Iz 45,1.4-6
Tak mówi Pan o swym pomazańcu Cyrusie: Ja mocno ująłem go za prawicę, aby ujarzmić przed nim narody i królom odpiąć broń od pasa, aby otworzyć przed nim podwoje, żeby się bramy nie zatrzasnęły. Z powodu sługi mego Jakuba, Izraela, mojego wybrańca, nazwałem ciebie twoim imieniem, pełnym zaszczytu, chociaż Mnie nie znałeś. Ja jestem Pan, i nie ma innego. Poza Mną nie ma Boga. Przypaszę ci broń, chociaż Mnie nie znałeś, aby wiedziano od wschodu słońca aż do zachodu, że beze Mnie nie ma niczego. Ja jestem Pan, i nie ma innego
1Tes 1,1-5b
Paweł, Sylwan i Tymoteusz do Kościoła Tesaloniczan w Bogu Ojcu i Panu Jezusie Chrystusie. Łaska wam i pokój! Zawsze dziękujemy Bogu za was wszystkich, wspominając o was nieustannie w naszych modlitwach, pomni przed Bogiem i Ojcem naszym na wasze dzieło wiary, na trud miłości i na wytrwałą nadzieję w Panu naszym Jezusie Chrystusie. Wiemy, bracia przez Boga umiłowani, o wybraniu waszym, bo nasze głoszenie Ewangelii wśród was nie dokonało się przez samo tylko słowo, lecz przez moc i przez Ducha Świętego, z wielką siłą przekonania. Wiecie bowiem, jacy byliśmy dla was, przebywając wśród was.
Mt 22,15-21
Wtedy faryzeusze odeszli i naradzali się, jak by podchwycić Go w mowie. Posłali więc do Niego swych uczniów razem ze zwolennikami Heroda, aby Mu powiedzieli: Nauczycielu, wiemy, że jesteś prawdomówny i drogi Bożej w prawdzie nauczasz. Na nikim Ci też nie zależy, bo nie oglądasz się na osobę ludzką. Powiedz nam więc, jak Ci się zdaje? Czy wolno płacić podatek Cezarowi, czy nie? Jezus przejrzał ich przewrotność i rzekł: Czemu Mnie wystawiacie na próbę, obłudnicy? Pokażcie Mi monetę podatkową! Przynieśli Mu denara. On ich zapytał: Czyj jest ten obraz i napis? Odpowiedzieli: Cezara. Wówczas rzekł do nich: Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga.
HOMILIA I
Oddajcie Bogu, to co należy do Boga
Czyżby Chrystus nawoływał do konformizmu i ugodowości wobec nielegalnej i uzurpatorskiej władzy? Przecież cesarz rzymski nie był legalnym władcą Palestyny. Co znaczą słowa: "To, co cesarskie oddajcie cesarzowi"? Czyż Chrystus każąc (? ) płacić podatek nielegalnej władzy, nie namawia nas do konformizmu i uległości? Czy w ogóle kazał płacić podatek?
Sądzę, że w dzisiejszej Ewangelii nie ma w ogóle mowy o płaceniu podatku i sprawach politycznych. Chrystus nie miesza się i nie chce się mieszać w politykę, ale zwraca nam uwagę, że skoro tacy pilni jesteśmy w wypełnianiu naszych obywatelskich obowiązków, to dlaczego zapominamy o naszych obowiązkach wobec Boga? Jego wymijająca odpowiedź nie jest ani zachętą do konformizmu, ani tym bardziej podburzaniem przeciwko władzy (nawet uzurpatorskiej i okupacyjnej). Oczywiście, że nie mamy się z życia doczesnego i politycznego izolować i alienować, bo nie żyjemy na księżycu, ani na pustyni, bo tworzymy społeczność ludzką, a każda ludzka społeczność jest z natury polityczna (jak mówi Platon człowiek to dzoon politikon - zwierzę społeczne). Ale to nie jest wcale cel wypowiedzi Chrystusa. Gdybyśmy mieli przełożyć jego słowa na język współczesny, można by je i tak ująć: "Nie zaniedbujcie waszych obywatelskich i społecznych obowiązków, troszczcie się o wasze życie doczesne (oddajcie Cezarowi, to co należy do Cezara), ale nie zapominajcie przede wszystkim o waszych zobowiązaniach wobec Boga, o waszym życiu wiecznym, o waszej duszy (oddajcie Bogu, to co należy do Boga)." A ja, czy rzeczywiście oddaję Bogu to, co Jemu się należy?
Stwierdzenie Jezusa, że Cezarowi należy oddać co cesarskie z całą pewnością nie jest więc żądaniem, by Jego uczniowie zawsze byli poddani każdej władzy. Bo zwyczajnie władzy czasem się to nie należy. Szczególnie wtedy, gdy władza ta wchodzi w prerogatywy Boga i próbuje stawiać człowieka na miejscu tylko Bogu należnym. Ileż to przykładów mamy w naszej najnowszej historii, kiedy prawo ludzkie staje w jaskrawej sprzeczności z prawem Boskim (np. przykazanie nie zabijaj i "prawo" dopuszczające aborcję !!!). Przestrzegając stanowione prawa ludzkie musimy zawsze pamiętać, że ponad nim jest prawo dobrze ukształtowanego sumienia, albo obiektywne prawo naturalne, prawo boskie.
