pan wybaczył wam, tak i wy! Na to zaś wszystko [przyobleczcie] miłość, która jest więzią doskonałości. A sercami waszymi niech rządzi pokój Chrystusowy, do którego też zostaliście wezwani w jednym Ciele. I bądźcie wdzięczni! Słowo Chrystusa niech w was przebywa z [całym swym] bogactwem: z wszelką mądrością nauczajcie i napominajcie samych siebie przez psalmy, hymny, pieśni pełne ducha, pod wpływem łaski śpiewając Bogu w waszych sercach. I wszystko, cokolwiek działacie słowem lub czynem, wszystko [czyńcie] w imię Pana Jezusa, dziękując Bogu Ojcu przez Niego. Żony bądźcie poddane mężom, jak przystało w Panu. Mężowie, miłujcie żony i nie bądźcie dla nich przykrymi! Dzieci, bądźcie posłuszne rodzicom we wszystkim, bo to jest miłe w Panu. Ojcowie, nie rozdrażniajcie waszych dzieci, aby nie traciły ducha.

 

Mt 2:13-15.19-23

Gdy oni odjechali, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić. On wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu; tam pozostał aż do śmierci Heroda. Tak miało się spełnić słowo, które Pan powiedział przez Proroka: Z Egiptu wezwałem Syna mego. A gdy Herod umarł, oto Józefowi w Egipcie ukazał się anioł Pański we śnie, i rzekł: Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i idź do ziemi Izraela, bo już umarli ci, którzy czyhali na życie Dziecięcia . On więc wstał, wziął Dziecię i Jego Matkę i wrócił do ziemi Izraela. Lecz gdy posłyszał, że w Judei panuje Archelaos w miejsce ojca swego, Heroda, bał się tam iść. Otrzymawszy zaś we śnie nakaz, udał się w strony Galilei. Przybył do miasta, zwanego Nazaret, i tam osiadł. Tak miało się spełnić słowo Proroków: Nazwany będzie Nazarejczykiem.

Czcij ojca swego i matkę swoją

Staroświecko i prawie nierealnie brzmią słowa czwartego przykazania i słowa dzisiejszych czytań mszalnych. "Żony bądźcie poddane mężom. Mężowie miłujcie swoje żony. Dzieci bądźcie posłuszne swoim rodzicom ... rodzice niech nie zaniedbują swoich dzieci." Jak wygląda dzisiaj sytuacja rodziców i dzieci w wielu rodzinach? Czy to dzieci czczą i szanują rodziców, czy jest raczej odwrotnie? A jak układają się relacje małżeńskie, między mężem i żoną? Czy jest tam wzajemny szacunek, zrozumienie, miłość, pokora?

Jechałem kiedyś zatłoczonym autobusem. Większość pasażerów stała. Ja też, a obok mnie starsze kobiety i mężczyźni. Na siedzeniu obok jechała matka z kilkuletnim malcem, który oczywiście zajmował jedno miejsce. Nikt nie ośmielił się poprosić tej matki o wzięcie dzieciaka na kolana i zwolnienie miejsca dla kogoś starszego. Jakby jednak tego było mało, dziecko dla zabawy i ze złośliwą przyjemnością kopało siedzącą naprzeciwko kobietę. Kiedy ta w końcu zwróciła uwagę matce dziecka, matka odpowiedziała z wyraźną złością w głosie: "Ja wychowuję swoje dziecko bezstresowo i nie będę go karcić publicznie! A jak pani się nie podoba, to może się pani przesiąść gdzie indziej." Takie i tym podobne przykłady można by mnożyć w nieskończoność.

Rozpieszczane, rozkapryszone dzieciaki, nieznośne, zadufane w sobie i zarozumiałe brzdące, niegrzeczna, wulgarna i ordynarna młodzież ... A skąd się to wszystko bierze? Chyba z księżyca spada? Bezstresowe, nowoczesne wychowanie dzieci. Bezkonfliktowe, wolne, i nowoczesne małżeństwa, w których nie brakuje niczego poza wzajemnym szacunkiem i miłością. Miał rację wieszcz kiedy mówił: "Taka Rzeczypospolitej przyszłość, jakie młodzieży chowanie." Miał rację Prymas Tysiąclecia, kiedy podkreślał i napominał: "Przyszłość Kościoła i przyszłość Polski w rodzinach się kształtuje. Kto rządzi rodziną, ten rządzi krajem." A kto rządzi rodziną dzisiaj? Biznes, pieniądze, pogoń za dobrobytem, za przyjemnością ... za luksusem. I jakie są tego efekty? Samobójstwa, ucieczki z domu, degeneracja, frustracje, dzieci, które mając rodziców zabieganych, nie mają nikogo ... kto je kocha ... Dzieci, które są psychicznymi i życiowymi kalekami, rozpieszczone i niekochane, mające wszystko i nie mające nikogo. Żony opuszczone i samotne, mężowie przemęczeni i rozdrażnieni zdają się mówić o swoich dzieciach: "Czego one jeszcze ode mnie chcą, przecież mają wszystko?" Czy wszystko? Czy na pewno wszystko?

I na to wszystko odpowiedź Świętej Rodziny. Warto zadumać się na chwilę nad tym przykładem i porównać nasze rodziny z Rodziną Jezusa, Maryi i Józefa. Warto zrobić rodzinny rachunek sumienia. Może dzisiejsze niedzielno-świąteczne popołudnie będzie do tego dobrą okazją? Może mniej będzie rozwodów, nieszczęść i problemów w rodzinach jeśli wzorcem dla rodzinnego życia nie będą głupiutkie amerykańskie filmiki, którymi bezmyślnie zalewa nas telewizja, ale właśnie Święta Rodzina?

A czy nasza rodzina nie mogłaby czegoś zaczerpnąć z wzoru Świętej Rodziny z Nazaretu?

niedziela, 25 grudnia 2022

25 grudnia - Boże Narodzenie

 - Msza o świcie

Iz 62,11-12

Oto co Pan obwieszcza wszystkim krańcom ziemi: Mówcie do Córy Syjońskiej: Oto twój Zbawca przychodzi. Oto Jego nagroda z Nim idzie i zapłata Jego przed Nim. Nazywać ich będą "Ludem Świętym", "Odkupionymi przez Pana". A tobie dadzą miano: "Poszukiwane", "Miasto nie opuszczone".

Tt 3,4-7

Gdy zaś ukazała się dobroć i miłość Zbawiciela, naszego Boga, do ludzi, nie ze względu na sprawiedliwe uczynki, jakie spełniliśmy, lecz z miłosierdzia swego zbawił nas przez obmycie odradzające i odnawiające w Duchu Świętym, którego wylał na nas obficie przez Jezusa Chrystusa, Zbawiciela naszego, abyśmy, usprawiedliwieni Jego łaską, stali się w nadziei dziedzicami życia wiecznego.

