czwartek, 27 czerwca 2019

29.06. Uroczystość świętych Apostołów Piotra i Pawła

Podobny obraz




Wieczorna Msza wigilijna

Pierwsze czytanie                                                              Dz 3, 1-10
Piotr uzdrawia chromego od urodzenia
Czytanie z Dziejów Apostolskich.
Gdy Piotr i Jan wchodzili do świątyni na modlitwę o godzinie dziewiątej, wnoszono właśnie pewnego człowieka, chromego od urodzenia. Kładziono go codziennie przy bramie świątyni, zwanej Piękną, aby wstępujących do świątyni prosił o jałmużnę. Ten, zobaczywszy Piotra, i Jana, gdy mieli wejść do świątyni, prosił ich o jałmużnę.
Lecz Piotr wraz z Janem, przypatrzywszy mu się, powiedzieli: « Spójrz na nas ». A on patrzył na nich, oczekując od nich jałmużny.
Piotr powiedział: « Nie mam srebra ani złota, ale co mam, to ci daję: W imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka, chodź! »
I ująwszy go za prawą rękę, podniósł go. Natychmiast też odzyskał władzę w nogach i stopach. Zerwał się i stanął na nogach, i chodził, i wszedł z nimi do świątyni, chodząc, skacząc i wielbiąc Boga.
A cały lud zobaczył go chodzącego i chwalącego Boga. I rozpoznawali w nim tego człowieka, który siadał przy Pięknej Bramie świątyni, aby żebrać, i ogarnęło ich zdumienie i zachwyt z powodu tego, co go spotkało.
Oto słowo Boże.

Psalm responsoryjny                      Ps 19 (18), 2-3. 4-5 (R.: 5a)
Refren: Po całej ziemi ich głos się rozchodzi.
2  Niebiosa głoszą chwałę Boga, *
     dzieło rąk Jego obwieszcza nieboskłon.
3  Dzień opowiada dniowi, *
     noc nocy przekazuje wiadomość.
Refren.
4  Nie są to słowa ani nie jest to mowa, *
     których by dźwięku nie usłyszano;
5  Ich głos się rozchodzi po całej ziemi, *
     ich słowa aż po krańce ziemi.
Refren.

Drugie czytanie                                                                Ga 1, 11-20
Paweł powołany przez Chrystusa do głoszenia Ewangelii
Czytanie z Listu świętego Pawła Apostoła do Galatów.
Oświadczam wam, bracia, że głoszona przeze mnie Ewangelia nie jest wymysłem ludzkim. Nie otrzymałem jej bowiem ani nie nauczyłem się od jakiegoś człowieka, lecz objawił mi ją Jezus Chrystus. Słyszeliście przecież o moim postępowaniu ongiś, gdy jeszcze wyznawałem judaizm, jak z niezwykłą gorliwością zwalczałem Kościół Boży i usiłowałem go zniszczyć, jak w żarliwości o judaizm przewyższałem wielu moich rówieśników z mego narodu, jak byłem szczególnie wielkim zapaleńcem w zachowywaniu tradycji moich przodków.
Gdy jednak spodobało się Temu, który wybrał mnie jeszcze w łonie matki mojej i powołał łaską swoją, aby objawić Syna swego we mnie, bym Ewangelię o Nim głosił poganom, natychmiast, nie radząc się ciała i krwi ani nie udając się do Jerozolimy, do tych, którzy Apostołami stali się pierwej niż ja, skierowałem się do Arabii, a później znowu wróciłem do Damaszku.
Następnie, trzy lata później, udałem się do Jerozolimy dla zapoznania się z Kefasem, zatrzymując się u niego tylko piętnaście dni. Spośród zaś innych, którzy należą do grona Apostołów, widziałem jedynie Jakuba, brata Pańskiego. A Bóg jest mi świadkiem, że w tym, co tu do wąs piszę, nie kłamię.
Oto słowo Boże.

Śpiew przed Ewangelią                                                     J 21, 17d
Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.
Panie, Ty wiesz wszystko,
Ty wiesz, że Ciebie miłuję.
Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Ewangelia                                                                            J 21, 15-19
Jezus powierza Piotrowi władzę pasterską
X Słowa Ewangelii według świętego Jana.
Gdy Jezus ukazał się swoim uczniom i spożywał z nimi śniadanie, rzekł do Szymona Piotra:
« Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci? »
Odpowiedział Mu: « Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham ». Rzekł do niego: « Paś baranki moje ».
I powtórnie powiedział do niego: « Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie? »
Odparł Mu: « Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham ».
Rzekł do niego: « Paś owce moje ».
Powiedział mu po raz trzeci: « Szymonie, synu Jana, czy kochasz Mnie? »
Zasmucił się Piotr, że mu po raz trzeci powiedział: « Czy kochasz Mnie? » I rzekł do Niego: « Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham ».
Rzekł do niego Jezus: « Paś owce moje. Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci: Gdy byłeś młodszy, opasywałeś się sam i chodziłeś, gdzie chciałeś. Ale gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz ». To powiedział, aby zaznaczyć, jaką śmiercią uwielbi Boga.
A wypowiedziawszy to rzekł do niego: « Pójdź za Mną! »
Oto słowo Pańskie.

Msza w dzień

Pierwsze czytanie                                                            Dz 12, 1-11
Cudowne uwolnienie Piotra z więzienia
Czytanie z Dziejów Apostolskich.
W owych dniach Herod zaczął prześladować niektórych członków Kościoła. Ściął mieczem Jakuba, brata Jana, a gdy spostrzegł, że to spodobało się Żydom, uwięził nadto Piotra. A były to dni Przaśników. Kiedy go pojmał, osadził w więzieniu i oddał pod straż czterech oddziałów, po czterech żołnierzy każdy, zamierzając po Święcie Paschy wydać go ludowi.
Strzeżono więc Piotra w więzieniu, a Kościół modlił się za niego nieustannie do Boga.
W nocy, po której Herod miał go wydać, Piotr, skuty podwójnym łańcuchem, spał między dwoma żołnierzami, a strażnicy przed bramą strzegli więzienia.
Wtem zjawił się anioł Pański i światłość zajaśniała w celi. Trąceniem w bok obudził Piotra i powiedział: « Wstań szybko! ». Równocześnie z rąk Piotra opadły kajdany.
« Przepasz się i włóż sandały! » – powiedział mu anioł.
A gdy to zrobił, rzekł do niego: « Narzuć płaszcz i chodź za mną! ».
Wyszedł więc i szedł za nim, ale nie wiedział, czy to, co czyni anioł, jest rzeczywistością; zdawało mu się, że to widzenie. Minęli pierwszą i drugą straż i doszli do żelaznej bramy, prowadzącej do miasta. Ta otwarła się sama przed nimi. Wyszli więc, przeszli jedną ulicę i natychmiast anioł odstąpił od niego.
Wtedy Piotr przyszedł do siebie i rzekł: Teraz wiem na pewno, że Pan posłał swego anioła i wyrwał mnie z ręki Heroda i z tego wszystkiego, czego oczekiwali Żydzi.
Oto słowo Boże.

Psalm responsoryjny
                                                    Ps 34 (33), 2-3. 4-5. 6-7. 8-9 (R.: 5b)
Refren: Od wszelkiej trwogi Pan Bóg mnie wyzwolił.
2  Będę błogosławił Pana po wieczne czasy, *
     Jego chwała będzie zawsze na moich ustach.
3  Dusza moja chlubi się Panem, *
     niech słyszą pokorni i niech się weselą.
Refren.
4  Wysławiajcie razem ze mną Pana, *
     wspólnie wywyższajmy Jego imię.
5  Szukałem pomocy u Pana, a On mnie wysłuchał *
     i wyzwolił od wszelkiej trwogi.
Refren.
6  Spójrzcie na Niego, a rozpromienicie się radością, *
     oblicza wasze nie zapłoną wstydem.
7  Oto biedak zawołał, a Pan go usłyszał, *
     i uwolnił ze wszystkich ucisków.
Refren.
8  Anioł Pański otacza szańcem bogobojnych, *
     aby ich ocalić.
9  Skosztujcie i zobaczcie, jak dobry jest Pan, *
     szczęśliwy człowiek, który znajdzie w Nim ucieczkę.
Refren.