Czy w moim codziennym zabieganiu i zaaferowaniu nie zapominam tym, co należy do Boga? Czy nie jest tak, że jestem bardziej pilny w oddawaniu cesarzowi, tego co mu się nawet nie należy, a jednocześnie nie oddaję Bogu tego co Mu się należy?
HOMILIA II
„Czyj jest ten obraz i napis?”
To pytanie Jezusa brzmi dziś jak echo w naszych uszach. Nie jest to pytanie z katechizmu dla dzieci. To pytanie dorosłego człowieka, który wie, że życie nie dzieli się na łatwe kategorie. Faryzeusze i herodianie przyszli do Niego z pułapką. Chcieli, żeby powiedział „tak” albo „nie”. A On im nie odpowiedział. Wziął monetę i zapytał: „Czyj jest ten obraz i napis?”.
My też nosimy w kieszeniach, w portfelach, na ekranach telefonów różne monety. I one mają obrazy. Cezara. Prezesa. Karty kredytowej. Naszego własnego „ja”. A Jezus patrzy na nas i pyta: Czyj obraz nosisz ty sam?
Bóg, który zaskakuje
Pierwsze czytanie z Izajasza jest jednym z najbardziej zaskakujących fragmentów Starego Testamentu. Bóg mówi o Cyrusie, pogańskim królu Persji, który nie znał Boga Izraela. I nazywa go „swoim pomazańcem”, „swoim wybrańcem”. Bóg używa go, by wyzwolić swój lud. Bóg nie boi się działać poza utartymi schematami. Nie zamyka się w naszych religijnych granicach. On jest Panem historii – także tej, która pisze się w gabinetach polityków, w salach konferencyjnych, w mediach, które nie wspominają Jego imienia.
To trudna prawda dla nas, dorosłych. Bo my lubimy Boga, który działa tak, jak my Mu każemy. Który jest po naszej stronie. Który popiera nasze racje. A Bóg mówi: „Ja jestem Pan, i nie ma innego. Poza Mną nie ma Boga. Przypaszę ci broń, chociaż Mnie nie znałeś”. Bóg nie potrzebuje naszych etykietek. On może użyć każdego – nawet tego, którego uważamy za wroga. To uczy pokory. I otwiera oczy.
Moneta, która należy do Boga
W Ewangelii Jezus nie odpowiada wprost na pytanie o podatek. On je przekracza. „Oddajcie Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga”. To zdanie nie jest prostym podziałem na sferę świecką i religijną. To nie jest „bądź dobrym obywatelem i chodź w niedzielę do kościoła”. To coś znacznie głębszego. Jezus pyta o obraz. Moneta ma obraz Cezara – więc do niego należy. Ale człowiek ma obraz Boga – więc do Boga należy.
I tu jest sedno. Nie chodzi o to, czy płacić podatki. Chodzi o to, komu oddajesz siebie. Cezarowi można oddać monetę. Cezarowi można oddać nawet posłuszeństwo obywatelskie. Ale nie można mu oddać duszy. Nie można mu oddać sumienia. Nie można mu oddać serca. Bo serce człowieka należy do Boga.
Współczesny Cezar nie nosi togi. Nosi garnitur. Albo dres. Albo kitel. Albo uniform. Cezar to każda siła, która chce zawłaszczyć twoje życie. Może to być praca, która domaga się 24 godzin na dobę. Może to być konsumpcja, która mówi: „Jesteś tym, co masz”. Może to być polityka, która chce, żebyś nienawidził tych, którzy myślą inaczej. Może to być nawet religijność, która jest tylko maską. Cezar mówi: „Oddaj mi siebie”. A Jezus mówi: „Nie. Oddaj Bogu to, co Boskie”.
Wiara, która nie jest tylko słowem
W drugim czytaniu Paweł dziękuje Tesaloniczanom za „dzieło wiary, trud miłości i wytrwałą nadzieję”. I dodaje: „nasze głoszenie Ewangelii wśród was nie dokonało się przez samo tylko słowo, lecz przez moc i przez Ducha Świętego”. To ważne dla nas, dorosłych. Wiara nie jest teorią. Nie jest deklaracją. Nie jest wpisem na profilu. Wiara jest mocą, która przemienia życie. Jest trudem miłości, który nie szuka zapłaty. Jest wytrwałą nadzieją, która nie gaśnie, gdy wszystko się wali.