Łk 2,15-20

Gdy aniołowie odeszli od nich do nieba, pasterze mówili nawzajem do siebie: Pójdźmy do Betlejem i zobaczmy, co się tam zdarzyło i o czym nam Pan oznajmił. Udali się też z pośpiechem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu. A wszyscy, którzy to słyszeli, dziwili się temu, co im pasterze opowiadali. Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to było powiedziane.

Moje Boże Narodzenie

Zawsze zastanawia mnie fakt, jak trudno jest nam wyjść poza codzienność, poza nasze szare i przyziemne sprawy. Próbujemy to czynić przy pomocy różnych (nie zawsze najlepszych) środków. Urządzamy zabawy, pikniki, prywatki, bale, święta i festyny. I co nam najczęściej z tego pozostaje? Niewiele, albo prawie nic ... czasami tylko ból głowy i pustka w kieszeniach. Ale czy jest dla nas prawdziwym świętem np. Boże Narodzenie? Czy umiemy je świętować? Przypominam sobie z mojego dzieciństwa rodzinne święta w domu. Ogromne morze wolnego czasu, leniwie i uroczyście płynące godziny świątecznych dni, zapalone lampki na choince i ciepły, dobrze nagrzany piec, odświętnie wysprzątane mieszkanie i czasami (w drugi dzień świąt) odwiedziny gości. Tak, to było świętowanie, szło się do kościoła, śpiewało kolędy, szkoda tylko, że później również znaczną część tych świątecznych dni spędzało się przed telewizorem ... Wszyscy pamiętamy te święta sprzed 25-30-40 lat, na pewno uboższe i skromniejsze, a jednak pełne uroku i niepowtarzalnej atmosfery świętowania. A jak jest dzisiaj? Czy my mamy czas na świętowanie? Czy możliwości jakie się przed nami otwarły; łatwiejsza komunikacja, wczasy zimowe, możliwość wyjazdu na narty do Austrii, bardziej dostatnie życie ... czy to wszystko nie spowodowało, że zatraciliśmy umiejętność świętowania, że nasze święta są pełne pośpiechu i napięć, że często nie ma tam nawet czasu na świąteczną Mszę świętą? Jak przeżywam moje Boże Narodzenie? Może za dużo jest tam wizyt, za dużo pośpiechu, za dużo pustych i nic nie znaczących odwiedzin, ucieczki od rodziny, szukania „aktywnego odpoczynku” na siłę, ucieczki od Boga i od prawdy, która jest przecież centralnym punktem tych świąt?

Czy my umiemy jeszcze świętować, wyjść z naszej codzienności, z szarych codziennych spraw i interesów?

A może ja się starzeję i żyję już tylko wyidealizowanymi wspomnieniami? A co z tych obecnych świąt mają dzieci w naszych rodzinach? Dużo prezentów i zabawek, św. Mikołaj i Gwiazdor, Dziadek Mróz i Gwiazdka ... i -u niektórych- frustracje, że kolega dostał prawdziwy komputer, a ja tylko grę lub nowe buty.

Niech radość pasterzy będzie i naszym udziałem. Bóg narodził się wśród ludzi, cieszmy się tym, że do nas przyszedł, że stał się jednym z nas. Niech to będzie centralnym punktem naszego świętowania. Umiejmy to zachować w naszych sercach, jak Maryja, która rozważała to i strzegła w swoim sercu.

Spokojnych i radosnych,
chrześcijańskich i prawdziwie religijnych świąt
życzmy sobie nawzajem.

- Msza w dzień

Iz 52,7-10

O jak są pełne wdzięku na górach nogi zwiastuna radosnej nowiny, który ogłasza pokój, zwiastuje szczęście, który obwieszcza zbawienie, który mówi do Syjonu: Twój Bóg zaczął królować. Głos! Twoi strażnicy podnoszą głos, razem wznoszą okrzyki radosne, bo oglądają na własne oczy powrót Pana na Syjon. Zabrzmijcie radosnym śpiewaniem, wszystkie ruiny Jeruzalem! Bo Pan pocieszył swój lud, odkupił Jeruzalem. Pan obnażył już swe ramię święte na oczach wszystkich narodów; i wszystkie krańce ziemi zobaczą zbawienie naszego Boga.

Hbr 1,1-6

Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna. Jego to ustanowił dziedzicem wszystkich rzeczy, przez Niego też stworzył wszechświat. Ten /Syn/, który jest odblaskiem Jego chwały i odbiciem Jego istoty, podtrzymuje wszystko słowem swej potęgi, a dokonawszy oczyszczenia z grzechów, zasiadł po prawicy Majestatu na wysokościach. On o tyle stał się wyższym od aniołów, o ile odziedziczył wyższe od nich imię. Do którego bowiem z aniołów powiedział kiedykolwiek: Ty jesteś moim Synem, Jam Cię dziś zrodził? I znowu: Ja będę Mu Ojcem, a On będzie Mi Synem. Skoro zaś znowu wprowadzi Pierworodnego na świat, powie: Niech Mu oddają pokłon wszyscy aniołowie Boży!

J 1,1-18

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo.
Ono było na początku u Boga.

Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało.
W Nim było życie, a życie było światłością ludzi,
a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła.

Pojawił się człowiek posłany przez Boga - Jan mu było na imię.
Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego.

Nie był on światłością, lecz /posłanym/, aby zaświadczyć o światłości.
Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi.

Na świecie było /Słowo/, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał.
Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli.

Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego - którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili.

A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy.

Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie.

Z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali - łaskę po łasce.

Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa.

Boga nikt nigdy nie widział, Ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, /o Nim/ pouczył.

- Na początku było Słowo ...

Cóż piękniejszego niż słowa Jana, pełne głębi i poezji?

Warto je jeszcze raz powtórzyć, wolno smakując ich głębię i piękno:

"Na początku było Słowo,
a Słowo było u Boga,

To Słowo, Które Bóg wypowiadał stwarzając wszechświat, w którym sam kiedyś miał się narodzić.

I Bogiem było Słowo.
Ono było na początku u Boga.
Wszystko przez Nie się stało,
a bez Niego nic się nie stało, co się stało.

Wszystko od Niego bierze swój początek i wszystko w nim ma zakończenie. Odwieczne Słowo Boże, które jest Bogiem, Synem Bożym, najdoskonalszym obrazem Ojca.

W Nim było Życie,
a Życie było światłością ludzi,
a światłość w ciemności świeci
i ciemność jej nie ogarnęła (...)

W Nim jest pełnia Życia, Życie samo i światłość, i Prawda i Radość to Ono, Nieogarnione Słowo Boga.

A Słowo stało się ciałem
i zamieszkało wśród ludzi (...)"

Tylko, że niestety "Przyszło do swoich, a swoi Go nie przyjęli ..."

Jakże smutne to i prawdziwe ...
jakże prawdziwe i bolesne ...
swoi GO nie przyjęli !!!!

Ja także należę do tych, którzy Go nie przyjęli ...
Bo żyję moim prywatnym życiem ...

Bo nawet to Słowo, Które staje się Ciałem na ołtarzu
przyjmuje tylko od wielkiego dzwonu.

