środa, 27 maja 2026

Jezusa Chrystusa Najwyższego i Wiecznego Kapłana – 28 maja 2026

 (Rdz 22, 9-18)

Ofiara Abrahama
Czytanie z Księgi Rodzaju

Gdy Abraham i Izaak przyszli na to miejsce, które Bóg wskazał, Abraham zbudował tam ołtarz, ułożył na nim drwa i związawszy syna swego, Izaaka, położył go na tych drwach na ołtarzu. Potem Abraham sięgnął ręką po nóż, aby zabić swego syna.

Ale wtedy Anioł Pański zawołał na niego z nieba i rzekł: «Abrahamie, Abrahamie!» A on rzekł: «Oto jestem». Anioł powiedział mu: «Nie podnoś ręki na chłopca i nie czyń mu nic złego! Teraz poznałem, że boisz się Boga, bo nie odmówiłeś Mi nawet twego jedynego syna». Abraham, obejrzawszy się poza siebie, spostrzegł barana uwikłanego rogami w zaroślach. Poszedł więc, wziął barana i złożył w ofierze całopalnej zamiast swego syna. I dał Abraham miejscu temu nazwę „Pan widzi”. Stąd to mówi się dzisiaj: «Na wzgórzu Pan się ukazuje».

Po czym Anioł Pański przemówił głośno z nieba do Abrahama po raz drugi: «Przysięgam na siebie, mówi Pan, że ponieważ uczyniłeś to, a nie odmówiłeś Mi syna twego jedynego, będę ci błogosławił i dam ci potomstwo tak liczne jak gwiazdy na niebie i jak ziarnka piasku na wybrzeżu morza; potomkowie twoi zdobędą warownie swych nieprzyjaciół. Wszystkie ludy ziemi będą sobie życzyć szczęścia takiego, jakie jest udziałem twego potomstwa, dlatego że usłuchałeś mego rozkazu».

 (Mt 26, 36-42)
Smutna jest dusza moja aż do śmierci

Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Jezus z uczniami przyszedł do posiadłości zwanej Getsemani i rzekł do nich: «Usiądźcie tu, Ja tymczasem odejdę i tam się pomodlę». Wziąwszy z sobą Piotra i dwóch synów Zebedeusza, począł się smucić i odczuwać trwogę. Wtedy rzekł do nich: «Smutna jest dusza moja aż do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie ze Mną».

I odszedłszy nieco do przodu, padł na twarz i modlił się tymi słowami: «Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich. Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty niech się stanie!»

Potem przyszedł do uczniów i zastał ich śpiących. Rzekł więc do Piotra: «Tak oto nie mogliście jednej godziny czuwać ze Mną? Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe».

Powtórnie odszedł i tak się modlił: «Ojcze mój, jeśli nie może ominąć Mnie ten kielich i muszę go wypić, niech się stanie wola Twoja!»


Homilia 

Święto Jezusa Chrystusa, Najwyższego i Wiecznego Kapłana wyznaczone przez Stolicę Apostolską w 2012 na czwartek po niedzieli Zesłania Ducha Świętego zostało rozszerzone na cały Kościół w ostatnich dniach pontyfikatu Benedykta XVI i jest dla Kościoła niejako testamentem duchowym Papieża Benedykta. Dla księży jest ono zachętą, by wpatrywali się w Chrystusa Kapłana, a dla wiernych – by nieśli kapłanom duchowe wsparcie. Episkopat Polski podjął decyzję o wprowadzeniu nowego święta Pańskiego na zabraniu plenarnym w listopadzie 2012 r. Watykańska Kongregacja ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów w lutym 2013 r. wydała dekret o zatwierdzeniu nowego święta i tekstów liturgicznych dla Polski.

Centralną myślą dzisiejszego święta jest Kapłaństwo Chrystusa, Który – jako Kapłan Nowego Przymierza – ofiaruje się Ojcu Przedwiecznemu za ustanowiony przez siebie Kościół, aby Jego członków doprowadzić do pełni istnienia w Królestwie Niebieskim.

Bardzo piękne jest to powyższe zdanie, ale:

            „Jakie ono ma znaczenie dla nas, ludzi zagubionych w świecie krzykliwych reklam i nieustającego hałasu, zaborczej i pazernej rozrywki i drenującego nasze siły wyścigu szczurów?” Dla nas już samo słowo „kapłan” brzmi dosyć tajemniczo, enigmatycznie żeby nie powiedzieć obco. Także słowo „ofiara” ma raczej nieprzyjemne i negatywne konotacje. Również słowo „Kościół” kojarzymy raczej z budynkiem, albo co najwyżej z kościelną hierarchią; biskupami i księżmi.

Co dla człowieka XXI wieku znaczy, że Chrystus – Najwyższy i Wieczny Kapłan – ofiaruje się za tegoż właśnie człowieka Bogu Ojcu? Niestety ani starotestamentalne figury biblijne, ani idea kapłaństwa czy ofiary, nie są ani zrozumiałe, ani przyswajalne, szczególnie przez ludzi młodych. Obraz Najwyższego Kapłana ofiarowującego się Bogu Ojcu za zbawienie świata przerasta nasze możliwości rozumienia, a tym samym przestał – jak się wydaje – być dla nas nośnikiem najważniejszej w naszym życiu prawdy.

Jak ludziom XXI wieku przekazać tę najwspanialszą wiadomość w ich życiu, że oto sam Syn Boży mówi do nich: „Ja za was poświęcam w ofierze samego siebie, abyście i wy byli uświęceni w prawdzie”? Jak mówić o „uświęceniu w prawdzie” skoro ludzie nie wierzą już nawet w możliwość istnienia prawdy, bo im wmówiono, że prawdy obiektywnej nie ma, że każdy ma swoją, prywatną wizję i definicję prawdy? Jak mówić o niebie, skoro ludzie –ogłupieni reklamą i telewizyjnymi newsami – już nawet w niebo nie za bardzie wierzą?

Chodząc w styczniu tego roku po kolędzie usłyszałem słowa skargi schorowanej i umierającej matki: „Powiedziałam swoim dzieciom, że moim największym i jedynym marzeniem jest zobaczyć je kiedyś w niebie. Na to moja bardzo wykształcona córka z beztroską odpowiedziała „no to, mnie tam mamo na pewno nie zobaczysz”. I ta matka z bólem pyta mnie: „Księże, co mam robić? Zadziwia mnie arogancka beztroska i głupota mojej 27–letniej córki. Przecież nie tak ją wychowałam, nie takie dałam jej wzorce.

Ilu rodziców przeżywa podobne dylematy? Co się stało z naszymi dziećmi? Skąd u nich takie aroganckie i bezmyślne stwierdzenia? Jak takiej młodej, wykształconej osobie przekazać głębię modlitwy Chrystusa Najwyższego i Wiecznego Kapłana: „Ojcze, chcę, aby także ci, których Mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem, aby widzieli chwałę moją, którą Mi dałeś”? Jak mówić im o tym, że Chrystus – Zbawiciel pragnie ich mieć w niebie na wieczność, skoro tak wielu z nas powtarza z obezwładniającą beztroską: „Ja to się do nieba nie nadaję, niebo jest dla świętych, a nie dla takich jak ja”? Tak, niebo jest dla świętych, ale trzeba chcieć i robić wszystko, żeby świętym być i jednocześnie zawierzyć Chrystusowi, że On właśnie dlatego wydał samego siebie, abym świętym został.

A co powiedzieć o tych, którzy przez Sakrament Kapłaństwa mają udział w kapłaństwie Chrystusa, o kapłaństwie ministerialnym, w obliczu skandali z udziałem tych, którzy tego sakramentu okazali się niegodni, którzy się mu sprzeniewierzyli, zdradzili, nadużyli? Święty proboszcz z Ars, Jean Maria Vianney mówił: „Gdyby ktoś już na ziemi do końca zrozumiał kapłańską godność, to umarłby - nie z lęku, lecz z miłości.” Nie chcę się bić w cudze piersi, ale ilu z nas – zarówno kapłanów, jak i tych włączonych w kapłaństwo powszechne – ma taką świadomość kapłaństwa?

To prawda, że centrum dzisiejszego święta jest misterium Chrystusa Kapłana, Który ofiaruje się za Kościół i wstawia się za Nim. Ale niestety On sam nic nie zrobi bez naszego codziennego wysiłku i bez naszej szczerej, głębokiej modlitwy. To po to właśnie Chrystus zaprasza nas do uczestnictwa w Eucharystii w swojej Ofierze, abyśmy i my sami siebie składali w ofierze Bogu Ojcu za nas samych ale i za innych. To jest nasze uczestnictwo w kapłaństwie Chrystusa. On, Najwyższy i Wieczny Kapłan nic nie potrafi bez mojego udziału.


Homilia II

Dzisiejsze święto Jezusa Chrystusa Najwyższego i Wiecznego Kapłana stawia przed nami dwie sceny, które na pierwszy rzut oka mogą wydawać się odległe, a jednak w Bożej pedagogii tworzą nierozerwalną całość. W pierwszym czytaniu słyszeliśmy o Abrahamie wchodzącym na górę Moria z nożem i ogniem, z Izaakiem dźwigającym drwa ofiarne. W Ewangelii towarzyszyliśmy Jezusowi w Ogrodzie Oliwnym, gdzie – jak usłyszeliśmy – „począł się smucić i odczuwać trwogę” i gdzie padł na twarz przed Ojcem. Dziś liturgia zaprasza nas, byśmy w tym zestawieniu odczytali tajemnicę kapłaństwa samego Chrystusa, kapłaństwa, które nie polega na sprawowaniu obrzędów, ale na całkowitym złożeniu siebie.

Zatrzymajmy się najpierw przy Abrahamie. Otrzymuje on od Boga polecenie, które dla ludzkiego rozumu jest absolutnym skandalem: „Weź twego syna jedynego, którego miłujesz, Izaaka, i złóż go w ofierze całopalnej”. Abraham idzie. Nie słyszymy sprzeciwu, nie słyszymy targowania się, jak niegdyś o Sodomę. Jest milczące posłuszeństwo wiary, które autor Listu do Hebrajczyków odczyta jako ufność, że Bóg może wskrzesić nawet umarłych. Gdy ojciec wiąże syna, gdy kładzie go na drwach i sięga po nóż – w tym momencie dokonuje się coś, co odsłania samo serce ofiary. Bóg jednak zatrzymuje rękę Abrahama. „Nie podnoś ręki na chłopca i nie czyń mu nic złego! Teraz poznałem, że boisz się Boga, bo nie odmówiłeś Mi nawet twego jedynego syna”. W zaroślach pojawia się baran, złożony w ofierze zamiast Izaaka. Abraham nazywa to miejsce „Pan widzi” – Jahwe Jireh, co tłumaczy się również: „Pan się zatroszczy, Pan zapewni”.

W tej historii, Bracia i Siostry, kryje się nie tylko próba wiary jednego człowieka. Jest w niej proroctwo, którego pełnia odsłoni się dopiero wtedy, gdy inny Syn, Jednorodzony, będzie wstępował na swoje wzgórze. Abraham usłyszał: „Nie odmówiłeś Mi syna twego jedynego”. Bóg Ojciec, gdy nadeszła pełnia czasu, nie usłyszał takiego głosu. Nikt nie zatrzymał Jego ręki. On „własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał”. Baran uwikłany rogami w zaroślach był tylko zapowiedzią Baranka, który sam, w pełni świadomie i dobrowolnie, pozwoli się uwikłać w cierniową koronę i złożyć na drzewie krzyża. Na górze Moria Bóg objawił, że nie chce śmierci dziecka, że ofiara ma być zastępcza. Na Kalwarii Bóg objawia coś jeszcze głębszego: sam staje się Barankiem. W tym właśnie wyraża się istota kapłaństwa Jezusa Chrystusa – nie przychodzi On z krwią baranów i kozłów, ale z własną Krwią wchodzi raz na zawsze do Miejsca Świętego.

I tu dochodzimy do ewangelicznej sceny w Getsemani, która jest kluczem do zrozumienia dzisiejszego święta. Jezus, Najwyższy i Wieczny Kapłan, nie składa ofiary gdzieś na zewnątrz siebie. On sam jest równocześnie Kapłanem i Żertwą. W Ogrodzie Oliwnym widzimy jednak nie triumfatora, ale Człowieka, którego dusza jest „smutna aż do śmierci”. Słyszymy modlitwę, w której ludzkie serce drży przed kielichem cierpienia: „Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich”. To nie jest wyraz słabości, ale objawienie całej prawdy Wcielenia. Syn Boży przyjął prawdziwie ludzką wolę, która naturalnie lęka się cierpienia i śmierci. Odczuwa trwogę. Przeżywa konanie, zanim jeszcze zostanie przybity do krzyża. I właśnie w tym konaniu ukazuje się Jego kapłaństwo w najwyższym stopniu.

Bo kapłaństwo, w swojej najgłębszej istocie, nie polega na składaniu czegoś, co posiadam, ale na złożeniu samego siebie w akcie posłuszeństwa. Abraham był gotów oddać to, co miał najcenniejsze – swojego syna. Jezus oddaje coś jeszcze bardziej intymnego: swoją wolę. W Ogrodzie Oliwnym trwa najświętsza liturgia, jaką widziała ziemia. Tam, na uśpionej ziemi, w ciemności nocy, Kapłan składa Ojcu ofiarę swojego ludzkiego „chcę”. „Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty niech się stanie!” – to formuła konsekracyjna, która przemienia cierpienie w ofiarę miłą Bogu. Po raz drugi wraca i mówi jeszcze wyraźniej: „Jeśli nie może ominąć Mnie ten kielich i muszę go wypić, niech się stanie wola Twoja”. W tych słowach Jezus jednoczy swoją ludzką wolę z wolą Ojca w Duchu Świętym i w ten sposób staje się Pośrednikiem Nowego Przymierza. Nie ma doskonalszego aktu kapłańskiego niż to fiat wypowiedziane w konaniu, w pocie krwawym, w opuszczeniu przez uczniów, którzy zasypiają, bo „ciało słabe”.