Drugie czytanie                                                   2 Tm 4, 6-9. 17-18
Paweł przewiduje bliską śmierć i nagrodę
Czytanie z Drugiego listu świętego Pawła
do Tymoteusza
Najmilszy:
Krew moja już ma być wylana na ofiarę, a chwila mojej rozłąki nadeszła. W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem. Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy Sędzia, a nie tylko mnie, ale i wszystkim, którzy umiłowali pojawienie się Jego.
Pośpiesz się, by przybyć do mnie szybko. Natomiast Pan stanął przy mnie i wzmocnił mię, żeby się przeze mnie dopełniło głoszenie Ewangelii i żeby wszystkie narody je posłyszały; wyrwany też zostałem z paszczy lwa. Wyrwie mię Pan od wszelkiego złego czynu i wybawi mię, przyjmując do swego królestwa niebieskiego; Jemu chwała na wieki wieków. Amen.
Oto słowo Boże.

Śpiew przed Ewangelią                                                    Mt 16, 18
Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.
Ty jesteś Piotr – Opoka,
i na tej Opoce zbuduję mój Kościół,
a bramy piekielne go nie przemogą.
Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Ewangelia                                                                        Mt 16, 13-19
Tobie dam klucze królestwa niebieskiego
X Słowa Ewangelii według św. Mateusza.

Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: « Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego? ».
A oni odpowiedzieli: « Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków ».
Jezus zapytał ich: « A wy za kogo Mnie uważacie? ».
Odpowiedział Szymon Piotr: « Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego ».
Na to Jezus mu rzekł: « Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem ciało i krew nie objawiły ci tego, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr – Opoka, i na tej Opoce zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego: cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie ».
Oto słowo Pańskie.

Ty jesteś Mesjaszem ...

"Za kogo wy mnie uważacie? Kim jestem dla was, kim jestem dla Ciebie?" To pytanie powtarza Chrystus już od dwóch tysięcy lat. I to powtarza nieustannie, zadając je każdemu z nas indywidualnie i całemu Kościołowi. I na to pytanie musimy sobie jasno i klarownie odpowiedzieć, a właściwie nieustannie odpowiadać. Bez takiej jasnej odpowiedzi kim jest dla mnie Jezus Chrystus, bez jasnego opowiedzenia się za Chrystusem, cała nasza wiara nie jest niczym więcej, jak luźnym konglomeratem, zlepkiem tradycji, pustych frazesów i przyzwyczajeń.

Wyznanie św. Piotra pod Cezareą Filipową: "Ty jesteś Mesjaszem, Synem Boga żywego" nie jest tylko słowną deklaracją. Jest to wyznanie wiary, za którym idą czyny. Nie uchroniło to św. Piotra od grzechu zwątpienia, od zaparcia się. Ale też pozwoliło Piotrowi w momencie najważniejszym wyznać wiarę w Chrystusa i pozostać Mu wiernym, aż do męczeńskiej śmierci w 64 r. Podobnie w wypadku św. Pawła, któremu Jezus sam się objawił pod Damaszkiem: "Ja jestem Jezus", to rozpoznanie Jezusa i uznanie Go za Pana i Władcę, stało się momentem decydującym i zwrotnym jego życia. I aż do męczeńskiej śmierci w 67 r. św. Paweł będzie zdecydowanie i wbrew swoim ziomkom wyznawał Chrystusa jako Syna Bożego.

Dwaj Apostołowie, dwa filary Kościoła, jeden wybrany i mianowany przez Chrystusa Opoką i drugi wybrany na Apostoła Narodów, jednoznacznie i klarownie wyznają całym swoim życiem, a nie tylko słowami, kim jest dla nich Chrystus. Piotr nie byłby Opoką, Paweł nie byłby Apostołem Narodów, gdyby obydwaj nie zawierzyli Chrystusowi, gdyby obydwaj nie uznali go za Syna Bożego.

Może warto sobie to właśnie uświadomić w dniu dzisiejszej uroczystości, że ich wiara, wiara Apostołów, ale i ich życie, i działalność ma za fundament to właśnie wyznanie: "Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży".

A dla mnie? Kim dla mnie jest Chrystus i jakie są tego - w moim życiu - konsekwencje?

Homilia alternatywna

«Ty jesteś Piotr - Opoka, i na tej opoce zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego: cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie» (Mt 16,18-19)

«Pan stanął przy mnie i wzmocnił mnie, żeby się przeze mnie dopełniło głoszenie Ewangelii i żeby wszystkie narody je posłyszały; wyrwany też zostałem z paszczy lwa. Wyrwie mnie Pan od wszelkiego złego czynu i wybawi mnie, przyjmując do swego królestwa niebieskiego» (2Tm 4,17-18)


Święty Piotr – Skała i Święty Paweł – Apostoł Narodów, dwa filary Kościoła, jeden ustanowiony przez Chrystusa Opoką, na której Zbawiciel zbudował Kościół, drugi ustanowiony Apostołem narodów pogańskich. Dzisiejsza uroczystość wspomina obydwu, bo obydwóm Kościół zawdzięcza niezwykły rozwój u początków i trwanie. Oczywiście założycielem Kościoła  i Jego pierwszorzędnym filarem jest sam Jezus Chrystus, ale to On sam wybrał Piotra i Pawła i uczynił ich filarami. Dwie różne postaci, dwa różne charaktery, dwie różne osobowości, ale jednocześnie obydwaj służący temu samemu Chrystusowi, tej samej sprawie. Św. Piotr jest symbolem stałości i niewzruszoności, niezmienności nauki Chrystusa. Św. Paweł jest symbolem Jego apostolskiego dynamizmu i zapału, ale także Jego uniwersalizmu. Św. Piotr symbolizuje to, co w Kościele jest niezmienne, trwałe i niezniszczalne. Św. Paweł symbolizuje to, co w Kościele jest otwarte na świat, to co czyni Kościół Chrystusowy uniwersalnym, posłanym do wszystkich. W wyborze tych dwóch odmiennych postaci widzieć można nie tylko wolę Chrystusa, ale i klucz do zrozumienia dwu-tysiącletniej historii Kościoła.

„Ubi Petrus, Ibi Ecclesia, Ibi Deus” - zdanie to przypisywane świętemu Ambrożemu wyraża wiarę Kościoła, zgodnie z którą święty Piotr i Jego następcy mają w Kościele uprzywilejowane miejsce, a jednocześnie władzę i odpowiedzialność za Kościół Chrystusowy.

Katechizm Kościoła tak ujmuje tę prawdę:

W kolegium Dwunastu pierwsze miejsce zajmuje Szymon Piotr. Jezus powierzył mu wyjątkową misję. Dzięki objawieniu otrzymanemu od Ojca Piotr wyznał: "Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego". Nasz Pan powiedział wtedy do niego: "Ty jesteś Piotr [czyli Skała), i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą" (Mt 16, 18). Chrystus, "żywy kamień" (1 P 2, 4), zapewnia swemu Kościołowi zbudowanemu na Piotrze zwycięstwo nad mocami śmierci. Piotr z racji wyznanej wiary pozostanie niezachwianą skałą Kościoła. Będzie strzegł tej wiary przed wszelką słabością oraz umacniał w niej swoich braci.