Nadal jest mi obcy i daleki
i Bóg w stajence

i Bóg w moim bliźnim ...
"Wielokrotnie i na różne sposoby przemawia Bóg do człowieka ..."

I co z tego, skoro tylu ludzi zatyka sobie uszy?

Przemawia do nas również przez swoje Słowo Przedwieczne,
przez swojego Syna ...

tylko czy my Go słuchamy?
czy my rozumiemy to Słowo?

Chrystus narodził się jako człowiek, abyś ty człowieku w Nim mógł rozpoznać swój Pierwowzór, Człowieka doskonałego - stworzonego przez Boga i na obraz Boga. „Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało”. (J 1,3)

Abyś mógł w Nim rozpoznać samego siebie, prawdziwego człowieka i abyś ty mógł narodzić się na nowo dla Boga. W Nim bowiem cała natura – świat i człowiek – doznaje odnowienia.

Tego szczerze życzę w te – pełne niepokoju – Święta Bożego Narodzenia.

piątek, 23 grudnia 2022

24.12. - Wigilia Bożego Narodzenia

 Msza rano

2Sm 7,1-5.8b-12.14a.16

Gdy król zamieszkał w swoim domu, a Pan poskromił wokoło wszystkich jego wrogów, rzekł król do proroka Natana: Spójrz, ja mieszkam w pałacu cedrowym, a Arka Boża mieszka w namiocie. Natan powiedział do króla: Uczyń wszystko, co zamierzasz w sercu, gdyż Pan jest z tobą. Lecz tej samej nocy Pan skierował do Natana następujące słowa: Idź i powiedz mojemu słudze, Dawidowi: To mówi Pan: Czy ty zbudujesz Mi dom na mieszkanie? To mówi Pan Zastępów: Zabrałem cię z pastwiska spośród owiec, abyś był władcą nad ludem moim, nad Izraelem. I byłem z tobą wszędzie, dokąd się udałeś, wytraciłem przed tobą wszystkich twoich nieprzyjaciół. Dam ci sławę największych ludzi na ziemi. Wyznaczę miejsce mojemu ludowi, Izraelowi i osadzę go tam, i będzie mieszkał na swoim miejscu, a nie poruszy się więcej, a ludzie nikczemni nie będą go już uciskać jak dawniej. Od czasu, kiedy ustanowiłem sędziów nad ludem moim izraelskim, obdarzyłem cię pokojem ze wszystkimi wrogami. Tobie też Pan zapowiedział, że ci zbuduje dom. Kiedy wypełnią się twoje dni i spoczniesz obok swych przodków, wtedy wzbudzę po tobie potomka twojego, który wyjdzie z twoich wnętrzności, i utwierdzę jego królestwo. Ja będę mu ojcem, a on będzie Mi synem, a jeżeli zawini, będę go karcił rózgą ludzi i ciosami synów ludzkich. Lecz nie cofnę od niego mojej życzliwości, jak ją cofnąłem od Saula, twego poprzednika, którego opuściłem. Przede Mną dom twój i twoje królestwo będzie trwać na wieki. Twój tron będzie utwierdzony na wieki.

Łk 1, 67-79

Wtedy ojciec jego, Zachariasz, został napełniony Duchem Świętym i prorokował, mówiąc:

Niech będzie uwielbiony Pan, Bóg Izraela, że nawiedził lud swój i wyzwolił go, i moc zbawczą nam wzbudził w domu sługi swego, Dawida:

jak zapowiedział to z dawien dawna przez usta swych świętych proroków, że nas wybawi od nieprzyjaciół i z ręki wszystkich, którzy nas nienawidzą; że miłosierdzie okaże ojcom naszym i wspomni na swoje święte Przymierze - na przysięgę, którą złożył ojcu naszemu, Abrahamowi, że nam użyczy tego, iż z mocy nieprzyjaciół wyrwani bez lęku służyć Mu będziemy w pobożności i sprawiedliwości przed Nim po wszystkie dni nasze.

A i ty, dziecię, prorokiem Najwyższego zwać się będziesz, bo pójdziesz przed Panem torując Mu drogi;

Jego ludowi dasz poznać zbawienie, [co się dokona] przez odpuszczenie mu grzechów, dzięki litości serdecznej Boga naszego.

Przez nią z wysoka Wschodzące Słońce nas nawiedzi, by zajaśnieć tym, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają, aby nasze kroki zwrócić na drogę pokoju.

Wigilia sprzed 30 lat ...

Tshabula, 24.12.92

Drodzy Moi, dzisiaj naszło mnie na pisanie, bo to przecież Wigilia Bożego Narodzenia i normalnym jest, że myślami wraca się do Polski, do zwyczajów i tradycji wigilijnych i świątecznych. A tutaj, cóż? Nic z tego. Nie będzie wieczerzy wigilijnej, bo tutaj nieznana i nawet moi belgijscy współbracia nie wiedzą, o co chodzi, kiedy ich o to pytam. Nie będzie więc łamania się opłatkiem ani życzeń, ani zupy rybnej, ani karpia w galarecie, ani kapusty z grzybami, ani makówek. Nie będzie nawet choinki, ani kolęd, ani prezentów pod choinką też nie będzie. Pytałem o pasterkę, ale powiedziano mi, że ze względu na niepewną sytuację polityczną i ogólny niepokój ludzie boją się wychodzić po nocy z domów, więc pasterkę zrobi się około 21 i to wszystko.

Byłem dzisiaj w kościele w Manice i widziałem szopkę. Skromniutka i bardzo „nie nasza”, bo wszystkie figurki: Dzieciątka i Maryi, i św. Józefa, i pastuszków tutejsze, tzn. afrykańskie. Wprawdzie to normalne i to jest właśnie to, co nazywa się inkulturacją chrześcijaństwa, ale jednak dziwnie się ogląda „małego murzynka w żłóbku...”, a poza tym nie ma w niej polskiego sianka i gwiazdy, ani nawet waty imitującej śnieg. Zresztą tego symbolu miejscowi i tak by nie zrozumieli, bo po prostu nigdy śniegu nie widzieli i nie wiedzą co to takiego, a w ogóle to dlaczego niby ma być śnieg przy narodzeniu Jezusa? Czy tak było 2 tysiące lat temu, w Betlejem? To przecież tylko nasza lokalna, polska tradycja.