Zwróćmy uwagę na słowa, które Jezus kieruje do Piotra, Jakuba i Jana: „Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie”. Jako Najwyższy Kapłan, Jezus nie tylko sam się ofiaruje, ale także włącza w swoje kapłaństwo tych, których wybrał. Usłyszeliśmy wcześniej, że wziął z sobą Piotra i dwóch synów Zebedeusza. Chciał, aby byli świadkami Jego trwogi i Jego modlitwy. Chciał, aby „czuwali z Nim”. To zaproszenie do uczestnictwa w Jego kapłańskim „czuwaniu” jest skierowane dziś do każdego z nas. Kościół, Mistyczne Ciało Chrystusa, jest ludem kapłańskim. Na mocy chrztu wszyscy zostaliśmy namaszczeni, by składać duchowe ofiary, by nasze życie stawało się liturgią miłości. Nasza codzienność, naznaczona często smutkiem, trwogą przed cierpieniem, przed różnymi „kielichami”, może być przemieniona dokładnie w taki sam sposób, w jaki modlitwa Jezusa przemieniła Ogrójec. Ilekroć z wiarą powtarzamy: „Ojcze, nie moja, ale Twoja wola niech się stanie”, tylekroć nasza ludzka słabość staje się materią ofiary, którą Chrystus, jedyny Kapłan, składa Ojcu w Duchu Świętym.

To święto odsłania przed nami także wewnętrzny związek między Getsemani a Eucharystią. „Kielich”, o którym mówi Jezus, to kielich Jego Krwi, która będzie wylana za wielu na odpuszczenie grzechów. Modlitwa w Ogrójcu jest antycypacją ofiary krzyża, a każda Msza Święta jest uobecnieniem tego samego aktu posłuszeństwa i miłości. Kiedy kapłan wypowiada nad chlebem i winem słowa konsekracji, to sam Chrystus, Najwyższy Kapłan, działa przez jego posługę i uobecnia swoje fiat z Ogrodu Oliwnego. Dlatego Eucharystia nie jest tylko pamiątką, ale rzeczywistym włączeniem nas w to kapłańskie „niech się stanie”. Stąd też płynie wezwanie: „Czuwajcie i módlcie się”. Nasz udział we Mszy Świętej ma być czuwaniem z Jezusem. Nie możemy zasypiać jak apostołowie, nie możemy przeżywać liturgii w roztargnieniu, podczas gdy On konająco oddaje się Ojcu. Jesteśmy zaproszeni, by z Nim ofiarować nasze trudy, nasze nadzieje, nasze lęki i naszą miłość.

Drodzy, na wzgórzu Moria Bóg objawił się jako Ten, który „widzi” i „zapewnia”. Na wzgórzu Getsemani i na wzgórzu Kalwarii Bóg objawił się jako Kapłan, który nie oszczędził samego Siebie, by każda ludzka ofiara, każdy ból i każdy akt wyrzeczenia, włączone w Jego ofiarę, miały wartość wieczną. Nie jesteśmy już jak Izaak, drżący pod nożem. Jesteśmy odkupieni Krwią Baranka i zaproszeni, by razem z Nim, w Jego Duchu, wołać do Ojca: „Niech się stanie wola Twoja”. Ufajmy temu Kapłanowi, który przeszedł przez trwogę śmierci, by nas uczynić królestwem i kapłanami dla Boga. Niech Maryja, która na Kalwarii trwała w doskonałym zjednoczeniu z ofiarą Syna, wyprasza nam łaskę czujnego serca, gotowego nieustannie powtarzać: „Oto ja, służebnica Pańska”. Amen.


Homilia III

Dzisiejsza liturgia prowadzi nas na dwa wzgórza. Pierwsze to Moria, gdzie Abraham w milczeniu wiary wiąże swego syna Izaaka i sięga po nóż. Drugie to Getsemani, a za nim Kalwaria, gdzie Syn Boży z krzykiem i trwogą pada na twarz przed Ojcem. Te dwie sceny odsłaniają przed nami jedną, niezwykłą tajemnicę: czym naprawdę jest kapłaństwo Jezusa Chrystusa.

Posłuchajmy raz jeszcze kluczowych słów. Bóg mówi do Abrahama: „Nie odmówiłeś Mi syna twego jedynego”. Abraham w ostatniej chwili słyszy „nie podnoś ręki” i znajduje barana uwikłanego w zaroślach. Ofiara zostaje zastąpiona. Bóg objawia się jako Ten, który nie chce śmierci dziecka – jako Jahwe Jireh, „Pan widzi” i „Pan się zatroszczy”.

A teraz spojrzyjmy na Jezusa w Ogrójcu. On nie jest jak Izaak, nieświadomy i złożony na ołtarzu cudzą ręką. On sam jest Kapłanem, który składa ofiarę. I co składa? Nie barana, nie czyjeś życie – lecz swoją własną wolę. W tym właśnie tkwi istota Jego wiecznego kapłaństwa. Słyszymy to w modlitwie: „Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich. Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty niech się stanie!”.

To „nie jak Ja chcę, ale jak Ty” jest najświętszym aktem kapłańskim w dziejach. Jezus, prawdziwy Bóg i prawdziwy Człowiek, doświadcza śmiertelnej trwogi. Jego ludzka wola wzdraga się przed cierpieniem – i właśnie w tym zmaganiu, w pocie krwawym, oddaje ją Ojcu. Na górze Moria Bóg Ojciec powstrzymał rękę Abrahama. Na Kalwarii nikt nie powstrzyma Jego własnej ręki. „Własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał”. Baranek z zarośli był tylko zapowiedzią. Teraz sam Bóg staje się Barankiem. Kapłan staje się Żertwą.

Na czym więc polega nowość kapłaństwa Chrystusa? Nie polega ono na składaniu czegoś na zewnątrz, ale na ofiarowaniu samego siebie w posłuszeństwie. Jezus nie przychodzi z krwią kozłów i cielców, ale ze swoją własną Krwią wchodzi do prawdziwego Miejsca Świętego. A to ofiarowanie zaczyna się nie na krzyżu, lecz tutaj – w Getsemani, w ciemności nocy, gdy uczniowie śpią. To tam dokonuje się Jego wewnętrzna liturgia: przemiana ludzkiego lęku w synowskie fiat.

I tu dochodzimy do nas. Jezus mówi do Piotra i do nas wszystkich: „Czuwajcie ze Mną”. To zaproszenie do udziału w Jego kapłaństwie. Każdy z nas, na mocy chrztu, jest namaszczony, by razem z Nim składać duchowe ofiary. Nasze „Getsemani” – chwile trwogi, smutku, ciemności, kielichy, które napotykamy – nie są przekleństwem, lecz miejscem naszego kapłańskiego dojrzewania. Gdy razem z Jezusem, w szczerości serca, mówimy: „Ojcze, nie jak ja chcę, ale jak Ty”, wówczas nasze słabości i cierpienia przestają być tylko ciężarem. Stają się materią ofiary, którą On, jedyny Kapłan, składa Ojcu w Duchu Świętym.

Dlatego to święto jest świętem nadziei. Na ołtarzach całego świata Chrystus uobecnia swoje Getsemani i swoją Kalwarię w każdej Eucharystii. Ten sam kielich, przed którym drżał w Ogrójcu, podaje nam jako Kielich Nowego Przymierza. Kiedy przyjmujemy Komunię, jednoczymy się z Kapłanem, który oddał za nas swoją wolę i swoje życie. Obyśmy, umocnieni tą obecnością, mieli odwagę powtarzać każdego dnia: „Niech się stanie wola Twoja”. Niech Maryja, Służebnica Pańska, uczy nas tego czuwania serca, które nie zasypia, ale ufnie składa Bogu całe swoje istnienie. Amen.


Homilia IV

Między zatrzymanym mieczem a wypitym kielichem

Często, kiedy myślimy o kapłaństwie, przed oczami stają nam obrazy pełne majestatu: uroczyste liturgie, rzeźbione ołtarze, złote naczynia i podniosłe śpiewy. Jednak dzisiejsza uroczystość Chrystusa Najwyższego i Wiecznego Kapłana odziera nas z tych estetycznych złudzeń. Słowo Boże prowadzi nas dziś w dwa miejsca surowe, ciemne i na wskroś ludzkie: na wietrzne wzgórze Moria oraz do wilgotnego, nocnego ogrodu Getsemani.

To tam rodzi się i dopełnia prawdziwe kapłaństwo.

Paradoks dwóch wzgórz

Popatrzmy na te dwie sceny. Na górze Moria Abraham podnosi nóż nad swoim jedynym, wyczekanym synem, Izaakiem. To moment granicznego posłuszeństwa. I wtedy interweniuje Bóg – zatrzymuje rękę ojca. Mówi: „Dość”. Zamiast człowieka ginie baranek zaplątany w zaroślach. Bóg oszczędza Izaaka, a Abraham nazywa to miejsce: „Pan widzi” lub „Pan się troszczy”.

Wiele wieków później, na innym wzgórzu, w Ogrodzie Oliwnym, rozgrywa się scena bliźniacza, a jednak dramatycznie inna. Jezus – jedyny, umiłowany Syn Boga – pada na twarz. Nie ma wokół Niego podniosłej atmosfery, jest tylko paraliżująca samotność, lęk i uczniowie, którzy smacznie śpią, nie potrafiąc czuwać ani godziny. Jezus krzyczy w ciemność: „Ojcze, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich”.

I jaka jest odpowiedź Nieba? Tym razem żadna anielska dłoń nie powstrzymuje biegu wydarzeń. Nie ma zastępczego baranka w zaroślach. Dlaczego? Ponieważ to Jezus jest tym Barankiem.

Kapłan, który wie, co to lęk

To właśnie w Getsemani najpełniej objawia się tajemnica kapłaństwa Chrystusa. On nie jest arcykapłanem z bezpiecznej, niebiańskiej wieży z kości słoniowej. Nie jest kimś, kto patrzy na nasze ludzkie dramaty z dystansem.

„Smutna jest dusza moja aż do śmierci” – to wyznanie Boga, który przyjął ludzkie ciało, powinno nas głęboko poruszyć.

Jezus doświadcza lęku przed cierpieniem, przed odrzuceniem, przed bezsensem. Jego kapłaństwo nie polega na bezdusznym sprawowaniu kultu, ale na radykalnej solidarności z człowiekiem w jego najgłębszym mroku. Jezus składa w ofierze nie krew kozłów czy cielców, ale samego siebie – swoją wolę, swoje emocje, swoje życie.

Mówi do Ojca: „Nie jak Ja chcę, ale jak Ty niech się stanie”. To nie jest rezygnacja skazańca, który poddaje się losowi. To jest najwyższy akt wolności i miłości. Jezus zgadza się na wypicie kielicha do dna, aby żaden z naszych ludzkich kielichów goryczy nie musiał być wypijany w samotności.

Nasze codzienne Getsemani

Co to oznacza dla nas, dorosłych ludzi, zmagających się z prozą życia?

Każdy z nas ma w swoim życiu takie momenty, kiedy czuje się jak w Getsemani. Kiedy przychodzi choroba, kryzys w małżeństwie, ból po stracie kogoś bliskiego, czy poczucie, że wszystko, co budowaliśmy, zaczyna się walić. Często modlimy się wtedy jak Jezus: „Ojcze, zabierz to ode mnie, nie chcę tego”. I czasem mamy pretensje do Boga, że nie interweniuje tak spektakularnie, jak w historii z Izaakiem – że nie zatrzymuje biegu wydarzeń.

Dzisiejsze święto przypomina nam, że Wieczny Kapłan, Jezus, klęczy wtedy tuż obok nas. On nie zawsze zabiera kielich, ale zawsze daje moc, by go udźwignąć. Przełamuje naszą samotność. Sprawia, że nasze osobiste cierpienie, złączone z Jego ofiarą, przestaje być tylko ślepym losem, a staje się miejscem odkupienia.

Kiedy więc w Waszym życiu zrobi się ciemno, pamiętajcie o słowach Abrahama: „Na wzgórzu Pan się ukazuje”. On widzi. Widzi Wasz trud, Wasz lęk i Wasze zmęczenie. I jako Najwyższy Kapłan, bierze to wszystko w swoje dłonie, by przemienić w błogosławieństwo. Amen.

niedziela, 24 maja 2026

Najświętszej Maryi Panny Matki Kościoła – Poniedziałek po Zesłaniu Ducha Świętego

 Rdz 3:9-15.20

Pan Bóg zawołał na mężczyznę i zapytał go: Gdzie jesteś? On odpowiedział: Usłyszałem Twój głos w ogrodzie, przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się. Rzekł Bóg: Któż ci powiedział, że jesteś nagi? Czy może zjadłeś z drzewa, z którego ci zakazałem jeść? Mężczyzna odpowiedział: Niewiasta, którą postawiłeś przy mnie, dała mi owoc z tego drzewa i zjadłem. Wtedy Pan Bóg rzekł do niewiasty: Dlaczego to uczyniłaś? Niewiasta odpowiedziała: Wąż mnie zwiódł i zjadłam. Wtedy Pan Bóg rzekł do węża: Ponieważ to uczyniłeś, bądź przeklęty wśród wszystkich zwierząt domowych i polnych; na brzuchu będziesz się czołgał i proch będziesz jadł po wszystkie dni twego istnienia. Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę. Mężczyzna dał swej żonie imię Ewa, bo ona stała się matką wszystkich żyjących.