Paweł mówi o „wybraniu”. Bóg wybrał Tesaloniczan. Bóg wybrał i nas. Ale wybranie nie jest przywilejem. Jest misją. Jesteśmy wybrani, aby nieść Ewangelię – nie tylko słowem, ale przede wszystkim życiem. A życie dorosłego człowieka toczy się w konkrecie: w pracy, w małżeństwie, w samotności, w chorobie, w sukcesach i porażkach. To tam mamy oddawać Bogu to, co Boskie.
Czyj obraz nosisz?
Wróćmy do pytania Jezusa. „Czyj jest ten obraz i napis?”. Spójrz na swoje życie. Na swoje wybory. Na swój czas. Na swoje relacje. Na to, co cię zajmuje, gdy nikt nie patrzy. Czyj obraz tam widzisz? Czy twoje życie nosi podobiznę Cezara – tego czy innego? Czy nosi obraz Boga?
Jeśli nosi obraz Boga, to znaczy, że jesteś wolny. Możesz płacić podatki, możesz angażować się w politykę, możesz pracować zawodowo – ale nie oddasz temu serca. Bo twoje serce należy do Boga. Możesz być obywatelem tego świata, ale jesteś przede wszystkim dzieckiem Bożym. I to jest twoja godność. To jest twoja wolność. To jest twoja siła.
Bóg nie potrzebuje twoich monet. On potrzebuje twojego serca. Nie potrzebuje twoich deklaracji. On potrzebuje twojego życia. Nie potrzebuje twojego „Cezara”. On potrzebuje ciebie.
Zakończenie
Dorośli w wierze, którzy znacie życie i jego trudy. Dziś Jezus bierze do ręki monetę i pyta: „Czyj jest ten obraz i napis?”. A potem patrzy na ciebie. I pyta: „A ty? Czyj obraz nosisz?”.
Nie bój się oddać Cezarowi tego, co cesarskie. Ale nie oddawaj mu tego, co Boskie. Nie oddawaj mu siebie. Bo jesteś obrazem Boga. Jesteś Jego dzieckiem. Jesteś Jego wybrańcem. I tylko w Jego rękach twoje życie staje się pełne. Tylko w Jego rękach twoja wolność jest prawdziwa. Tylko w Jego rękach twoje serce jest w domu.
HOMILIA III
„Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, ale Bogu to, co należy do Boga.”
Te słowa słyszeliśmy wszyscy niezliczoną ilość razy. Stały się one niemal przysłowiem, zwrotem, którym – w zależności od potrzeby – albo usprawiedliwiamy naszą obojętność wobec spraw publicznych, albo próbujemy zamknąć usta Kościołowi, gdy przypomina o wartościach Ewangelii w życiu społecznym. Ale czy naprawdę rozumiemy, co Jezus miał na myśli? Czy nie jest tak, że przez wieki spłyciliśmy tę odpowiedź do wygodnej formuły, która pozwala nam rozdzielić życie na dwie szczelne przegrody: „sferę świecką” i „sferę religijną”, i w tej pierwszej robić, co nam się podoba, byleby w niedzielę oddać Bogu należną Mu część?
Dzisiejsza Ewangelia to nie jest lekcja z zakresu prawa podatkowego ani teorii państwa. To scena, w której Jezus demaskuje obłudę i stawia pytanie o to, kto tak naprawdę jest właścicielem człowieka.
Pułapka, która miała zniszczyć prawdę
Faryzeusze i zwolennicy Heroda – dwa obozy, które na co dzień się nienawidziły – połączyły siły, by zastawić sidła na Jezusa. Ich pytanie brzmiało niewinnie: „Czy wolno płacić podatek Cezarowi, czy nie?” Ale w tle kryła się pułapka doskonała. Żydzi, którzy płacili podatek rzymskiemu okupantowi, byli uważani przez wielu za zdrajców i kolaborantów. Z kolei odmowa płacenia oznaczała bunt i donos do władz. Każda odpowiedź mogła Jezusa zgubić.
Ich komplementy – „Nauczycielu, wiemy, że jesteś prawdomówny i drogi Bożej w prawdzie nauczasz” – były jak trucizna w kielichu miodu. Judasz, jak wiemy z Ewangelii, też zdradził pocałunkiem. Jezus przejrzał ich przewrotność i nazwał ich obłudnikami. Nie dał się zwieść pochlebstwom, bo widział serca.
Obraz i napis – klucz do wszystkiego
Jezus nie odpowiada wprost. Prosi o monetę. „Czyj jest ten obraz i napis?” – pyta. „Cezara” – odpowiadają. I wtedy wypowiada zdanie, które jest nie tylko odpowiedzią na ich pytanie, ale przede wszystkim objawieniem prawdy o człowieku.
Ojcowie Kościoła, zwłaszcza św. Augustyn i św. Hilary z Poitiers, odczytali w tej scenie głęboką metaforę. Cezar zostawia swój wizerunek na monecie, która jest jego własnością. Bóg natomiast zostawił swój wizerunek w człowieku – „na Jego obraz zostaliśmy stworzeni”. Św. Augustyn mówił wprost: „Cezar szuka swojego obrazu na monecie, Bóg szuka swojego obrazu w twojej duszy. Jeśli płaczesz nad zgubioną monetą, czy nie powinieneś płakać nad zniszczonym obrazem Boga w sobie?”.