Jezus powierzył Piotrowi specjalną władzę: "Tobie dam klucze Królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie" (Mt 16, 38t 19). "Klucze" oznaczają władzę zarządzania domem Bożym, którym jest Kościół. Jezus, "Dobry Pasterz" (J 10,11), potwierdził to zadanie po swoim Zmartwychwstaniu: "Paś baranki moje!" (J 21,15-17). "Wiązanie i rozwiązywanie" oznacza władzę odpuszczania grzechów, ogłaszania orzeczeń doktrynalnych i podejmowania decyzji dyscyplinarnych w Kościele. Jezus powierzył tę władzę Kościołowi przez posługę Apostołów, a w sposób szczególny Piotrowi. Samemu zaś Piotrowi powierzył wyraźnie klucze Królestwa.” (KKK 552-553)

A w artykule 882 KKK stwierdza:

Papież, Biskup Rzymu i następca św. Piotra, jest trwałym i widzialnym źródłem i fundamentem jedności zarówno biskupów, jak rzeszy wiernych. Biskup Rzymski z racji swego urzędu, mianowicie urzędu Zastępcy Chrystusa i Pasterza całego Kościoła, ma pełną, najwyższą i powszechną władzę nad Kościołem".

Warto o ty pamiętać szczególnie w naszych czasach kiedy Papież, Biskup Rzymu, następca świętego Piotra jest tak bezpardonowo krytykowany i atakowany za swoją wierność Chrystusowi i Jego nauczaniu. On jest kontynuatorem zadania powierzonego Piotrowi, ale także On jest przedłużeniem misji Pawłowej.

Misją świętego Piotra jest „umacnianie w wierze”, misją świętego Pawła jest „dopełnienie głoszenia Ewangelii wszystkim narodom”. I to właśnie dokonuje się we współczesnym świecie dzięki misji Kościoła zbudowanego przez Chrystusa na Skale Piotra i niosącego wraz z Pawłem Dobrą Nowinę aż po najdalsze krańce świata. A Kościół ten jest tam gdzie jest Piotr naszych czasów – Papież.

Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa – rok C



Ez 34,11-16

Albowiem tak mówi Pan Bóg: Oto Ja sam będę szukał moich owiec i będę miał o nie pieczę. Jak pasterz dokonuje przeglądu swojej trzody, wtedy gdy znajdzie się wśród rozproszonych owiec, tak Ja dokonam przeglądu moich owiec i uwolnię je ze wszystkich miejsc, dokąd się rozproszyły w dni ciemne i mroczne.
Wyprowadzę je spomiędzy narodów i zgromadzę je z krajów, sprowadzę je z powrotem do ich ziemi i paść je będę na górach izraelskich, w dolinach i we wszystkich zamieszkałych miejscach kraju. Na dobrym pastwisku będę je pasł, na wyżynach Izraela ma być ich pastwisko. Wtedy będą one leżały na dobrym pastwisku, na tłustym pastwisku paść się będą na górach izraelskich. Ja sam będę pasł moje owce i Ja sam będę je układał na legowisko - wyrocznia Pana Boga. Zagubioną odszukam, zabłąkaną sprowadzę z powrotem, skaleczoną opatrzę, chorą umocnię, a tłustą i mocną będę ochraniał. Będę pasł sprawiedliwie.

Rz 5,5-11

A nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany. Chrystus bowiem umarł za nas, jako za grzeszników, w oznaczonym czasie, gdyśmy [jeszcze] byli bezsilni. A [nawet] za człowieka sprawiedliwego podejmuje się ktoś umrzeć tylko z największą trudnością. Chociaż może jeszcze za człowieka życzliwego odważyłby się ktoś ponieść śmierć. Bóg zaś okazuje nam swoją miłość [właśnie] przez to, że Chrystus umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami. Tym bardziej więc będziemy przez Niego zachowani od karzącego gniewu, gdy teraz przez krew Jego zostaliśmy usprawiedliwieni. Jeżeli bowiem, będąc nieprzyjaciółmi, zostaliśmy pojednani z Bogiem przez śmierć Jego Syna, to tym bardziej, będąc już pojednani, dostąpimy zbawienia przez Jego życie. I nie tylko to - ale i chlubić się możemy w Bogu przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, przez którego teraz uzyskaliśmy pojednanie.

Łk 15,3-7

Opowiedział im wtedy następującą przypowieść:
Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zgubioną, aż ją znajdzie? A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona i wraca do domu; sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi im: Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła.
Powiadam wam: Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia.



Radość z nawróconego grzesznika

Przypowieść o zagubionej owcy jest tylko jedną z wielu przypowieści u św. Łukasza, mówiących o Miłosierdziu Bożym i nawróceniu człowieka. Uzdrowienie sługi setnika z Kafarnaum, opowieść o nawróconej grzesznicy (z ostatniej niedzieli), przypowieść o miłosiernym Samarytaninie, a wreszcie przepiękna i wzruszająca przypowieść o synu marnotrawnym i wiele innych przypowieści przedstawionych przez Łukasza, to wszystko ma nam pokazać dwie podstawowe prawdy;

- z jednej strony - nieskończone Miłosierdzie Boże,
który nie chce śmierci grzesznika, ale aby się nawrócił i żył,

- a z drugiej strony - prawdę o konieczności nawrócenia, o konieczności rozpoznania swojego stanu.

Jak mówi św. Paweł Apostoł w dzisiejszym drugim czytaniu: " Bóg okazuje nam swoją Miłość właśnie przez to, że Chrystus umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami". Nie jest łatwo przyznać się do swoich grzechów. Nie jest łatwo uznać, że jest się słabym i ułomnym, że jest się grzesznikiem. Nie jest łatwo uderzyć się we własną pierś ze słowami "mea culpa". O ileż łatwiej -dla odwrócenia uwagi od siebie- wytykać i pokazywać grzechy innych? O ileż łatwiej spowiadać się z "cudzych grzechów" i napiętnować cudze pomyłki i błędy?

Miłosierdzie Boże -mimo że nieskończone- jest jednak bezsilne wobec takiej postawy.

Słyszałem kiedyś bardzo wstrząsające rozumowanie - rozważanie:

Bóg jest nieskończenie Miłosierny, nieskończenie Mądry i Wszechmogący. Ale to wszystko jest bezużyteczne i bezsilne wobec trzech ludzkich nieskończoności: nieskończonej ludzkiej pychy, głupoty i zatwardziałości ludzkiego serca

Jezu cichy i pokornego Serca uczyń serca nasze według Serca Twego.

sobota, 22 czerwca 2019

XII Niedziela w ciągu roku – C


Wprowadzenie:


Wiara nie jest i nie może być rzeczywistością statyczną. Ktoś kto myśli: „mam wiarę, jestem wierzący”, nie może zapomnieć, że wiarą trzeba się dzielić. Wiara zachowana dla siebie, wiara którą się nie podzieliłem jałowieje, wynaturza się, umiera. I dlatego błędnym jest przekonanie, że wiara jest czymś prywatnym, wstydliwym, przeznaczonym na prywatny użytek. Człowiek prawdziwie i głęboko wierzący chce się podzielić tym co ma najcenniejsze czyli właśnie wiarą. To dzielenie się wiarą dokonuje się w czasie Eucharystii. Tu dzielimy się Słowem Bożym, Ciałem i Krwią Chrystusa i właśnie wiarą.

Czytania:

Za 12,10-11.13,1
Pan mówi: Na dom Dawida i na mieszkańców Jeruzalem wyleję Ducha pobożności. Będą patrzeć na tego, którego przebili, i boleć będą nad nim, jak się boleje nad jedynakiem, i płakać będą nad nim, jak się płacze nad pierworodnym. W owym dniu będzie wielki płacz w Jeruzalem, podobny do płaczu w Hadad-Rimmon na równinie Megiddo. W owym dniu wytryśnie źródło, dostępne dla domu Dawida i dla mieszkańców Jeruzalem, na obmycia grzechu i zmazy.