Dz 1:12-14

Wtedy wrócili do Jerozolimy z góry, zwanej Oliwną, która leży blisko Jerozolimy, w odległości drogi szabatowej. Przybywszy tam weszli do sali na górze i przebywali w niej: Piotr i Jan, Jakub i Andrzej, Filip i Tomasz, Bartłomiej i Mateusz, Jakub, syn Alfeusza, i Szymon Gorliwy, i Juda, /brat/ Jakuba. Wszyscy oni trwali jednomyślnie na modlitwie razem z niewiastami, Maryją, Matką Jezusa, i braćmi Jego.

J 2:1-11

Trzeciego dnia odbywało się wesele w Kanie Galilejskiej i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: Nie mają już wina. Jezus Jej odpowiedział: Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja? Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie. Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Rzekł do nich Jezus: Napełnijcie stągwie wodą! I napełnili je aż po brzegi. Potem do nich powiedział: Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu! Oni zaś zanieśli. A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem - nie wiedział bowiem, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli - przywołał pana młodego i powiedział do niego: Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory. Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie.


Zróbcie cokolwiek Syn wam powie ...

Dzisiejsze święto zostało ustanowione przez Papież Pawła VI na prośbę biskupów polskich, na zakończenie III sesji Soboru Watykańskiego II (21 XI 1964). Matka Chrystusa jest także Matką założonego przez Chrystusa Kościoła. Jej rola jest ustawicznie taka sama, jak na weselu w Kanie Galilejskiej, być wyczuloną na potrzeby ludzi, prowadzić ich do Boga, wstawiać się za nimi, przypominać o posłuszeństwie wobec Chrystusa. Ona nie jest boginią, Ona nie zajmuje miejsca należnego Chrystusowi, Ona na Niego wskazuje, do Niego prowadzi, uczy pokory i posłuszeństwa Bożym natchnieniom i przykazaniom.

Wczorajsza uroczystość Zesłania Ducha Świętego ukazała nam narodziny Kościoła. Dzisiaj, w jego pierwszy powszedni dzień, liturgia stawia przed nami Maryję i nazywa Ją wyraźnie: Matką Kościoła. To nie jest tytuł sentymentalny. To dogmat, który wyrasta wprost ze słowa Bożego, które dziś usłyszeliśmy. Trzy czytania odsłaniają przed nami duchowe macierzyństwo Maryi wobec nas – wobec Kościoła.

W pierwszym czytaniu, z Księgi Rodzaju, słyszymy o dramacie upadku. Człowiek się ukrywa, zrywa relację z Bogiem. Jednak w ten mrok grzechu Bóg rzuca promień nadziei. Wypowiada tajemniczą zapowiedź, nazywaną Protoewangelią: „Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę”. Ojcowie Kościoła widzieli w tej „Niewieście” Maryję, nową Ewę. Jeśli Ewa stała się „matką wszystkich żyjących” w porządku natury, skażonej grzechem, to Maryja staje się Matką wszystkich żyjących w porządku łaski, dzięki Temu, który jest Jej Potomstwem – Jezusowi Chrystusowi, zwycięzcy szatana.

Ten związek Maryi z rodzącym się Kościołem widzimy namacalnie w scenie z Dziejów Apostolskich. Apostołowie wracają do Wieczernika. Są po Wniebowstąpieniu, czekają na obietnicę Ojca. W tym kluczowym momencie przejścia, w sercu rodzącej się wspólnoty, jest Ona. Święty Łukasz zapisze z naciskiem: „Wszyscy oni trwali jednomyślnie na modlitwie razem z niewiastami, Maryją, Matką Jezusa, i braćmi Jego”. To jedyny raz w Dziejach, kiedy Maryja jest wymieniona z imienia. Jest tam nie jako jednostka, ale jako Matka Jezusa, otoczona przez apostołów. Jej obecność jednoczy ich na modlitwie. Jest duchowym sercem Kościoła, który za chwilę ma się narodzić w mocy Ducha Świętego. Jak pod krzyżem przyjęła duchowe macierzyństwo wobec umiłowanego ucznia, tak w Wieczerniku otacza nim całą pierwotną wspólnotę.

I wreszcie Ewangelia o weselu w Kanie Galilejskiej. To pierwszy znak Jezusa, objawienie Jego chwały, w które Maryja ma swój pokorny, a zarazem kluczowy udział. Zauważmy Jej postawę. Ona widzi ludzką biedę: „Nie mają już wina”. Wino w Biblii to symbol radości, miłości, święta. Bez Jezusa każda ludzka uczta staje się pusta, każda radość się kończy. Maryja dostrzega ten brak i wstawia się, nie narzucając niczego Bogu. A potem wypowiada słowa, które są Jej duchowym testamentem, programem dla całego Kościoła: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. Sama usuwa się w cień, by wskazać na Syna.

W tym jest istota macierzyństwa Maryi wobec Kościoła. Ona nieustannie szepcze nam do ucha, w każdej naszej życiowej biedzie, w każdym braku wina radości i nadziei: „Zróbcie wszystko, cokolwiek On wam powie”. Jej matczyna troska polega na prowadzeniu nas do posłuszeństwa wiary Jej Synowi.

Dlatego dzisiejsze święto jest dla nas ogromnym umocnieniem. Maryja, dana nam za Matkę, nie jest daleką królową. Jest jak w Wieczerniku – obecna na modlitwie z nami i za nami. Jest jak w Kanie – wrażliwa na nasze braki. Uczmy się od Niej postawy zawierzenia i natychmiastowego posłuszeństwa. I prośmy, aby jako Matka Kościoła nieustannie wstawiała się za nami, byśmy mieli odwagę robić wszystko, co Syn Jej nam mówi. Amen.


Homilia alternatywna:

Sam Pan Jezus chciał, aby Kościół miał Matkę

Dzisiejsze święto – Maryi, Matki Kościoła – przypomina nam, że macierzyństwo Maryi nie jest jedynie ludzkim odruchem pobożności. Ono wypływa z wyraźnej woli samego Chrystusa. Jezus, który założył Kościół i obiecał zesłać na niego Ducha Świętego, zapragnął, by Jego wspólnota miała Matkę. Umierając na krzyżu, oddał Maryję umiłowanemu uczniowi, a w nim – każdemu z nas. Nie chciał zostawić nas sierotami.

Dlatego właśnie w kluczowym momencie, w Wieczerniku, tuż przed Zesłaniem Ducha Świętego, widzimy Ją z Apostołami. Święty Łukasz podkreśla, że trwali jednomyślnie na modlitwie z Maryją, Matką Jezusa. Jej obecność jednoczy rodzący się Kościół i wyprasza dar Ducha. Matka czuwa, gdy dzieci mają przyjąć nowe życie.

W Kanie Galilejskiej widzimy Ją jako Tę, która dostrzega nasze braki i mówi: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. To jest Jej niezmienne zadanie: nie zatrzymywać niczego dla siebie, lecz prowadzić do Syna. Duch Święty, którego Chrystus nam obiecał, działa przez Jej wstawiennictwo, przemieniając wodę naszej słabości w wino łaski.

Już w raju Bóg zapowiedział Niewiastę, której Potomstwo zmiażdży głowę węża. Maryja jest tą zapowiedzianą Niewiastą, Matką wszystkich żyjących życiem łaski. Dziękujmy Chrystusowi, że z wysokości Krzyża dał Kościołowi Matkę. Z Nią w Wieczerniku naszych serc trwajmy na modlitwie, prosząc, by uczyła nas całkowitej ufności Jej Synowi. Amen.

Maryjo, naucz mnie pokory i posłuszeństwa Chrystusowi.

Warto w tym miejscu przypomnieć piękną modlitwę „Sub tuum praesidum

Pod Twoją obronę

Pod Twoją obronę uciekamy się
Święta Boża Rodzicielko
naszymi prośbami racz nie gardzić
w potrzebach naszych
ale od wszelakich złych przygód
racz nas zawsze wybawiać
Panno Chwalebna i Błogosławiona
O Pani nasza,
Orędowniczko nasza,
Pośredniczko nasza,
Pocieszycielko nasza
z Synem Twoim pojednaj
Synowi Twojemu nas oddawaj
Twojemu Synowi nas polecaj.
Amen.

wtorek, 19 maja 2026

Zesłanie Ducha Świętego - rok A

 Dz 2:1-11

Kiedy nadszedł wreszcie dzień Pięćdziesiątnicy, znajdowali się wszyscy razem na tym samym miejscu. Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wiatru, i napełnił cały dom, w którym przebywali. Ukazały się im też języki jakby z ognia, które się rozdzieliły, i na każdym z nich spoczął jeden. I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, i zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić. Przebywali wtedy w Jerozolimie pobożni Żydzi ze wszystkich narodów pod słońcem. Kiedy więc powstał ów szum, zbiegli się tłumnie i zdumieli, bo każdy słyszał, jak przemawiali w jego własnym języku. Czyż ci wszyscy, którzy przemawiają, nie są Galilejczykami? - mówili pełni zdumienia i podziwu. Jakżeż więc każdy z nas słyszy swój własny język ojczysty? - Partowie i Medowie, i Elamici, i mieszkańcy Mezopotamii, Judei oraz Kapadocji, Pontu i Azji, Frygii oraz Pamfilii, Egiptu i tych części Libii, które leżą blisko Cyreny, i przybysze z Rzymu, Żydzi oraz prozelici, Kreteńczycy i Arabowie - słyszymy ich głoszących w naszych językach wielkie dzieła Boże.

1 Kor 12:3b-7.12-13

Nikt też nie może powiedzieć bez pomocy Ducha Świętego: Panem jest Jezus. Różne są dary łaski, lecz ten sam Duch; różne też są rodzaje posługiwania, ale jeden Pan; różne są wreszcie działania, lecz ten sam Bóg, sprawca wszystkiego we wszystkich. Wszystkim zaś objawia się Duch dla [wspólnego] dobra. Podobnie jak jedno jest ciało, choć składa się z wielu członków, a wszystkie członki ciała, mimo iż są liczne, stanowią jedno ciało, tak też jest i z Chrystusem. Wszyscyśmy bowiem w jednym Duchu zostali ochrzczeni, [aby stanowić] jedno Ciało: czy to Żydzi, czy Grecy, czy to niewolnicy, czy wolni. Wszyscyśmy też zostali napojeni jednym Duchem.

J 20:19-23

Wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia, tam gdzie przebywali uczniowie, gdy drzwi były zamknięte z  obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: Pokój wam! A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane.


Homilia

Kim jest ta Osoba Trójcy Świętej, Której dzisiaj oddajemy cześć i uwielbienie? To Duch Święty, Który był na początku przy stworzeniu świata, jak mówi Księga Rodzaju:

Na początku, kiedy Bóg stworzył niebo i ziemię, ziemia była jeszcze bezładem i pustkowiem: ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód, a Duch Boży unosił się nad wodami.” (Rdz 1:1-2)

To mądrość Boża, o której mówi Księga Syracha, Księga Przysłów Księga Mądrości. To Duch Boży, z Którego natchnienia przemawiali prorocy – jak wyznajemy w Credo.

Słuchaj! Mądrość tak woła, (…) Gdy [Pan] budował niebiosa, byłam tam; gdy odmierzał krąg nad powierzchnią toni. Gdy w górze utwierdzał obłoki i wyprowadzał z toni potężne źródła, gdy morzu wyznaczał granice, aby wody nie przekraczały jego rozkazu; gdy kładł podwaliny ziemi ja byłam u jego boku mistrzynią, byłam jego rozkoszą dzień w dzień, igrając przed nim przez cały czas, igrając na okręgu jego ziemi, rozkoszując się synami ludzkimi.” (Prz 8:1,27-35)

To Duch Święty, Który jest Mocą i Potęgą utrzymującą całość stworzenia w istnieniu, Który porządkuje, umacnia, podtrzymuje w istnieniu. To Duch Boży, Duch Święty, który był przy Zwiastowaniu i z Którego w Maryi począł się Syn Boży Jezus Chrystus.

Duch przenika wszystko, nawet głębokości Boga samego.” (1Kor 2, 10).

To Duch Święty, Który objawił się przy chrzcie Chrystusa w Jordanie, Który ukazał się w teofanii na górze Tabor, to Duch Święty, Którego Jezus zapowiada, jako Ducha Pocieszyciela, Ducha Prawdy, Paraleta.

Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem.” (J14, 26)

To ta Osoba, Która nas czyni synami Bożymi w Sakramencie Chrztu.

Na dowód tego, że jesteście synami, Bóg wysłał do serc naszych Ducha Syna swego, który woła: Abba, Ojcze!” (Ga 4, 6).

To Duch Święty, Który jest u początków Kościoła i Który ten Kościół – Mistyczne Ciało Chrystusa w istnieniu podtrzymuje i broni przed atakami złego ducha. To Duch Święty, Trzecia Osoba Trójcy Świętej, Która jest Miłością i Mądrością Bożą.

Miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany.” (Rz 5, 5).

A my?

Dlaczego w życiu nam się nie powodzi?
Dlaczego w naszych rodzinach tyle kłótni, awantur, rozbicia i nieporozumień?
Dlaczego małżeństwo w trzy lata po ślubie już myśli o rozwodzie?
Dlaczego jesteśmy nieszczęśliwi, niezadowoleni, zabiegani, podenerwowani, napięci i nigdy nie osiągamy zamierzonych celów?
Dlaczego nie powodzi nam się w pracy, w szkole, w życiu osobistym, rodzinnym?
Dlaczego nawet w modlitwie wydaje się, że nie postępujemy naprzód?

Bo nie słuchamy Ducha Świętego. Bo Mu nie ufamy, bo Go lekceważymy.

To Duch Święty ma prowadzić nas do doskonałości i czynić nasze życie sensownym, a nie nasze kaprysy.

To Duch Święty ma być centralną postacią życia i działania ucznia Chrystusowego.

Ale jeśli my tego Ducha spychany, lekceważymy, odrzucamy Jego natchnienia, to on w swojej grzeczności i delikatności nie będzie nam się narzucał.

On chce być obecny w naszym życiu.