Nie chodzi więc o podatek. Chodzi o to, co jest wyryte w naszym wnętrzu. Denar, monetę, którą trzymali w rękach, można oddać bez żalu. Ale siebie samego – swojego sumienia, swojej duszy, swojej woli – nie można oddać żadnemu Cezarowi. To należy do Boga i tylko do Boga.
Cezar kontra Bóg – czy naprawdę musimy wybierać?
Wielu współczesnych ludzi, patrząc na ten fragment, zadaje sobie pytanie: czy Jezus nawołuje do konformizmu wobec władzy, nawet tej nielegalnej i uzurpatorskiej? Przecież rzymski cesarz nie był prawowitym władcą Palestyny. Czy Jezus każe nam być biernymi wobec niesprawiedliwości?
Odpowiedź brzmi: nie. Jezus nie mówi „oddajcie Cezarowi wszystko, czego żąda”, ale „oddajcie Cezarowi to, co należy do Cezara”. A Cezarowi należy się tylko to, co nosi jego obraz – moneta, podatek, doczesne zobowiązania obywatelskie. Jeśli władza przekracza swoje granice i zaczyna rościć sobie prawo do tego, co boskie – do sumienia, do wiary, do życia – wtedy nie jest już Cezarem, ale uzurpatorem.
Historia Kościoła zna wiele takich momentów. Pierwsi chrześcijanie płacili podatki i modlili się za cesarza, ale gdy ten żądał oddania mu czci boskiej, szli na śmierć. Męczennicy nie buntowali się przeciw władzy politycznej jako takiej. Oni tylko odmawiali oddania jej tego, co należało do Boga. Św. Hilary mówił: „Oddając więc cesarzowi wasze bogactwa, dla Boga zachowajcie nieskazitelne sumienia”.
A my? Co oddajemy Cezarowi, a co Bogu?
Dziś nie mamy cesarza. Ale mamy swoich „cezarów”: pracę, karierę, pieniądze, ambicje, opinie innych, polityczne zaangażowanie. Wszystko to są rzeczy dobre i potrzebne – dopóki nie zajmują miejsca, które należy się tylko Bogu.
Zadajmy sobie pytanie: czy nie jest tak, że jesteśmy pilni w oddawaniu Cezarowi tego, co mu się nawet nie należy, a jednocześnie nie oddajemy Bogu tego, co Mu się należy bezspornie? Czy nie zdarza się, że dla pracy, dla awansu, dla społecznego uznania poświęcamy czas, który należałby się modlitwie, rodzinie, Kościołowi? Czy nie jest tak, że godzimy się na kompromisy w sprawach wiary, bo „tak wypada”, bo „trzeba być nowoczesnym”, bo „nie chcę być osądzany”?
Jezus nie wzywa nas do ucieczki ze świata. Jesteśmy obywatelami, płacimy podatki, angażujemy się w życie społeczne, bo – jak powiedział Platon – „człowiek to zwierzę polityczne”. Nasza wiara nie jest ucieczką od rzeczywistości. Ale jest w niej hierarchia wartości. Bogu należy się pierwszeństwo.
Zakończenie
Dziś, gdy trzymamy w rękach ten sam denar – symbol naszej doczesnej egzystencji – Jezus patrzy nam w oczy i pyta: „Czyj jest ten obraz i napis?” Każdy z nas nosi w sobie obraz Boga, wypisany nie atramentem, ale łaską. Ten obraz może zostać zamazany przez grzech, zaniedbany przez obojętność, zakopany przez lęk.
„Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga.” Nie chodzi o to, żeby oddać Bogu resztki czasu i uwagi, które zostały po wypełnieniu wszystkich innych obowiązków. Chodzi o to, żeby oddać Bogu siebie – swoje serce, swoją wolę, swoje życie. Bo tylko wtedy, gdy oddamy Bogu to, co boskie, wszystko inne – praca, rodzina, społeczeństwo – zacznie na nowo nosić właściwy obraz. Obraz Tego, który jest dawcą wszystkiego.
HOMILIA IV
Co należy do Cezara, a co należy do Boga?
Ewangelia dzisiejszej niedzieli stawia przed nami pytanie, które sięga znacznie głębiej niż sprawa podatków: komu człowiek powinien służyć i kto ma prawo rozstrzygać o jego życiu? Faryzeusze zastawiają na Jezusa pułapkę, pytając, czy wolno płacić podatek Cezarowi. Jezus jednak nie daje się wciągnąć w ich grę i odpowiada: „Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga”. To zdanie nie jest jedynie zręczną odpowiedzią. Jest przypomnieniem, że choć mamy obowiązki wobec państwa i społeczeństwa, żadna ziemska władza nie może zająć miejsca Boga ani rościć sobie prawa do ludzkiego sumienia.