Ga 3,26-29
Wszyscy bowiem dzięki tej wierze jesteście synami Bożymi - w Chrystusie Jezusie. Bo wy wszyscy, którzy zostaliście ochrzczeni w Chrystusie, przyoblekliście się w Chrystusa. Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie. Jeżeli zaś należycie do Chrystusa, to jesteście też potomstwem Abrahama i zgodnie z obietnicą - dziedzicami.

Łk 9,18-24
Gdy raz modlił się na osobności, a byli z Nim uczniowie, zwrócił się do nich z zapytaniem: Za kogo uważają Mnie tłumy? Oni odpowiedzieli: Za Jana Chrzciciela; inni za Eliasza; jeszcze inni mówią, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał. Zapytał ich: A wy za kogo Mnie uważacie? Piotr odpowiedział: Za Mesjasza Bożego. Wtedy surowo im przykazał i napomniał ich, żeby nikomu o tym nie mówili. I dodał: Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; będzie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie. Potem mówił do wszystkich: Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje! Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa.



Homilia 1:

A ty, za kogo mnie uważasz ?

Kim jest dla mnie Jezus Chrystus? Za kogo Go uważam w moim codziennym życiu? Jakie jest Jego miejsce w mojej codzienności?

Dopóki nie odpowiem sobie uczciwie na te pytania, dopóki nie określę się jednoznacznie wobec Jezusa Chrystusa, chrześcijaństwo moje będzie tylko pustym dźwiękiem, nic nie znaczącą etykietką.

Ale także życie moje nie będzie miało sensu i znaczenia, nie będę człowiekiem dopóki nie określę mojego stosunku do Niego. Jak ktoś pięknie powiedział : "Człowiek jest dopiero pełnym człowiekiem, dzieckiem Bożym, a jego życie nabiera sensu i znaczenia, tylko wtedy kiedy tenże człowiek określi swój stosunek do Chrystusa". Papież Jan Paweł II zaś od początku swego pontyfikatu nawoływał: Otwórzcie drzwi Chrystusowi! Człowiek nie może zrozumieć samego siebie bez Chrystusa i dlatego musi sobie sam odpowiedzieć, lub raczej –ustawicznie odpowiadać na pytanie: Kim jest dla mnie Jezus Chrystus.

Prawdą jest, że człowiek jest miarą wszechświata - jak pokazuje nawet Kosmologiczna Zasada Antropiczna, ale też prawdą jest, że "miarą człowieczeństwa jest Chrystus". A o tym współczesny człowiek woli –w swej pysze- zapomnieć.  I być może dlatego mimo tak wielu sukcesów i osiągnięć jest ustawicznie nieszczęśliwy, a nawet można by powiedzieć, że jest coraz bardziej nieszczęśliwy.

Kim jest dla mnie Jezus Chrystus?
Od odpowiedzi na to pytanie zależy i to - kim jestem ja sam?

I jeszcze te dwa niepokojące zdania na zakończenie dzisiejszej Ewangelii ... „ ... jeśli kto chce iść za Mną ... niech co dnia bierze krzyż” bardzo niepokojące zdania i bardzo niepopularna propozycja, szczególnie w naszych czasach. A jakby tego było mało to i groźba: „kto chce zachować swoje życie straci je ...”, a przecież dzisiaj robi się wszystko, aby życie za wszelką cenę zachować, przynajmniej tym wybranym.

Paradoksalnie, nie robi się tylko tego, co sam Chrystus zalecił: „kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa Jakież to niepopularne wśród naszych prominentów i nowobogackich? O ileż bardziej modne i „na topie” są wszystkie liftingi, operacje plastyczne, salony odnowy biologicznej, masaże, sauny i cały ten drogi, a bezskuteczny szpan ... I kiedy tak przyglądnąć się z boku temu „ruchowi w biznesie” i nabożnej wierze jego klientek i klientów, to można sobie zadać pytanie: kiedy ci ludzie zmądrzeją? Przecież kto chce zachować swoje życie za wszelką cenę ... ten je straci ... na bzdury! Czy oni tego naprawdę nie widzą?

Homilia 2:

A ty, za kogo mnie uważasz? W kogo -tak naprawdę- wierzysz?

Kim jest dla mnie Jezus Chrystus? Za kogo ja Go uważam? Jakie jest Jego miejsce w moim codziennym życiu? Czy za świętym Piotrem mógłbym z całym przekonaniem powtórzyć, że naprawdę wierzę iż Jezus Chrystus jest Synem Bożym? Tego rodzaju pytania wydają się być bez znaczenia w dzisiejszym -nastawionym na łatwy i szybki sukces- świecie. A przecież, dopóki nie odpowiem sobie uczciwie na te pytania, dopóki nie określę się jednoznacznie wobec Jezusa Chrystusa, moje chrześcijaństwo, moja wiara będzie tylko pustym dźwiękiem, nic nie znaczącą etykietką, kartą kredytową bez pokrycia.

Ale także życie moje nie będzie miało sensu i znaczenia, nie będę człowiekiem dopóki nie określę mojego osobistego stosunku do Niego. Jak ktoś pięknie powiedział : "Człowiek jest dopiero pełnym człowiekiem kiedy jest dzieckiem Bożym, a jego życie nabiera sensu i znaczenia, tylko wtedy kiedy człowiek określi swój stosunek do Chrystusa". Papież Jan Paweł II od początku swego pontyfikatu nawoływał: „Otwórzcie drzwi Chrystusowi! Człowiek nie może zrozumieć samego siebie bez Chrystusa” i dlatego musi sobie sam odpowiedzieć, lub raczej –ustawicznie odpowiadać na pytanie: Kim jest dla mnie Jezus Chrystus?

Prawdą jest, że człowiek jest miarą wszechświata, ale też prawdą jest, że "miarą człowieczeństwa jest Chrystus". A o tym, współczesny człowiek woli –w swej pysze- zapomnieć. I być może dlatego -mimo tak wielu sukcesów i osiągnięć- jest ustawicznie nieszczęśliwy. Można by nawet powiedzieć, że jest coraz bardziej nieszczęśliwy, dlatego że zatracił, zagubił swoje człowieczeństwo i swoją wartość zapominając o swoim stosunku do Chrystusa.

Kim jest dla mnie Jezus Chrystus? Od odpowiedzi na to pytanie zależy i to - kim jestem ja sam i jaki jest sens mojej egzystencji?

I jeszcze te dwa niepokojące zdania na zakończenie dzisiejszej Ewangelii:

... jeśli kto chce iść za Mną ... niech co dnia bierze krzyż” bardzo niepokojące zdanie i bardzo niepopularna propozycja, szczególnie w naszych czasach. Brać co dnia krzyż, to ładna i chwytliwa, ale nie realna parabola. Nieprawdaż? Ale jeśli to jest dla ciebie tylko parabola, to twoja wiara też jest tylko nic nieznaczącą przenośnią.

A jakby tego było mało to i groźba: „kto chce zachować swoje życie straci je ...”, a przecież dzisiaj robi się wszystko, aby życie za wszelką cenę zachować, przynajmniej tym wybranym.

Paradoksalnie, nie robi się tylko tego, co sam Chrystus zalecił: „kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa. Jakież to niepopularne wśród naszych prominentów i nowobogackich? O ileż bardziej modne i „na topie” są wszystkie liftingi, operacje plastyczne, salony odnowy biologicznej, masaże, sauny i cały ten drogi, a bezskuteczny szpan ... I kiedy tak przyglądnąć się z boku temu „ruchowi w biznesie” i nabożnej wierze jego klientek i klientów, to można sobie zadać pytanie: kiedy ci ludzie zmądrzeją? Przecież, „kto chce zachować swoje życie za wszelką cenę ... ten je straci” ... na bzdury! Czy oni tego naprawdę nie widzą? Czy oni nie rozumieją, że zachować życie można jedynie wtedy gdy stracę je dla Chrystusa?