On chce napełniać nas prawdą, pocieszać, utwierdzać, bronić i uczyć, tego co mamy robić.

On chce nas prowadzić do całej prawdy i do życia wiecznego, ale nie będzie tego robił na siłę i wbrew naszej woli.

Jeśli nie słuchamy Ducha Świętego, jeśli lekceważymy Jego natchnienia, to On nie będzie na siłę nigdzie nas prowadził i o niczym nas nie pouczy, nie pocieszy, nie umocni, nie obroni.

Dlaczego Duch Święty nie działa w naszym życiu? Odpowiedź jest prosta.  Bo my Mu na to nie pozwalamy. Bo wolimy raczej kierować się naszymi kaprysami, zachciankami, naszą. Ludzką mądrością, sprytem i przebiegłością niż głosem Ducha świętego. I to jest ostatecznie główna przyczyna naszych nieszczęść, naszej mizerii, naszego niespełnienia.

Gdy przyjdzie Paraklet, którego Ja wam poślę od Ojca, Duch Prawdy, który od Ojca pochodzi, On zaświadczy o Mnie. (…) Gdy przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy."

„A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem.” (J 14,26)

Chrystus bardzo często mówi w Ewangelii o Duchu Świętym, jako o tym,  który ma być obecny w Jego Kościele i w życiu jego uczniów, jako pocieszyciel i prowadzący do życia wiecznego.

Chrystusowy Duch prawdy nie ma nam mówić tego, czego słuchać chcemy, ani tego, co nam się podoba. On ma nam mówić prawdę, nawet tą najtrudniejszą do przyjęcia. Ale jeśli my tej prawdy nie chcemy przyjąć, no to nikt nam nie pomoże.

Nie dziwmy się temu, że jeśli do naszego życia nie wpuścimy Ducha Świętego, to jego miejsce może zająć zły duch, któremu na pewno nie zależy na naszym uświęceniu, ale raczej na naszym potępieniu.

Chcesz, aby twoje życie było naprawdę dobre, święte i zakończyło się życiem w wiecznym? Zaufaj Duchowi Świętemu!! On mówi do ciebie w Kościele, bo Kościołowi został dany, przez Chrystusa. Ale mówi także w twoim sumieniu, które jest najgłębszym najbardziej tajemniczym miejscem, w którym do człowieka przemawia Bóg. Sumienie to jednak nie działa na zasadzie "widzimisię”, ale musi być zawsze sumieniem dobrze ukształtowanym zgodnie z przykazaniami i nauczaniem Chrystusa, bo nie może być sprzeczności pomiędzy tym, czego naucza Chrystus i tym, co mówi nam w sumieniu Duch Święty.


Modlitwa św. Augustyna

"Duchu Święty, Boże, tchnij mnie swoim tchnieniem, abym myślał o tym, co jest święte. Prowadź mnie Duchu Święty, abym czynił to, co jest święte. Przyciągnij mnie do siebie Duchu Święty, abym kochał to, co jest święte. Umacniaj mnie Duchu Święty, abym strzegł tego, co jest święte. Strzeż mnie Duchu Święty, abym nigdy nie utracił tego, co jest święte. Amen."

Jest tylko jeden powód do smutku – nie być świętym, odrzucić Ducha Świętego.

Postępujcie według ducha, a nie spełnicie pożądania ciała. Ciało, bowiem do czego innego dąży niż duch, a duch do czego innego niż ciało, i stąd nie ma między nimi zgody, tak że nie czynicie tego, co chcecie. Jeśli jednak pozwolicie się prowadzić duchowi, nie będziecie podlegać Prawu.” (Gal 5,16-17)

Otwierajmy się nieustannie na działanie Ducha Świętego – dajmy Mu się prowadzić, by nie ulegać przeróżnym pożądliwościom oraz stawajmy się Jego narzędziami w dziele duchowej odnowy tego świata.


Homilia alternatywna I

Dary Ducha Świętego

Dary Ducha Św. są częścią mesjańskiego posłannictwa Chrystusa. On sam w czasie swojego ziemskiego życia był napełniony Duchem Św. (Łk 4.1). W ciągu nauczycielskiej działalności Duch Św. nieustannie Mu towarzyszył. Chrystus działał pod wpływem Ducha Św. (Łk 4.14) i ostatecznie przez Ducha św. ofiarował samego siebie Ojcu za nasze grzechy (Hb 9,14).

Co to znaczy dla nas, dzieci Bożych, wyznawców Chrystusa? Chrystus obiecuje swemu Kościołowi, czyli nam, Ducha Św., abyśmy byli przez Niego prowadzeni, (Rz 8,14-16; Gal 5,25) abyśmy byli Mu posłuszni, abyśmy pełnili wolę Ojca tak, jak On sam, po to się narodził aby pełnić wolę Ojca. Sam Duch Św. jest pierwszorzędnym darem, posłany przez Ojca i Syna. Jest Duch Św. Darem samym w sobie (Lumen Gentium 39-40) danym Kościołowi i dla Kościoła. W tymże Duchu otrzymujemy inne dary: miłości, mądrości, rady, męstwa, zrozumienia, wiedzy i bojaźni Bożej.

Przez dar miłości, grzeszna, słaba osoba ludzka jest wewnętrznie przemieniana, transformowana w umiłowane dziecko Boże (Rz 5,5; 8,14-16; LG 40 i 42). I to jest podstawowe znaczenie wszystkich darów Ducha Świętego. Trzeba jednak pamiętać, że Duch Św. nie jest udzielany indywidualnie każdemu z nas i dla każdego z nas oddzielnie, prywatnie. Nie jest On darem prywatnym i dla "prywatnego użytku". Raczej należy rozumieć, że jest to Dar Chrystusa dla Kościoła i w Kościele (1 Kor 12; LG 7). Dlatego też wszystkie dary Ducha Św. muszą i powinny być używane dla dobra, dla budowania Kościoła i w Kościele, bo Kościołowi Chrystus obiecał posłać Ducha Świętego, a nie indywidualnym jednostkom. Kto chciałby sobie w jakikolwiek sposób "przywłaszczyć Ducha Św." twierdząc, że został mu On dany prywatnie i poza Kościołem, a nawet czasami wbrew dobru Kościoła, ten nadużywa i ostatecznie sprzeciwia się Duchowi Świętemu, Który jest Duchem Jedności i Miłości. A wszystko, co nie służy jedności, nie pochodzi od Ducha Świętego, bo owocem Ducha jest jedność.

Tylko w tym kontekście możemy w pełni zrozumieć wydarzenie, które opisują dzisiejsze czytania liturgiczne i samemu przygotować się na przyjęcie Ducha Świętego i Jego darów. Warto też w tym kontekście pokusić się o zrozumienie owych siedmiu darów Ducha Świętego, udzielanych wiernym w Kościele i dla Kościoła. Jak wtedy wygląda dar miłości w moim życiu? Dar miłości do Kościoła, umiłowania Kościoła, i dar miłości Boga i bliźniego. Jak wygląda dar mądrości, rady, zrozumienia i wiedzy? Czy korzystam z tych darów? Czy też mądrość zastąpiłem przebiegłością, dobrą radę - dyplomacją, zrozumienie - cwaniactwem, a wiedzę - sprytem? Jak w końcu wygląda dar bojaźni Bożej? Czy aby nie traktuję Boga infantylnie i lekceważąco?

Można też - idąc za św. Tomaszem z Akwinu - przeanalizować dary Ducha Świętego w zestawieniu z pierwszymi siedmioma błogosławieństwami. Wtedy Dary Ducha Św. przedstawiają się nam nie jako prywatne "prezenty" ale raczej jako zadania do wypełnienia w naszym chrześcijańskim życiu dla dobra i zbudowania Kościoła.

Przyjdź Duchu Święty i napełnij serca nasze miłością i pokorą ...
abym sobie Ciebie nie przywłaszczał ...


Homilia alternatywna II

Przybądź Duchu Święty ...

Duch Święty, Który był u początku stworzenia jest też obecny u końca czasów. Posłany przez Chrystusa aby "pouczać i przypominać o całej prawdzie", w sposób szczególny obecny jest w Kościele, Mistycznym Ciele Chrystusa. Jego "zadaniem" jest ożywianie, animacja, troska o przekaz pełni prawdy, a niektórzy chcieliby go sprowadzić do roli "nauczyciela egzotycznych języków anielskich" odpowiedzialnego wyłącznie za glosolalię. Nie sądźmy, że Duch św. jest posłany jedynie aby ekscytować i epatować nadzwyczajnościami i ekscentryzmami. Jest niewątpliwie Duchem Ognia i Żaru, Duchem Męstwa i Zapału, Duchem Pocieszycielem i Nauczycielem, jest Światłością sumień i Dawcą Wszelkich łask, ale Jego owocem na pewno nie są płytkie uniesienia i powierzchowne egzaltacje. Sam Chrystus powiedział, że najlepszym sprawdzianem wartości naszych czynów i naszej wiary są owoce: "Po owocach poznacie... " (Mt 12,33) A w Liście do Galatów św. Paweł mówi o owocach Ducha (Gal 5,22-23) A są nimi:

- miłość - ale nie sentymentalna i uczuciowa,

- radość - ale nie powierzchowna i hałaśliwa,

- pokój - a nie święty spokój,

- cierpliwość - a nie wyrachowany stoicyzm,

- uprzejmość - a nie wyrafinowany permisywizm i dyplomatyczny koniunkturalizm

- dobroć - a nie wyniosłe czynienie dobrych uczynków,

- wierność - a nie zatwardziały upór i obstawanie przy swoim,

- łagodność - a nie wyrachowana pobłażliwość,

- opanowanie - a nie dyplomatyczna tolerancja dla zła,

Św. Paweł kończy to wyliczenie słowami zachęty: "Mając życie od Ducha, do Ducha się też stosujmy".

Spróbujmy pod tym kątem rozeznać i przeanalizować nasze religijne uniesienia. Czy jest to rzeczywiście Duch Święty, który w nas działa?

Przybądź Duchu Święty,

... przyjdź Światłości sumień...

Obmyj, co nie święte,

... rozgrzej serca twarde...

 


Homilia alternatywna III

Duch Święty dany przez Chrystusa dla Kościoła

Duch Święty, Trzecia Osoba Trójcy Świętej. Co o Nim wiemy i skąd? Oczywiście z objawienia i to zarówno w Starym Testamencie, gdzie Duch Święty jest przedstawiany jako „Ruah” - duch, tchnienie, tchnienie życia lub „Ruah Ha Kodesh” - Duch Święty, Duch Boży, jak i w Nowym Testamencie, gdzie Chrystus objawia Go jako Ducha Pocieszyciela – Paracletos (Jan 14:16-17), Ducha Prawy, Który o wszystkim ma przypomnieć i pouczyć (Jan 14:26). Duch Święty jest darem Chrystusa dla Kościoła i w Kościele (1 Kor 12; LG 7).

Zesłanie Ducha Świętego, Uroczystość Pięćdziesiątnicy jest więc wypełnieniem obietnicy Chrystusowej danej Kościołowi: „A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem” (Jan 14:26). Jest to wyraz troski Chrystusa o założony przez Niego Kościół, jest to kontynuacja Jego zbawczego dzieła na ziemi. Duch Święty ma prowadzić Kościół (Rz 8,14-16; Gal 5,25) i być Jego pierwszorzędnym Nauczycielem i Opiekunem, jest On zasadą jedności Kościoła.

Dlatego też dary Ducha Świętego są darami dla Kościoła i zawsze powinny być widziane w tej perspektywie. Sam Duch Święty jest darem samym w sobie (Lumen Gentium 39-40) danym Kościołowi, posyłanym przez Ojca i Syna dla uświęcenia i prowadzenia Kościoła po drogach zbawienia. W tymże Duchu otrzymujemy inne dary o których mówi katechizm: „dary Ducha Świętego są trwałymi dyspozycjami, które czynią człowieka uległym, by iść za poruszeniami Ducha Świętego.” (KKK 1830).  A są to dary następujące: mądrość, rozum, rada, męstwo, umiejętność, pobożność i bojaźń Boża. „Dopełniają one i udoskonalają cnoty tych, którzy je otrzymują i czynią wiernych uległymi do ochotnego posłuszeństwa wobec natchnień 1266, 1299 Bożych”. (KKK 1831)

Owocami Ducha zaś są doskonałości, które Duch Święty kształtuje w nas. Tradycja Kościoła wylicza ich dwanaście (za Gal 5,22-23):  miłość, 736 wesele, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wspaniałomyślność, łaskawość, wierność, skromność, wstrzemięźliwość i czystość. Zarówno dary Ducha Świętego jaki i Jego owoce mają przemieniać grzeszną i słabą osobę ludzką w dziecko Boże. Nie są one udzielane każdemu z nas oddzielnie i prywatnie. Mają służyć dobru Kościoła i Kościół ten budować, rozwijać i umacniać w jedności. Kto chciałby sobie w jakikolwiek sposób "przywłaszczyć Ducha Św." twierdząc, że został mu On dany prywatnie i poza Kościołem, a nawet czasami wbrew dobru Kościoła, ten nadużywa i ostatecznie sprzeciwia się Duchowi Świętemu, Który jest Duchem Jedności i Miłości. A wszystko, co nie służy jedności, nie pochodzi od Ducha Świętego, bo owocem Ducha jest jedność.

Dary Ducha Świętego lub raczej sam Duch Święty jest obecny we wszystkich sakramentach. To Duch Święty napełnia ochrzczonego Łaską Uświęcającą. Tenże Duch jest obecny w Sakramencie Pojednania dla odpuszczenia grzechów i w tymże Duchu Chrystus składa siebie samego Ojcu Przedwiecznemu w Sakramencie Eucharystii. To Duch Święty napełnia mocą i mądrością bierzmowanego i Duch Święty jest wylewany na święconego kapłana czy biskupa w sakramencie święceń. Duch Święty jest zasadą jedności i miłości małżeńskiej i On także -w Sakramencie Namaszczenia- umacnia chorego i umierającego, aby wprowadzić go do domu Ojca.