Chociaż z drugiej strony, to taka pozytywna refleksja przyszła mi do głowy przy tej afrykańskiej szopce: tak różne kultury i tak różne tradycje, a jednak coś je łączy... wiara w tego samego Boga i Zbawiciela, w Jego Narodzenie... On się przecież narodził również dla tych ludzi, a może szczególnie dla nich: biednych i umęczonych, głodnych i obdartych, wystraszonych i zmaltretowanych przez polityczne rozgrywki. Dla nich te święta, to przecież też Boże Narodzenie, mimo że nazywają je po swojemu Noeli lub Musumbu Uwamp. Pewno to Boże Narodzenie bardziej pasuje tutaj i chyba tutaj bardziej jest na miejscu ta bieda rodzącego się w stajni i ubóstwie Boga niż w opływającej we wszystko Europie. Dla ilu naszych chrześcijan Boże Narodzenie to tylko tradycja i związane z tym (piękne, ale jakże często już puste) zwyczaje i święta, a więc czas wolny, czasem obżarstwo, a nawet pijaństwo, ale nie Boże Narodzenie...? Sklepy przelewające się wszelkim dobrem, wystawne przyjęcia, po których chorzy z przejedzenia odwożeni są do szpitala na płukanie żołądka. A w Niemczech i w Belgii miałem nawet okazję widzieć specjalne sklepy z mikołajowymi i świątecznymi prezentami dla piesków i kotków... opakowanymi w stosowny papier.

Jechałem wczoraj w południe z ks. Krzysztofem z Tshabuli i tak rozmawialiśmy po drodze. W pewnym momencie powiedział niby ze śmiechem (ale jednak można było wyczuć w jego głosie nutkę nostalgii): „Jak tu jestem pięć lat, to nie miałem nigdy wigilii”. Zapytałem go: „Ale opłatkiem to się chyba połamiemy?”, na co odpowiedział: „Tak, tylko żeby inni nie widzieli, bo by się zgorszyli, że łamiemy się hostią” (nie mamy opłatka, więc użyjemy nie konsekrowanej hostii). Opłatek, to również nasz polski zwyczaj. Niewątpliwie piękny, ale ile w tych składanych przy tej okazji życzeniach jest szczerości, ile prawdy i życzliwości, a ile tylko pustego zwyczaju...?

Takie to myśli, smutne i krytyczne przychodzą mi dzisiaj do głowy. Smutnawe, bo daleko od domu, od swoich, od Matki, która będzie znowu te święta spędzać samotnie i na pewno popłacze sobie przy wigilijnym stole. Smutnawe, bo dla mnie to pierwsze Boże Narodzenie tak daleko od Polski, od domu, na Czarnym Lądzie. A krytyczne, bo z daleka, z perspektywy Afryki i jej nędzy jednak ostrzej się widzi. A stąd tym bardziej ostro, skoro kontrast nawet między zubożałą Polską, a naprawdę biednym Zairem jest straszliwy. Codziennie widzę dzieci pukające do drzwi naszej parafii w Manice i proszące o coś do jedzenia, wygłodniałe, brudne i wychudzone. Ks. Krzysztof mówi wtedy: „Mały Jezusek przyszedł prosić o chleb, trzeba mu coś dać, nie wolno odprawić go z niczym”. Oczywiście kończy się to tym, że za chwilę takich małych Jezusków pod drzwiami jest cała gromada i wszystkie wyciągają ręce po kawałek bułki czy garść bukari. Co robić w takich sytuacjach, kiedy wiadomo, że i tak dla wszystkich nie wystarczy...? Któremu z tych umorusanych, brudnych i głodnych dzieci powiedzieć: nie ma więcej, brakło mi chleba, ty już nie dostaniesz...?

Ile chleba w naszych polskich domach wyrzuca się do śmietnika, ile bułek obłożonych szynką poniewiera się w śmietnikach naszych polskich szkół, bo dziecko nie zjadło drugiego śniadania przygotowanego przez mamę, bo nie miało apetytu...? Ile naszych polskich dzieci będzie grymasić przy wigilijnym czy świątecznym stole, albo wybrzydzać na prezenty pod choinką? A tutaj dzieci robią sobie modele samochodów z powyginanego drutu miedzianego, czy z pogiętych puszek po konserwach znajdowanych na śmietnikach i cieszą się taką własnoręcznie zrobioną zabawką jak największym skarbem, nie mając nawet pojęcia o tym, co to są prezenty, czy choinka, gwiazdka, czy Mikołaj. Oczywiście to nie wina naszych polskich dzieci, że tutaj jest taka bieda (bo to wina raczej światowej polityki, a w dużej mierze i polityków miejscowych), ale kiedy się jest tutaj i kiedy widzi się to wszystko z bliska, a jeszcze bardziej kiedy się nie umie tej biedzie zaradzić, to chciałoby się powyciągać wszystkie bułki z koszów i wszystek chleb ze śmietników i przywieźć to tutaj. Z drugiej jednak strony konsumpcyjny styl życia Europy, w tym także Polski przyczynia się do pogłębienia tych przepaści i biedy krajów niedorozwiniętych.

Inna myśl, która mi przyszła do głowy przy tej afrykańskiej szopce to refleksja, że przecież rodzi się Bóg, Książe Pokoju. W wielu afrykańskich krajach umęczonych wewnętrznymi konfliktami zbrojnymi, przewrotami, masakrami, wojnami ten Bóg - Książe Pokoju byłby najbardziej potrzebnym Władcą.  A cóż chrześcijańska Europa im proponuje? Ciekawe, że chyba w żadnym kraju afrykańskim nie jest produkowana na skalę masową broń, a wszystkie jej mają pod dostatkiem. Skąd ta broń pochodzi? Kraje trzeciego świata zadłużają się coraz bardziej eksploatując i sprzedając za półdarmo swoje bogactwa naturalne i nie mogąc spłacić raz zaciągniętych pożyczek, które poszły nie na poprawę warunków życia ludzi tylko na zakup właśnie broni i bogacenie się lokalnych kacyków. A lud, ten prosty lud żyjący w buszu i z dala od wielkiej polityki głoduje i klepie biedę. Och... można by prawie bez końca snuć takie myśli i rozważania. Ciekawe, że są one tak ostre i wyraziste dopiero kiedy się tu przyjedzie i zobaczy z bliska, co to znaczy kraje, jak się je eufemiczne nazywa „rozwijające się”, chociaż należałoby wprost powiedzieć - niedorozwinięte gospodarczo.

Kilka dni temu ks. Laurenty Janssen (ekonom naszego domu wychowawczego w Tshabuli i proboszcz parafii w Musonoie) poprosił mnie o pomoc w spowiadaniu młodzieży w swojej parafii. Wrażenia: ubogi kościół, przerobiony z fabrycznego magazynu, ale dużo młodzieży (około 100-120 osób). Bardzo ładnie przygotowane i prowadzone nabożeństwo pokutne. Czego można im pozazdrościć to tego, że umieją, potrafią i chcą śpiewać. A później spowiedź, niektórzy po francusku, cześć po swahili. Żyją skromnie a nawet ubogo, borykają się ze swoimi grzechami, ale co mnie zaskoczyło, a nawet wzruszyło to fakt, że oni wszyscy naprawdę chcą być lepsi. Gdybyż tylko mogli mieć ku temu warunki, żeby się uczyć, żeby nie musieć kraść z głodu... żeby nikt nie szczuł jednego plemienia przeciwko drugiemu...? Oni są tacy bezbronni wobec propagandy i demagogii, tacy łatwowierni i naiwni...