Homilia 3:

W dzisiejszym hedonistycznym i zindywidualizowanym świecie nastawionym na egoistycznie rozumianą przyjemność i szybki sukces pytanie „kim jest dla Ciebie Jezus Chrystus?” wywołuje co najmniej wzruszenie ramionami lub uśmiech politowania. Jest to spowodowane nie tylko tym, że Chrystus nie jest znany ani rozumiany, ale i tym, że Jego filozofia życia jest zdecydowanie różna od filozofii życia proponowanej przez współczesną cywilizację. Kiedy Chrystus mówi: „... jeśli kto chce iść za Mną ... niech co dnia bierze krzyż”, to współczesny świat odpowiada, albo raczej podpowiada: „nie bądź głupi, korzystaj z życia pełnymi garściami, wszystko należy do ciebie, używaj życia i niczym się nie przejmuj”. Chrystus proponuje bardziej „być”, współczesny świat proponuje „więcej mieć”. Chrystus proponuje miłość afirmującą drugiego człowieka, gotową do poświęceń i ofiary, współczesny świat proponuje miłość samego siebie, miłość egoistyczną i nastawioną na przyjemność. Chrystus proponuje poszukiwanie prawdy nawet jeśli za to trzeba drogo zapłacić, współczesny świat proponuje „tolerancję” dla wszelkich słabości i perwersji, tolerancję rozumianą jako permisywizm i rozmycie wszelkich zasad i norm moralnych.

Jest oczywistym, że te dwa poglądy się wzajemnie wykluczają i nie może być między nimi zrozumienia ani zgody. Ktoś, kto słucha i hołduje filozofii życia współczesnego świata nie może i nie potrafi ani przyjąć, ani zrozumieć filozofii życia proponowanej przez Jezusa. Dla takiego człowieka Jezus Chrystus jest przeszkodą, „kamieniem zgorszenia”,  obrazą i zawadą. I wtedy zrozumiałym jest, że na pytanie: „kim jest dla Ciebie Jezus Chrystus?” odpowiedzią będzie wzruszenie ramionami i uśmiech politowania.

Dlatego właśnie pytanie to jest pytaniem centralnym i podstawowym, pytaniem które musi zadawać sobie każdy z nas ustawicznie i bardzo zdecydowanie. Od odpowiedzi na to pytanie zależy czy jestem naprawdę uczniem Chrystusa przyjmującym Jego naukę, czy tylko odświętnym fanem szukającym raczej siebie i komfortu niż prawdy.

W książce amerykańskiego katolika Mateusza Kelly („Katolicyzm odkryty na nowo”) przeczytałem: „możesz Jezusa uwielbiać, lub nie, możesz się z Nim zgadzać lub nie, możesz Mu wierzyć lub nie, możesz Go czcić lub nim pogardzać, ale jednego na pewno nie możesz, nie możesz Go ignorować.” Ja jednak obawiam się, że wielu współczesnych ludzi–niestety także katolików- Chrystusa ignoruje. I to jest największe niebezpieczeństwo i największa bieda współczesnego świata. I dlatego tak wielu na pytanie: „kim jest dla Ciebie Jezus Chrystus?”odpowiada wzruszeniem ramionami lub zakłopotaniem.

Jeśli i Ty na to pytanie odpowiadasz wzruszeniem ramionami i zakłopotaniem, to znaczy, że Twoje deklaracje: ”jestem katolikiem” są niestety tylko pustosłowiem.


Modlitwa wiernych

W moralnie pogubionym i poranionym świecie potrzebujemy światła nieugiętej wiary, która pokaże nam, że można być dobrym, że można kochać Boga i bliźniego bez wielkich i spektakularnych słów i gestów, że można na co dzień i bez wielkiego szumu być wiernym Bogu i przykazaniom, uczciwym, wrażliwym i normalnym. Prośmy o taką wiarę we wspólnej modlitwie.

1                    Za Papieża Franciszka, aby swoją niezłomną wiarą umacniał w wierze Kościół Chrystusowy,

2                   Za biskupów i kapłanów, za wszystkich odpowiedzialnych za głoszenie Słowa Bożego, aby głęboko wierzyli w to co głoszą swoimi ustami,

3                   Za rodziców, katechetów, nauczycieli i wychowawców dzieci i młodzieży, aby przykładem własnego życia przekazywali młodym wiarę i niezmienne wartości moralne i religijne,

4                   Za wątpiących i poszukujących, aby odkryli kim naprawdę jest Jezus Chrystus i jakie jest ich powołanie życiowe,

5                   Za cierpiących, chorych, samotnych i opuszczonych, aby w głębokiej wierze dostrzegli, że Chrystus jest ich niezawodnym przyjacielem i towarzyszem w doświadczeniach życiowych,

6                  Za zmarłych aby ich głęboka wiara w Jezusa Chrystusa została wynagrodzona bezpośrednim oglądaniem Chrystusa w chwale.

Wszechmogący wieczny Boże, Ojcze i Stworzycielu pozwól nam odnaleźć w Twoim Synu Jezusie Chrystusie najgłębsze i niezastąpione źródło naszego człowieczeństwa i absolutne dopełnienie i sens naszego życia teraz i w wieczności. Amen.

Przed rozesłaniem:

Idźcie w pokoju Chrystusa, to nie tylko liturgiczna formuła rozesłania, ale realne życzenie, bo tylko sam Chrystus może nam udzielić pokoju jakiego świat nie zna. I my w to wierzymy i potwierdzamy to słowem „Amen” – niech tak będzie. Dzielmy się tym pokojem i naszą wiarą.

wtorek, 18 czerwca 2019

Boże Ciało – 20 czerwca 2019






Wstęp do Mszy św.         Eucharystia jest (a przynajmniej być powinna) centrum, szczytem i wypełnieniem naszego chrześcijańskiego życia. Tak o Eucharystii mówił Sobór Watykański II, ale czy rzeczywiście jest ona centrum naszego życia? Czy jest jego szczytem i jego uwieńczeniem? Jakże często jest Ona niestety tylko marginesem, jakże często nie mamy na nią czasu? Przeprośmy dzisiaj Boga za lekceważenie tego daru, abyśmy w tej Eucharystii mogli uczestniczyć z czystym sercem.