W tym kontekście możemy w pełni zrozumieć wydarzenie, które opisują dzisiejsze czytania liturgiczne, ale także możemy pokusić się o pogłębienie naszej zażyłości z Duchem Świętym a także o pogłębianie uległości wobec Jego natchnień.

Kiedy Chrystus założył Kościół powiedział Piotrowi: „Ty jesteś Piotr (Skała), i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą” (Mt 16,18). Oczywiście Piotr jest skałą, ale bramy piekielne Kościoła nie przemogą nie tylko dlatego, że założony jest na Skale (na Piotrze), ale może bardziej dlatego, że jest w tym Kościele ustawicznie obecny Duch Święty. Nie należy o tym zapominać, kiedy tak łatwo ulegamy pokusie malkontenctwa, pokusie narzekania i krytykowania Kościoła, lub kiedy zniechęcamy się i odrzucamy Nauczanie Kościoła. Duch Święty jest w Kościele ustawicznie obecny i dlatego Kościół nie może być widziany jedynie jako ludzka, polityczna, czy społeczna rzeczywistość.

Przybądź Duchu Święty - Spuść z niebiosów wzięty
Światła Twego strumień

 Obmyj co nie święte - Oschłym wlej zachętę
Ulecz serca ranę! - Nagnij, co jest harde
Rozgrzej serca twarde - Prowadź zabłąkane

Daj Twoim wierzącym - w Tobie ufającym
Siedmiorakie dary - Daj zasługę męstwa
Daj wieniec zwycięstwa - Daj szczęście bez miary
Amen.


Homilia alternatywna IV

Zesłanie Ducha Świętego

Uroczystość Zesłania Ducha Świętego przypomina nam dwa wydarzenia, albo przynajmniej powinna przypominać. Pierwsze z nich -opisane na początku drugiego rozdziału Dziejów Apostolskich (Dz 2:1-11)- to wydarzenie z początków Kościoła, znane pod nazwą Pięćdziesiątnicy czyli Zesłania Ducha Świętego na Apostołów w pięćdziesiąt dni po Zmartwychwstaniu. Wydarzenie to uznawane jest za oficjalne narodziny Kościoła. Kościół zamknięty dotychczas w wieczorniku wychodzi z ukrycia i w osobie św. Piotra głosi pierwsze kazanie, podejmuje zadanie ewangelizacji zlecone przez Chrystusa w chwili Wniebowstąpienia(Mt 28:19; Mk 16:15). Od tego momentu Duch Święty działa w potężny sposób w założonym przez Chrystusa Kościele. To pod jego działaniem Apostołowie głoszą Dobrą Nowinę, chrzczą, udzielają sakramentów i zdobywają nowych wyznawców Chrystusa. To dzięki działaniu Ducha Świętego są w końcu zdolni ponieść śmierć męczeńską dając ostateczne świadectwo swojemu Mistrzowi. Ale także to pod działaniem Ducha Świętego Kościół nie umiera po śmierci Apostołów lecz rozprzestrzenia się na cały świat. Dzisiaj jesteśmy świadkami tego ustawicznego działania Ducha Świętego, Który pozwolił przetrwać Kościołowi najtrudniejsze okresy, największe prześladowania i najbardziej niebezpieczne zakusy Szatana, który wielokrotnie próbował i nadal próbuje zniszczyć Kościół tak z zewnątrz jak i od wewnątrz. Ktoś kiedyś powiedział, ze najlepszym dowodem na nadprzyrodzoność Kościoła i działanie w Nim Ducha Świętego jest fakt, że nawet najbardziej przewrotni wrogowie, ale i najsłabsi członkowie tego Kościoła nie byli w stanie Go zniszczyć w ciągu ponad dwóch tysięcy lat. To tylko dzięki Działaniu Ducha Świętego Kościół może mówić o sobie „Ecclesia semper reformata”. To Duch Święty ustawicznie odnawia Kościół i czyni go wiecznie nowym i wiecznie młodym, pociągającym i prężnym mimo wszystkich słabości, niedoskonałości i grzechów ludzi, którzy ten Kościół tworzą. Jesteśmy tego świadkami także i dzisiaj. Jak bowiem mówi Sobór Watykański II (Lumen Gentium 39-40) jest Duch Św. Darem samym w sobie danym Kościołowi i dla Kościoła. I w tymże Duchu otrzymujemy inne dary: miłości, mądrości, rady, męstwa, zrozumienia, wiedzy i bojaźni Bożej.

I tu dochodzimy do drugiego wydarzenia, które dzisiejsza uroczystość powinna nam przypomnieć, do naszego Bierzmowania. To przez pośrednictwo Kościoła każdy uczeń Chrystusa otrzymuje dary ucha świętego dla budowania Kościoła i własnego uświęcenia.

Przez dar miłości, grzeszna, słaba osoba ludzka jest wewnętrznie przemieniana, transformowana w umiłowane dziecko Boże (Rz 5,5; 8,14-16; LG 40 i 42). I to jest podstawowe znaczenie wszystkich darów Ducha Świętego. Trzeba jednak pamiętać, że Duch Św. nie jest udzielany indywidualnie każdemu z nas i dla każdego z nas oddzielnie, prywatnie. Nie jest On darem prywatnym i dla "prywatnego użytku". Raczej należy rozumieć, że jest to Dar Chrystusa dla Kościoła i w Kościele (1 Kor 12; LG 7). Dlatego też wszystkie dary Ducha Św. muszą i powinny być używane dla dobra, dla budowania Kościoła i w Kościele, bo Kościołowi Chrystus obiecał posłać Ducha Świętego, a nie indywidualnym jednostkom. Kto chciałby sobie w jakikolwiek sposób "przywłaszczyć Ducha Św." twierdząc, że został mu On dany prywatnie i poza Kościołem, a nawet czasami wbrew dobru Kościoła, ten nadużywa i ostatecznie sprzeciwia się Duchowi Świętemu, Który jest Duchem Jedności i Miłości. A wszystko, co nie służy jedności, nie pochodzi od Ducha Świętego, bo owocem Ducha jest jedność.

Tylko w tym kontekście możemy w pełni zrozumieć wydarzenie, które opisują Dzieje Apostolskie i samemu przygotować się na przyjęcie Ducha Świętego i Jego darów. Warto też w tym kontekście pokusić się o zrozumienie owych siedmiu darów Ducha Świętego, udzielanych wiernym w Kościele i dla Kościoła. Jak wtedy wygląda dar miłości w moim życiu? Dar miłości do Kościoła, umiłowania Kościoła, i dar miłości Boga i bliźniego. Jak wygląda dar mądrości, rady, zrozumienia i wiedzy? Czy korzystam z tych darów? Czy je rozwijam i używam z pożytkiem dla Kościoła? Czy też mądrość zastąpiłem przebiegłością, dobrą radę - dyplomacją, zrozumienie - cwaniactwem, a wiedzę - sprytem? Jak w końcu wygląda dar bojaźni Bożej? Czy aby nie traktuję Boga infantylnie i lekceważąco?

Można też - idąc za św. Tomaszem z Akwinu - przeanalizować dary Ducha Świętego w zestawieniu z pierwszymi siedmioma błogosławieństwami. Wtedy Dary Ducha Św. przedstawiają się nam nie jako prywatne "prezenty" ale raczej jako zadania do wypełnienia w naszym chrześcijańskim życiu dla dobra i zbudowania Kościoła.

Przyjdź Duchu Święty i napełnij serca nasze miłością i pokorą ...

abym sobie Ciebie nie przywłaszczał ...

Spróbujmy pod tym kątem rozeznać i przeanalizować nasze religijne uniesienia. Czy jest to rzeczywiście Duch Święty, który w nas działa?

Przybądź Duchu Święty,

... przyjdź Światłości sumień ...

Obmyj, co nie święte,

... rozgrzej serca twarde ...


Modlitwa do Ducha Świętego

"Podobnie także Duch Święty przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami." (Rz 8:26)Duchu Święty uznaję moją całkowitą słabość, nicość i głęboką grzeszność. Z głębi tej nicości i nędzy błagam: "przyjdź z pomocą mojej słabości". Nie umiem bowiem wyrazić moimi słowami:

- miłości do Ciebie Panie mój,
- modlitwy wstawienniczej za tych, których kocham,
- żalu za popełnione grzechy i wyrządzone krzywdy.

Dlatego proszę Cię Duchu Święty, przyjdź mi z pomocą , bo:

- onieśmiela mnie Twój majestat i świętość,
- przytłacza mnie moja bezradność,
- przeraża mnie ogrom moich grzechów.

"Ty, Który przenikasz głębokości Boga samego" wyraź moją modlitwę w błaganiach niewymownych. Moja jest nędza i nicość, Twoja jest Potęga i Miłość. Mój jest grzech i słabość, Twoje jest Przebaczenie i Miłosierdzie. Moja jest pycha i arogancja, Twoja jest Moc i Pokój. Udziel mi Twoich darów: mądrości i rozumu, rady i męstwa, umiejętności,  pobożności i bojaźni Bożej. Oczyść mnie ze wszystkiego zła, naucz pokory, miłości, cierpliwości i wybaczenia.

Błagam o to Ciebie, Duchu Święty, Który z Bogiem Ojcem i Synem Bożym, Jezusem Chrystusem żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen.


Rozważanie

Podstawowym zadaniem Kościoła, dla którego został On stworzony przez Chrystusa jest prowadzenie swoich wyznawców do świętości. Jeśli Kościół o tym zapomina lub się temu sprzeniewierza przestaje być Kościołem Chrystusa i staje się towarzystwem wzajemnej adoracji, klubem golfowym, instytucją ludzką, a nie bożą, traci swój sens istnienia i nie jest już więcej wspierany przez Ducha Świętego.

Po to Chrystus założył Kościół, aby prowadził swoich wyznawców do zbawienia. Po to Chrystus posłał Kościołowi Ducha świętego, aby Kościół skutecznie prowadził swoich członków do zbawienia.

Całym sensem głoszenia Słowa Bożego, celebracji liturgii, całego duszpasterstwa jest prowadzenie ludzi do zbawienia, pokazywanie im jak mają zostać świętymi.

Celem mojego kazania nie jest zainteresowanie was czymś ekscytującym, powiedzenie czegoś, o czym nie wiecie, popisanie się krasomówstwem, ale pokazanie wam drogi do świętości.

Bogu Ojcu przypisuje się stworzenie, Synowi Bożemu przypisuje się zbawienie, natomiast Duchowi Świętemu przypisuje się uświęcenie. Bez Ducha Świętego nie zostanę świętym, a bez tego nie wejdę do nieba.

I tak jak niemożliwe byłoby moje istnienie, gdyby nie stworzył mnie Bóg Ojciec, jak niemożliwe byłoby moje zbawienie, gdyby nie odkupił mnie Syn Boży tak niemożliwe jest moje wejście do nieba bez uświęcającego działania Ducha świętego.

Kim jest ta Osoba Trójcy Świętej, Której dzisiaj oddajemy cześć i uwielbienie? To Duch Święty, Który był na początku przy stworzeniu świata, jak mówi Księga Rodzaju:

Na początku, kiedy Bóg stworzył niebo i ziemię, ziemia była jeszcze bezładem i pustkowiem: ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód, a Duch Boży unosił się nad wodami.” (Rdz 1:1-2)

To mądrość Boża, o której mówi Księga Syracha, Księga Przysłów Księga Mądrości. To Duch Boży, z Którego natchnienia przemawiali prorocy – jak wyznajemy w Credo.

Słuchaj! Mądrość tak woła, (…) Gdy [Pan] budował niebiosa, byłam tam; gdy odmierzał krąg nad powierzchnią toni. Gdy w górze utwierdzał obłoki i wyprowadzał z toni potężne źródła, gdy morzu wyznaczał granice, aby wody nie przekraczały jego rozkazu; gdy kładł podwaliny ziemi ja byłam u jego boku mistrzynią, byłam jego rozkoszą dzień w dzień, igrając przed nim przez cały czas, igrając na okręgu jego ziemi, rozkoszując się synami ludzkimi.” (Prz 8:1,27-35)

To Duch Święty, Który jest Mocą i Potęgą utrzymującą całość stworzenia w istnieniu, Który porządkuje, umacnia, podtrzymuje. To Duch Boży, Duch Święty, który był przy Zwiastowaniu i z Którego w Maryi począł się Syn Boży Jezus Chrystus.

Duch przenika wszystko, nawet głębokości Boga samego.” (1Kor 2, 10).

To Duch Święty, Który objawił się przy chrzcie Chrystusa w Jordanie, Który ukazał się w teofanii na górze Tabor, to Duch Święty, Którego Jezus zapowiada, jako Ducha Pocieszyciela, Ducha Prawdy, Paraleta.

Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem.” (J14, 26)

To ta Osoba, Która nas czyni synami Bożymi w Sakramencie Chrztu.

Na dowód tego, że jesteście synami, Bóg wysłał do serc naszych Ducha Syna swego, który woła: Abba, Ojcze!” (Ga 4, 6).

To Duch Święty, Który jest u początków Kościoła i Który ten Kościół – Mistyczne Ciało Chrystusa w istnieniu podtrzymuje i broni przed atakami złego ducha. To Duch Święty, Trzecia Osoba Trójcy Świętej, Która jest Miłością i Mądrością Bożą.

Miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany.” (Rz 5, 5).

A my?

Dlaczego w życiu nam się nie powodzi?

Dlaczego w naszych rodzinach tyle kłótni, awantur, rozbicia i nieporozumień?

Dlaczego małżeństwo w trzy lata po ślubie już myśli o rozwodzie?

Dlaczego jesteśmy nieszczęśliwi, niezadowoleni, zabiegani, podenerwowani, napięci i nigdy nie osiągamy zamierzonych celów?