A do tego jeszcze czary, zabobony, przesądy, rzeczy, od których włosy się jeżą na głowie. Dzisiaj rano ks. Krzysztof przychodzi na śniadanie z problemem, któremu nie wie, jak zaradzić. Opowiada historię o dziesięcio- może jedenastoletniej dziewczynce przygotowującej się do I Komunii św., którą rzekomo własna babka chce uczynić czarownicą, dając jej do jedzenia ludzkie ciało i domagając się, żeby dziecko zabiło swoich rodziców i dwoje z rodzeństwa. Rodzice są przerażeni, bo wierzą, że to co dziecko opowiada jest prawdą i są przekonani, że wszystkie kłopoty i nieszczęścia w rodzinie: bezrobocie ojca, głód i choroby, spowodowane są właśnie urokiem rzuconym przez babkę. Nikt się tutaj z tego nie śmieje i wszyscy traktują sprawę raczej poważnie, bo to jest właśnie Afryka z jej tradycjami i zabobonami, które do dzisiaj zakorzenione są głęboko w mentalności ludzi. Właśnie ks. Krzysztof pojechał z tym dzieckiem do miejscowego księdza - l’abbé Paul, który prowadził kiedyś studia nad tym problemem w szczepach zairskich i jest uznawany za specjalistę od zabobonów miejscowych i czarów, a także ma chyba prawo do przeprowadzania egzorcyzmów.

Co robić w takiej sytuacji, kiedy rzeczywiście rzeczy i historie opowiadane przez dziecko są niesamowite? To jest właśnie Afryka z bliższa i z całkiem bliska... Trochę mniej kolorowa niż na podróżniczych filmach i na pewno mniej powierzchownie piękna, ale jednak piękna i fascynująca.

No cóż, nie będzie więc wigilijnej wieczerzy. W pierwszy dzień świąt spotkamy się wszyscy (salwatorianie z okolic Kolwezi) wieczorem w naszym domu formacyjnym w Tshabuli. Nasi klerycy przygotowują jakieś rozrywki na ten wspólny wieczorek. Po raz drugi spotkamy się w Sylwestra, na pożegnanie starego roku, a po Nowym Roku rozpocznie się normalne życie, tzn. dla naszych kleryków i dla mnie wykłady w seminarium, a dla miejscowych ludzi... czy oni chociaż zauważą, że zmieniła się cyfra w kalendarzu? W tym tutejszym zamieszaniu i niepokoju... jakież ma znaczenie zmiana roku, skoro nie przynosi on niczego dobrego, mimo że i tutaj składa się życzenia „Mwaka Mpya wa heri”.

„Podnieś rączkę, Boże Dziecię, błogosław ojczyznę miłą, również tę tutejszą, zairską i udziel pokoju, pokoju i sprawiedliwości..., ale nie zapomnij też o chlebie, a może raczej o bukari...”

Bóg wzbudził moc zbawczą

Kończy się Adwent. Już dzisiaj wieczorem zasiądziemy do wigilijnej kolacji, będzie podniośle i uroczyście, chociaż na pewno w wielu domach smutno i skromnie, żeby nie powiedzieć ubogo. I po kolacji być może stać nas jeszcze będzie na kilka kolęd, a może nawet na nocną wyprawę do kościoła „na Pasterkę”. Leniwie upłyną dwa kolejne świąteczne dni ... i może na tym skończą się święta? Co z tego, że „Bóg nawiedził lud swój”, co z tego, że ja miałem przede wszystkim przygotować serce na Jego przyjście, co z tego , że On przychodzi, abyśmy wyrwani z mocy naszych grzechów, żyli w pokoju i sprawiedliwości?

Jakoś „otrzaskały nam się” te święta, spowszedniał Adwent i stracił swój sens i znaczenie. W powodzi zewnętrznych przygotowań, tak niewiele czasu i sił zostaje już na coś głębszego, na przygotowanie serca, na refleksję, na zastanowienie: „Po co –tak naprawdę- Bóg przychodzi do człowieka? Po co się rodzi wśród nas?” Cały Stary Testament jest pełen mesjańskich zapowiedzi, pełen tęsknoty za Tym, Który ma przyjść. Ludzie Starego Testamentu czekali, ale kiedy Oczekiwany przyszedł ... przeoczyli, zignorowali Jego przyjście, nie rozpoznali Tego, Który nawiedził swój lud.

Czy nie jest podobnie w naszym życiu? Niby wierzę, niby czekam, niby coś tam gdzieś „w duszy gra”, ale kiedy Oczekiwany przychodzi ... ja jestem zaaferowany sprawami drugorzędnymi, bez znaczenia.  A może by tak w tym ostatnim dniu Adwentu znaleźć choć odrobinę czasu na spotkanie z Tym, Który przychodzi?

Nie przegap jego przyjścia, nie przesłoń go sztuczną choinką i symbolicznym, pustym nakryciem na stole. Zrób coś, kiedy przychodzi do ciebie w twoim sąsiedzie, potrzebującym pomocy, w zaniedbanym dziecku, w twoim krewnym borykającym się z kłopotami. Nie przegap Jego przyjścia!!!!

Msza wieczorem

Iz 62,1-5

Przez wzgląd na Syjon nie umilknę, przez wzgląd na Jerozolimę nie spocznę, dopóki jej sprawiedliwość nie błyśnie jak zorza i zbawienie jej nie zapłonie jak pochodnia. Wówczas narody ujrzą twą sprawiedliwość i chwałę twoją wszyscy królowie. I nazwą cię nowym imieniem, które usta Pana oznaczą. Będziesz prześliczną koroną w rękach Pana, królewskim diademem w dłoni twego Boga. Nie będą więcej mówić o tobie "Porzucona", o krainie twej już nie powiedzą "Spustoszona". Raczej cię nazwą "Moje w niej upodobanie", a krainę twoją "Poślubiona". Albowiem spodobałaś się Panu i twoja kraina otrzyma męża. Bo jak młodzieniec poślubia dziewicę, tak twój Budowniczy ciebie poślubi, i jak oblubieniec weseli się z oblubienicy, tak Bóg twój tobą się rozraduje.

Dz 13,16-23

Wstał więc Paweł i skinąwszy ręką, przemówił: Słuchajcie, Izraelici i wy, którzy boicie się Boga! Bóg tego ludu izraelskiego wybrał ojców naszych i wywyższył lud na obczyźnie w ziemi egipskiej i wyprowadził go z niej mocnym ramieniem. Gdy zaś jego odrzucił, powołał Dawida na ich króla, o którym też dał świadectwo w słowach: Znalazłem Dawida, syna Jessego, człowieka po mojej myśli, który we wszystkim wypełni moją wolę. Z jego to potomstwa, stosownie do obietnicy, wyprowadził Bóg Izraelowi Zbawiciela Jezusa.