Homilia

Kto spożywa ten Chleb będzie żył na wieki
Trudne do zrozumienia są słowa Chrystusa z dzisiejszej Ewangelii. Trudne były i dla Izraelitów, bo wielu z nich się nimi zgorszyło i odeszli. Trudne do zrozumienia są i dla nas, którzy borykamy się raczej ze zdobywaniem naszego "chleba powszedniego" i szukamy sposobów jak utrzymać rodzinę, dzieci, siebie. Tak odległe od realności naszego codziennego życia i tak nierealne wydają nam się słowa Chrystusa o Chlebie Żywym, o Chlebie na Życie wieczne. Co znaczą dla nas na co dzień słowa: "Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem.?"
Zgorszenie Żydów wynikało z faktu, że Jezus namawiał ich do spożywania swojego ciała, czyli -innymi słowy- do ludożerstwa. Na nas nie robi to tak wielkiego wrażenia, bo my po prostu tego nie rozumiemy. Dla nas Eucharystia to opłatek, komunikant, hostia, ale nie Ciało Jezusa Chrystusa. A przecież Jezus mówi wprost: „Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne ...”. Nie mówi o opłatku, hostii czy komunikancie, ale o swoim Ciele i o swojej Krwi.
My odchodzimy nie dlatego, że się gorszymy, ale dlatego że nie rozumiemy, dlatego że jest nam to ostatecznie obojętne. Warto więc może w dniu dzisiejszym zadać sobie to jedno, podstawowe pytanie: „Czy ja naprawdę rozumiem co dokonuje się w momencie przeistoczenia, czy ja zdaję sobie sprawę z faktu, że oto sam Bóg staje się fizycznie obecny? Czy mam świadomość, że ta oto konsekrowana Hostia to nic innego jak Ciało Jezusa Chrystusa Syna Bożego?
Musimy sobie takie pytania zadawać i szukać na nie osobistych odpowiedzi, aby nie zawężać naszego życia do doczesności, aby jedynym naszym pokarmem nie był chleb powszedni z takim trudem i wysiłkiem zdobywany. Czy w naszym codziennym, zabieganym i zatroskanym życiu mamy jeszcze czas na karmienie się Ciałem i Krwią Chrystusa i ożywianie w sobie Chrystusowej obecności, czy raczej jest to już dla nas tylko sporadyczny i marginalny rytuał bez większego znaczenia?
Ktoś kiedyś powiedział, że kiedy zjadamy zwykły chleb to trawimy go i cząstki tego chleba stają się cząstkami naszego ciała. Ale kiedy przyjmujemy Eucharystię to dzieje się coś niezwykłego, oto bowiem nie nasze ciało przemienia Chleb Eucharystyczny w cząstki naszego ciała, ale nasze ciało zostaje przemienione w Ciało Chrystusa, stajemy się cząstką Jego Ciała, Jego Mistycznego Ciała jaki jest Kościół. Krótko mówiąc, kiedy przyjmujesz Eucharystię stajesz się tym co zjadasz, stajesz się Ciałem Chrystusowym.
Chrystus tak dalece chce być obecny w naszym życiu, towarzyszyć nam na co dzień, że sam siebie daje na pokarm, ale czy ja jestem tego świadom i czy robię coś, aby tegoż Chrystusa w moim życiu przyjąć, uczynić Go obecnym w mojej codzienności? Czy ja naprawdę żyję z Eucharystii?
Co więcej, Chleb Eucharystyczny, Ciało Chrystusa jest zapowiedzią i zadatkiem wieczności. "Kto spożywa ten Chleb będzie żył na wieki". Jeśli zapomnę o tej prawdzie, to zamknę się i ograniczę moje życie do doczesności i wieczność na zawsze pozostanie dla mnie nieosiągalna. Wtedy straci sens moja ludzka egzystencja i sam zdegraduję się do poziomu "zwierzęcia przeżuwającego trawę".
Jezu daj mi zrozumieć jak ważnym dla mojego życia doczesnego i wiecznego jest karmienie się Twoim Ciałem.

Homilia alternatywna

Jakżeż nie pochylić się z najgłębszym szacunkiem i pobożnością nad Tajemnicą Eucharystii w Niedzielę Bożego Ciała? Jakżeż nie zobaczyć tej Tajemnicy w świetle nauczania błogosławionego Jana Pawła II o nieskończonej, niewypowiedzianej Miłości Boga do człowieka? Jakżeż nie zobaczyć, że Kościół, ale i każdy z nas „de Eucharistia vivit” – z Eucharystii żyje? Nie mamy nic cenniejszego, nic ważniejszego, nic bardziej boskiego w naszym codziennym życiu niż Ciało i Krew Pańską. Jeśli żyjemy z Eucharystii to żyjemy naprawdę i żyjemy dla wieczności. Jeśli nie żyjemy z Eucharystii to tylko nam się wydaje, że żyjemy i po doczesnych 70 lub 80 latach nie będziemy żyć w wieczności. To jest to, o czym Chrystus tak zdecydowanie mówi w dzisiejszej Ewangelii: „Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie.

Trudne do zrozumienia są słowa Chrystusa z dzisiejszej Ewangelii. Trudne były i dla Izraelitów, bo wielu z nich się nimi zgorszyło i odeszli. Trudne do zrozumienia są i dla nas, którzy borykamy się raczej ze zdobywaniem naszego "chleba powszedniego" i szukamy sposobów jak utrzymać rodzinę, dzieci, siebie. Tak odległe od realności naszego codziennego życia i tak nierealne wydają nam się słowa Chrystusa o Chlebie Żywym, o Chlebie na Życie wieczne. Co znaczą dla nas, na co dzień słowa: "Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem.?"

Tak wielu odrzuca tę prawdę, tak wielu ją lekceważy, dla tak wielu jest ona "kamieniem obrazy" i "skałą zgorszenia. Dlaczego? Bo nie rozumiemy, bo nasz umysł za mały i za ciasny by pojąć prawdę, że oto Bóg pragnie się dać na pokarm?

Musimy sobie takie pytania zadawać i szukać na nie osobistych odpowiedzi, aby nie zawężać naszego życia do doczesności, aby jedynym naszym pokarmem nie był razowy chleb powszedni z takim trudem i wysiłkiem zdobywany. Jeśli odrzucimy Eucharystię, jeśli odrzucimy prawdę o realnej obecności Jezus Chrystusa w Eucharystii pod postaciami chleba i wina, to całe nasze życie sprowadzi się tylko do doczesności i pozbawione zostanie wszelkich eschatologicznych i nadprzyrodzonych wymiarów.

Czy w naszym codziennym, zabieganym i zatroskanym życiu mamy jeszcze czas na karmienie się Ciałem i Krwią Chrystusa i ożywianie w sobie Chrystusowej obecności, czy raczej jest to już dla nas tylko sporadyczny i marginalny rytuał bez większego znaczenia?

Chrystus tak dalece chce być obecny w naszym życiu, towarzyszyć nam na co dzień, że sam siebie daje na pokarm, ale czy ja jestem tego świadom i czy robię coś, aby tegoż Chrystusa w moim życiu przyjąć, uczynić Go obecnym w mojej codzienności? Czy ja naprawdę żyję z Eucharystii?

Co więcej, Chleb Eucharystyczny, Ciało Chrystusa jest zapowiedzią i zadatkiem wieczności. "Kto spożywa ten Chleb będzie żył na wieki". Jeśli zapomnę o tej prawdzie, to zamknę się i ograniczę moje życie do doczesności, a wieczność na zawsze pozostanie dla mnie nieosiągalna. Wtedy straci sens moja ludzka egzystencja i sam zdegraduję się do poziomu "zwierzęcia przeżuwającego trawę".

Jezu daj mi zrozumieć jak ważnym
dla mojego życia doczesnego i wiecznego
jest karmienie się Twoim Ciałem.


Modlitwa wiernych

Wstęp:                     Do Boga Ojca Przedwiecznego zanośmy nasze modlitwy i błagania, abyśmy przyjmując Ciało i Krew Pańską z radością głosili obecność Chrystusa pośród nas.