Dlaczego nie powodzi nam się w pracy, w szkole, w życiu osobistym, rodzinnym?

Dlaczego nawet w modlitwie wydaje się, że nie postępujemy naprzód?

 

Bo nie słuchamy Ducha Świętego. Bo Mu nie ufamy, bo Go lekceważymy.

To Duch Święty ma prowadzić nas do doskonałości i czynić nasze życie sensownym, a nie nasze kaprysy.

To Duch Święty ma być centralną postacią życia i działania ucznia Chrystusowego.

Ale jeśli my tego Ducha spychany, lekceważymy, odrzucamy Jego natchnienia, to on w swojej grzeczności i delikatności nie będzie nam się narzucał.

On chce być obecny w naszym życiu.

On chce napełniać nas prawdą, pocieszać, utwierdzać, bronić i uczyć, tego, co mamy robić.

On chce nas prowadzić do całej prawdy i do życia wiecznego, ale nie będzie tego robił na siłę i wbrew naszej woli.

Jeśli nie słuchamy Ducha Świętego, jeśli lekceważymy Jego natchnienia, to On nie będzie na siłę nigdzie nas prowadził i o niczym nas nie pouczy, nie pocieszy, nie umocni, nie obroni.

Dlaczego Duch Święty nie działa w naszym życiu? Odpowiedź jest prosta.  Bo my Mu na to nie pozwalamy. Bo wolimy raczej kierować się naszymi kaprysami, zachciankami, naszą ludzką mądrością, sprytem i przebiegłością niż głosem Ducha świętego. I to jest ostatecznie główna przyczyna naszych nieszczęść, naszej mizerii, naszego niespełnienia.

Gdy przyjdzie Paraklet, którego Ja wam poślę od Ojca, Duch Prawdy, który od Ojca pochodzi, On zaświadczy o Mnie. (…) Gdy przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy."

„A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem.” (J 14,26)

Chrystus bardzo często mówi w Ewangelii o Duchu Świętym, jako o tym,  Który ma być obecny w Jego Kościele i w życiu jego uczniów, jako pocieszyciel, nauczyciel i przewodnik prowadzący do życia wiecznego.

Chrystusowy Duch prawdy nie ma nam mówić tego, czego słuchać chcemy, ani tego, co nam się podoba. On ma nam mówić prawdę, nawet tą najtrudniejszą do przyjęcia. Ale jeśli my tej prawdy nie chcemy przyjąć, to nikt nam nie pomoże.

Nie dziwmy się temu, że jeśli do naszego życia nie wpuścimy Ducha Świętego, to jego miejsce może zająć zły duch, któremu na pewno nie zależy na naszym uświęceniu, ale raczej na naszym potępieniu.

Chcesz, aby twoje życie było naprawdę dobre, święte i zakończyło się życiem w wiecznym? Zaufaj Duchowi Świętemu!! On mówi do ciebie w Kościele, bo Kościołowi został dany, przez Chrystusa. Ale mówi także w twoim sumieniu, które jest najgłębszym najbardziej tajemniczym miejscem, w którym do człowieka przemawia Bóg. Sumienie to jednak nie działa na zasadzie "widzimisię”, ale musi być zawsze sumieniem dobrze ukształtowanym, zgodnie z przykazaniami i nauczaniem Chrystusa, bo nie może być sprzeczności pomiędzy tym, czego naucza Chrystus i tym, co mówi nam w sumieniu Duch Święty.


Modlitwa św. Augustyna

"Duchu Święty, Boże, tchnij mnie swoim tchnieniem, abym myślał o tym, co jest święte. Prowadź mnie Duchu Święty, abym czynił to, co jest święte. Przyciągnij mnie do siebie Duchu Święty, abym kochał to, co jest święte. Umacniaj mnie Duchu Święty, abym strzegł tego, co jest święte. Strzeż mnie Duchu Święty, abym nigdy nie utracił tego, co jest święte. Amen."

Jest tylko jeden powód do smutku – nie być świętym, czyli odrzucić Ducha Świętego.

Postępujcie według ducha, a nie spełnicie pożądania ciała. Ciało, bowiem do czego innego dąży niż duch, a duch do czego innego niż ciało, i stąd nie ma między nimi zgody, tak że nie czynicie tego, co chcecie. Jeśli jednak pozwolicie się prowadzić duchowi, nie będziecie podlegać Prawu.” (Gal 5,16-17)

Otwierajmy się nieustannie na działanie Ducha Świętego – dajmy Mu się prowadzić, by nie ulegać przeróżnym pożądliwościom oraz stawajmy się Jego narzędziami w dziele duchowej odnowy tego świata.

Wigilia Zesłania Ducha Świętego - rok A

  Dz 28, 16-20. 30-31

Pobyt Pawła w Rzymie

Czytanie z Dziejów Apostolskich

Gdy weszliśmy do Rzymu, pozwolono Pawłowi mieszkać prywatnie razem z żołnierzem, który go pilnował.

Po trzech dniach poprosił on do siebie najznakomitszych Żydów. A kiedy się zeszli, mówił do nich: «Nie uczyniłem, bracia, nic przeciwko narodowi lub zwyczajom ojczystym, a jednak wydany zostałem jako więzień: z Jerozolimy w ręce Rzymian, którzy po rozpatrzeniu sprawy chcieli mnie wypuścić, dlatego że nie ma we mnie winy zasługującej na śmierć.

Ponieważ jednak Żydzi sprzeciwiali się temu, musiałem odwołać się do cezara – bynajmniej nie w zamiarze oskarżenia w czymkolwiek mojego narodu. Dlatego też zaprosiłem was, aby się z wami zobaczyć i rozmówić, bo dla nadziei Izraela dźwigam te kajdany».

Przez całe dwa lata pozostał w wynajętym przez siebie mieszkaniu i przyjmował wszystkich, którzy do niego przychodzili, głosząc królestwo Boże i nauczając o Panu Jezusie Chrystusie zupełnie swobodnie, bez przeszkód.

Oto słowo Boże.

J 21, 20-25
Świadectwo św. Jana Apostoła

Słowa Ewangelii według Świętego Jana

Gdy Jezus zmartwychwstały ukazał się uczniom nad jeziorem Genezaret, Piotr, obróciwszy się, zobaczył idącego za sobą ucznia, którego miłował Jezus, a który to w czasie uczty spoczywał na Jego piersi, i powiedział: «Panie, któż jest ten, który Cię zdradzi?»

Gdy więc go Piotr ujrzał, rzekł do Jezusa: «Panie, a co z tym będzie?»

Odpowiedział mu Jezus: «Jeżeli chcę, aby pozostał, aż przyjdę, to cóż tobie do tego? Ty pójdź za Mną!»

Rozeszła się wśród braci wieść, że uczeń ów nie umrze. Ale Jezus nie powiedział mu, że nie umrze, lecz: «Jeśli Ja chcę, aby pozostał, aż przyjdę, to cóż tobie do tego?»

Ten właśnie uczeń daje świadectwo o tych sprawach, i on je opisał. A wiemy, że świadectwo jego jest prawdziwe.

Jest ponadto wiele innych rzeczy, których Jezus dokonał, a które gdyby je szczegółowo opisać, to sądzę, że cały świat nie pomieściłby ksiąg, jakie trzeba by napisać.

Oto słowo Pańskie.


Refleksja teologiczno-homiletyczna na Wigilię Zesłania Ducha Świętego
(Dz 28, 16–20.30–31; J 21, 20–25)

Wigilia Zesłania Ducha Świętego stanowi bramę do jednej z najbardziej dynamicznych tajemnic naszej wiary – działania Ducha Świętego w Kościele. W czytaniach liturgii Słowa tej wieczornej celebracji spotykamy się z dwoma potężnymi świadkami: św. Pawłem i św. Janem. Każdy z nich, w inny sposób, ukazuje działanie Ducha w życiu Kościoła i osoby wierzącej.

Duch Święty jako moc wiary i misji: Paweł w Rzymie (Dz 28)

Święty Paweł, choć w kajdanach, pozostaje człowiekiem wolnym — głosi Ewangelię „zupełnie swobodnie, bez przeszkód” (Dz 28,31). Jest to jeden z najgłębszych paradoksów chrześcijaństwa: więzień, który przemienia świat. Duch Święty nie jest tu tylko tłem, ale wyraźnym działającym – On daje Pawłowi odwagę, wytrwałość i wolność duchową pomimo fizycznych ograniczeń. Misja ewangelizacyjna apostoła narodów nie zostaje przerwana ani przez cesarskie sądy, ani przez opór środowisk żydowskich. To Duch prowadzi misję – tam, gdzie po ludzku zdaje się kończyć możliwość działania, rozpoczyna się przestrzeń dla mocy Bożej.

Duch Święty nie tylko uzdalnia do głoszenia, ale także uczy cierpliwości, rozeznania i pokory. Paweł, mimo oskarżeń, nie potępia swoich braci w wierze. Zamiast odwetu, pragnie dialogu – „zaprosiłem was, aby się z wami zobaczyć i rozmówić” (Dz 28,20). Tak rodzi się Kościół – nie z siły, lecz ze spotkania, nie z triumfu, lecz ze świadectwa.

Duch Święty działa także dziś — przykład z życia Kościoła

W jednej z parafii w Polsce żyła kobieta – samotna wdowa, schorowana, praktycznie zapomniana przez świat. Nikt nie zwracał na nią uwagi, aż do momentu, gdy młody kapłan zauważył, że codziennie siedzi w tej samej ławce i modli się długo po Mszy Świętej. Zapytał ją pewnego dnia: „Za co się pani tak długo modli?” A ona odpowiedziała: „Modlę się za tych, co nie mają odwagi wrócić do Boga”.

Z czasem zaczęli wracać ludzie – dzieci, sąsiedzi, nawet mąż jednej z kobiet, który przez 20 lat nie przestąpił progu kościoła. Po latach okazało się, że jej modlitwa była iskrą, przez którą Duch działał w wielu sercach. To przypomina, że Zesłanie Ducha Świętego nie musi wyglądać jak burza i ogień. Czasem jest jak delikatny płomień w sercu wdowy, który ogrzewa całą wspólnotę.

W jednej z parafii misyjnych w Tanzanii pracował przez wiele lat polski misjonarz. Po ludzku – był osamotniony: brakowało współpracowników, czasem brakowało wody, prądu, a nawet żywności. Ale ten kapłan powtarzał: „Nie jestem sam – Duch Święty tu jest”. Nie głosił głośno i nie szukał tłumów. Po prostu: codzienna Eucharystia, rozmowa z ludźmi, odwiedziny w chatach z Pismem Świętym pod pachą. Po latach jego pracy wspólnota, którą prowadził, stała się żywym Kościołem – z powołaniami kapłańskimi i zakonnymi, z rodzinami, które codziennie modlą się wspólnie, i z młodymi, którzy organizują katechezy i odwiedzają chorych. Nie dlatego, że miał strategię czy fundusze, ale dlatego, że był otwarty na działanie Ducha Świętego.

To historia podobna do tej Pawła w Rzymie – w skromnych warunkach, zewnętrznie „ograniczony”, ale wewnętrznie wolny i natchniony. To także echo umiłowanego ucznia – który nie był może pierwszy, ale trwał do końca i dał świadectwo.

Duch Święty jako Duch prawdy i tajemnicy: Janowy świadek (J 21)

Ewangelia św. Jana kończy się nieoczekiwanie: pytaniem Piotra i tajemniczą odpowiedzią Jezusa. „A co z tym będzie?” – pyta Piotr o umiłowanego ucznia. Jezus odpowiada: „Ty pójdź za Mną!”. To zdanie staje się duchowym testamentem dla każdego ucznia Chrystusa. Duch Święty nie tylko rozsyła, ale także ukierunkowuje: nie jesteśmy wezwani do kontrolowania Bożych planów wobec innych, lecz do wiernego podążania za Jezusem – indywidualnie, osobiście, w głębokim posłuszeństwie.

Duch Święty to także Duch Prawdy, który prowadzi do całej prawdy (por. J 16,13). Jan – umiłowany uczeń – daje „prawdziwe świadectwo” (J 21,24). Ewangelia nie kończy się jednak zamknięciem księgi, ale otwarciem nieskończonej przestrzeni: „sądzę, że cały świat nie pomieściłby ksiąg...” (J 21,25). To zapowiedź niekończącego się działania Ducha Świętego, który nadal inspiruje, ożywia i tworzy — nie tylko pisma, ale przede wszystkim świętych.

W oczekiwaniu: modlitwa Kościoła i działanie Ducha

Liturgia Wigilii Zesłania Ducha Świętego to echo Wieczernika: modlący się Kościół, który nie wie, jak, ale ufa, że Duch przyjdzie. W Pawle widzimy Kościół misyjny; w Janie — Kościół kontemplacyjny. Oba są natchnione Duchem Świętym. Jeden przemawia językami narodów, drugi pisze Księgę Objawienia. Obydwa świadectwa są żywe, bo wypełnione tchnieniem Bożym.

Dlatego w tę świętą noc Kościół nie tylko wspomina Zesłanie Ducha, ale modli się o jego nowe wylanie. O Ducha, który odblokuje nasze zamknięcia, uzdrowi nasze podziały, odnowi naszą gorliwość. Duch, który przemienia dom uwięzionego Pawła w centrum ewangelizacji i życie umiłowanego ucznia w natchnione świadectwo.