Jezus wskazuje na monetę z wizerunkiem Cezara. Moneta nosi obraz władcy, ale człowiek nosi w sobie obraz Boga. Księga Rodzaju przypomina, że zostaliśmy stworzeni na Jego obraz i podobieństwo. Dlatego najważniejsze pytanie dzisiejszej Ewangelii brzmi: skoro moneta należy do Cezara, to komu należy się człowiek? Odpowiedź jest jasna: człowiek należy do Boga, od którego otrzymał życie, godność i powołanie do wieczności. Oddać Bogu to, co należy do Boga, oznacza zatem oddać Mu nie tylko godzinę niedzielnej modlitwy czy pewną część naszych dochodów, lecz przede wszystkim własne serce, sumienie, wolę i codzienne decyzje. Można bowiem uczestniczyć w nabożeństwach, mówić o wierze, a jednocześnie nie pozwalać Ewangelii wpływać na swoje postępowanie.
Właśnie tutaj kryje się pokusa, której niełatwo się oprzeć. Chcemy, aby Bóg pocieszał nas w cierpieniu, pomagał w trudnościach i błogosławił naszym planom, lecz gdy domaga się przebaczenia, uczciwości, pokory czy rezygnacji z zemsty, zaczynamy stawiać warunki. Mówimy: „To moja sprawa”, „Takie są czasy”, „Wszyscy tak robią”. W ten sposób próbujemy zachować dla siebie prawo do decydowania, co jest dobre, a co złe. Tymczasem Bóg nie chce odebrać nam wolności, lecz uwolnić nas od egoizmu, pychy i niewoli grzechu. Prawdziwa wolność nie polega na tym, że nikt nie ma prawa niczego ode mnie wymagać, ale na tym, że potrafię wybierać dobro nawet wtedy, gdy jest ono trudne i nie przynosi natychmiastowej korzyści.
Pierwsze czytanie przypomina słowa Boga: „Ja jestem Pan i nie ma innego”. Prorok Izajasz ukazuje Cyrusa, pogańskiego władcę, którego Bóg potrafi wykorzystać do realizacji swoich zamierzeń, choć sam Cyrus Go nie znał. To ważna lekcja pokory: nie wszystko zależy od człowieka, a żadna ziemska potęga nie jest wszechmocna. Wiara nie oznacza, że wszystko ułoży się według naszych planów, ale że nawet w wydarzeniach, których nie rozumiemy, Bóg nie przestaje być Panem historii. Nie zwalnia nas to z odpowiedzialności za świat. Przeciwnie, mamy uczciwie pracować, troszczyć się o dobro wspólne, respektować sprawiedliwe prawa i odważnie bronić prawdy. Nie wolno nam jednak poświęcać sumienia dla pieniędzy, kariery, politycznych sympatii czy aprobaty otoczenia.
Święty Paweł w Liście do Tesaloniczan wskazuje trzy znaki autentycznej wiary: „dzieło wiary, trud miłości i wytrwałą nadzieję”. Wiara musi przekładać się na czyny, miłość wymaga nieraz cierpliwego wysiłku, a nadzieja pozwala trwać przy Bogu także wtedy, gdy życie przynosi cierpienie i rozczarowania. Nie wielkość naszych religijnych deklaracji świadczy o bliskości Boga, lecz to, czy stajemy się uczciwsi, bardziej miłosierni i wierniejsi Ewangelii. Można wiele mówić o Bogu, a swoim zachowaniem zasłaniać Jego oblicze. Można też bez rozgłosu czynić dobro i właśnie w ten sposób dawać innym świadectwo wiary.
Drodzy Bracia i Siostry, zapytajmy więc dziś samych siebie: co należy do Cezara, a co należy do Boga w moim życiu? Społeczeństwu należą się nasze uczciwie wypełniane obowiązki i troska o wspólne dobro. Bogu należy się jednak coś, czego nie da się wyrazić żadną monetą: nasze serce i ostateczna wierność. Oddać Mu siebie oznacza powierzyć Mu własną pychę, lęki, urazy, pragnienie zemsty i te sprawy, nad którymi chcielibyśmy zachować wyłączną kontrolę. Oznacza pamiętać, że nasza godność nie zależy od pieniędzy, stanowiska ani opinii ludzi, lecz od Boga, na którego obraz zostaliśmy stworzeni.
Monetę można oddać Cezarowi, ale człowieka nie wolno sprzedać żadnej ziemskiej potędze. Nie oddawajmy więc Bogu jedynie reszty naszego czasu i serca. Żyjmy tak, aby nasze codzienne decyzje potwierdzały, że należymy do Niego. Bo ostatecznie nie pieniądz, nie władza i nie ludzka sława są naszym celem, lecz Bóg, od którego wszystko pochodzi i ku któremu wszystko zmierza. Amen.