Mt 1,1-25

Rodowód Jezusa Chrystusa, syna Dawida, syna Abrahama. Abraham był ojcem Izaaka; Izaak ojcem Jakuba; Jakub ojcem Judy i jego braci; Juda zaś był ojcem Faresa i Zary, których matką była Tamar. Fares był ojcem Ezrona; Ezron ojcem Arama; Aram ojcem Aminadaba; Aminadab ojcem Naassona; Naasson ojcem Salmona; Salmon ojcem Booza, a matką była Rachab. Booz był ojcem Obeda, a matką była Rut. Obed był ojcem Jessego, a Jesse ojcem króla Dawida. Dawid był ojcem Salomona, a matką była /dawna/ żona Uriasza. Salomon był ojcem Roboama; Roboam ojcem Abiasza; Abiasz ojcem Asy; Asa ojcem Jozafata; Jozafat ojcem Jorama; Joram ojcem Ozjasza; Ozjasz ojcem Joatama; Joatam ojcem Achaza; Achaz ojcem Ezechiasza; Ezechiasz ojcem Manassesa; Manasses ojcem Amosa; Amos ojcem Jozjasza; Jozjasz ojcem Jechoniasza i jego braci w czasie przesiedlenia babilońskiego. Po przesiedleniu babilońskim Jechoniasz był ojcem Salatiela; Salatiel ojcem Zorobabela; Zorobabel ojcem Abiuda; Abiud ojcem Eliakima; Eliakim ojcem Azora; Azor ojcem Sadoka; Sadok ojcem Achima; Achim ojcem Eliuda; Eliud ojcem Eleazara; Eleazar ojcem Mattana; Mattan ojcem Jakuba; Jakub ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem. Tak więc w całości od Abrahama do Dawida jest czternaście pokoleń; od Dawida do przesiedlenia babilońskiego czternaście pokoleń; od przesiedlenia babilońskiego do Chrystusa czternaście pokoleń. Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów . A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy: Bóg z nami. Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie, lecz nie zbliżał się do Niej, aż porodziła Syna, któremu nadał imię Jezus.

Emmanuel - Bóg z nami

Prawdą niewątpliwą jest to, że Bóg jest zawsze z nami, Bóg jest zawsze po naszej stronie. Długa genealogia Jezusa w dzisiejszej Ewangelii podkreśla ten fakt, że Syn Boży, Bóg-Człowiek, wszedł nie tylko w ciało ludzkie, ale także w ludzką historię i w ludzką codzienność, w ludzkie życie i w ludzkie sprawy. To wejście nie dokonało się w sposób uroczysty i pompatyczno-podniosły, ani tym bardziej słodko mdły. To wejście Boga w życie człowieka dokonało się nie bez problemów, jeszcze przed Jego narodzeniem. Nie ma w tym nic wzniosłego, ani patetycznego, kiedy Józef czuje się zaambarasowany faktem, że oto Maryja jest już w stanie błogosławionym, jeszcze przed oficjalną ceremonią zaślubin. Możemy sobie tylko wyobrazić jak bardzo kłopotliwa i niezręczna była taka sytuacja i dla Józefa, i dla Maryi ... A co powiedzieć o narodzinach nie w aseptycznych warunkach klinicznych lecz w stajni, wśród zwierząt? Gdzie tu miejsce na wzniosły i patetyczny nastrój? Gdzie cała ta lukrowana otoczka Świąt Bożego Narodzenia, którą nam od tygodni serwują „małe kupczyki” i „wielkie magazyny”? Im przecież nie chodzi o przypomnienie nam faktu narodzin Boga wśród ludzi, ale o pretekst do zrobienia dobrego interesu.

Bóg jest tak głęboko wkorzeniony w ludzką historię, w ludzkie życie, że nie waha się stać się człowiekiem w sposób jak najbardziej naturalny i żyć ludzkim życiem z wszystkimi jego biedami i kłopotami. Bóg jest tak daleko z człowiekiem, że nie unika nawet ludzkiej niedoli, ludzkiej biedy i ludzkiej śmierci.

A jeśli BÓG JEST Z NAMI to któż przeciwko nam? Jeśli Bóg jest z nami, to my nie bądźmy przeciwko samym sobie! Nie daj się pochłonąć drugorzędnym uniesieniom. Nie daj się zwariować przedświątecznym zakupom i zobacz raczej to, co najważniejsze w czasie świąt Bożego Narodzenie, że Bóg stał się człowiekiem dla twojego zbawienia!

 

__________________________________________________

Pasterka

Jak co roku wiara i tradycja przyprowadziły nas na pasterkę.
Jak co roku słuchamy opisu Bożego Narodzenia.
Jak co roku towarzyszy nam ta sama zimowa sceneria.
Składamy te same życzenia, śpiewamy te same kolędy.
Wszystko to samo.
Tylko miejsc pustych przybywa przy naszych stołach.

A ja trochę starszy, trochę inny, bardziej nowoczesny, bardziej wykształcony, bardziej zabiegany.

A Bóg?

Od wieków ten sam, stający się z każdym Bożym Narodzeniem człowiekiem. By być bliżej mnie.

Od wieków ten sam, walczący o moja wiarę, miłość i chrześcijańską nadzieję. Walczący o mnie i o Ciebie.

A świat ?

Od wieków stając się piękniejszy i atrakcyjniejszy próbuje zawładnąć moją wiarą i moim życiem.

Byśmy tylko nie zdążyli do Betlejem przywitać rodzącego się Jezusa.

Byśmy tylko nie usłyszeli jak płacze nad światem, który chce pozbawić Go należnego Mu miejsca.

Ale my jesteśmy tu dzisiaj. Droga naszej wiary przyprowadziła nas do żłóbka, aby uklęknąć przed tą wielką tajemnicą, zatopić się w cichej modlitwie, napełnić się energią miłości.

By świat nigdy nie oderwał nas od Niego.
By Bóg nigdy nie musiał płakać nad moją wiarą.
A człowiek nie musiał płakać nad moim człowieczeństwem.

_____________________________________________________

Christmas Eve

As every year the Faith or the tradition guided us today to the church, to take part in this Mass.

As every year we are listening to the story of the Nativity of Christ among us.

As every year in our way through the year we are once again celebrating Christmas.

We are sending to our friends and relative the same Christmas wishes, sometimes singing the same Christmas Carols.

Apparently everything the same, repeated every year in the same or similar sequence…

But only at our tables there is somebody lacking, and instead of the person who should be there … there is an empty place …

And I? I am a little bit older, maybe a little bit more clever more modern, more eloquent and at the same time more tired, more busy, and –let us be frank- weaker and more fragile.

And what about God?

Throughout centuries the same, unchangeable, unalterable, eternal. With every Christmas He is becoming one among us, Emanuel - God with us. Is He closer to me, every year? Am I closer to Him every year?

For centuries the same Triune God: the Father, God the Son and God the Holy Spirit, trying constantly to offer me a deeper faith, more authentic love and stronger hope. He is striving to have a place in my life.

And what about the world?