1                    Za Kościół Święty, Któremu Chrystus zostawił siebie samego w Eucharystii, aby sprawował ją wiernie i skutecznie dla zbawienia świata ... Ciebie prosimy,
2                    Za Papieża, biskupów i kapłanów, którym Chrystus zlecił sprawowanie Ofiary Eucharystycznej, aby byli widocznym znakiem obecności Chrystusa między nami ... Ciebie prosimy,
3                    Za wszystkich, którzy karmią się Ciałem Pańskim, aby w życiu codziennym byli świadkami miłości Boga do człowieka ... Ciebie prosimy,
4                    Za dzieci pierwszokomunijne, które przyjmują Ciało Chrystusa po raz pierwszy, aby pozostały Mu wierne przez całe swoje życie ... Ciebie prosimy ...
5                    Za zmarłych, którzy karmili się Ciałem Pańskim z czasie doczesnego życia, aby otrzymali nagrodę życia wiecznego ... Ciebie prosimy ...
Zakończenie:                    Ojcze, Który posłałeś swojego Syna, aby stał się naszym pokarmem daj nam tak pożywać tego Ciała i Krwi Jego, abyśmy zasłużyli na życie wieczne w Królestwie Twoim gdzie Ty żyjesz i królujesz z Twoim Synem i Duchem świętym na wieki wieków. Amen
Przed rozesłaniem:                    Kto spożywa moje Ciało i pije Krew moją ma życie wieczne. Oby te słowa trwały w nas przez cały czas, a szczególnie wtedy gdy opuszczając kościół udamy się do naszych codziennych zajęć. A eucharystyczny Chrystus, którego przyjęliśmy niech nam towarzyszy wszędzie.

piątek, 14 czerwca 2019

Uroczystość Trójcy Przenajświętszej - rok C



Prz 8,22-31

Pan mnie stworzył, swe arcydzieło, jako początek swej mocy, od dawna, od wieków jestem stworzona, od początku, nim ziemia powstała. Przed oceanem istnieć zaczęłam, przed źródłami pełnymi wody; zanim góry zostały założone, przed pagórkami zaczęłam istnieć; nim ziemię i pola uczynił - początek pyłu na ziemi. Gdy niebo umacniał, z Nim byłam gdy kreślił sklepienie nad bezmiarem wód, gdy w górze utwierdzał obłoki, gdy źródła wielkiej otchłani umacniał, gdy morzu stawiał granice, by wody z brzegów nie wyszły, gdy kreślił fundamenty pod ziemię. Ja byłam przy Nim mistrzynią, rozkoszą Jego dzień po dniu, cały czas igrając przed Nim, igrając na okręgu ziemi, znajdując radość przy synach ludzkich.

Rz 5,1-5

Dostąpiwszy więc usprawiedliwienia przez wiarę, zachowajmy pokój z Bogiem przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, dzięki któremu uzyskaliśmy przez wiarę dostęp do tej łaski, w której trwamy i chlubimy się nadzieją chwały Bożej. Ale nie tylko to, lecz chlubimy się także z ucisków, wiedząc, że ucisk wyrabia wytrwałość, a wytrwałość - wypróbowaną cnotę, wypróbowana cnota zaś - nadzieję. A nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany.

J 16,12-15

Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz jeszcze znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi. Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego weźmie i wam objawi.



Tajemnica Boga Trój-Jedynego

Najświętsza Trójca, Jedność Osób Bożych - Ojca, Syna i Ducha Świętego - na zawsze pozostanie tajemnicą wiary. Nie jest to jednak tajemnica w znaczeniu wiedzy tajemnej, dostępnej tylko dla wybranych i wtajemniczonych. Bóg sam zechciał nam objawić tę tajemnicę, zechciał objawić siebie samego w Osobach: Ojca, Syna i Ducha. Objawiający się w Starym Testamencie jako Ojciec Narodu Wybranego, objawia się w Nowym Testamencie w osobie Jezusa Chrystusa - Jednorodzonego Syna Bożego, Boga - Człowieka, Zbawiciela świata a po Wniebowstąpieniu Chrystusa, w Osobie Ducha Świętego - Pocieszyciela i Uświęciciela, Ducha Prawdy i Jedności. Ta prawda o Trój-Jedynym Bogu nie jest więc enigmą, zagadką, czy łamigłówką służącą do "gimnastykowania rozumu". Jej objawienie dokonujące się sukcesywnie w ciągu historii ludzkości i ma znaczenie bardziej soteriologiczne niż epistemologiczne. Bóg objawia się człowiekowi nie po to, aby człowiek tylko więcej wiedział, ale Bóg objawia się człowiekowi raczej po to, aby człowiek osiągnął zbawienie. Epistemologiczne i mistyczne poznanie rzeczywistości Boga, a tym samym doskonałe zjednoczenie z Bogiem dokona się dopiero po osiągnięciu zbawienia w "visio beatifica". Poznanie tajemnicy Boga przekracza możliwości ludzkiego rozumu, ale to wcale nie znaczy że ludzkiemu rozumowi zaprzecza lub że go neguje.

Bóg objawia się człowiekowi, jako kochający Ojciec Stwórca, jako zbawiający Syn Boży, Bóg Człowiek, Brat i jako uświęcający Duch Święty Pocieszyciel. I nie to jest dla nas ważne, jakie są wewnętrzne relacje w Trójcy Świętej, ale to, że Bóg nas kocha, że pragnie nas zbawić i uświęcić, że pragnie nam siebie udzielić.

Przypomina mi się anegdota wyczytana w którejś z książek księdza Wójtowicza. Otóż dwóch mnichów przez całe swoje długie, zakonne życie wiodło uczone dysputy teologiczne na temat rzeczywistości Trójcy Świętej. Po wielu latach doszli w końcu do jakiegoś uczonego i zawiłego konsensusu i rozwiązania owej tajemnicy. Widząc jednak, że zbliżają się już do końca życia zawarli między sobą układ-umowę, że ten który pierwszy umrze i osiągnie życie wieczne, a co za tym idzie pozna rzeczywiście tajemnicę Trójcy Świętej wyśle drugiemu krótki telegram z jednym tylko słowem. Jeśli ta rzeczywistość przedstawia się tak jak oni sobie to wykoncypowali, to telegram będzie zawierał jedno słowo: "totaliter" - co znaczy całkowicie, dokładnie tak. Jeśli jednak rzeczywistość ta jest inna niż ich uczona teoria, to telegram będzie zawierał również jedno słowo: "aliter" - co znaczy różnie, inaczej. W końcu jeden z nich umarł i po jakimś czasie ten drugi otrzymuje telegram, ale z czterema słowami: "straciliśmy czas - totaliter aliter", to znaczy całkowicie inaczej :-)

Nie traćmy może czasu ..... i poświęćmy go raczej na szukanie sposobów zbawienia, a nie zrozumienia tego co i tak zostanie nam w pełni objawione w życiu przyszłym ... o ile tam dotrzemy?

Wierzę w Jednego Boga;
- Boga Ojca - Wszechmogącego,
- Jezusa Chrystusa - Syna Jego Jedynego
- i Ducha Św. - Pocieszyciela i Uświęciciela

----------------------------------------------------------

Homilia alternatywna

Wierzę w Jednego Boga ...

Tajemnica Trójcy Świętej, tajemnica Trój-Jedynego Boga, Ojca i Syna, i Ducha Świętego, tajemnica wobec której rozum ludzki zawiesza swoje sądy. Tajemnica, która nie zaprzecza rozumowi, ale która go przekracza. Na nic największe teorie filozoficzne, na nic najbardziej wyszukane "metafizyki" i najbardziej finezyjne definicje, Jeden Bóg... Trzy Osoby, ale nie trzech bogów... Najpełniejsza i najdoskonalsza Komunia Osób...

Jest taka opowieść o św. Augustynie (jednym z największych filozofów i teologów chrześcijańskich z V wieku).

Kiedyś Augustyn przechadzał się nad morzem próbując zrozumieć tajemnicę Trójcy św. Chodząc tak po plaży zobaczył małego chłopca, który wygrzebał w piasku plaży maleńki dołek i niewielką muszelką przelewał wodę z morza do tego dołka. "Co ty robisz dziecko?" - pyta go Augustyn. "A, jak widzisz, przelewam morze do dołka" - odpowiada chłopczyk. "Czy ty myślisz, że tą małą muszelką przelejesz to ogromne morze do tego maleńkiego dołka?" - pyta ponownie Augustyn. Na co chłopczyk rezolutnie odpowiada: "Prędzej ja przeleje tą muszelką całe morze do tego maleńkiego dołka, niż ty zrozumiesz tajemnicę Trójcy Świętej."