HOMILIA V
Co należy do Cezara, a co należy do Boga? Homilia dla dorosłych
Drodzy Bracia i Siostry! Ewangelia dzisiejszej niedzieli rozpoczyna się od pytania, które pozornie dotyczy podatków, w rzeczywistości jednak odsłania jeden z najważniejszych problemów ludzkiego życia: komu człowiek powinien być posłuszny, komu ma służyć i do kogo ostatecznie należy? Faryzeusze i zwolennicy Heroda przychodzą do Jezusa z pozornie niewinnym pytaniem: „Czy wolno płacić podatek Cezarowi, czy nie?”. Nie szukają jednak prawdy. Chcą zastawić pułapkę. Jeżeli Jezus odpowie, że należy płacić podatek, może zostać oskarżony o popieranie rzymskiego okupanta i utracić przychylność ludu. Jeżeli odpowie, że nie należy płacić, będzie można oskarżyć Go przed władzą rzymską. W ich zamyśle jest to pytanie bez dobrego wyjścia. Jezus jednak nie daje się zamknąć w granicach cudzej intrygi. Nie przyjmuje fałszywej alternatywy, jak gdyby człowiek musiał wybierać między wiernością Bogu a odpowiedzialnością za życie społeczne. Odpowiada zdaniem, które przetrwało wieki: „Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga”. Nie jest to jedynie zręczna odpowiedź na podstęp przeciwników. To słowo, które podważa wszystkie próby uczynienia z jakiejkolwiek ziemskiej rzeczywistości najwyższego pana ludzkiego sumienia.
Zwróćmy uwagę na szczegół, który łatwo przeoczyć. Jezus prosi o monetę podatkową i pyta: „Czyj jest ten obraz i napis?”. Odpowiadają: „Cezara”. Moneta nosi zatem obraz władcy, a jego wizerunek przypomina, czyją władzę reprezentuje pieniądz używany w publicznym obiegu. Jezus przyjmuje tę odpowiedź, ale nie pozwala, by moneta stała się miarą całego ludzkiego życia. Cezar może rościć sobie prawa do podatku, może organizować życie państwa, stanowić sprawiedliwe prawa i wymagać wypełniania uczciwych obowiązków obywatelskich. Nie może jednak ogłosić się panem ludzkiej duszy. Nie może żądać dla siebie tego, co należy wyłącznie do Boga. Państwo jest potrzebne, ale nie jest Bogiem. Pieniądz jest potrzebny, ale nie jest ostatecznym celem człowieka. Władza może służyć porządkowi i dobru wspólnemu, lecz żadna władza nie daje człowiekowi prawa do przekroczenia granic prawdy i sumienia. Historia wielokrotnie pokazywała, jak niebezpieczne staje się życie społeczne wtedy, gdy władza przestaje uznawać jakiekolwiek granice i zaczyna wymagać nie tylko posłuszeństwa, lecz także bezwarunkowego oddania człowieka swojej ideologii, ambicjom czy interesom. Jezus nie zachęca do pogardy wobec obowiązków obywatelskich. Odbiera natomiast ziemskiej władzy prawo do zajęcia miejsca Boga.
Ale najważniejsze pytanie brzmi: co właściwie należy do Boga? Zatrzymajmy się nad tym pytaniem, bo bardzo łatwo zredukować religię do pewnej części życia. Bogu oddamy niedzielną godzinę, modlitwę przed snem, czasem ofiarę na kościół, może jeszcze kilka religijnych gestów. Resztę pozostawimy sobie: nasze plany, pieniądze, ambicje, sposób traktowania innych, decyzje podejmowane w pracy, a nawet te obszary życia, w których świadomie odchodzimy od Ewangelii. Wówczas Bóg staje się kimś w rodzaju urzędnika, któremu płacimy należną należność, aby nie ingerował w pozostałą część naszego życia. Tymczasem Ewangelia prowadzi znacznie głębiej. Jeśli moneta należy do Cezara, ponieważ nosi jego obraz, to komu należy się człowiek, który nosi obraz Boga? Księga Rodzaju odpowiada: człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boże. Nie pieniądz, nie stanowisko, nie społeczna pozycja i nie ludzka popularność określają najgłębszą tożsamość osoby. Człowiek należy do Boga, ponieważ od Boga otrzymał istnienie, godność i powołanie do wieczności. Dlatego oddać Bogu to, co należy do Boga, oznacza nie tylko coś Mu ofiarować, ale oddać Mu siebie: swoje serce, sumienie, wolność, zdolność kochania, sposób myślenia i kierunek całego życia. Można płacić wszystkie podatki, przestrzegać wielu przepisów, spełniać społeczne obowiązki, a jednocześnie pozostawić Bogu jedynie niewielki skrawek własnego wnętrza. I właśnie wtedy pojawia się pytanie, którego nie da się rozstrzygnąć za pomocą żadnej monety: czy naprawdę należę do Boga, czy tylko zachowuję zewnętrzne oznaki religijności?