Modlitwa końcowa:

Przyjdź, Duchu Święty, i naucz nas wolności, jakiej doświadczył Paweł.
Przyjdź i wprowadź nas w głębię Prawdy, którą niósł Jan.
Uczyń z naszych serc miejsce spotkania, z naszych wspólnot – Wieczernik,
a z naszych słów – żywe świadectwo. Amen. A ty … Nie czekaj na idealne warunki. Duch Święty nie potrzebuje wielkich struktur, tylko otwartego serca.
Pozwól Mu działać w Tobie — tak jak działał w Pawle, w Janie i w misjonarzu z Tanzanii.

piątek, 15 maja 2026

Wniebowstąpienie Pańskie - rok A

 Dz 1:1-11

Pierwszą Księgę napisałem, Teofilu, o wszystkim, co Jezus czynił i czego nauczał od początku aż do dnia, w którym udzielił przez Ducha Świętego poleceń Apostołom, których sobie wybrał, a potem został wzięty do nieba. Im też po swojej męce dał wiele dowodów, że żyje: ukazywał się im przez czterdzieści dni i mówił o królestwie Bożym. A podczas wspólnego posiłku kazał im nie odchodzić z Jerozolimy, ale oczekiwać obietnicy Ojca: Słyszeliście o niej ode Mnie - /mówił/ - Jan chrzcił wodą, ale wy wkrótce zostaniecie ochrzczeni Duchem Świętym. Zapytywali Go zebrani: Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela? Odpowiedział im: Nie wasza to rzecz znać czasy i chwile, które Ojciec ustalił swoją władzą, ale gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi. Po tych słowach uniósł się w ich obecności w górę i obłok zabrał Go im sprzed oczu. Kiedy uporczywie wpatrywali się w Niego, jak wstępował do nieba, przystąpili do nich dwaj mężowie w białych szatach. I rzekli: Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo? Ten Jezus, wzięty od was do nieba, przyjdzie tak samo, jak widzieliście Go wstępującego do nieba.

Ef 1:17-23

Proszę, aby Bóg Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec chwały, dał wam ducha mądrości i objawienia w głębszym poznaniu Jego samego. Niech da wam światłe oczy serca tak, byście wiedzieli, czym jest nadzieja waszego powołania, czym bogactwo chwały Jego dziedzictwa wśród świętych i czym przemożny ogrom Jego mocy względem nas wierzących - na podstawie działania Jego potęgi i siły. Wykazał On je, gdy wskrzesił Go z martwych i posadził po swojej prawicy na wyżynach niebieskich, ponad wszelką Zwierzchnością i Władzą, i Mocą, i Panowaniem, i ponad wszelkim innym imieniem wzywanym nie tylko w tym wieku, ale i w przyszłym. I wszystko poddał pod Jego stopy, a Jego samego ustanowił nade wszystko Głową dla Kościoła, który jest Jego Ciałem, Pełnią Tego, który napełnia wszystko wszelkimi sposobami.

Ewangelia w roku A                                                             Mt 28, 16-20

Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi

+ Zakończenie Ewangelii według świętego Mateusza.

Jedenastu uczniów udało się do Galilei na górę, tam gdzie Jezus im polecił. A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy jednak wątpili. Wtedy Jezus zbliżył się do nich i przemówił tymi słowami:

« Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata ».

Oto słowo Pańskie.


Homilia I

Dana Mi jest wszelka władza ...

Wniebowstąpienie jest wydarzeniem, które nie może być rozpatrywane w kategoriach naturalistycznych i pseudo-intelektualnych. Nie można np. zadać pytania: "Gdzie konkretnie Jezus się udał?" czy też pytania; "W jaki sposób wstąpił do nieba?" lub "Gdzie jest to niebo?" Tego rodzaju naturalistyczne widzenie jest po pierwsze bezsensowne, a po drugie przesłania nam głębszy sens tego historio-zbawczego wydarzenia. Sami Ewangeliści nie umieją sobie z tym wydarzeniem poradzić używając bardzo nieporadnych słów dla jego opisu: "Pan Jezus został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Ojca". Nie chcą oni na pewno zdawać nam reporterskiego sprawozdania z niezwykłego faktu, ale przekazują inne, ważniejsze, historio-zbawcze prawdy:

  • dana Mi jest wszelka władza - mówi o sobie Jezus, podkreślając swoje zbawcze posłannictwo,
  • idźcie i nauczajcie wszystkie narody - poleca swoim uczniom,
  • udzielajcie Chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego - ustanowienie Sakramentu Chrztu św.,
  • kto uwierzy i przyjmie Chrzest będzie zbawiony - obietnica zbawienia dla wszystkich ludzi,
  • Duch Święty zstąpi na was - obietnica zesłania i obecności Ducha Świętego,
  • będziecie dokonywać rzeczy niezwykłych - z wiary wypływających,
  • uczcie zachowywać moje przykazania - wiara musi być potwierdzona życiem,
  • wy jesteście moimi świadkami - świadkami zbawczego posłannictwa Jezusa,
  • Jezus został wzięty do nieba - tam skąd przybył, ale ni pytajmy o lokalizację,
  • zasiadł po prawicy Ojca - bo jest Równy Ojcu w Bóstwie,
  • przyjdzie powtórnie - zapowiedź Paruzji przy końcu świata,
  • Ja jestem z wami aż do skończenia świata - mimo to nie przestał być obecny wśród nas.

To tylko niektóre tematy i prawdy teologiczne, na które wskazuje nam dzisiejsza uroczystość. Nie próbujmy sprowadzać Wniebowstąpienia tylko do niezwykłego i niewytłumaczalnego zdarzenia. Jest tutaj ogromne bogactwo teologicznych treści, których nie można zbanalizować, czy pominąć, zatrzymując się na drugoplanowej i nieważnej w końcu kwestii: „jak i gdzie fizycznie udał się Jezus?”

Chrystus, wstępujący do nieba zapowiada także nasz, definitywny powrót do domu Ojca.


Homilia II na Wniebowstąpienie Pańskie (Rok A)

Kluczowa myśl: „Dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo?” – Chrześcijaństwo nie jest religią nostalgicznego spojrzenia, ale wcielonej obecności. Wniebowstąpienie nie jest odejściem Jezusa, lecz radykalną zmianą sposobu Jego obecności, która przestaje być ograniczona miejscem, by stać się ciałem – Kościołem.

  1. Rozczarowanie przestrzenią, czyli pułapka „świętego miejsca”

Zebrali się na górze w Galilei. Tam, gdzie wszystko się zaczęło. I czytamy zaskakujące zdanie: „A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy jednak wątpili”. To zdanie jest dla nas kluczem. Nawet w obliczu Zmartwychwstałego, w miejscu uświęconym Jego obecnością, w sercach apostołów rodzi się wątpliwość. Nie jesteśmy od nich lepsi. Nasza wiara to nie jest stalowy monolit, to często krucha łódź na wzburzonym morzu pytań.

Dzieje Apostolskie dodają kolejny, niezwykle ludzki szczegół. Jezus unosi się, obłok Go zabiera, a oni „uporczywie wpatrywali się w Niego, jak wstępował do nieba”. Stali z zadartymi głowami, z wzrokiem utkwionym w pustym już niebie. Ten obraz jest metaforą całego chrześcijaństwa, które na moment zamarło. To pokusa nas wszystkich: zatrzymać się, zamknąć w tęsknocie za „dawnymi czasami”, za namacalną obecnością Boga, za duchowym przeżyciem, które minęło. Chcielibyśmy zbudować namioty na górze Tabor, zatrzymać chwilę, zamknąć Boga w przestrzeni – najlepiej w przestrzeni tego kościoła, w tym akurat obrzędzie, w tej konkretnej emocji.

I wtedy pada to pozornie szorstkie pytanie „dwóch mężów w białych szatach”: „Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo?”. To nie jest łagodna pociecha. To wezwanie do przebudzenia, które jest sercem dzisiejszej uroczystości. Można by je przetłumaczyć współcześnie: Dlaczego zatrzymaliście się w swojej wierze? Dlaczego szukacie Boga tylko w tym, co minęło? Wasze patrzenie w niebo stało się ucieczką od ziemi.

  1. Nowy rodzaj władzy – Chrystus jako Głowa Ciała

Wniebowstąpienie było konieczne, by apostołowie przestali szukać Jezusa „gdzieś”. Oni pytali Go: „Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela?”. Wciąż myśleli politycznie, terytorialnie. Chcieli Królestwa z centrum w Jerozolimie. Tymczasem Jezus dokonuje radykalnej redefinicji władzy.

Święty Paweł w Liście do Efezjan pisze o tym z zachwycającą precyzją. Nie mówi o Jezusie, który „odszedł na emeryturę” do nieba. Mówi o Chrystusie, który został posadzony „ponad wszelką Zwierzchnością i Władzą, i Mocą, i Panowaniem”. W języku starożytnego świata są to nazwy duchowych potęg, które zniewalają świat. Paweł oznajmia: Jezus jest ponad polityką, ponad ekonomią, ponad duchami lęku i śmierci, ponad każdą siłą, która próbuje wam wmówić, że wasze życie nie ma sensu. To nie jest triumfalizm oderwany od rzeczywistości, ale obietnica, że u podstaw wszechświata nie leży chaos ani ślepa przemoc, ale miłość Baranka.

Ale najważniejsze jest ostatnie zdanie: Bóg „ustanowił Go nade wszystko Głową dla Kościoła, który jest Jego Ciałem, Pełnią Tego, który napełnia wszystko wszelkimi sposobami”.

Zastanówmy się nad tym. Głowa nie jest kompletna bez ciała. Ciało jest Pełnią Głowy. To znaczy, że Chrystus, który napełnia cały wszechświat, wybrał sobie sposób działania poprzez nas. Jego ręce, by błogosławić – to nasze ręce. Jego usta, by pocieszać – to nasze usta. Jego nogi, by iść do potrzebujących – to nasze nogi.

To jest odpowiedź na pytanie: „Dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo?”. Niebo jest puste, bo Chrystus jest teraz na ziemi, w swoim Ciele, którym jesteśmy my. Uwielbione człowieczeństwo Jezusa nie zniknęło z kosmosu. Ono stało się „zaraźliwe”. Każdy chrzest, każda Eucharystia wszczepia nas w to uwielbione Ciało. Problem polega na tym, że my często zachowujemy się jak to ciało z odciętą od niego głową – funkcjonujemy, ale bez wizji, bez celu, bez Chrystusowego myślenia.

  1. Misja: zejść z góry i zanurzyć się w dolinie

W Ewangelii Mateusza pada ostatnie zdanie, które jest jak testament: „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”.

Zwróćmy uwagę na ogromne napięcie. Jezus mówi, że ma wszelką władzę, a zaraz potem daje nam zadanie. Nie mówi: „Idźcie i zbudujcie mi imperium”. Mówi: „Idźcie i nauczajcie… udzielając chrztu… uczcie zachowywać wszystko, co wam przykazałem”.

Co przykazał? Czystość rytualną? Przepisy prawne? Nie. Przykazał błogosławienie nieprzyjaciół, nadstawianie drugiego policzka, miłość, która oddaje życie. „Zachowywać wszystko, co wam przykazałem” – to znaczy tworzyć alternatywną wspólnotę w sercu świata, która kieruje się logiką Krzyża i Zmartwychwstania, a nie logiką siły i sukcesu.

Wniebowstąpienie nie jest świętem pożegnania. Jest świętem nowej, radykalnej bliskości. „Jestem z wami” – to greckie ego meth’ hymon eimi – to nie jest obietnica odległego szefa, który wysłał nas na misję. To imię Boga: Emmanuel, Bóg z nami. On nie jest z nami jako nagroda dla doskonałych. Jest z nami pośród naszych wątpliwości, o czym przypomina nam ów wątek z Ewangelii Mateusza: „Niektórzy jednak wątpili”. I właśnie do wątpiących, do zalęknionych, do słabych Jezus mówi: Idźcie. Dana Mi jest władza. A ja jestem z wami.

Zakończenie

Bracia i Siostry, przestańmy wpatrywać się w niebo, jakby Bóg był nieobecny. On jest tutaj. Ale nie po to, by nas uwięzić w tej świątyni, lecz by nas stąd posłać. Wniebowstąpienie to święto, które każe nam przestać szukać Boga wyłącznie w nadzwyczajnościach, a zacząć rozpoznawać Go w zwyczajności Jego Ciała – w drugim człowieku, szczególnie tym, któremu świat mówi, że jest nikim.

Zejdźmy z góry naszych duchowych nostalgii i wejdźmy w Galileę naszego codziennego życia. Tam, w pracy, w rodzinie, w cierpieniu i radości, Chrystus – Głowa – chce swoim Ciałem dalej dotykać, uzdrawiać i kochać ten świat. Amen.


Homilia III

Obecność w Innej Formie: Paradoks Wniebowstąpienia

Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego bywa niekiedy błędnie interpretowana jako opis „rozstania” lub „odejścia” Jezusa w odległe, niedostępne rejony kosmosu. Gdybyśmy pozostali przy takim, niemal fizykalnym rozumieniu tego wydarzenia, dzisiejsza liturgia musiałaby mieć charakter melancholijny. Tymczasem jest ona pełna triumfu i nadziei. Z perspektywy teologii duchowości, Wniebowstąpienie nie jest bowiem kresem obecności Chrystusa, lecz jej radykalną przemianą. Jezus nie „odszedł”, lecz „wszedł” w nowy sposób istnienia, stając się Panem całej rzeczywistości.

Góra spotkania i cień wątpliwości

Mateuszowa relacja z ostatniego spotkania w Galilei (Mt 28, 16-20) uderza surowym realizmem. Ewangelista notuje, że gdy uczniowie ujrzeli Zmartwychwstałego, „oddali Mu pokłon, niektórzy jednak wątpili”. To niezwykle istotny szczegół dla naszej formacji duchowej. Nawet w obliczu oczywistego cudu, w sercu człowieka może współistnieć wiara (adoracja) i wahanie (distasan – co w grece oznacza raczej stan rozdarcia, niepewności niż totalną niewiarę).