Throughout centuries and millennia more beautiful, more attractive, more tempting and trying to overwhelm me, trying to take over on my faith, my love, my hope and finally my life. The world is constantly trying to separate me from God, to delay me in my journey to Bethlehem, to distract me so that I have no time, no possibility to meet the newborn Christ. The world is trying to distract me and to defend to listen and to see that He is weeping over the world, becoming more and more Godless.

But we are here today, we came to the crib, to kneel down and recognize Him as a Son of God. We are coming today to the church to worship and to meditate this mystery of God's love. We are coming here to the source of this love, to get something from this unutterable Mystery of God's Love. We are coming to ask Him to be a constantly present among us, so that the world through its sins does not fall away from His Love. We are coming to ask Him also for ourselves, so that we don’t fall away from His love. Let us pray for the intention that in our world we can see more God's presence in our brothers, so that God don’t weep over the inhuman world.

sobota, 17 grudnia 2022

IV Niedziela Adwentu – A

 Czytania: Iz 7:10-14; Rz 1:1-7; Mt 1,18-24

  1. Wprowadzenie do Mszy Świętej

W czasie Mszy świętej w najbardziej ewidentny sposób doświadczamy tej wstrząsającej prawdy, że oto Bóg jest z nami. W sposób bezpośredni jest z nami w Słowie Bożym, w sposób mistyczny w swoim Ciele i Krwi, w sposób duchowy jest w nas – we wspólnocie dzieci Bożych. Aby tej Jego wielorakiej obecności rzeczywiście doświadczyć przygotujmy nasze serca na spotkanie z Nim przez uznanie naszych grzechów.

Iz 7:10-14

Pan przemówił do Achaza tymi słowami: Proś dla siebie o znak od Pana, Boga twego, czy to głęboko w Szeolu, czy to wysoko w górze! Lecz Achaz odpowiedział: Nie będę prosił i nie będę wystawiał Pana na próbę. Wtedy rzekł [Izajasz]: Słuchajcie więc, domu Dawidowy: Czyż mało wam naprzykrzać się ludziom, iż naprzykrzacie się także mojemu Bogu? Dlatego Pan sam da wam znak: Oto Panna pocznie i porodzi Syna, i nazwie Go imieniem Emmanuel.

Rz 1:1-7

Paweł, sługa Chrystusa Jezusa, z powołania apostoł, przeznaczony do głoszenia Ewangelii Bożej, którą Bóg przedtem zapowiedział przez swoich proroków w Pismach świętych. [Jest to Ewangelia] o Jego Synu - pochodzącym według ciała z rodu Dawida, a ustanowionym według Ducha Świętości przez powstanie z martwych pełnym mocy Synem Bożym - o Jezusie Chrystusie, Panu naszym. Przez Niego otrzymaliśmy łaskę i urząd apostolski, aby ku chwale Jego imienia pozyskiwać wszystkich pogan dla posłuszeństwa wierze. Wśród nich jesteście i wy powołani przez Jezusa Chrystusa. Do wszystkich przez Boga umiłowanych, powołanych świętych, którzy mieszkają w Rzymie: Łaska wam i pokój od Boga, Ojca naszego, i Pana Jezusa Chrystusa!

Mt 1:18-24

Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów. A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy: Bóg z nami. Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie.

Emanuel - Bóg z nami

Zapowiedziany przez proroka Izajasza Emmanuel - Bóg z nami przychodzi do człowieka, aby człowiek stał się na nowo prawdziwym dzieckiem Bożym. Bóg nie waha się przyjąć ludzkiej natury i stać się człowiekiem. Bóg od początku świata, od stworzenia jest zawsze z człowiekiem, zawsze po stronie człowieka, zawsze go szuka i próbuje do siebie doprowadzić. Co więcej On jest z każdym człowiekiem indywidualnie. On jest nie tylko z bezimienną „ludzkością” jako taką, ale z każdym i dla każdego z nas. Rodzi się wśród ludzi, przyjmuje ludzką naturę, staje się jednym z nas. Przychodzi do nas nie jako władca, nie jako autorytet, nie jako król z mocą i porażającą potęgą, ale jako dziecko, ubogie i pozbawione wszelkich praw i atrybutów boskości, aby być z człowiekiem, po stronie człowieka, dla człowieka, dla każdego człowieka, dla ciebie także. Nie chce człowieka przytłaczać, ani przerażać swoja boskością. Nie otacza się dworem, świtą, gwardią przyboczną, nie odgradza murem, drutem kolczastym i zastępami ochroniarzy. Nie nosi kamizelki kuloodpornej i nie jeździ opancerzonym samochodem. "Nie łamie trzciny nadłamanej i nie gasi tlącego się płomienia".

On przychodzi jako dziecko, otoczone nie dobermanami i rottweilerami, ale w stajni, w otoczeniu domowych zwierząt, w ubóstwie i w prostocie, w niedostatku i w biedzie. Bóg przychodzi, aby być z człowiekiem, a nie przeciwko człowiekowi, aby być z tobą, a nie przeciwko tobie! Dlaczego więc tak wielu spośród Jego wyznawców odchodzi od Niego, zarzucając Mu, że jest "Bogiem odległym", Bogiem wymagającym, Bogiem obcym? A "jeśli Bóg jest z nami, to któż przeciwko nam?" Jeśli Bóg jest po stronie człowieka, to cóż może się nam stać? Jeśli Bóg zdecydował się narodzić wśród nas i być jednym z nas, to czego się obawiamy i dlaczego -my sami- nie chcemy być z Bogiem?

Człowieku XXI wieku, dlaczego tak trudno ci uwierzyć, że Bóg jest naprawdę po twojej stronie?


Homilia alternatywna I

Zaledwie kilka dni dzieli nas od Uroczystości Bożego Narodzenia. W parafiach Roraty dobiegają końca, kościelni przygotowują choinki do świątecznego wystroju kościołów. W domach mamy sprzątają i pomału przygotowują potrawy na Wigilijną Wieczerzę. Dzieci z zapałem robią ozdoby na świąteczną choinkę. W sklepach pojawiły się wanny z żywymi karpiami i panuje ogólnie szał przedświątecznych zakupów. Dorośli wysłali już świąteczne życzenia do krewnych i znajomych. W kuchennym kredensie czekają opłatki, którymi podzielimy się w wigilijny wieczór. W pawlaczu lub głęboko w szafie schowane są świąteczne prezenty (czy przypadkiem nikogo nie przeoczyliśmy?). Jeszcze tylko kilka dni i !!!!!! Święta ....

I jakoś nachalnie ciśnie się na usta nieprzyjemne i niewygodne pytanie: "I CO?!?!" Czy naprawdę tylko o to chodzi w tym całym przedświątecznym zamieszaniu i zaaferowaniu? Co roku przeżywamy te same nastroje, podniecenie, nerwowość, wzruszenia ... "I CO?!?!" Czy naprawdę Boże Narodzenie to tylko tyle?