W tym miejscu dotykamy jednej z najbardziej subtelnych pokus człowieka wierzącego. Polega ona na tym, że potrafimy uznawać Boga słowami, a odmawiać Mu prawa do kształtowania naszych decyzji. Chcemy, aby Bóg pocieszał nas w cierpieniu, pomagał w trudnościach, chronił rodzinę i błogosławił naszym planom. Kiedy jednak Ewangelia wymaga przebaczenia, uczciwości, rezygnacji z zemsty, obrony słabszego albo przyznania się do własnego błędu, zaczynamy negocjować. Wtedy pojawia się nasze osobiste królestwo, w którym sami ustalamy granice dobra i zła. Mówimy: „To moja sprawa”, „Takie są czasy”, „Wszyscy tak robią”, „Nie można być naiwnym”. Nie zauważamy, że w ten sposób próbujemy zachować dla siebie właśnie to, co powinno zostać poddane przemieniającej mocy łaski. Bóg nie jest właścicielem jedynie tych dziedzin życia, które chętnie Mu oddajemy. Jest Panem także tych miejsc w nas, których wolelibyśmy przed Nim nie otwierać. Nie dlatego, że chce odebrać człowiekowi wolność, lecz dlatego, że pragnie go wyzwolić z niewoli egoizmu, lęku, pychy i grzechu. Chrześcijańska wolność nie polega na tym, że nikt nie ma prawa niczego ode mnie wymagać. Polega na tym, że nie muszę już być niewolnikiem własnych żądz, cudzych oczekiwań ani opinii świata. Mogę wybierać dobro nawet wtedy, gdy jest trudne, i pozostać wierny prawdzie nawet wtedy, gdy przestaje mi się to opłacać.
Pierwsze czytanie przynosi nam niezwykły obraz działania Boga w historii. Prorok Izajasz mówi o Cyrusie, pogańskim władcy perskim, którego Bóg nazywa swoim pomazańcem, choć Cyrus Go nie znał. To zaskakujące: Bóg może posłużyć się człowiekiem spoza ludu przymierza, a nawet takim, który nie rozpoznaje Jego obecności, aby doprowadzić do realizacji swoich zamierzeń. Nie oznacza to, że każda decyzja władcy jest wolą Bożą ani że każdą władzę należy uznać za świętą. Przeciwnie, tekst przypomina nam, że to nie człowiek jest ostatecznym panem historii. Bóg potrafi działać także poprzez wydarzenia i osoby, których my nie rozumiemy, których nie wybieramy, a niekiedy których postępowania nie potrafimy zaakceptować. Żadna ziemska potęga nie jest wszechmocna, a żadna epoka nie może ogłosić się ostatnim słowem w dziejach ludzkości. Prorok powtarza: „Ja jestem Pan i nie ma innego”. To zdanie nie jest jedynie religijną deklaracją. To fundament nadziei, która pozwala człowiekowi nie absolutyzować sukcesu ani nie popadać w rozpacz z powodu klęski. Jeśli Bóg jest Panem historii, nie musimy udawać, że wszystko zależy od nas, ale nie wolno nam również zwalniać się z odpowiedzialności. Mamy rozumnie działać, uczciwie pracować, troszczyć się o wspólne dobro i odważnie bronić tego, co słuszne, a jednocześnie pamiętać, że nasze możliwości są ograniczone, podczas gdy Boża Opatrzność nie mieści się w granicach naszych przewidywań. Wiara nie polega na przekonaniu, że wszystko ułoży się zgodnie z naszymi oczekiwaniami. Polega na zaufaniu, że nawet pośród rzeczywistości, której nie kontrolujemy, Bóg nie przestaje być Bogiem.
Święty Paweł w Liście do Tesaloniczan pokazuje natomiast, po czym można rozpoznać, że Ewangelia rzeczywiście zakorzeniła się w ludzkim życiu. Nie wymienia spektakularnych sukcesów, nadzwyczajnych zdolności ani społecznego prestiżu wspólnoty. Dziękuje Bogu za „dzieło wiary”, „trud miłości” i „wytrwałą nadzieję”. Te trzy określenia stanowią znakomity sprawdzian naszej przynależności do Chrystusa. Wiara jest dziełem, ponieważ nie może pozostać tylko deklaracją; musi wpływać na decyzje, postawy i czyny. Miłość jest trudem, ponieważ prawdziwa miłość nie ogranicza się do uczuć i nie zawsze przynosi natychmiastową satysfakcję. Wymaga cierpliwości wobec trudnego człowieka, obecności przy chorym, uczciwości wtedy, gdy można oszukać, i przebaczenia wtedy, gdy łatwiej byłoby podtrzymywać urazę. Nadzieja jest wytrwała, ponieważ nie znika w chwili pierwszego rozczarowania, nie uzależnia się całkowicie od pomyślnych okoliczności i nie kapituluje przed cierpieniem. W ten sposób Apostoł podpowiada nam ważną prawdę: o tym, czy naprawdę oddajemy Bogu to, co należy do Boga, nie świadczy przede wszystkim liczba naszych religijnych deklaracji, ale to, czy pod wpływem Ewangelii stajemy się bardziej wierni, bardziej zdolni do miłości i bardziej wytrwali w dobru. Można wiele mówić o Bogu, a swoim postępowaniem zasłaniać Jego oblicze. Można też przeżywać wiarę po cichu, bez rozgłosu i podziwu, a jednak sprawiać, że przez codzienną uczciwość, cierpliwość i miłosierdzie inni zaczynają dostrzegać, że Bóg rzeczywiście jest obecny pośród nas.