Wiara nie jest zaprzeczeniem rozumu. Wiara szuka zrozumienia -"Fides querens intellectum" - powiedział tenże sam św. Augustyn, ale też rozum musi znać swoje ograniczenia, nie dlatego, że wiara rozumowi zaprzecza, ale dlatego, że jest jego rozszerzeniem do nieskończoności.

A Grzegorz Cudotwórca Ojciec Kościoła (270 r.) napisał

"Jeden jest Bóg, Ojciec Słowa żywego, osobowej Mądrości, mowy i obrazu Przedwiecznego. Jeden też Pan, jedyny z jedynego, Bóg z Boga, odbicie i obraz Bóstwa, Słowo działające, Mądrość ogarniająca istotę wszystkich rzeczy, Moc powołująca do bytu wszelkie stworzenie, prawdziwy Syn prawdziwego Boga, niezniszczalny z niezniszczalnego, nieśmiertelny z nieśmiertelnego, wieczny z wiecznego. I jeden Duch Święty mający istnienie z Boga, a który i przez Syna objawił się ludziom. Doskonały obraz Syna doskonałego, Życie i przyczyna życia, Źródło święte, Świętość dająca uświęcenie. W Nim objawia się Bóg Ojciec, który jest ponad wszystkim i we wszystkim i Bóg Syn, który jest przez wszystko. Trójca doskonała, niepodzielna i nieodmienna w chwale, wieczności i królowaniu. W Trójcy nie ma nic stworzonego, nic służebnego, nic dodanego, czego by przedtem nie było, a dopiero później przybyło. Tak więc nigdy nie brakowało Ojcu Syna, ani Synowi Ducha, ale zawsze ta sama Trójca nieodwracalna i nieodmienna."

Wierzę w Jednego Boga;
- Boga Ojca - Wszechmogącego,
- Jezusa Chrystusa - Syna Jego Jedynego
- i Ducha Św. - Pocieszyciela i Uświęciciela ...



sobota, 11 maja 2019

IV Niedziela Wielkanocna - C


Dz 13,14.43-52


Oni zaś przeszli przez Perge, dotarli do Antiochii Pizydyjskiej, weszli w dzień sobotni do synagogi i usiedli. A po zakończeniu zebrania, wielu Żydów i pobożnych prozelitów towarzyszyło Pawłowi i Barnabie, którzy w rozmowie starali się zachęcić ich do wytrwania w łasce Boga. W następny szabat zebrało się niemal całe miasto, aby słuchać słowa Bożego. Gdy Żydzi zobaczyli tłumy, ogarnęła ich zazdrość, i bluźniąc sprzeciwiali się temu, co mówił Paweł. Wtedy Paweł i Barnaba powiedzieli odważnie: Należało głosić słowo Boże najpierw wam. Skoro jednak odrzucacie je i sami uznajecie się za niegodnych życia wiecznego, zwracamy się do pogan. Tak bowiem nakazał nam Pan: Ustanowiłem Cię światłością dla pogan, abyś był zbawieniem aż po krańce ziemi. Poganie słysząc to radowali się i wielbili słowo Pańskie, a wszyscy, przeznaczeni do życia wiecznego, uwierzyli. Słowo Pańskie rozszerzało się po całym kraju. Ale Żydzi podburzyli pobożne a wpływowe niewiasty i znaczniejszych obywateli, wzniecili prześladowanie Pawła i Barnaby i wyrzucili ich ze swoich granic. A oni otrząsnąwszy na nich pył z nóg, przyszli do Ikonium, a uczniów napełniało wesele i Duch Święty.

Ap 7,9.14b-17

Potem ujrzałem: a oto wielki tłum, którego nie mógł nikt policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków, stojący przed tronem i przed Barankiem. Odziani są w białe szaty, a w ręku ich palmy. I rzekł do mnie: To ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku i opłukali swe szaty, i w krwi Baranka je wybielili. Dlatego są przed tronem Boga i w Jego świątyni cześć Mu oddają we dnie i w nocy. A Zasiadający na tronie rozciągnie namiot nad nimi. Nie będą już łaknąć ani nie będą już pragnąć, i nie porazi ich słońce ani żaden upał, bo paść ich będzie Baranek, który jest pośrodku tronu, i poprowadzi ich do źródeł wód życia: i każdą łzę otrze Bóg z ich oczu.

J 10,27-30

Rzekł do nich Jezus: Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną i Ja daję im życie wieczne. Nie zginą one na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki. Ojciec mój, który Mi je dał, jest większy od wszystkich. I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca. Ja i Ojciec jedno jesteśmy.



Moje owce słuchają mojego głosu

"Moje owce słuchają mojego głosu, a Ja znam je. Idą one za mną i Ja daję im życie wieczne. Nie zginą one na wieki...” Te słowa dzisiejszej Ewangelii należy czytać w połączeniu ze słowami z drugiego czytania, z Apokalipsy św. Jana: "Ujrzałem wielki tłum... stojący przed tronem i przed Barankiem. A Siedzący na tronie rozciągnie nad nimi namiot. I nie będą już łaknąć ani pragnąć, a Baranek, który jest pośrodku tronu poprowadzi ich do źródeł wód życia...”

Ów wielki tłum, stojący przed tronem, to owce, które słuchają głosu swego pasterza, to ci, którzy idą za Nim i za których on położył swoje życie. To w końcu ci, którzy żyją na wieki, bo posłuchali głosu Dobrego Pasterza.

Obrazowy przekaz dzisiejszej Liturgii Słowa powinien jednak znaleźć bardzo konkretne zastosowanie w moim chrześcijańskim życiu. Kilka pytań nasuwa się spontanicznie:

- czy ja rzeczywiście słucham głosu mojego Pasterza?,
- kto -tak naprawdę- jest moim pasterzem?,
- kogo słucham i za kim idę?,
- czy aby przypadkiem nie słucham tych, którzy więcej obiecują, mniej wymagają lub ładniej mówią?,
- czy znam mojego Pasterza i Mistrza, czy raczej tylko "pobieżnie i od wielkiego dzwonu"?,
- czy nie należę raczej do grupy tych, którzy "odrzucili Słowo Boże", bo było ono niewygodne i zbyt wymagające (jak Żydzi z dzisiejszego pierwszego czytania Dz 13,46),
- czy nie przestraszyłem się faktu, że wymagania Chrystusa miałyby dla mnie zbyt daleko idące konsekwencje i musiałbym zrezygnować z niektórych nałogów, grzechów i zwykłych świństw?,
- czy opowiedzenie się radykalne po stronie Chrystusa nie byłoby dla mnie równoznaczne z radykalnym opowiedzeniem się przeciwko "pasterzom i mistrzom tego świata"? A to czasami drogo kosztuje.

Takich pytań można by mnożyć i każdy z nas może ich sobie postawić znacznie więcej. Ważniejsze jednak od postawionych pytań jest szczere i uczciwe poszukiwanie odpowiedzi. A te, nie zawsze są dla mnie wygodne. Bo trzeba by było czasami przestać być ugodowym konformistą, bo trzeba by czasami umieć powiedzieć głośno i stanowczo: Nie zgadzam się, to jest nieuczciwe! Bo być z Chrystusem to bardzo często znaczy, być pod prąd i przeciwko tłumom i uznanym, ale papierowym autorytetom. Czy jednak dla wygód życia doczesnego nie wykluczam sam siebie z życia wiecznego?

No i? Jakże często to moje słuchanie głosu Pasterza jest tylko pobieżne, powierzchowne i nijakie? Jakże często daję jedynie, że słucham a w rzeczywistości nie słucham, albo tylko jednym uchem i bez uwagi, bez przywiązywania wag do tego, co Pasterz mówi? Jakże często sobie ten głos najzwyczajniej lekceważę?

Czyjego głosu ja słucham?
KOGO JA SŁUCHAM?
Za kim lub za czym idę?