Kiedy patrzymy na historię Izraela, na te kilka tysięcy lat Ludu Wybranego, na oczekiwanie jakim Izraelici żyli, na całe ich religijne, kulturalne i społeczne zaaferowanie i zaangażowanie oraz na fakt, że ostatecznie PRZEOCZYLI, PRZESPALI moment przyjścia Boga na ziemię, to jakoś dziwnie nieswojo robi się na duszy i sam zaczynam stawiać sobie pytanie: "Czy i ja nie przeoczyłem, czy nie przespałem przyjścia Boga w moim życiu? Czy nie powtarza się dokładnie ta sama historia -co roku- w moim katolickim, religijnym życiu?" Czy w całej tej przedświątecznej bieganinie i zaaferowaniu nie zagubiłem tego co najistotniejsze, czy nie stało się tak jak mówi wieszcz Adam Mickiewicz: „Cóż z tego, że Chrystus narodził się w żłobie, skoro pierwej nie narodził się w Tobie?” Czy On rzeczywiście narodził się we mnie, w moim życiu, czy jest w nim naprawdę obecny, czy raczej jest tylko niewiele znaczącym symbolem, kulturową i emocjonalną ozdobą? A może jeszcze jedno najbardziej bezpośrednie i niewygodne pytanie. "czy byłem już do spowiedzi, czy pojednałem się z Bogiem i bliźnimi w tym przedświątecznym czasie?"

Warto sobie takie niewygodne pytania postawić, szczególnie w tych ostatnich dniach poprzedzających Święta. Warto, bo w przeciwnym razie będą to tylko kolejne skomercjalizowane święta bez jakiegokolwiek znaczenia dla mnie i mojej wieczności. Bóg nie przychodzi na ziemię dla powierzchownych wzruszeń, nie dla kolęd i choinki, nie dla opłatka i karpia, nie dla wieczerzy wigilijnej. Syn Boży stał się człowiekiem, aby mnie na nowo do Ojca doprowadzić.


Homilia alternatywna II

Na tydzień przed świętami Słowo Boże podaje nam do rozważenia bardzo trudny temat.

Oto Józef jest całkowicie zakłopotany, zaambarasowany. Znalazł się bowiem w sytuacji po ludzku bez wyjścia. Oto jego Żona, Maryja jest w ciąży i on wie przecież doskonale, że to nie jest jego dziecko – i kombinuje, jakby z tej nieprzyjemnej i kłopotliwej sytuacji wyjść obronną ręką?

Według prawa (Tory) powinien Maryję zadenuncjować i skazać na ukamienowanie. Ale on – „był człowiekiem prawym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał więc oddalić Ją potajemnie.” Niech sobie Jej rodzice z tym poradzą.

I wtedy, w nocy w czasie wewnętrznej walki z samym sobą „anioł Pański ukazał mu się we śnie”, czy był to rzeczywiście anioł w powłóczystych szatach i z białymi skrzydłami czy raczej Głos Boży – głos jego sumienia, które mówi mu: „Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus.” Uwierz w niemożliwe, przecież jest to wypełnienie zapowiedzi prorockich całego Starego Testamentu: „Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy „Bóg z nami”.”

 Rzecz niesamowita i po ludzku nie do zrozumienia. Nie ma wyjścia !!! Musi uwierzyć w coś po ludzku nie do uwierzenia ‼️, że dziecko w łonie jego żony poczęło się z Ducha Świętego ‼️

I Józef – posłuszny Bogu, czyli głosowi swojego sumienia „wziął swoją Małżonkę do siebie”.

Ale przecież Anioł - Bóg mówi w sumieniu do każdego z nas, co mamy zrobić, a czego nie robić, ale kto słucha swojego sumienia ⁉

Jeden, mały przykład: Spowiedź na ostatnią chwilę, najlepiej w Wigilię, aby otrzymać przepustkę na Boże Narodzenie, do Komunii Świętej. Ale uwierzyć Bogu, który w sumieniu wzywa do zmiany życia, to już dla niektórych jak uwierzyć w Dziewicze Poczęcie Maryi.

Sumienie mówi mi: przestań pić, przestań się kłócić ze swoimi sąsiadami, z teściową z synową, z córką, daj spokój, nie stawiaj się, bo wiesz, że nie masz racji, bo wiesz, że nie jesteś NIEPOKALANY‼️ Po prostu odpuść.

Ale inny głos mi podpowiada: moje musi być na wierzchu, nie odpuszczę, nie dam sobie wmówić, nie pozwolę, żeby ktoś mną rządził. I który głos najczęściej wygrywa⁉ Czy na pewno głos Boga w moim sumieniu? Czy ja to sumienie już dawno zagłuszyłem?

Nie zamykajmy się na działanie łaski Bożej w naszym życiu, słuchajmy naszego sumienia i w każdym trudnym momencie naszego życia prośmy usilnie Dobrego Ojca o Ducha Świętego, aby nas oświecił i wskazał właściwe ścieżki na drodze życia.


  1. Modlitwa wiernych

Wstęp – Boże, Który wchodzisz w historię rodzaju ludzkiego, aby nawrócić wszystkich do siebie udziel nam łaski głębokiego i religijnego przeżywania Świąt Bożego Narodzenia, abyśmy odnaleźli Ciebie na wszystkich drogach naszego życia.

    • Módlmy się za pasterzy Kościoła; Papieża, biskupów i kapłanów, aby przez przykład życia i sprawowane przez nich sakramenty pomagali nam do godnego i głębokiego przeżywania pamiątki Narodzenia Chrystusa „Ciebie prosimy” ...
    • Módlmy się za ludzi, którzy te święta będą przeżywać w samotności, opuszczeniu, zapomnieniu, w głodzie i niedostatku, za chrześcijan prześladowanych i żyjących na wygnaniu, w stanie wojny i niepewności, aby do nich szczególnie przyszedł Zbawiciel, Książę Pokoju „Ciebie prosimy” ...
    • Miłosiernemu Bogu polecajmy wszystkich zagubionych, zbuntowanych, tych którzy utracili wiarę i nadzieję, za tych którym nie okazano miłości, aby w Chrystusie odnaleźli to czego naprawdę szukają „Ciebie prosimy” ...
    • Módlmy się za nasze rodziny, za naszych przyjaciół i znajomych i za nas samych, aby Chrystus naprawdę narodził się w naszych sercach „Ciebie prosimy” ...

Zakończenie – Nasz Ojcze prosimy rozjaśnij mroki naszego życia światłem Twojego Syna, Który przyszedł na świat aby świat zbawić i ukaż nam w Nim Twoją nieskończoną miłość do całego rodzaju ludzkiego i do każdego człowieka.  Prosimy o to przez Jezusa Chrystusa naszego Zbawiciela, Który z Tobą i Duchem Świętym żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

  1. Słowo „przed rozesłaniem”

Umocnieni Słowem Bożym i Eucharystycznym Ciałem i Krwią Chrystusa nieśmy Go naszym braciom, szczególnie tym którzy borykają się ze swoimi słabościami i grzechami, aby w Chrystusie odnaleźli odpowiedź na wszystkie pytani ich życia.

Materiały w formacie .pdf