Drodzy Bracia i Siostry, słowa Jezusa mają również bardzo konkretne znaczenie dla naszego życia publicznego. Chrześcijanin nie powinien uciekać od odpowiedzialności za społeczeństwo, tak jakby troska o sprawiedliwość, uczciwość, pokój i dobro wspólne nie miała nic wspólnego z wiarą. Powinien rzetelnie wykonywać swoje obowiązki, respektować sprawiedliwe prawo, uczciwie płacić należne podatki i troszczyć się o dobro wspólne. Nie może jednak pozwolić, aby przynależność partyjna, interes ekonomiczny, presja otoczenia czy osobista korzyść zastąpiły mu sumienie. Żaden polityczny szyld nie sprawia automatycznie, że wszystko, co dzieje się pod jego znakiem, staje się moralnie słuszne; żadna deklaracja religijna nie zwalnia z obowiązku sprawdzania czynów w świetle prawdy. Również Kościół nie może traktować Boga jako narzędzia do zdobywania ziemskich wpływów. Ewangelia nie została dana po to, aby uświęcać ludzkie ambicje, lecz aby nawracać człowieka i przemieniać świat mocą prawdy oraz miłości. Dlatego odpowiedzialny chrześcijanin musi umieć powiedzieć „tak” temu, co służy sprawiedliwości, oraz „nie” temu, co poniża człowieka, nawet jeśli sprzeciw wymaga odwagi i niesie ze sobą osobiste koszty. Nie wolno nam mylić pokoju z obojętnością ani posłuszeństwa z bezkrytycznym przyzwoleniem na zło. Najpierw jednak musimy zapytać samych siebie, czy nie potępiamy cudzych nadużyć, a jednocześnie usprawiedliwiamy własne; czy nie żądamy prawdy od innych, podczas gdy dla siebie zachowujemy prawo do wygodnych wyjątków. Ewangelia nie jest przede wszystkim narzędziem do osądzania przeciwników. Jest światłem, które najpierw ma odsłonić prawdę o nas samych.
Pozostaje więc najważniejsze pytanie: co dzisiaj mam oddać Cezarowi, a co oddać Bogu? Cezarowi, czyli życiu społecznemu, należą się moje uczciwie wypełniane obowiązki, odpowiedzialność obywatelska i troska o dobro wspólne. Bogu należy się jednak coś, czego nie da się wyrazić w żadnej walucie: moje serce i ostateczna wierność. Oddać Bogu to, co do Niego należy, oznacza pozwolić Mu wejść w te obszary życia, nad którymi najchętniej zachowalibyśmy wyłączną kontrolę. Oznacza oddać Mu swoją pychę, aby nauczyć się pokory; swoją krzywdę, aby nie żyć pragnieniem zemsty; swój lęk, aby nie budować całego życia na zabezpieczeniach; swoje plany, aby umieć przyjąć również to, czego nie przewidzieliśmy. Oznacza wreszcie zrozumieć, że nasza godność nie pochodzi od Cezara, od pieniędzy, od opinii ludzi ani od stanowiska, jakie zajmujemy. Pochodzi od Boga i dlatego nie można jej ostatecznie kupić, sprzedać ani odebrać żadnym ludzkim wyrokiem. Kiedy staniemy przed Chrystusem, nie zapyta nas jedynie o to, ile zgromadziliśmy, ile osiągnęliśmy i jaką pozycję zdobyliśmy w świecie. Zapyta również o to, co uczyniliśmy z życiem, które zostało nam powierzone, czy potrafiliśmy kochać, czy broniliśmy prawdy i czy pozwoliliśmy, aby Jego łaska przemieniała nasze serca. Monetę można oddać Cezarowi, ale siebie nie wolno sprzedać żadnej ziemskiej potędze. Człowiek nosi bowiem w sobie obraz Boga i tylko w Bogu odnajduje pełnię swojej prawdy. Prośmy więc dzisiaj, abyśmy nie byli ludźmi, którzy Bogu oddają jedynie resztę swojego czasu, uwagi i serca, lecz takimi, którzy wypełniając uczciwie ziemskie obowiązki, nie zapominają, że ich ostatecznym przeznaczeniem nie jest Cezar, nie jest pieniądz i nie jest świat, lecz Bóg, od którego wszystko pochodzi i ku któremu wszystko zmierza. Amen.