Jezus nie odrzuca uczniów z powodu tego rozdarcia. Przeciwnie, właśnie w tym momencie ogłasza swoją „wszelką władzę”. To moment przejścia od Chrystusa historycznego, ograniczonego czasem i przestrzenią, do Chrystusa kosmicznego, który wypełnia wszystko we wszystkim. Duchowość chrześcijańska nie polega na eliminacji pytań, ale na podjęciu misji mimo ich obecności, w oparciu o autorytet Tego, który zasiadł po prawicy Ojca.

Światłe oczy serca” – nowa percepcja

Klucz do zrozumienia dzisiejszej tajemnicy podaje nam św. Paweł w Liście do Efezjan (Ef 1, 17-23). Apostoł modli się o „światłe oczy serca” dla wierzących. To sformułowanie odsyła nas do klasycznej teologii gnosis chrześcijańskiej – poznania, które nie jest tylko intelektualne, ale egzystencjalne.

Dlaczego potrzebujemy „nowych oczu”? Ponieważ po Wniebowstąpieniu Chrystus staje się dla zmysłów niewidzialny. „Obłok zabrał Go im sprzed oczu” (Dz 1, 9) – ów obłok w tradycji biblijnej (Shekinah) nie jest zjawiskiem meteorologicznym, lecz symbolem Bożej obecności. Jezus wchodzi w chwałę Ojca, stając się „Głową dla Kościoła, który jest Jego Ciałem”.

Zatem, paradoksalnie, od momentu Wniebowstąpienia Jezus jest bliżej nas niż wtedy, gdy chodził po palestyńskich drogach. Wówczas był „obok” uczniów, teraz – poprzez Ducha Świętego i sakramenty – jest „wewnątrz” nich. Jak pisał św. Augustyn: „Wstąpił do nieba, lecz nie opuścił nas, którzy tu jesteśmy”. Naszym zadaniem jest pielęgnować ową „uważność serca”, która pozwala dostrzec Jego panowanie w codzienności, nawet gdy wydaje się ona zdominowana przez chaos.

Między kontemplacją a misją

Dzieje Apostolskie (Dz 1, 1-11) stawiają nas wobec jeszcze jednego napięcia: między „wpatrywaniem się w niebo” a powrotem do Jerozolimy. Upomnienie aniołów: „Dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo?” nie jest naganą dla modlitwy czy kontemplacji, lecz ostrzeżeniem przed duchową biernością.

Teologia duchowości uczy nas, że czas między Wniebowstąpieniem a Paruzją (powtórnym przyjściem) to czas Kościoła – czas świadectwa. Chrystus przekazuje swoją misję uczniom: „Będziecie moimi świadkami”. To niezwykłe zaufanie Boga do człowieka. Moc, którą obiecuje Jezus (dynamis), nie jest siłą polityczną czy militarną, o którą dopytywali uczniowie („czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela?”), ale mocą Ducha, która pozwala kochać i służyć aż po krańce ziemi.

Nadzieja naszego powołania

Wniebowstąpienie to wreszcie święto naszej przyszłości. Liturgia rzymska w prefacji dzisiejszego dnia głosi, że „Wniebowstąpienie Chrystusa jest naszym wyniesieniem”. Tam, gdzie jest Głowa, ma nadzieję dotrzeć i Ciało. Wyznanie wiary w Chrystusa zasiadającego po prawicy Ojca ma fundamentalne znaczenie dla naszej tożsamości: nasze życie nie jest zamknięte w horyzoncie doczesności.

Zakończenie Ewangelii wg św. Mateusza przynosi obietnicę, która jest fundamentem chrześcijańskiego pokoju: „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”. To nie jest obietnica nostalgiczna, ale zapewnienie o realnej skuteczności Jego łaski.

Dziś, celebrując Wniebowstąpienie, nie żegnamy się z Mistrzem. Celebrujemy fakt, że odtąd każda „nasza” chwila jest „Jego” chwilą. Uczymy się żyć w świecie, nie będąc ze świata, wpatrzeni w niebo, ale z rękami gotowymi do pracy w winnicy Pańskiej. Niech „światłe oczy naszych serc” pozwolą nam dostrzec Chrystusa w Słowie, w łamaniu chleba i w drugim człowieku – aż przyjdzie w chwale.


Dwa plany homilii alternatywnych

Oto dwa szczegółowe plany homilii na uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego (Rok A), oparte na podanych czytaniach (Dz 1,1-11; Ef 1,17-23; Mt 28,16-20). Każdy plan ma odmienny punkt ciężkości teologicznej i duszpasterskiej, dostosowany do dojrzałego audytorium.

Plan I: „Już nie w górę, lecz w głąb – Wniebowstąpienie jako przemiana obecności”

Myśl przewodnia: Wniebowstąpienie nie jest odejściem Jezusa, ale zmianą sposobu Jego obecności – z ograniczonej miejscem i czasem na obecność w mocy Ducha Świętego, która ogarnia całe stworzenie i konkretyzuje się w Kościele.

Cel homilii: Pomóc uczestnikom przejść od nostalgicznego „wpatrywania się w niebo” do czynnego odkrywania Chrystusa w codzienności i we wspólnocie.

  1. Wprowadzenie: zatrzymani na progu nieba
  • Obraz: Uczniowie stoją i uporczywie wpatrują się w niebo (Dz 1,10-11). Przypomina to nasze doświadczenie straty, rozstania, tęsknoty za „świętymi chwilami”.
  • Pytanie aniołów: „Dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo?” – to nie tylko upomnienie, ale diagnoza pokusy religijności zamkniętej w przeszłości i w „sacrum” oddzielonym od życia.
  • Podkreślenie: Dzisiejsza uroczystość rozbija nasze wyobrażenia o „świętym miejscu”. Chrześcijaństwo nie jest religią konkretnych lokalizacji (góra Tabor, wieczernik, Góra Oliwna), ale misji.
  1. Rozwinięcie I: Puste niebo, pełny świat – nowa ekonomia obecności
  • Porównanie perspektywy uczniów przed i po Wniebowstąpieniu. Wcześniej Jezus był w jednym miejscu – aby Go spotkać, trzeba było tam pójść. Teraz niebo jest „puste”, a ziemia staje się przestrzenią działania uwielbionego Chrystusa.
  • Ef 1,22-23: Bóg „ustanowił Go nade wszystko Głową dla Kościoła, który jest Jego Ciałem, Pełnią Tego, który napełnia wszystko”. To kluczowe stwierdzenie: Chrystus-Wniebowzięty nie jest nieobecny, lecz wypełnia wszystko i objawia się przez swoje Ciało – nas.
  • Wniosek dla słuchacza: Szukanie Boga wyłącznie w nadzwyczajnościach, cudach, dawnych przeżyciach staje się bałwochwalstwem. Bóg chce być odnajdywany w tym, co zwyczajne – w sakramencie, ale i w drugim człowieku.
  1. Rozwinięcie II: Świadek z mocą – od nostalgii do misji
  • Odwołanie do Dz 1,8: „Gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami”. Moc Ducha nie jest dana po to, by „cieszyć się nią” wewnętrznie, ale by rozszerzać granice obecności Chrystusa.
  • Rola świadectwa: bycie świadkiem (gr. martyres) nie oznacza najpierw mówienia, ale bycia kimś, przez kogo Chrystus może dotykać świata. „Ciało” Chrystusa ma konkretne ręce, nogi, usta – nasze.
  • Pytanie do refleksji: Czy moja obecność w rodzinie, pracy, sąsiedztwie jest „przedłużeniem” obecności Chrystusa? Czy przeze mnie inni mogą dotknąć Jego miłosierdzia, prawdy, sprawiedliwości?
  1. Rozwinięcie III: Wątpiący posłani – realizm wspólnoty
  • Uwypuklenie wątku z Ewangelii Mateusza (Mt 28,17): „A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy jednak wątpili”. To nie jest marginalna uwaga, ale sedno opisu Kościoła misyjnego.
  • Jezus nie posyła doskonałych. Posyła tych, którzy jednocześnie klękają i wątpią. Nasze wątpliwości nie dyskwalifikują nas z misji; są przestrzenią, w której działa moc Boża (por. 2 Kor 12,9).
  • Wspólnota Kościoła nie jest stowarzyszeniem perfekcyjnych ludzi, ale Ciałem Chrystusa, w którym wątpliwości i kryzysy są szansą na spotkanie ze Zbawicielem, nie powodem do wykluczenia.
  1. Zakończenie i wezwanie
  • Powrót do obrazu uczniów wpatrujących się w niebo. Propozycja duchowego ćwiczenia: przez najbliższy tydzień, za każdym razem, gdy przyjdzie pokusa „ucieczki w niebo” (marzenie, narzekanie na teraźniejszość, duchowa nostalgia), zadać sobie pytanie: „Gdzie konkretnie, tu i teraz, Chrystus chce przeze mnie działać?”
  • Modlitwa: Prośba o ducha mądrości i objawienia (Ef 1,17), by „światłe oczy serca” potrafiły rozpoznać obecność Zmartwychwstałego nie nad nami, ale w nas i między nami.

Plan II: „Dana Mi jest wszelka władza – paradoks mocy w słabości”

Myśl przewodnia: Wniebowstąpienie objawia prawdziwy charakter władzy Chrystusa – nie jest to dominacja, lecz wszechogarniająca miłość, która realizuje się poprzez pokorną służbę Kościoła i przemienia świat od wewnątrz.

Cel homilii: Ukazać napięcie między ludzkim pojmowaniem władzy a królewską godnością Chrystusa, który króluje z krzyża i przez tych, którzy podejmują logikę daru z siebie.

  1. Wprowadzenie: Czyje panowanie przynosi pokój?
  • Kontekst pytania apostołów z Dz 1,6: „Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela?”. Pokazuje ono, że nawet po zmartwychwstaniu uczniowie wciąż mylą mesjanizm z politycznym triumfem.
  • Czasy i chwile – Jezus odsuwa ich pytanie, przenosząc akcent z „kiedy” na „w czym” będzie się realizować ich udział w królestwie.
  • Współczesna analogia: my także szukamy zabezpieczeń, wpływów, widzialnych znaków potęgi dobra. Tymczasem Wniebowstąpienie demaskuje tę pokusę.
  1. Rozwinięcie I: Jaka władza jest dana Chrystusowi?
  • Analiza proklamacji z Mt 28,18: „Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi”. Czas przeszły dokonany (gr. edothē) wskazuje na definitywny akt – to władza zdobyta przez krzyż i zmartwychwstanie.
  • Ef 1,20-21 wylicza potęgi: „ponad wszelką Zwierzchnością i Władzą, i Mocą, i Panowaniem”. Są to nie tylko byty duchowe, ale także struktury zniewalające człowieka: strach, grzech, śmierć, niesprawiedliwe systemy społeczne. Chrystus jest nad nimi nie jako tyran, ale jako Baranek, który zwycięża przez miłość do końca.
  • Konfrontacja z obrazem władzy w świecie: dominacja, przymus, rywalizacja. Władza Chrystusa jest jakościowo inna – to exousia(władza-wolność), która stwarza przestrzeń wolności.
  1. Rozwinięcie II: Misja jako uczestnictwo w słabnącej sile zła
  • Idźcie i nauczajcie/udzielajcie chrztu/uczcie zachowywać przykazania (Mt 28,19-20). Treścią misji nie jest prozelityzm ani budowa ziemskiego imperium, lecz wprowadzanie ludzi w relację z Trójcą i w etos Królestwa (Kazanie na Górze).
  • „Zachowywać wszystko, co wam przykazałem” – zwłaszcza miłość nieprzyjaciół, przebaczenie, czystość serca, ubóstwo ducha. To są narzędzia, przez które moc Chrystusa podważa fundamenty świata opartego na przemocy.
  • Ilustracja: Każdy akt bezinteresownego przebaczenia czy solidarności z odrzuconymi jest znakiem panowania Chrystusa nad „Zwierzchnościami” tego świata – nad logiką odwetu, wykluczenia, obojętności.
  1. Rozwinięcie III: „Jestem z wami” – gwarancja obecności w misji
  • Końcowe zdanie Ewangelii (Mt 28,20) to nie sentymentalne pocieszenie, ale teologiczna rama. Chrystus wszechwładny jest zarazem Emmanuelem – Bogiem-z-nami.
  • W kontekście Wniebowstąpienia: Ten, który wypełnia wszystko (Ef 1,23), idzie z Kościołem przez wieki. Nie ma sytuacji, w której Kościół byłby osamotniony w swej misji, nawet gdy ponosi porażki, nawet gdy doświadcza prześladowań i słabości.
  • Wzmianka o eucharystii jako antycypacji i źródle: W każdej Mszy Świętej Wniebowstąpienie łączy się z Paschą – Chrystus, który zasiada po prawicy Ojca, staje się obecny pod postaciami chleba i wina, karmiąc nas sobą dla misji.
  1. Zakończenie i wezwanie
  • Synteza: Wniebowstąpienie uczy nas, że prawdziwa władza Chrystusa polega na miłości, która nie narzuca się siłą, ale pociąga i przemienia. My jesteśmy włączeni w tę dynamikę – gdziekolwiek oddajemy życie z miłości, tam Chrystus rozciąga swoje panowanie.
  • Konkretne zadanie: zidentyfikować w swoim życiu jedną przestrzeń, gdzie czujemy się bezsilni (relacja, sytuacja społeczna, wewnętrzna walka), i oddać ją w wierze Chrystusowi, pytając nie: „co ja mogę zrobić?”, ale „jak Chrystus chce przeze mnie tam zwyciężyć miłością?”
  • Modlitwa w intencji otwartych oczu serca (Ef 1,18), byśmy widzieli, że pozorna nieobecność Boga jest Jego wszechmocną obecnością działającą przez pokorę i słabość narzędzi, którymi jesteśmy.

Oba plany zakładają aktywne wykorzystanie wszystkich czytań liturgicznych, podkreślają integralny związek między Wniebowstąpieniem a misją Kościoła i przeznaczone są dla dorosłych słuchaczy, gotowych na pogłębioną refleksję nad paradoksami wiary.